Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Fundusz awaryjny podstawą domowego budżetu

Posted on 0

Share this on anywhere you want!

O tym, że oszczędzanie na tzw. czarną godzinę jest koniecznością lepiej nigdy się nie przekonać na własnej skórze. Jednak aby nie doświadczyć bolesnego braku pieniędzy w razie nieprzewidzianych zdarzeń, lepiej już teraz zacząć je odkładać, bo budowa takiego funduszu awaryjnego może potrwać kilka lat.

 

Ciężka choroba czy nagła utrata pracy to tylko najbardziej popularne, ale też najbardziej trafne przykłady zdarzeń, które mogą wymagać uruchomienia oszczędności na czarną godzinę. Ich brak będzie nie lada problemem, ponieważ zaciągnięcie bankowego kredytu może okazać się w takich przypadkach niemożliwe. Pozostaje wówczas liczyć na rodzinę lub znajomych. Dlatego warto jak najwcześniej pomyśleć o zbudowaniu tzw. funduszu awaryjnego na nieprzewidziane wydatki.

 

Ile należałoby odłożyć na takim funduszu? Oczywiście im więcej tym bezpieczniej, ale nie trzeba popadać też w skrajności. Dość często przyjmuje się, że odpowiedni komfort zapewni co najmniej trzykrotność miesięcznych dochodów lub wydatków. W tym drugim przypadku należałoby dość dobrze znać swój domowy budżet, na przykład poprzez prowadzenie arkusza z wydatkami, który pozwoli określić niezbędne minimum do przeżycia kolejnych miesięcy bez istotnego spadku stopy życiowej. Optymalny rozmiar domowego funduszu awaryjnego, to natomiast równowartość około półrocznego wynagrodzenia lub wydatków. Uzbieranie takiej sumy może potrwać nawet kilka lat, ponieważ nie powinien to być jedyny cel oszczędzania. Równolegle warto pomyśleć także o odkładaniu środków chociażby na przyszłość dziecka, wkład własny do kredytu mieszkaniowego, wakacyjny wyjazd czy remont mieszkania.

 

W przypadku osoby zarabiającej średnią krajową (2,84 tys. zł), która chciałby odłożyć na czarną godzinę trzykrotność wynagrodzenia przyjdzie oszczędzać przez 29 miesięcy przy założeniu, że na konto oszczędnościowe (3,5 proc.) trafia co dziesiąty zarobiony złoty. Uzbieranie równowartości półrocznej pensji przy tych samych warunkach zajęłoby natomiast 56 miesięcy. Oczywiście im więcej każdego miesiąca trafi na konto oszczędnościowe, tym szybciej uda się osiągnąć cel. Trudno jednak oczekiwać, żeby przy średniej krajowej możliwe było odkładanie tylko na sam fundusz awaryjny po 20 proc. wynagrodzenia (567,6 zł). Wówczas 3- i 6-krotność pensji udałoby się uzbierać odpowiednio po 15 i 29 miesiącach. Lecz nie o wysokość zarobków tutaj chodzi, ponieważ niezależnie od wysokości wynagrodzenia wynik obliczeń będzie przybliżony, rośnie bowiem także docelowa wartość oszczędności. Jeśli więc ktoś zarabia trzykrotnie więcej niż w powyższym przykładzie, to i tak uzbieranie równowartości kwartalnej pensji zajmie mu mniej więcej tyle samo czasu.

 

Przystępując do budowania funduszu na czarną godzinę warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Najpierw warto zacząć od spłaty zadłużenia konsumpcyjnego (kredyt gotówkowy, limit w koncie, karta kredytowa), a dopiero później należy przystąpić do oszczędzania na czarną godzinę. Ewentualne inwestycje (fundusze, giełda) powinny być dopiero następne w kolejności po przynajmniej częściowym zbudowaniu funduszu awaryjnego. Dodatkowo należy określić w jakich sytuacjach możliwe jest skorzystanie ze środków, czym inny jest bowiem utrata pracy czy choroba, a czym innym konieczność naprawy auta lub jego ubezpieczenie, które w mniejszym lub większym stopniu można przewidzieć i zaplanować, a często także sfinansować z bieżących środków.

 

Oszczędzanie na czarną godzinę wymaga żelaznej dyscypliny, ponieważ ma ono to do siebie, że nie wiadomo czy lub ewentualnie kiedy przyjdzie skorzystać z tych środków. A ponieważ bez wyraźnego celu skłonność do odkładania pieniędzy jest zwykle niższa, to warto pomyśleć o ustaleniu stałego zlecenia z rachunku osobistego na konto oszczędnościowe. Wówczas skuteczność oszczędzania powinna być wyższa, ponieważ chęć anulowania takiego zlecenia skłoni do ponownego przemyślenia decyzji.

 Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *