Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Sprawdź aktualny ranking bezpiecznych pożyczek

Posted on 0

1422405_60307269Banki nie są skore do udzielania pożyczek w oderwaniu od kryteriów zdolności kredytowej, a przecież nie każdy turysta czy też początkujący przedsiębiorca ma wystarczająco stabilną sytuację finansową, aby spełniać wszystkie stawiane przez banki wymogi. W związku z  potrzebami konsumentów i przedsiębiorców od kilku lat działają instytucje pożyczkowe i prężnie się rozwijają.

Chwilówki

Pożyczki krótkoterminowe zwane chwilówkami są oferowane przez większość instytucji pożyczkowych.  Jako nowy klient możesz skorzystać z opcji darmowej pożyczki. Udzielanie dofinansowania na promocyjnych warunkach stopniowo staje się standardem wśród firm pożyczkowych. Zastosowanie tego rozwiązania umożliwia im z jednej strony wzbudzenie zainteresowania wśród potencjalnych pożyczkobiorców, a z drugiej ułatwia budowane wiarygodnego wizerunku. Np.: na stronie http://lowcachwilowek.pl/darmowe-chwilowki/ jest prezentowanych 14 pożyczek, których koszt wynosi 0zł. To oznacza, że jeśli pożyczkobiorca bierze chwilówkę po raz pierwszy w danej firmie i spłaci ją w terminie – nie zapłaci ani grosza więcej niż wysokość pożyczki.

Pożyczki ratalne

Pożyczki ratalne są alternatywą dla kredytu bankowego. Charakteryzują się one dłuższym terminem spłaty oraz są udzielane w wysokości od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Ich wadą jest wysokie oprocentowanie, a zaletą – elastyczność i większa dostępność. Niewiele pożyczkodawców oferuje pożyczki ratalne, niemniej w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy sytuacja powinna ulec zmianie. W związku z wprowadzeniem ograniczeń związanych z pozaodsetkowymi kosztami kredytu, proponowanie długoterminowych pożyczek ratalnych stanie się dodatkowym źródłem zysku firm pożyczkowych, kompensującym spadek zysków z chwilówek.

Aktualne oferty pożyczek

Warunki udzielana pożyczek pozabankowych są bardzo elastyczne. Dlatego też zanim wybierzesz pożyczkodawcę sprawdź porównywarkę pożyczek Łowca Chwilówek, która udostępnia jedynie wiarygodne i aktualne oferty pożyczkowe. Poza tym, sprawdzając oferty za pomocą tego narzędzia masz pewność, że nie natkniesz się na nielegalnie działający parabank. Ranking pożyczek na łowcachwilwek.pl współpracuje wyłącznie z wiarygodnymi instytucjami pożyczkowymi, które prowadzą działalność zgodnie z wymaganiami tzw. ustawy antylichwiarskiej.

Posted in Bankowość, Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Świat, Wiadomości

Systemy wystawiennicze

Posted on 0

belgrade_book_fair_2Uczestnictwo w targach to jeden ze sposób promocji swojej działalności: produktów, czy też usług. Dla niektórych branż udział w tematycznych targach daje większe szanse na zdobycie klienta, niż istnienie w Internecie i mediach społecznościowych.

Dlaczego warto wystawiać się na targach?

Targi to nie tylko kontakt z klientem, myśląc tak zapominamy o innych istotnych aspektach takiej promocji firmy. Targi to okazja to zaprezentowania profesjonalnej strony naszej działalności. Wystawienie produktów, a także informacji o nich, rozmowy o naszych usługach, zaistnienie w branży- to tylko niektóre korzyści. Nie da się ukryć, że uczestnictwo w targach wpływa na nasz wizerunek w branży. Oczywistością jest to, że posiadamy stronę internetową, jednak, czy takie samo oczywiste jest nasze zaangażowanie w prowadzoną firmę? Uczestnictwo w targach wymaga od nas dokładnego zaplanowania tego, co chcemy na nich pokazać, w jakiej formie, oraz zadania sobie kluczowego pytania: co najbardziej zainteresuje potencjalnego klienta.
Nikt z nas nie jest samotną wyspą, a szczególnie gdy prowadzi biznes. Targi to doskonała okazja na poznanie innych osób z branży i podpatrzenie co mają w swojej ofercie. Rozmowy z innymi w naszej branży, zdobywanie kontaktów i wiedzy to istotne aspekty działalności firmy, o których wiele osób zapomina.

Nasze stoisko

Gdy podejmiemy rozsądną decyzję o wystawianiu się na targach, musimy zadbać o nasze stoisko. Jakie powinno być takie idealne? Z pewnością przyciągające wzrok. profesjonalne i dobrze rozplanowane. Systemy targowe i systemy wystawiennicze, to coś czym powinniśmy zainteresować się planując nasze stoisko.

Nasze stoisko powinno być też spójne. Warto na tę okazję odświeżyć nasze bannery reklamowe, jak i zadbać by były one graficznie dopracowane i nowoczesne. Oczywiście o uczestnictwie w danych targach powinniśmy także poinformować klientów na swojej stronie internetowej, jak i w social media. Zdjęcia zza kulis będą również mile widziane. Takie wydawałoby się drobne aktywności wpływają pozytywnie na wizerunek naszej firmy. Internet i social media sprawiają, że jesteśmy na czasie, przez co jesteśmy postrzegani, jako nowocześni i otwarci na nowe technologie. Uczestnictwo w targach mówi za to wiele o naszym podejściu do firmy, o chęci poszerzania wiedzy, o profesjonalizmie i czerpaniu wzorców od najlepszych z branży. To gdzie jesteśmy, co robimy i jak to robimy, mówi o wiele więcej o naszej firmie, niż nasz opis działalności w zakładce na stronie. Warto o tym pamiętać w codziennych marketingowych potyczkach.

Materiały promocyjne

Planując stoisko zastanówmy się z jakich materiałów promocyjnych chcemy skorzystać. Czy będą to ulotki, plakaty, bannery, czy inne? To ważne, by odpowiednio rozplanować zarówno zagospodarowanie stoiska, jak i jego funkcjonalność. Do wyboru mamy takie możliwości jak: ściany led i kasetony, mobilne stanowiska, ścianki wystawiennicze bannerowe, stojaki bannerowe, trybunki promocyjne, stojaki na prospekty i potykacze, gabloty witryny i wiele, wiele innych.

Dzięki systemom targowym każdy wybierze styl stoiska jaki najbardziej mu odpowiada.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Pola Studio

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Spółki, Startup, Świat, Wiadomości

Szkolenie z windykacji – czy warto?

Posted on 0

office-620822_960_720Na rynku dostępnych jest bardzo wiele szkoleń, które pozwalają poszerzyć kompetencje w zakresie związanym z różnymi aspektami prowadzenia działalności gospodarczej. Wśród tematów poruszanych na takich zajęciach znajduje się również windykacja należności od klientów.

Czego można się nauczyć?

Szkolenia z windykacji obejmują bardzo różny zakres wiedzy w zależności od poziomu zaawansowania oraz długości trwania. Zazwyczaj tematyka dotyczy kwestii związanych głównie z efektywnym dochodzeniem należności. Na zajęciach można poznać między innymi podstawy psychologii zadłużenia. Wiedza w tym zakresie pomoże w rozpoznawaniu tak zwanych trudnych klientów oraz w efektywnej komunikacji z osobami uchylającymi się od płacenia zobowiązań.

W czasie dobrego szkoleń z windykacji można także poznać zasady negocjacji z dłużnikami oraz metody służące do wypracowania ugody dotyczącej spłaty zadłużenia. Ważne jest między innymi poznanie tak zwanych dobrych praktyk obowiązujących w pracy z zadłużonym klientem. Dzięki odpowiedniemu postępowaniu w tym zakresie można skutecznie egzekwować swoje roszczenia i jednocześnie zachować dobre relacje biznesowe.

Dla kogo?

Szkolenia z windykacji są przeznaczone dla bardzo szerokiego grona odbiorców. Z wiedzy przekazywanej w ramach tego typu kursu na pewno skorzystają przedsiębiorcy, ale także pracownicy działów prawnych i działów windykacji w dużych firmach.

