Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Bessa nie grozi małym i średnim spółkom

Posted on 0

Sytuacja na rynku małych i średnich firm coraz bardziej niepokoi inwestorów.Ma ona jednak raczej niewiele wspólnego z perspektywami naszej gospodarki.Choć tempo wzrostu PKB prawdopodobnie w najbliższym czasie wyhamuje, będzie to jedynie chwilowa zadyszka, która nie przeszkodzi w trwałej poprawie wyników spółek i notowań ich akcji.

 

Analizując sytuację i perspektywy segmentu małych i średnich firm warszawskiego parkietu, wypada zacząć od uświadomienia sobie dwóch istotnych faktów. Po pierwsze, obecne pogorszenie koniunktury, zarówno w przypadku mWIG40, jak i sWIG80 (obecnie MiS80) poprzedzone zostało trwającą niemal dwa lata hossą, niewrażliwą na oddziaływanie wielu negatywnych czynników, w tym także fundamentalnych. Po drugie, w ostatnim czasie widoczne są spore różnice między wskaźnikiem średnich spółek a indeksem maluchów, na korzyść tego pierwszego. Jednym z głównych czynników, za pomocą którego te różnice da się wyjaśnić, jest niższa płynność w przypadku firm najmniejszych i wynikająca z tego przypadkowość zmian kursów. Zniechęca ona także inwestorów, zarówno tych większych, instytucjonalnych, jak i indywidualnych. Z wyciąganiem poważniejszych wniosków, czyli doszukiwaniem się wzajemnych związków kondycji giełdowych „misiów” i gospodarki oraz obawami przed bessą, w takich warunkach lepiej zachować ostrożność.

 

Hossa małych i średnich spółek zaczęła się niemal jednocześnie, pod koniec 2011 r. W tym samym czasie dynamiczny rajd rozpoczął także WIG20, jednak zakończył się on już w pierwszych dniach lutego 2013 r., a więc trwał zaledwie nieco ponad miesiąc, po czym indeks zniżkował aż do końca maja, pogłębiając dołek z jesieni 2011 r. Analogiczna korekta w przypadku mWIG40 i MiS80 rozpoczęła się nieco później i miała znacznie bardziej łagodny przebieg. Późniejszy rajd indeksu blue chips imponował dynamiką, lecz bykom impetu starczyło jedynie do pierwszych dni 2013 r. Od tego czasu WIG20 tkwi w trendzie bocznym o wyraźnie zmniejszającym się zakresie wahań. Tymczasem wskaźniki małych i średnich firm mniej spektakularnie, ale za to znacznie bardziej konsekwentnie szły w górę aż do późnej jesieni 2013 r., a więc niemal rok dłużej niż WIG20. Dwuletnia hossa wyniosła w górę wskaźnik najmniejszych firm o ponad 80 proc., a mWIG40 zyskał w tym czasie 66 proc.

 

W październiku 2013 r. rozeszły się zresztą drogi mWIG40 i MiS80. Wskaźnik maluchów znalazł się w silnej tendencji spadkowej, w wyniku której stracił ponad 20 proc., a więc spełnił formalne kryterium bessy. Natomiast indeks średnich spółek wszedł w trend boczny, zniżkując w najgorszym momencie nieco ponad 9 proc. Jeszcze mocniej różnice są widoczne z tegorocznej perspektywy. mWIG40 od początku roku zyskuje prawie 1 proc., a MiS80 traci ponad 17 proc. Negatywne oddziaływanie czynników związanych z osłabieniem koniunktury gospodarczej dotknęłoby prawdopodobnie w podobnym stopniu oba te segmenty naszego rynku.

Warto też przypomnieć, że od maja 2011 r. z 7,3 do 2,3 proc. obniżono wysokość składki trafiającej do OFE. To ograniczenie popytowej siły funduszy emerytalnych, po początkowym załamaniu na warszawskim parkiecie, wskaźniki małych i średnich firm zniosły o wiele lepiej niż WIG20. Nie ma więc powodu, by obecną słabość małych i średnich spółek wiązać wyłącznie z kolejną drastyczną redukcją roli OFE na warszawskim parkiecie.