Warto wybrać szkolenie z windykacji, które będzie dopasowane do indywidualnych potrzeb i poziomu wiedzy. Uniwersalne zajęcia, które poruszają przede wszystkim ogólne kwestie związane z windykacją będą odpowiednie dla osób, nie mających jeszcze dużej wiedzy ani doświadczenia w tym zakresie. Pracownicy, którzy posiadają już doświadczenie i znają podstawowe procedury skorzystają najbardziej w przypadku różnych kursów doszkalających, poruszających bardziej konkretne, szczegółowe tematy.

Korzyści ze szkolenia

Oczywiście tylko dobre szkolenia z windykacji przyniosą odpowiednie rezultaty i rzeczywiście pozwolą na poszerzenie wiedzy uczestników. Dlatego nie warto tracić czasu oraz pieniędzy na kiepskie zajęcia, jedynie po to, żeby otrzymać certyfikat, za którym nie stoją żadne praktyczne umiejętności. Warto znaleźć dobrą firmę, zajmującą się organizacją takich kursów na profesjonalnym poziomie. Najlepiej wybrać zajęcia, które będą prowadzone przez osoby posiadające nie tylko wiedzę teoretyczną, ale także doświadczenie w windykacji.

Największą korzyścią, jaką przyniesie dobre szkolenie z windykacji, będzie przede wszystkim zwiększenie skuteczności odzyskiwania długów, co może w bardzo pozytywny sposób przełożyć się na sytuację finansową przedsiębiorstwa. Jednocześnie wiedza zdobywa w czasie zajęć powinna również przełożyć się na lepsze kontakty z klientami i kontrahentami oraz na budowanie bardziej profesjonalnych relacji. Dobre szkolenie pomoże w wypracowaniu własnej strategii raczenia sobie z zadłużonymi klientami tak, aby odzyskać pieniądze i jednocześnie nie zaburzyć współpracy biznesowej.

Artykuł powstał we współpracy z WLR Training Group

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Spółki, Startup, Świat, Wiadomości

Outsourcing ABI – jakie zadania należy ująć w umowie z zewnętrznym Administratorem Bezpieczeństwa Informacji

Posted on 0

Cybersecurity concept - Open and closed locks with digital fingeAdministrator Bezpieczeństwa Informacji (dalej również jako: „ABI”) to funkcja, która pojawiła się w ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. Zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą powołanie ABI nie jest obowiązkowe, tym niemniej przedsiębiorcy, będący administratorami danych osobowych z uwagi na szereg obowiązków dotyczących bezpieczeństwa danych osobowych oraz z uwagi na istotne ryzyka z powodu niestosowania przepisów o ochronie danych osobowych – decydują się na powołanie wskazanej z imienia i nazwiska osoby do pełnienia tej funkcji.

Cześć administratorów danych osobowych powołuje ABI spośród swoich pracowników. Inni przedsiębiorcy (często więksi, dysponujący większym wolumenem danych osobowych) decydują się na podjęcie współpracy z wyspecjalizowanymi firmami, korzystając z usługi outsourcingu ABI. W przypadku tego drugiego rozwiązania pojawia się pytanie, która oferta na outsourcing ABI jest korzystna, a następnie w jaki sposób ująć zadania ABI w tzw. „Umowie o przejęcie obowiązków ABI”. Co do zasady ABI z upoważnienia administratora danych osobowych zobowiązany jest do przestrzegania stosowania środków technicznych i organizacyjnych, które zapewniają ochronę przetwarzanych danych osobowych w sposób adekwatny do zagrożeń oraz kategorii danych objętych ochroną. Tak określone zobowiązanie ABI, wynikające zresztą wprost z ustawy może być jednak nazbyt ogólne dlatego w umowie na outsourcing ABI warto wyszczególnić ponad wszystkie niżej wymienione zadania:

  • Przeprowadzanie regularnych audytów, w tym audytu wstępnego, stosowania się przez administratora danych osobowych do obowiązujących przepisów z zakresu bezpieczeństwa danych. Każdy audyt powinien być zakończony Raportem z audytu oraz winien być zaprezentowany zarządowi administratora danych osobowych.

  • Przygotowywanie oraz aktualizacja dokumentów dotyczących bezpieczeństwa informacji tj. przede wszystkim Polityki bezpieczeństwa, Instrukcji zarządzania systemami informatycznymi, jak również innych procedur i regulacji wewnętrznych (np. procedury archiwizacji, udostępniania danych, przeprowadzania kontroli procesorów etc.).

  • Opracowywanie wniosków o rejestrację i aktualizację zbiorów danych osobowych do GIODO.

  • Nadzór na realizacją zaleceń wskazanych w Raportach z audytu.

  • Czuwanie nad stosowaniem się do zasad zapewniających ochronę przetwarzanych danych osobowych (stosowanie środków technicznych i organizacyjnych).

  • Pomoc w kontaktach z GIODO, w postaci konsultowania odpowiedzi na pisma GIODO, czy przygotowanie administratora danych osobowych do kontroli GIODO, bądź nawet jego reprezentacja w przypadku takiej kontroli.

  • Konieczność wsparcia w sytuacji wystąpienia incydentów naruszenia ochrony danych osobowych, w postaci analizy sytuacji naruszeń, czy rekomendowania środków prowadzących do redukcji podobnych naruszeń.

  • Wydawanie upoważnień do przetwarzania danych osobowych, jak również prowadzenie ewidencji osób upoważnionych.

  • Świadczenie konsultacji dla pracowników administratora, w tym zasady takich konsultacji tj. dostępność ABI w siedzibie administratora np. w postaci dyżurów, czy czas reakcji na zapytania.

  • Wsparcie przez ABI działu IT poprzez opiniowanie w zakresie bezpieczeństwa nowo wdrażanego oprogramowania, testowanie zabezpieczeń systemów informatycznych.

Niejednokrotnie ABI prowadzi również szkolenia dla pracowników z zakresu bezpieczeństwa informacji. Firmy świadczące swoje usługi na poziomie eksperckim oraz nieświadczące swoich usług w formie tzw. „abonamentów pudełkowych” w ramach umowy przygotowują m.in. kompleksowe regulaminy konkursów, programów lojalnościowych, procedury, założenia do transferów danych osobowych za granicę, jak również umowy na takie transfery, jak również uczestniczą w negocjacjach takich umów. Wiele z takich firm współpracuje z adwokatami i radcami prawnymi, wyspecjalizowanymi w zakresie bezpieczeństwa danych osobowych, którzy w ramach obsługi administratora danych osobowych analizują skomplikowane stany faktyczne, jak również reprezentują administratorów w sporach sądowych dotyczących bezpieczeństwa danych osobowych. Na rynku dostępne są również oferty outsourcingu ABI przy zastosowaniu dedykowanych systemów informatycznych do zarządzania bezpieczeństwem danych osobowych. Korzystając z takich systemów należy pamiętać, iż niemożliwym jest zapewnienie odpowiedniego bezpieczeństwa danych osobowych i dopełnienie wszelkich wymogów wynikających z przepisów prawa przy pomocy wystandaryzowanych regulaminów i procedur sprzedawanych w tzw. „pudełkach”, które administrator danych osobowych ma jedynie uzupełnić o swoje dane. Każdorazowo bowiem niezbędna jest wnikliwa analiza sytuacji panującej u przedsiębiorcy przetwarzającego dane, przeprowadzona w jego siedzibie, przy uwzględnieniu tylko jemu właściwej specyfiki. Więcej na temat outsourcingu ABI można znaleźć tutaj.

 

Posted in Bankowość, Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Nieruchomości, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Poradnik konsumenta, Prawo, Prawo autorskie, Spółki, Startup, Świat, Ubezpieczenia, Wiadomości

Różnice między bankiem a instytucją pozabankową

Posted on 0

istock_000019700754xsmall(1)Firmy pożyczkowe najczęściej kuszą brakiem formalności, gotówką w 15 minut oraz pożyczką na dowód. Czym się różnią od banków? Czym w ogóle są i czy można im zaufać? Specjaliści z Ferratum Bank podpowiadają jak wyłowić dobry bank, spośród setek instytucji pozabankowych.

Firma pożyczkowa jest instytucją pozabankową, która udziela pożyczek tak jak bank, ale na innych zasadach. Wzięcie pożyczki z banku wiąże się z koniecznością dostarczenia wielu dokumentów potrzebnych do sprawdzenia wiarygodności potencjalnego pożyczkobiorcy i długiego oczekiwania na decyzję. Firmy pożyczkowe nie stawiają takich wymagań.

Przez to, że nie podlegają kontroli Komisji Nadzoru Finansowego, mogą udzielać pożyczek jedynie po okazaniu dowodu osobistego, przez internet lub po wysłaniu wiadomości sms i mogą narzucać dowolnie wysokie oprocentowanie.

Często jest tak, że podpisanie umowy z firmą pożyczkową wiąże się z wieloma kosztami. Należą do nich między innymi wszelkiego rodzaju prowizje, zabezpieczenia w postaci ubezpieczeń na życie oraz ubezpieczenia na wypadek utraty pracy przez kredytobiorcę.

Wśród takich kosztów, mogą się znaleźć także opłaty manipulacyjne i przygotowawcze: opłata za złożenie wniosku i za prowadzenie rachunku. Firma pożyczkowa nie może jednak prowadzić klientowi rachunków ani lokat, w przeciwieństwie do banku.
Anna Kozielczyk – CRM Coordinator w Ferratum Bank zapewnia, że firmy pożyczkowe dbają o bezpieczeństwo swoich klientów i działają z zasadą odpowiedzialnego pożyczania, sprawdzając wiarygodność potencjalnych klientów w biurach informacji gospodarczej oraz Biurze Informacji Kredytowej.

  • nie podpisuj nigdy umowy z firmą pożyczkową, której nie jesteś pewien,
  • sprawdź czy figuruje ona w KRS,
  • dowiedz się, czy dodatkowe koszty, które poniesiesz z tytułu pożyczki, nie będą wyższe niż pożyczona kwota.

Porad dotyczących bezpiecznego pożyczania dostarczyli eksperci z Ferratum Bank, instytucji finansowej działającej w 21 krajach, która udziela długoterminowych pożyczek zgodnie z zasadami odpowiedzialnego pożyczania.

Posted in Bankowość, Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Polska, Prawo, Świat, Wiadomości

Ciekawy świat walut

Posted on 0

money-93206_640Gdy Fenicjanie wymyślili monety, nie spodziewali się z pewnością, jaką karierę zrobi pieniądz i ile funkcji przyjdzie mu pełnić. Obecnie na świecie znanych jest ponad sto różnych walut. Niektóre z nich mają wartość i znaczenie tylko na lokalnym rynku – w kraju, w którym obowiązują, inne robią karierę ogólnoświatową.

Przez lata walutą budzącą największe pożądanie był dolar amerykański, któremu jakiś czas temu w drogę weszło euro. Co ciekawe, słowo dolar wcale nie wywodzi się z Ameryki i języka angielskiego. Po raz pierwszy zostało użyte w Czechach – nazywano tak monetę bitą w kopalni srebra. Co jeszcze ciekawsze, pierwotna nazwa dolara brzmiała bardzo znajomo, a mianowicie talar. Pierwsze wzmianki o euro pojawiły się już w latach 50. ubiegłego wieku, kiedy zaczęto myśleć o stworzeniu Unii Europejskiej. Pierwotnie wspólna waluta Europejczyków miała nosić nazwę ecu – i przez krótki czas pod taką nazwą funkcjonowała. Euro niepodzielnie nam panuje od roku 1999. Obecnie wspólna waluta europejska obowiązuje w 19 krajach europejskich oraz 11 nienależących do Unii.

Wielość i różnorodność walut sprawiły, że powstał tak zwany rynek walutowy, czyli waluty stały się przedmiotem handlu. By handel walutami był możliwy, konieczne jest ustalenie kursu walut. Jest to stosunek ceny jednej waluty do drugiej. Kursy walut ustala się na podstawie wielu czynników. Przede wszystkim rządzi tym prawo podaży i popytu. Cena waluty popularnej i chętnie kupowanej rośnie, a tej, która nie wzbudza zainteresowania maleje. Duży wpływ na kurs walut ma również rynek międzynarodowy, a także stabilność gospodarcza danego kraju. Pozostałymi czynnikami mającymi wpływ na kurs waluty i jej stabilność są między innymi stopy procentowe, PKB danego kraju, jak również jego sytuacja polityczna czy poziom bezrobocia. W Polsce ustalaniem kursu złotówki zajmuje się Narodowy Bank Polski. Decyzje walutowe podejmowane przez NBP mają ogromny wpływ na stan gospodarki naszego kraju.

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Pomysł na biznes, Spółki, Startup

Fed gołębi dla akcji, jastrzębi dla dolara

Posted on 0

Nie licząc niespodziewanego zawirowania wokół rubla, rzutującego negatywnie na nastroje na giełdach, najważniejszym punktem tego tygodnia było posiedzenie FOMC, którego rezultaty poznaliśmy wczoraj. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostały bez zmian, na rekordowo niskich poziomach. Z komunikatu po posiedzeniu znikł natomiast zwrot o utrzymywaniu stóp procentowych na niskich poziomach przez dłuższy okres czasu. Jednak poziom zaostrzenia komunikatu nie jest wcale taki duży – Fed zastąpił ten zwrot stwierdzeniem, że będzie cierpliwie podchodził do podwyższania stóp procentowych. Do tego J. Yellen stwierdziła, że zmiana treści komunikatu to odzwierciedlenie lepszego stanu gospodarki USA, ale nie odzwierciedla zmiany intencji Fed. Można to interpretować jako uwypuklenie, że Fed dalej podchodzi akomodacyjnie do polityki pieniężnej i będzie ja zacieśniał bardzo, bardzo ostrożnie. Pierwsza podwyżka stóp  procentowych dalej oczekiwana jest w połowie roku, a wg Primary Dealers w 2015 r. należy liczyć na co najmniej 2 podwyżki stóp procentowych.

Rynek walutowy i kapitałowy zareagowały na ten komunikat i konferencję w sposób odmienny. Wall Street zanotowała bardzo udaną sesję, ze wzrostem S&P500 powyżej 2%. Z kolei eurodolar jest o ponad 1 figurę niżej niż przed konferencją, próbując bronić poziomu 1,23. Licząc od najwyższego poziomu w tym tygodniu, spadek sięga już 2,5 figury. Jak można tłumaczyć taki rozstrzał? Dla rynku giełdowego dosyć jasne jest, że moment podwyżek nadchodzi, ale jednak jest on jeszcze mocno oddalony. Przed FOMC mieliśmy korektę na parkietach, a teraz widać, że dyskontowała ona nie tylko problem Rosji, ale także usunięcie z komunikatu zwrotu o niskich stopach procentowych utrzymywanych przez dłuższy czas. Został on jednak zastąpiony czymś równoważnym. Z kolei eurodolar był zaskakująco mocny przed posiedzeniem FOMC. Oprócz komunikatu, nawarstwia się jeszcze problem Grecji, gdzie w pierwszej próbie parlament nie zdołał wybrać prezydenta, a kolejne głosowania zaplanowane są na 23 i 29 grudnia. Jeśli dalej będzie polityczny pat, rozgrywane będzie ryzyko przedterminowych wyborów parlamentarnych, w których wygrać może antyeuropejska Syriza. Mimo tych czynników eurodolar walczy o utrzymanie się powyżej 1,23. Złoty natomiast stracił mocno do dolara, przekraczając nawet poziom 3,43. W miarę uspokojenia sytuacji ma jednak potencjał do umocnienia się, gdyż kurs EUR/PLN wzrósł powyżej 4,23, ale raczej w anormalnych warunkach, dlatego powinien on próbować odrabiać tę stratę. Dlatego też na kursie USD/PLN możliwy jest jeszcze powrót na 3,40.

Łukasz Rozbicki

MM Prime TFI S.A.

Posted in Forex, Giełda Papierów Wartościowych

Święty Mikołaj raczej nie obdaruje GPW

Posted on 0

Grudzień zwyczajowo jest dobrym miesiącem dla rynku akcji (fundusze inwestycyjne starają się poprawiać swoje wyniki roczne walcząc o jak najwyższe zamknięcie roku na giełdach) i potwierdzają to statystyki za ostatnie lata. Grupujący największe spółki indeks WIG20 w ostatnich 20 latach rósł w grudniu w 15 przypadkach. W ostatnich latach ilość niedźwiedzich grudniów wzrosła – ze spadkiem WIG20 mieliśmy do czynienia i w 2011 i w 2013 r. Prawdopodobnie niezbyt dobry grudzień czeka nas i w tym roku. Do 18 grudnia strata indeksu WIG20 wynosi 3,6% i moim zdaniem już wyjście na neutralny poziom można by uznać za sukces.