 

Drugie przypomnienie, warte uwagi to fakt, że w czwartym kwartale 2011 r. polska gospodarka osiągnęła szczyt cyklu koniunkturalnego, a dynamika PKB wyniosła 4,9 proc., po czym znalazła się na równi pochyłej, zakończonej dołkiem w pierwszych trzech miesiącach 2013 r. Cały okres pogarszania sytuacji gospodarczej małe i średnie spółki przetrwały w bardzo dobrej kondycji. Kolejnym interesującym zjawiskiem jest fakt, że moment przełomu w gospodarce mWIG40 i MiS80 czciły kolejną dynamiczną fazą zwyżki. Szczyt hossy misiów przypadł na okres przyspieszenia tempa wzrostu PKB i zbliżania się do jego lokalnego maksimum, niekoniecznie kończącego cykl, lecz sygnalizującego przejściowe osłabienie, analogiczne do tego z lat 2004-2005. Tyle, że tym razem wszystkie prognozy mówią o kontynuacji wzrostu przez kolejne dwa lata, co sugerowałoby szczyt gospodarczej koniunktury w 2016 r. Za wcześnie chyba, by misie już ten moment dyskontowały.

 

Choć patrząc na zestaw czynników zewnętrznych i rodzimych, można się spodziewać pogłębienia spadkowej tendencji na naszym parkiecie, nie ma raczej podstaw do formułowania wniosków o wejściu rynku w fazę bessy. Choć trudno też liczyć na dynamiczny rajd w górę, można oczekiwać, że warszawskie indeksy zakończą rok na poziomach wyższych niż obecne.

 

Roman Przasnyski

Źródło:  Open Finance

Posted in Biznes, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Za 5 lat bankowość mobilna wyprzedzi internetową

Posted on 0

Coraz więcej Polaków przekonuje się do zalet bankowości mobilnej. Rośnie liczba użytkowników smartfonów, a banki w tych rodzajach płatności wprowadzają innowacje, m.in. w postaci głosowego dostępu do konta czy fotoprzelewów. To wpływa na spadek znaczenia bankowości internetowej. Według Małgorzaty Adamczyk z Meritum Banku bankowość mobilna w perspektywie najbliższych pięciu lat może stać się podstawowym kanałem transakcyjnym, wyprzedzając bankowość internetową.

– Banki i inne instytucje finansowe widzą w bankowości mobilnej bardzo duży potencjał. Może ona w perspektywie najbliższych pięciu lat stać się podstawowym kanałem transakcyjnym, oprócz tego daje duże możliwości w zakresie sprzedaży i dotarcia do klienta z ofertą usług i produktów bankowych – wyjaśnia Małgorzata Adamczyk, dyrektor departamentu bankowości internetowej w Meritum Bank.

Badania dotyczące marketingu mobilnego pokazują, że ma on wysoki potencjał dotarcia do klienta i jest przez niego dobrze przyjmowany. Z tego powodu rozwój oferty produktów i usług, które będą dostępne na mobilnych urządzeniach, jest jednym z priorytetów banków.

– Zgodnie z badaniami TNS Polska 43 proc. użytkowników bankowości mobilnej deklaruje, że kontaktowało się z bankiem za pośrednictwem aplikacji przynajmniej raz w tygodniu, natomiast 11 proc. – przynajmniej raz dziennie. Jest to bardzo wysoki wskaźnik dotarcia, w związku z tym banki i inne instytucje finansowe widzą w tym bardzo duże możliwości – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Małgorzata Adamczyk.

Rozwój bankowości mobilnej to dla banków możliwość zarówno zwiększenia przychodów, jak i obniżenia kosztów. Możliwość wzrostu sprzedaży usług finansowych wynika nie tylko z ich bezpośredniej promocji poprzez aplikacje mobilne, lecz także w sposób pośredni, gdy bank współpracuje z sieciami sklepów, które akceptują płatności mobilne. Z tego względu korzyści banków z rozwoju aplikacji mobilnych zależą także od rozwoju m-commerce (handlu przez internet za pośrednictwem urządzeń mobilnych).

Barierą rozwoju bankowości mobilnej mogą być obawy o bezpieczeństwo i niechęć do innowacji, co charakteryzuje część potencjalnych klientów. Metody wyłudzania poufnych informacji przez złośliwe oprogramowanie atakujące aplikacje mobilne są podobne do tych stosowanych przeciwko użytkownikom bankowości internetowej. Przykładowo, przestępstwo polega na „podsunięciu” użytkownikowi fikcyjnej strony internetowej banku, która przypomina prawdziwą stronę. Nieświadomy użytkownik wpisuje login oraz hasło, które dostają się w ręce cyberprzestępców. W tym przypadku zagrożenie można ograniczyć, korzystając bezpośrednio z bankowych aplikacji mobilnych.

Ponadto barierą rozwoju bankowości mobilnej może być fakt, że niektórzy klienci wciąż postrzegają ją raczej jako uzupełnienie pozostałych kanałów dostępu niż równorzędny i kompletny sposób komunikacji z bankiem.