Dlaczego w tym roku nie obserwujemy rajdu Świętego Mikołaja na warszawskim parkiecie? Sprawa jest dosyć złożona. Jeszcze na początku grudnia można było być optymistą, szczególnie patrząc na niewygórowane wyceny polskich spółek. Wyceny to jednak jedno, a nastawienie inwestorów zagranicznych do rynków EM, do których zaliczana jest Polska – to drugie. Do tego dochodzi jeszcze niedobór kapitału krajowego na rynku akcji. Po zmniejszeniu ilości środków lokowanych przez OFE tej luki szybko nie mogą wypełnić krajowe fundusze lokujące aktywa w akcje. Polacy wciąż nie są mocno przekonani do funduszy akcji, preferując wciąż bardziej bezpieczne fundusze dłużne. Mimo niskich stóp procentowych nie widać wzmożonego zainteresowania akcjami. Największym problemem jest wg mnie jednak to, że przez złą sytuację w Rosji czy ryzyko spowolnienia w Chinach, rynki EM są niedoceniane. Dla GPW skutkuje to tym, że w okresie odrabiania strat przez indeksy DAX czy CAC40, WIG20 stał w miejscu, konsolidując wokół 2400 pkt. Natomiast na ogólne pogorszenie nastrojów reakcją jest sprzedaż polskich akcji i podążanie za zachodnimi parkietami. Jak jest dobrze w Niemczech czy na S&P, to na WIG20 mamy stabilność. Ta relatywna słabość warszawskiego parkietu pewnie będzie się do końca grudnia utrzymywać, gdyż nie sądzę, aby rosyjski kryzys walutowy został szybko zażegnany. Konferencja prasowa po posiedzeniu FOMC została na szczęście przyjęta przez rynek akcji optymistycznie. Mocne zaostrzenie retoryki Rezerwy Federalnej to też było jedno z grudniowych ryzyk. Ono w tym momencie odpadło, co otwiera szansę dla kontynuowania hossy na Wall Street i tam mamy szansę zobaczyć faktycznie rajd Świętego Mikołaja. Indeksy rynków rozwiniętych w Europie Zachodniej mają z kolei szanse odrobić ostatnie spadki.

Poprawa nastrojów to może być pewna szansa dla największych spółek z GPW, ale jednak skala odrabiania strat może być mniejsza ze względu na wciąż ciążące ryzyko rosyjskie. Do tego dochodzi kwestia polityki pieniężnej – podczas gdy RPP prawdopodobnie będzie się jeszcze przyglądać pogłębiającej się deflacji, tak EBC rozpocznie skup obligacji skarbowych albo korporacyjnych. Relatywnie więcej powinny na tej fali zyskiwać indeksy w strefie euro niż w Polsce. W tym momencie już odrobienie blisko 4-procentowej przeceny byłoby dla WIG20 sukcesem i mogło być postrzegane jako okrojona wersja rajdu Świętego Mikołaja.

 

Łukasz Rozbicki

MM Prime TFI S.A.

Posted in Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Wiadomości

Jaki fundusz inwestycyjny wybrać w czasie deflacji?

Posted on 0

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o pół punktu. Swoją decyzję tłumaczyła koniecznością reakcji na deflację w Polsce. Zjawisko to, niewątpliwie korzystne w krótszym okresie, może przysporzyć wielu kłopotów gospodarce, gdyby trwało zbyt długo. Czy zatem średni spadek cen produktów powinien wpłynąć na naszą strategię inwestycyjną, układaną w dłuższym horyzoncie czasowym? Powinniśmy przeczekać trudny okres czy gruntownie zmienić strukturę naszego portfela inwestycyjnego? Odpowiedzi na te pytania zależą od wielu czynników.

Nie ma jednego prostego rozwiązania, jak inwestować w czasie deflacji. W reakcji na zaistniałą sytuację, przede wszystkim powinniśmy poznać jej przyczynę oraz przypuszczalny okres jej trwania. Jeżeli spodziewamy się, że sytuacja jest przejściowa, a spadek cen żywności czy paliw jest konsekwencją wydarzeń o charakterze przypadkowym, incydentalnym i trudnym do przewidzenia, jak na przykład wprowadzenie embarga czy klęska urodzaju, a nie wydarzeń wynikających bezpośrednio ze stanu czy struktury gospodarki, to zjawisko deflacji nie powinno determinować naszej strategii inwestycyjnej. Jedyną wówczas różnicą jest wyższa niż zazwyczaj, możliwa do osiągnięcia realna stopa zwrotu, co jest szczególnie istotne w przypadku funduszy o najniższym stopniu ryzyka, gdzie uzyskiwane stopy zwrotu są na relatywnie niskim poziomie.

Większość ekspertów twierdzi, że obecna deflacja jest zjawiskiem chwilowym i nie powinna trwać zbyt długo. Według wiosennej prognozy Komisji Europejskiej rok 2014 powinniśmy zamknąć na poziomie + 1,1%. Jednak, jak zauważa Piotr Szulec, Dyrektor ds. Komunikacji Inwestycyjnej w Pioneer Pekao Investment Management, należy mieć na uwadze, że o czasie trwania deflacji decyduje szereg czynników, których na dziś nie da się do końca przewidzieć. Z punktu widzenia inwestora równie ważne jest to, czy obserwowany spadek cen żywności będzie się nadal pogłębiać, a w tej kwestii eksperci nie są do końca zgodni. Jej ewentualne, dalsze pogłębienie zależy głównie od sytuacji międzynarodowej, czyli tego, jak długo potrwa rosyjskie embargo oraz czy zostaną wprowadzone nowe sankcje. Na te pytania dzisiaj nikt nie zna odpowiedzi. Zupełnie inną kwestią są ceny ropy naftowej, które dynamicznie spadają od ponad 4 miesięcy, co sugeruje zmianę długoterminowego trendu na tym surowcu na trend spadkowy. To z kolei mogłoby mieć bardziej długofalowe konsekwencje w zachowaniu wskaźnika inflacji.

Fundusze pieniężne i gotówkowe w portfelu inwestycyjnym

W czasie deflacji nasz portfel inwestycyjny może zawierać dominującą liczbę funduszy o najniższym stopniu ryzyka, tj. fundusze pieniężne i gotówkowe. Fundusze rynku pieniężnego, często traktowane jako bezpośrednia alternatywa wobec bankowych depozytów, przyniosły w ostatnim czasie większe zyski niż lokaty. Z drugiej strony decyzja Rady Polityki Pieniężnej może dodatkowo wpłynąć na poprawę rentowności tej grupy funduszy, które posiadają papiery o krótkim, zazwyczaj kilkudziesięciodniowym terminie wykupu. W tej sytuacji dobrym pomysłem wydaje się inwestycja w fundusze gotówkowe, w których portfelach często znajdują się różnego rodzaju instrumenty dłużne. Obniżka stóp procentowych może również poprawić wyniki tych funduszy, które lokują w papiery dłużne oraz obligacje ze stałym oprocentowaniem, zwłaszcza te długoterminowe. Wielu analityków na początku zeszłego roku przewidywało ich słabą rentowność, lecz w obecnej sytuacji gospodarczej są one jedną z niewielu sensownych i jednocześnie bezpiecznych opcji inwestycyjnych, a na pewno jedynym, w miarę porównywalnym do lokat bankowych, sposobem lokowania kapitału.

Fundusze akcyjne bardziej ryzykowne w czasie deflacji

Większość ekspertów w okresie deflacji odradza fundusze o wyższym poziomie ryzyka inwestycyjnego, np. akcyjne – gdyż nie do końca wiadomo, jak zachowa się cała gospodarka i jak te fundusze odnajdą się w nowej sytuacji. – Z jednej strony w okresie deflacji mamy zazwyczaj więcej gotówki do dyspozycji i część z nas może szukać bardziej dochodowych sposobów na jej pomnożenie, m.in. właśnie poprzez giełdę. Z drugiej strony średni spadek średnich cen w dłuższym horyzoncie czasowym może spowodować gorsze wyniki finansowe spółek notowanych na giełdzie, co może skutkować spadkiem ich kursów i mniejszymi szansami na wypłaty dywidend, a to z kolei może mieć bezpośrednie przełożenie na gorsze wyniki inwestycyjne wybranych funduszy akcyjnych – dodaje Piotr Szulec z Pioneer Pekao Investment Management.

Jednak w dłuższym horyzoncie, to właśnie fundusze akcyjne wydają się dobrym rozwiązaniem. Z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, dysponujących najbardziej rozwiniętym rynkiem kapitałowym wynika, że każda 30-letnia inwestycja, niezależnie od momentu jej uruchomienia, przyniosła zysk, co pokazuje, że w długim terminie bardzo dobrze zarabia się właśnie na akcjach.

 

Źródło: Pioneer Pekao Investments

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Kim są inwestorzy indywidualni na GPW?

Posted on 0

Wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów pokazują, że statystyczny polski inwestor indywidualny działa na Giełdzie Papierów Wartościowych średnio od ośmiu lat, wartość jego portfela inwestycyjnego to średnio ok. 30 tys. i składa się on głównie z akcji siedmiu firm.

Z badania zrealizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych wynika także, iż przeciętny inwestor indywidualny to mężczyzna mający wyższe wykształcenie w wieku 38 lat. Obecność na parkiecie giełdowym jest dla niego dodatkowym źródłem dochodów i poświęca jej nie więcej niż godzinę dziennie. Jego inwestycje skupiają się głównie na akcjach polskich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, a decyzje podejmuje bazując na własnych analizach i przeczuciu.

Wizerunek statystycznego polskiego inwestora indywidualnego w dużym stopniu różni się od tego funkcjonującego w innych krajach np. w Niemczech, Belgii czy w Australii. Tam przeciętny

inwestor jest znacznie starszy, a na giełdzie inwestuje od ponad 20 lat. Dodatkowo posiada większy portfel inwestycyjny, ale także spędza więcej czasu na giełdowej działalności. Spora część jego oszczędności pochodzi z rynku kapitałowego. Ma też więcej czasu, przez co częściej bierze udział np. w walnym zgromadzeniu.

Michał Masłowski, wiceszef SII mówi, że na podstawie przeprowadzonego badania można powiedzieć, że polski inwestor indywidualny pomału zbliża się swoim profilem do odpowiedników zagranicznych. Można zatem przypuszczać, że za 15-20 lat te różnice w dużym stopniu ulegną zatarciu. – dodaje Masłowski.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy 84 proc. badanych inwestorów indywidualnych zainwestowało w akcje polskich podmiotów notowanych na GPW. Mniej niż 30 proc. zdecydowało się na jednostki TFI, a bardziej niechcący ryzykować zdeponowali środki na lokatach bankowych lub w gotówce (30 proc.).

Jako najbardziej atrakcyjne alternatywy dla giełdy badani wskazali na inwestycje w surowce (36 proc.), a rynek walutowy wybrało 32 proc. inwestorów, z kolei jeden procent mniej miały obligacje korporacyjne. Stosunkowo małą popularnością cieszą się nieruchomości. Co drugi z pytanych inwestorów chciałby mieć sposobność inwestowania na rynkach zagranicznych.

Ponadto zapytani o opinię odnośnie polskiego rynku kapitałowego inwestorzy indywidualni jako największą słabość wskazują na wysokość podatków od zysków kapitałowych (44 proc.), w dalszej kolejności niską płynność (35 proc.) oraz wysokie koszty transakcji i niski poziom edukacji finansowej.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Małe i średnie nie mają łatwo na giełdzie

Posted on 0

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw mocno odstaje od średniej europejskiej w kwestii udziału akcji i obligacji w ich finansowaniu. W ubiegłym roku w Unii Europejskiej emisje obligacji odpowiadały za 2 proc. środków uzyskanych przez małe i średnie przedsiębiorstwa, przy czym w Polsce było to tylko 0,5 proc. Emisje akcji posiadały 2,4 procentowy udział w finansowaniu tej grupy podmiotów. W całej Unii Europejskiej było to natomiast 5,4 proc. Nadal formami finansowania, które cieszą się największym zainteresowaniem są kredyty handlowe i bankowe, debety na rachunku i leasing.

Były członek giełdy i aktualny prezes firmy BTFG Adam Ruciński wyjaśnia, że takie działanie ma miejsce, ponieważ rynek kapitałowy jest regulowany przez wiele regulacji, których celem jest ochrona niedużych inwestorów. Wiele niedużych spółek nie może sprostać tym regulacjom. Na przykład nawet, aby wejść na rynek przeznaczony dla małych spółek trzeba posiadać określony kapitał, a notowanie na tym rynku wiąże się z koniecznością ponoszenia comiesięcznych kosztów wynoszących kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Notowanie na rynku giełdowym wiąże się także ze wypełnianiem określonych obowiązków informacyjnych. Co się zaś tyczy start-upów, czyli podmiotów dopiero debiutujących na rynku, decyzje zmieniane są szybciej niż w dłużej funkcjonującej i istniejącej na rynku firmie. W takich przypadkach zarząd zazwyczaj musi tłumaczyć się ze swoich decyzji inwestorom posiadającym pakiety akcji, co dodatkowo utrudnia sprawę,

Zdaniem Rucińskiego dopiero, gdy prowadzi się biznes na większą skalę, bycie spółką publiczną ma sens. Inwestorzy także niechętnie chcą być akcjonariuszami początkujących, małych i innowacyjnych przedsiębiorstw. Takie młode spółki często nie mogą rozwinąć działalności i szybko upadają. O ile wyspecjalizowani inwestorzy instytucjonalni mogą poczynić takie ryzykowne inwestycje, o tyle inwestorzy indywidualni nie godzą się na to.

Od 2013 r. na rynku NewConnect zwiększyła się liczba wymogów m.in. w zakresie wartości kapitału własnego spółek wchodzących na tą giełdę, a także obowiązki informacyjne. Od września takie zmiany weszły w życie na rynku papierów dłużnych.

Zmiana polityki na bardziej radykalną i bardziej rygorystyczne wymogi dla debiutantów odbiły się już na NewConnect, gdzie w obecnym roku liczba debiutów zmalała do 18. W ubiegłym roku w tym samym czasie na rynku było już 36 nowych podmiotów. Warto podkreślić, że wielu inwestorów nabywających akcje lub obligacje spółek w dalszej kolejności wymaga notowania papierów na regulowanej lub alternatywnej giełdzie.

W opinii zdecydowanej większości ekspertów z rynku finansowego zaostrzone wymagania mogą części spółek utrudnić lub całkowicie odciąć dostęp do kapitału, ale na teraźniejszym etapie są konieczne, ponieważ mają zapewnić poprawienie jakości tego rynku.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Trzeba przywyknąć do silnego dolara

Posted on 0

Ostatnie dwa lata przyzwyczaiły nas do słabości amerykańskiej waluty. Jednak od kilku miesięcy ta tendencja ulega wyraźnemu odwróceniu. Dolar idzie w górę i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze droższy. Oznacza to spore zmiany dla wszystkich, od konsumentów, poprzez inwestorów, na firmach i gospodarkach kończąc.

 

Poprzedni szczyt siły amerykańska waluta osiągnęła w połowie 2012 r. Wówczas kurs euro wynosił 1,2 dolara, a na naszym rynku trzeba było za niego płacić 3,55 zł. Dollar Index, obrazujący moc dolara wobec sześciu głównych walut świata, osiągnął wartość 63 punktów dopiero w połowie 2013 r. W maju 2014 r., był o 16 proc. słabszy wobec europejskiej waluty, której kurs skoczył do 1,39 dolara, u nas staniał do 3 zł., czyli o 15 proc., a dolarowy indeks spadł o prawie 10 proc., do nieco poniżej 57 punktów.

 

Dolar długo pozostawał obojętny zarówno na sugestie dotyczące zakończenia ilościowego luzowania polityki pieniężnej przez Fed, które pojawiły się w wypowiedziach Bena Bernanke w połowie 2013 r., jak i na rozpoczęcie tego procesu. Dopiero coraz bardziej wyraźnie rysująca się perspektywa rozpoczęcia przez amerykańską rezerwę federalną cyklu podwyżek stóp procentowych spowodowała, że dolar zaczął dynamicznie zyskiwać na wartości. Do tej pory wobec euro i złotego umocnił się o 10 proc., a Dollar Index wzrósł o 7 proc.