– Bankowość mobilna jest zabezpieczona w taki sam sposób jak bankowość internetowa. Banki dbają o najwyższy wskaźnik bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o zdalne kanały elektroniczne, bankowość mobilna absolutnie nie jest kanałem gorzej traktowanym czy mniej zabezpieczonym niż bankowość internetowa. A jeżeli chodzi o zakres usług, to jest on już praktycznie pełny – wyjaśnia dyrektor w Meritum Bank.

Poza wymienionymi już czynnikami wzrost popularności bankowości mobilnej może być wynikiem proponowanych przez banki innowacje, zwłaszcza upowszechnienie głosowego zlecania transakcji czy tzw. fotoprzelewów. Ponadto dla pewnej grupy klientów, jak np. inwestorzy, dostęp 24 godziny na dobę do platformy transakcyjnej ma duże znaczenie.

– Przykładem są chociażby aplikacje, które mają możliwość śledzenia kursów walut, zakupu i sprzedaży walut mobilnie i przelewania ich do innych banków krajowych. Jest to usługa stworzona dla bankowości mobilnej z tego względu, że kursy walut przy obecnych wahaniach zmieniają się praktycznie non stop – wskazuje Małgorzata Adamczyk.

 

Źródło: Newseria.pl

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , ,

W USA podjęto kolejną inicjatywę w celu zniesienia wiz dla Polaków

Posted on 0

Amerykańska senator z ramienia Partii Demokratycznej, Barbara Mikulski, która ma polskie korzenie ogłosiła wczoraj kolejną inicjatywę ustawodawczą w celu zniesienia wiz dla udających się do USA obywateli Polski.

Informacja potwierdzająca podjęcie takich działań została opublikowana przez biuro Mikulski. Senacka komisja zajmująca się badaniem wydatków, której przewodniczy Mikulski, przyjęła w czwartek budżet Ministerstwa spraw wewnętrznych na przyszły rok. W ustawie określono zapisy o zmianie programu o ruchu bezwizowym (Visa Waiver Program), które umożliwiłyby udział w nim Polsce oraz innym krajom- sojusznikom USA, które obecnie na mocy tych przepisów są z tego programu wyłączone.

Zmienione zapisy przewidują, ze szef resortu spraw wewnętrznych USA będzie miał większe pole działania w decydowaniu o przyjęciu danego kraju do VWP. Kraje, które nie stwarzają zagrożenia dla bezpieczeństwa porządku publicznego czy prawa imigracyjnego Stanów Zjednoczonych, a równocześnie blisko kooperują z USA w walce przeciwko terroryzmowi, mogłyby mieć zniesione obowiązujące dotychczas 3 proc. kryterium odsetek osób, które pozostają w USA po upłynięciu terminu ważności wizy.

To już kolejna inicjatywa, jaka została podjęta w Kongresie na rzecz zniesienia wiz dla Polaków. Jak dotąd, mimo oświadczanego poparcia amerykańskiego biznesu, a także samego prezydenta Baracka Obamy, żadna z nich nie zakończyła się pozytywnym skutkiem. Największe szanse istniały wówczas, gdy sprzyjającym Polsce parlamentarzystom udało się wprowadzić zapisy w VWP korzystne dla naszego kraju w ustawie o reformie prawa imigracyjnego. Niestety, ustawa, która została przyjęta rok temu przez Senat, teraz pozostaje w Izbie Reprezentantów, gdzie szanse na jej przejście są bardzo niewielkie ze względu na sprzeciw większości republikanów.

Polska jest jednym spośród czterech państw, które nie są członkami programu VWP. Oprócz nas kryteriów określonych przez amerykańskie prawo nie dopełniają też Chorwacja, Bułgaria i Rumunia. Największym problemem Polski jest wymóg o nieprzekraczaniu 3 proc. odsetka odmów wiz i bezprawnych przedłużeń pobytu w USA. W ubiegłym roku w Polsce był on na poziomie 10,8 proc.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Sytuacja finansowa przedsiębiorstw w I kw. 2014 r.

Posted on 0

W I kw. 2014 r. odnotowano dalsze sygnały ożywienia gospodarczego w sektorze przedsiębiorstw. Jednak skala tego wzrostu nadal pozostała daleka od obserwowanej w latach 2007-2008.

 

26 czerwca NBP opublikował cokwartalny raport na temat sytuacji finansowej sektora przedsiębiorstw. Zaprezentowane w nim dane i analizy dotyczą I kwartału 2014 r. i wskazują na dalsze ożywienie koniunktury.