 

Za kontynuacją tej tendencji przemawia nie tylko dążenie Fed do normalizacji polityki pieniężnej, możliwej wskutek poprawy kondycji amerykańskiej gospodarki, ale także przeciwstawne działania między innymi Banku Japonii i Europejskiego Banku Centralnego, które poprzez nadzwyczajne łagodzenie swej polityki zmierzają do pobudzenia swych gospodarek i uniknięcia deflacji, a w przypadku złotego, także Rady Polityki Pieniężnej. Nie oznacza to jednak, że dolar będzie szedł w górę nieprzerwanie, z taką dynamiką, jak w ostatnich miesiącach. Z pewnością będą zdarzały się w tej tendencji korekty, podobne do rozpoczętej w drugiej dekadzie października, jednak trzeba się przyzwyczaić do tego, że amerykańska waluta będzie jeszcze droższa.

 

Trudno prognozować, do jakiego poziomu dotrze dolar, ale przesłanki, stojące za jego umocnieniem są na tyle poważne, że można oczekiwać sporego ruchu w górę. Poprzedni szczyt z połowy 2012 r., czy w przypadku Dollar Index, z połowy 2013 r., wydają się jedynie najbliższym punktem docelowym. Jego osiągnięcie oznaczałoby w przypadku złotego wzrost kursu o 7,5 proc., a w całym, trwającym od połowy czerwca cyklu, dolar umocniłby się wobec naszej waluty o 18 proc. Choć skala ruchu wydaje się duża, nie byłaby niczym nadzwyczajnym.

 

W przeszłości wielokrotnie byliśmy świadkami podobnych, a nawet większych zmian. O 10 proc. dolar podrożał w okresie od lutego 2013 r. do końca czerwca 2013 r. Od lutego do czerwca 2012 r., a więc w ciągu zaledwie kilku miesięcy kurs dolara skoczył o ponad 15 proc., niemal taki sam ruch miał miejsce od listopada 2011 r. do pierwszych dni 2012 r. Warto przy tym zwrócić uwagę, że od czterech lat zwyżka kursu amerykańskiej waluty kończyła się w okolicach 3,5 zł (od 3,47 do 3,55 zł). W trakcie ostatnich dziesięciu lat dolar znalazł się wyżej tylko raz, w lutym 2009 r., czyli w czasie największego nasilenia globalnego kryzysu na rynkach finansowych. Wówczas dotarł do pułapu 3,91 zł., jednak powyżej wspomnianego maksimum (3,5 zł) przebywał zaledwie kilkanaście dni. W tej chwili dotarcie do tego kryzysowego poziomu wydaje się mało prawdopodobne, podobnie jak trwały powrót do wahań w przedziale 3,6-4,3 zł, w ramach których kurs dolara poruszał się od 2001 do połowy 2004 r., choć wśród obecnych prognoz można spotkać i takie jak sporządzona przez Barclays, zakładająca zwyżkę do 3,9 zł. do końca 2015 r.

 

Umacnianie dolara z punktu widzenia polskiego konsumenta oznacza presję na wzrost cen części importowanych dóbr konsumpcyjnych, w tym także trwałego użytku. Przykładem mogą być paliwa, w przypadku których spadek notowań ropy naftowej w sporej części będzie niwelowany właśnie przez wzrost cen sprowadzonego surowca, spowodowany zwyżką kursu dolara. Wzrost cen elektroniki, której większość importu rozliczna jest w dolarach, hamować może jedynie konkurencja między dystrybutorami. Generalnie droższy dolar będzie wpływał na ogólny wzrost cen, czyli będzie sprzyjał pobudzeniu inflacji, co powinno powstrzymać Radę Polityki Pieniężnej przez zbyt agresywnym obniżaniem stóp procentowych.

 

Perspektywa wzrostu notowań dolara powinna skłaniać inwestorów do większego zainteresowania kupnem instrumentów finansowych nominowanych w tej walucie. W ten sposób mogą korzystać nie tylko na zwyżce ich notowań, ale także osiągać zysk z różnic kursu walutowego. Sprzedając w przyszłości te aktywa, uzyskają z tego tytułu wyższą kwotę wyrażoną w złotych. Działanie tego mechanizmu widać bardzo dobrze na przykładzie złota. Od czerwca notowania kruszcu na giełdach obniżyły się 1245 do 1223 dolarów za uncję, czyli o prawie 2 proc. Jednocześnie licząc w złotych jego cena zwiększyła się o 8 proc., właśnie wskutek osłabienia się naszej waluty wobec dolara.

 

W przypadku firm korzyści z umacniającego się dolara powinni osiągnąć eksporterzy. Tu najlepszym przykładem może być KGHM, sprzedający miedź i srebro, rozliczane w amerykańskiej walucie. Mimo spadku cen tych surowców, wyższy kurs dolara powoduje, że w wyniki księgowane w złotych, mogą się poprawiać. Dotyczy to również wielu innych firm, eksportujących nie tylko surowce, ale wszelkie inne wyroby i usługi. Oczywiście w gorszej sytuacji znajdą się przedsiębiorcy importujący towary i komponenty za dolary. Według podobnego schematu na mocniejszym dolarze skorzystać może cała nasza gospodarka, poprzez wzrost konkurencyjności eksportu, wspierającego dynamikę PKB.

 

 Roman Przasnyski

Źródło: Open Finance

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Surowce, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Historyczne zyski nie powinny być jedynym kryterium wyboru funduszu

Posted on 0

Dotychczasowe wyniki funduszu w niewielkim stopniu rzutują na jego potencjalne przyszłe dokonania. Warto o tym pamiętać i nie przykładać do historycznych stóp zwrotu funduszy zbyt dużej wagi.

 

Ustalenie właściwego dla nas profilu ryzyka, jakim powinny charakteryzować się fundusze, w które zainwestujemy, to tylko jedna strona medalu. Kolejnym dylematem jest wybór konkretnego produktu. Niemal w każdej spośród kategorii na jakie dzielą się fundusze jest zwykle po kilkanaście, a nawet po kilkadziesiąt pozycji. Pod względem podstawowych założeń co do strategii inwestycyjnej specjalnie nie różnią się one od siebie. Zawsze, oczywiście, warto zapoznać się z detalami, jednak zazwyczaj są to niuanse, nie mające większego znaczenia.

 

Niewątpliwie jednym z istotniejszych elementów różnicujących ofertę poszczególnych towarzystw funduszy inwestycyjnych są koszty. Koniecznie trzeba zwracać na nie uwagę, zwłaszcza na opłatę z tytułu zarządzania funduszem, bo pod tym akurat względem różnice między funduszami bywają spore.

 

Nie ulega jednak dyskusji, że tym co odgrywa największą rolę procesie wyboru funduszu, są wyniki osiągane w przeszłości. Z historycznymi stopami zwrotu wszelkich instrumentów inwestycyjnych jest jednak ten sam problem – nie ma żadnej gwarancji ich powtarzalności. Nie inaczej jest w przypadku funduszy. Żeby się o tym przekonać wystarczy porównać wyniki funduszy w różnych, następujących po sobie okresach.

 

Wyobraźmy sobie przykładowo inwestora, który ponad trzy lata temu podejmował decyzję, w które fundusze akcji polskich zainwestować. Kierował się przy tym trzyletnimi stopami zwrotu na koniec 2010 roku. Wybrany okres obejmował akurat również rok 2008, w którym na rynku panowała silna tendencja spadkowa, stąd wyniki prawie wszystkich funduszy akcji polskich (poza jednym wyjątkiem) były ujemne. Inwestor wybrał zatem po prostu trzy fundusze zajmujące najwyższe pozycje na liście. Kolejno były to SKOK Akcji (6,4 proc.), Allianz Akcji Plus (-0,5 proc.) i Inventum Akcji, który wówczas nazywał się jeszcze Idea Akcji (-0,6 proc.). Gdyby ten inwestor podzielił pieniądze na trzy równe części, każdą z nich inwestują w jeden z wymienionych funduszy, to po kolejnych trzech latach, na koniec 2013 roku, prawdopodobnie mocno by się rozczarował. Każdy z tych trzech funduszy wypracował bowiem stratę, przy czym jeden z nich zanotował kosmiczny, ponad 65-prov. Zjazd wartości jednostki. Po podsumowaniu wyników wypracowanych przez poszczególne fundusze, inwestor mógłby tylko stwierdzić, że zaliczył 25-proc. stratę.

 

Co więcej, gdyby nasz inwestor należał do tych bardziej roztargnionych i popełnił błąd i zamiast w trzy fundusze o najlepszych trzyletnich stopach zwrotu na koniec 2010 roku zainwestował w trzy najgorsze, tj. w Pioneer Akcji Polskich (-35,7 proc.), PKO Akcji Plus (-39,9 proc.) oraz PKO Akcji (-41,8 proc.), to po trzech latach też mogłaby go zmartwić strata na portfelu, ale zdecydowanie mniejsza, bo wynosząca tylko 6,5 proc.

 

Porównanie trzyletnich stóp zwrotu funduszy akcji polskich uniwersalnych

 

fundusz trzyletnie stopa zwrotu
na koniec 2010
trzyletnie stopa zwrotu
na koniec 2013
SKOK Akcji (SKOK PARASOL FIO) 6,4% -3,1%
Allianz Akcji Plus (Allianz FIO) -0,5% -6,5%
Inventum Akcji (Inventum FIO) -0,6% -65,3%
UniKorona Akcje (UniFundusze FIO) -7,9% 4,4%
Noble Fund Akcji (Noble Funds FIO) -8,7% 7,3%
Aviva Investors Polskich Akcji (Aviva Investors FIO) -12,3% 6,5%
Legg Mason Akcji (Legg Mason Parasol FIO) -13,2% 8,6%
Allianz Akcji (Allianz FIO) -13,5% -7,3%
Średnia -16,3% 0,5%
Skarbiec Akcja (Skarbiec FIO) -17,0% 0,5%
Skarbiec – Top Funduszy Akcji SFIO -17,0% -0,7%
Credit Agricole Akcyjny (Credit Agricole FIO) -18,0% -0,3%
Millennium Akcji (Millennium FIO) -20,3% -0,6%
KBC Akcyjny (KBC FIO) -20,8% 2,5%
BNP Paribas Akcji (BNP Paribas FIO) -21,0% -13,1%
BPH Akcji (BPH FIO Parasolowy) -21,2% -5,8%
Arka BZ WBK Akcji (Arka BZ WBK FIO) -21,6% -15,7%
ING Akcji (ING FIO) -21,9% -0,8%
Novo Akcji (Novo FIO) -22,0% -15,3%
Investor Akcji Dużych Spółek FIO -22,3% -1,3%
UniAkcje Wzrostu (UniFundusze FIO) -22,9% 13,2%
PZU Akcji KRAKOWIAK (PZU FIO Parasolowy) -23,4% -4,4%
MetLife Akcji Polskich (Światowy SFIO) -30,0% -6,4%
MetLife Akcji (Krajowy FIO) -31,1% -10,1%
Investor Akcji FIO -33,3% 8,0%
ING Selektywny (ING FIO) -35,0% -19,2%
Pioneer Akcji Polskich (Pioneer FIO) -35,7% -29,8%
PKO Akcji Plus (Parasolowy FIO) -39,9% 6,8%
PKO Akcji (Parasolowy FIO) -41,8% 3,7%

 

Źródło: Analizy Online.

 

Może biblijne „ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi” nie do końca oddaje zmiany zachodzące w tabelach prezentujących wyniki funduszy, łatwo jednak się zorientować, nawet na tak prostym przykładzie, że dotychczasowe wyniki funduszu raczej w niewielkim stopniu rzutują na jego potencjalne przyszłe dokonania. Warto o tym pamiętać i nie przykładać do historycznych stóp zwrotu funduszy zbyt dużej wagi, co oczywiście nie oznacza, żeby w ogóle się nimi nie interesować. Na uwagę zasługują z pewnością wszelkie rankingi funduszy, które między innymi oceniają regularność osiąganych przez nie wyników w kolejnych, postępujących po sobie okresach. Na bardziej zaawansowanych i dociekliwych inwestorów czeka też szereg wskaźników (m.in. beta, tracking terror, information ratio czy wskaźniki Jensena, Sharpe`a i Treynora), które pomagają ocenić skalę ryzyka ponoszonego przez zarządzającego funduszem w odniesieniu do wypracowanego przez niego zysku. Pomimo wielu zalet, wskaźniki te również nie są wolne od wad, a ich interpretacja potrafi nie być jednoznaczna.

 

Bernard Waszczyk

Źródło: Open Finance

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Akcjonariusze mniejszościowi będą objęci większą ochroną?

Posted on 0

W utworzonej przez resort finansów nowelizacji do ustawy o ofercie publicznej trafiła propozycja zwiększenia ochrony akcjonariuszy posiadających mniejszościowy pakiet udziałów w spółkach publicznych, które podlegają przejęciu. Dzisiaj rząd debatuje nad tą ustawą.

Proponowane zmiany obejmują m.in. poprawę działania tzw. instytucji wezwania do zapisywania się na sprzedaż lub zamianę akcji podmiotów publicznych, a także mają zapewnić większą ochronę akcjonariuszy mniejszościowych tych spółek.

Zdaniem resortu finansów obecne przepisy w zakresie wezwań nie są precyzyjne, ale w szczególności nie spełniają swojego celu. Pozwalają one bowiem podmiotom przejmującym kontrolę nad spółkami na wypełnienie wyłącznie formalnych obowiązków dotyczących tej instytucji. W takich sytuacjach stwarzane jest zagrożenie dla interesów akcjonariuszy mniejszościowych spółek będących przedmiotem przejęcia.

Projekt nowelizacji ustawy przewiduje m.in. uregulowanie kwestii obliczania ceny w wezwaniu, w przypadku pośredniego zakupu akcji spółek publicznych. Według resortu finansów ta zmiana ma sprawić, że nie zostaną naruszone interesy inwestorów indywidualnych. Bardziej precyzyjne mają też być kwestie związane z modyfikacją ceny ustalonej w wezwaniu, zmiany stosunku zamiany akcji spółek publicznych oraz inne sformułowanie treści wezwania dobrowolnego. W projekcie znalazły się również zagadnienia związane z terminami zgłaszania zapisów w trakcie przeprowadzanego wezwania.

Poprzez zmiany proponowane w projekcie Ministerstwo Finansów chce także przeciwdziałać i zmniejszyć liczbę nadużyć związanych z obiegiem informacji poufnych, informacji o stanie posiadania większościowych akcjonariuszy spółek publicznych oraz informacji o zmianach dokonywanych w akcjonariacie spółek.

Dodatkowa nowa ustawa porusza także temat dematerializacji akcji. Jej zapisy mają wyeliminować różnice dotyczące przesłanek, które mają wpływ na to, że akcjonariusze mniejszościowi czują się zmuszeni do sprzedaży akcji w drodze przeprowadzenia przez akcjonariuszy znacznych przymusowego wykupu lub rezygnacji z dematerializacji akcji.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Fundusze inwestycyjne po trzecim kwartale 2014

Posted on 0

Mamy za sobą trzeci kwartał 2014 roku. Funduszem, który wypracował najwyższą stopę zwrotu wynoszącą aż +11,38% okazał się Superfund C. Zyski pozwoliły osiągnąć również jednostki uczestnictwa funduszy akcji polskich oraz obligacji. Zdecydowanie najgorszą inwestycją kwartału były fundusze surowcowe oraz inwestujące na rynku rosyjskim.

 

Po słabym pierwszym półroczu, w trzecim kwartale na warszawskim parkiecie wreszcie widoczne jest ożywienie. Indeks WIG zyskał 5,7%, na co niewątpliwie wpływ miały pozytywne rozwiązanie sytuacji z OFE oraz zapowiedzi o wznowieniu obniżek stóp procentowych. Ciągle nie przestają zaskakiwać także polskie obligacje skarbowe. W przeciągu ostatnich trzech miesięcy indeks IROS wzrósł o 2,7%, natomiast od początku roku zysk wyniósł już 7%.

 

Zdecydowanie odmiennie wyglądała sytuacja na rynkach rozwiniętych i wschodzących. Co prawda, w ujęciu kwartalnym indeks MSCI All Country World (grupujący indeksy rynków rozwiniętych) zyskał 0,3%, ale tylko we wrześniu stracił aż 3,4%, konsumując część zysków z poprzednich miesięcy. Szczególnie dotkliwe spadki dotknęły giełdę niemiecką, gdzie indeks DAX stracił 3,6%. Obronną ręką wyszedł jedynie amerykański S&P500 (+0,6%). Z kolei indeks rynków wschodzących MSCI Emerging Markets w trzeci kwartale stracił 4,3%, a największe spadki zanotowały we wrześniu giełdy w Brazylii (11,7%) oraz Turcji (6,7%).