 

W analizowanym okresie przychody ogółem wzrosły o 2,7 proc. w ujęciu rocznym. Za dodatni wynik odpowiadały w przede wszystkim przychody ze sprzedaży zagranicznej (choć ich dynamika wyhamowała do 3,6 proc.), a także większa dynamika sprzedaży krajowej (do 3,1 proc.). Odsetki przedsiębiorstw, które w relacji rocznej odnotowały wzrost sprzedaży, były wyższe niż w poprzednim kwartale o 5,5 pp. w przypadku sprzedaży krajowej oraz o 3,6 pp. w przypadku sprzedaży zagranicznej.

 

Źródeł tak silnych wzrostów – szczególnie dla sprzedaży krajowej – można upatrywać w poprawie sytuacji w budownictwie. I kwartał 2014 r. przyniósł bowiem wyraźną poprawę kondycji firm budowlanych, które po raz pierwszy od 1,5 roku odnotowały dodatnią dynamikę przychodów (7 proc.), i to mimo dalszych obniżek cen. Wyraźną poprawę i bardzo dobre wyniki osiągnęły także firmy przetwórcze, zwłaszcza eksporterzy. Sytuacja zaczęła poprawiać się również w usługach, głównie dla biznesu.

 

Z problemami nadal borykały się natomiast energetyka oraz górnictwo węglowe. W energetyce przyczyną dużego spadku sprzedaży, wynoszącego ok. 10 proc., były łagodna zima i wysoka temperatura powietrza w I kwartale tego roku. Warto jednak zauważyć, że przeprowadzone wówczas dostosowania pozwoliły w znacznym stopniu złagodzić spadek zysków i utrzymać branży wysoką rentowność. Również górnictwo podjęło próby ratowania sytuacji, jednak okazały się one niewystarczające. W I kwartale tego roku sprzedaż spadła o 12,5 proc. w ujęciu rocznym i sektor węglowy poniósł straty.

 

Przez czwarty kwartał z rzędu przedsiębiorstwa utrzymały wyższą dynamikę przychodów niż kosztów – różnica zmniejszyła się do 0,6 pp. Mniejszej dynamice kosztów sprzyjały niższe ceny surowców i materiałów. Natomiast brak pewności przedsiębiorców co do trwałości ożywienia koniunktury sprawiał, że chętnie optymalizowali oni koszty. W I kwartale tego roku koszty z całej działalności wzrosły o 2,1 proc. wobec 1,3 proc. wzrostu kwartał wcześniej. Nieco szybciej niż w poprzednim kwartale rosły koszty sprzedaży (o 3 proc. w ujęciu rocznym), nadal malały zaś koszty operacji finansowych (o 29,1 proc.), a także pozostałe koszty operacyjne (spadek o 13,9 proc.).

 

W I kwartale 2014 r. – po raz pierwszy od 2008 r. – ponad połowa firm zwiększyła liczbę pracowników. Znaczny, co najmniej 10-proc. wzrost zatrudnienia odnotowano w 19,6 proc. przedsiębiorstw (wzrost o 6,0 pp. w ujęciu rocznym), natomiast redukcję o podobnej skali – w 13,2 proc. firm (w ujęciu rocznym spadek o 6,7 pp.).

 

Zdecydowanie największy udział we wzroście zatrudnienia miały przemysł przetwórczy (to blisko 40 proc. pracowników w całym sektorze przedsiębiorstw), handel oraz pozostałe usługi. W przemyśle przetwórczym zatrudnienie wzrosło o 2,9 proc. w ujęciu rocznym, w handlu – o 3,3 proc., zaś w pozostałych usługach – o 6,8 proc. Nieznacznie, bo zaledwie o 0,1 proc., spadł poziom zatrudnienia w sektorze MSP. Natomiast w dużych przedsiębiorstwach wzrósł on o 3,4 proc. O 1,0 proc. zmniejszyły zatrudnienie przedsiębiorstwa działające wyłącznie na rynku krajowym. Natomiast eksporterzy odnotowali dalsze wzrosty.

 

Zgodnie z przewidywaniami kryzys rosyjsko-ukraiński nie miał dużego wpływu na poziom przychodów i wyniki finansowe sektora przedsiębiorstw. Czynnikami, które przeciwdziałały spadkowi przychodów, również w grupie branż silnie zaangażowanych w handel z Rosją bądź Ukrainą, były m.in. niewielki udział sprzedaży do tych krajów, znaczący wzrost eksportu do państw strefy euro oraz dalsze aktywne poszukiwanie nowych rynków zbytu.