Natomiast prawdziwe „tsunami” przetoczyło się przez rynki surowcowe (w szczególności paliwa i metale), na co wpływ miały przede wszystkim silne umocnienie się dolara oraz (w mniejszym stopniu) sytuacja geopolityczna na świecie.

 

W tak ciężkich warunkach, w trzecim kwartale najwyższą stopę zwrotu (+11,38%) wypracował fundusz Superfund C, który realizuje strategię managed futures. Warto zauważyć, że w pierwszej dziesiątce najlepszych funduszy naszego kwartalnego zestawienia znalazły się jeszcze cztery inne fundusze z oferty Superfund: Superfund Trend Plus Powiązany SFIO (+9,08%), Superfund B (+8,99%), Superfund Trend Bis Powiązany SFIO (+8,88%) oraz Superfund Alternatywny (+7,49%).

 

Drugie miejsce w zestawieniu, z wynikiem +10,19%, zajął fundusz Quercus lev, którego celem jest odwzorowywanie dwukrotności zmian indeksu WIG20.

 

10 najlepszych funduszy w III kwartale 2014
Fundusz Stopa zwrotu za 3 m-c Zysk inwestując 10 000 PLN
(brutto)
Zysk inwestując 10 000 PLN
(netto)
Superfund C (Superfund SFIO) 11,38% 1 138 zł 922 zł
QUERCUS lev (Parasolowy SFIO) 10,19% 1 019 zł 825 zł
Superfund Trend Plus Powiązany SFIO kat. Standardowa 9,08% 908 zł 735 zł
Superfund B (Superfund SFIO) 8,99% 899 zł 728 zł
Superfund Trend Bis Powiązany SFIO 8,88% 888 zł 719 zł
Investor Indie i Chiny (Investor SFIO) 7,62% 762 zł 617 zł
BNP Paribas Akcji (BNP Paribas FIO) 7,50% 750 zł 608 zł
KBC Portfel Akcji Średnich Spółek (KBC Portfel VIP SFIO) 7,49% 749 zł 607 zł
Superfund Alternatywny (Superfund SFIO Portfelowy) 7,49% 749 zł 607 zł
Pioneer Zrównoważony Rynku Amerykańskiego (Pioneer Walutowy FIO) 7,17% 717 zł 581 zł
Źródło: opracowanie Expander Advisors

 

Co może zaskakiwać, najgorszym funduszem minionego kwartału okazał się Inventum Zmiennego Zaangażowania, który stracił aż 11,8%.

 

Ostatnie trzy miesiące były okresem strat także dla funduszy powiązanych z akcjami rosyjskimi. Wśród 10 najgorszych rozwiązań znalazły się bowiem aż trzy z nich (największe spadki odnotował Quercus Rosja ze stratą 11,79%). Również inwestorzy zaangażowani w rynki surowcowe nie mieli w tym czasie powodów do radości. Aż cztery fundusze zaangażowane w ten sektor znalazły się na liście najsłabszych. Wśród nich najwięcej stracił PKO Złota (11,58%).

 

10 najgorszych funduszy w III kwartale 2014
Fundusz Stopa zwrotu za 3 m-c Strata inwestując 10 000 PLN
Inventum Zmiennego Zaangażowania (Inventum FIO) -11,80% 1 180 zł
QUERCUS Rosja (Parasolowy SFIO) -11,79% 1 179 zł
PKO Złota (Światowy Fundusz Walutowy FIO) -11,58% 1 158 zł
Skarbiec Rynków Surowcowych (Skarbiec FIO) -11,04% 1 104 zł
BPH Globalny Żywności i Surowców (BPH FIO Parasolowy) -10,51% 1 051 zł
QUERCUS Gold (Parasolowy SFIO) -9,25% 925 zł
Investor Sektora Infrastruktury i Informatyki (Investor SFIO) -8,49% 849 zł
Investor Rosja (Investor SFIO) -7,42% 742 zł
Arka Prestiż Akcji Rosyjskich (Arka Prestiż SFIO) -7,35% 735 zł
Pioneer Akcji Rynków Wschodzących (Pioneer Funduszy Globalnych SFIO) -7,13% 713 zł
Żródło: opracowanie Expander Advisors

 

 

Piotr Nowak

Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Żródło: Expander

Posted in Europa, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Surowce, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Niełatwa dywersyfikacja portfela obligacji korporacyjnych

Posted on 0

Konieczność rozproszenia ryzyka podczas inwestycji w papiery dłużne firm wydaje się oczywista. Ale teoria nie nadąża za praktyką, bo niezależnie czy kupujemy obligacje na rynku pierwotnym, czy na wtórnym, to musimy liczyć się z całym szeregiem przeszkód do pokonania.

 

Idealnym rozwiązaniem podczas inwestowania na rynku papierów korporacyjnych byłoby takie zdywersyfikowanie portfela, które zapewni, że kłopoty jednego z emitentów nie doprowadzą całości kapitału do ruiny. Dobrym wzorem mogą okazać się więc fundusze obligacji firm, które ustalają nie tylko limity na konkretne serie, ale też na spółki, czy nawet na całe branże. Lecz przeniesienie tego modelu na portfel typowego inwestora indywidualnego może okazać się niemożliwe, głównie ze względu na nieporównywalnie mniejszą skalę działalności.

 

Podczas zakupu obligacji korporacyjnych na rynku pierwotnym jako takie rozproszenie ryzyka staje się możliwe dopiero w przypadku inwestorów posiadających sześciocyfrowe kwoty. W przypadku emisji prywatnych, przeznaczonych dla wąskiego grona odbiorców, minimalny zapis to minimum 20-30 tys. zł, a zwykle więcej (50-100 tys. PLN). W najlepszym przypadku uda się zbudować portfel z czterech, może pięciu serii obligacji różnych spółek.

 

W przypadku rynku pierwotnego rozwiązaniem problemu mogłyby okazać się emisje publiczne, gdzie minimalny próg wejścia wynosi zwykle 1 tys. zł. Ale tego typu oferty pojawiają się na rynku rzadko i bywają bardzo zróżnicowane pod względem jakości samych emitentów. Znajdziemy tu bowiem zarówno duże spółki o relatywnie niskim ryzyku (co oczywiście jest odzwierciedlone w oprocentowaniu), jak i niewielkie podmioty emitujące obligacje do 10 mln zł. W tym ostatnim przypadku mówimy jednak o wysokodochodowych papierach (obecnie 8-9,5 proc. rocznie), które ze względu na znacznie wyższe ryzyko nadają się co najwyżej jako dopełnienie inwestycyjnego portfela.

 

Znacznie łatwiej budowa portfolio obligacji firm powinna przebiegać na rynku wtórnym. Wprawdzie i tutaj zdarzają się wysokie progi wejścia (dla kilku serii 10 lub 100 tys. zł), ale zakup papierów w giełdowym obrocie wydaje się rozwiązaniem znacznie bardziej przystępnym, bo większość serii ma nominał na poziomie 0,1 lub 1 tys. zł. Odpada zatem problem wyczekiwania na koleje emisje. Zakupów można dokonywać na bieżąco, ale za cenę niższej rentowności, ponieważ solidne papiery zwykle wyceniane są z wysoką premią, tj. powyżej wartości nominalnej, co obniża rentowność inwestycji. W przypadku inwestorów, którzy nie chcą przepłacać, zakupy przypominają natomiast bardziej polowanie na okazje, co nierzadko wymaga sporej cierpliwości.

 

Niska płynność na Catalyst to niejedyna przeszkoda w budowie zdywersyfikowanego portfela obligacji firm. Choć w giełdowym obrocie można znaleźć zróżnicowanych emitentów, to na pewno da się zauważyć sporą nadreprezentację spółek z szeroko rozumianej branży finansowej (banki, windykatorzy, firmy pożyczkowe) oraz budowlanej. Tego typu dysproporcje występują także w przypadku samego oprocentowania. Mniej niż co piąta emisja znajdująca się w detalicznej części rynku Catalyst ma stałe odsetki (licząc po wartości emisji jest to tylko 3,5 proc.). Na domiar złego, często są to papiery o wyższym ryzyku.

 

Warto także pamiętać o tym, aby nie przesadzić w drugą stronę. Zbyt duża liczba pozycji w obligacyjnym portfelu może okazać się kłopotliwa ze względu na konieczność monitorowania sytuacji każdej ze spółek.

 

Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,