 

Z drugiej strony niewielki popyt generowany przez nowe rynki zbytu (do krajów rozwijających się trafiło w I kw. br. tylko 8,3 proc. polskiej sprzedaży zagranicznej) oraz spadek cen produkcji sprzedanej przemysłu można wymienić wśród czynników hamujących dynamikę eksportu.

 Źródło: Analizy NBP

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała nową Rekomendację U dla banków

Posted on 0

Komisja Nadzoru Finansowego wydała Rekomendację U skierowaną do banków. Dotyczy ona dobrych praktyk w zakresie bancassurance. KNF zakłada, że rekomendacja zostanie wprowadzona przez banki nie później niż do końca marca 2014 roku.

Celem Rekomendacji U jest poprawa jakości standardów współpracy pomiędzy bankami i firmami ubezpieczeniowymi w zakresie proponowania nieprofesjonalnym uczestnikom rynku finansowego produktów ubezpieczeniowych przez banki oraz sformułowanie warunków stabilnego rozwoju rynku bancassurance na dłuższy okres.

Punktem wyjścia do przygotowania Rekomendacji U były:

– wykryte przez KNF niepoprawności w zakresie oferowania przez banki produktów ubezpieczeniowych,

– ocena bieżącego stanu rynku bancassurance,

– konkluzje z badań przeprowadzonych na rynkach zagranicznych oraz działania podejmowane przez odpowiednich regulatorów.

Z Rekomendacji 7 można się dowiedzieć, iż bank powinien prowadzić działalność, tak aby nie przyczyniać się do konfliktu interesów, przede wszystkim bank powinien zapewnić, że nie będzie jednocześnie, faktycznie pełnił funkcji ubezpieczającego i pośrednika ubezpieczeniowego.

W kolejnej Rekomendacji 11 KNF podkreśla, że w przypadku, gdy klient ma status ubezpieczonego, a bank jest ubezpieczycielem, wówczas instytucja powinna podejmować działania na korzyść klienta lub jego spadkobierców.

Z kolei w Rekomendacji 13 Komisja zawarła zapis dotyczący konieczności zapewnienia przez bank swobody wyboru ubezpieczyciela, z którego usług klient chce skorzystać. Dla akceptacji przez bank ochrony ubezpieczeniowej kluczowe powinny być standardy wynikające z wymaganego przez bank zakresu ochrony ubezpieczeniowej.

W Rekomendacji 14 podkreślono, że bank nie może narzucać klientowi wymogu podpisania umowy ubezpieczenia grupowego, w którym bank jest ubezpieczającym.

W Rekomendacji 19 wskazano, że bank powinien jednoznacznie poinformować klienta czy występuje w roli pośrednika ubezpieczeniowego, czy ubezpieczającego.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Prezes NBP sprawcą spadków na giełdzie i osłabienia złotówki

Posted on 0

Poniedziałkowy ranek rozpoczął się nieciekawie na rynku walutowym. Przyczyną tego jest tzw. afera taśmowa. Z tego powodu stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego jest niepewne, co w efekcie wpływa na wartość złotego i sytuacji na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Od rana złoty spadł w relacji do dolara o ok. 1 proc., a za dolara trzeba była zapłacić o 3 gr. więcej niż na piątkowym zamknięciu sesji. Z kolei wartość euro wzrosła o 0,80 proc. To pierwsze od długiego czasu tak nerwowe ruchy zauważone na parze eurodolar, a także na innych walutach naszego obszaru, które zazwyczaj zachowują się jednakowo jak złotówka. Również giełda straciła na otwarciu niemal 1,5 proc.

Analitycy walutowi uważają, że spory spadek polskiej waluty jest rezultatem nagranych taśm rozmowy prezesa NBP Marka Belki z jego współpracownikiem Sławomirem Cytryckim i prezesem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem.

Zdaniem Konrada Ryczko z DM BOŚ, sytuację tworzy czynnik podażowy dla złotówki z uwagi na jej przypuszczalne zagrożenie dla destabilizacji polityki monetarnej w naszym kraju. W ostatnich miesiącach polityka NBP oraz RPP była dobrze oceniania, dlatego prawdopodobieństwo zmian kadrowych na kluczowych stanowiskach tych instytucji może być postrzegana jako czynnik ryzyka.

Z kolei w swoim komentarzu analityk Admiral Markets, Marcin Kiepas stwierdził, iż osłabienie złotówki jest efektem nagrań, które kompromitują prezesa NBP. Jego zdaniem rynki obawiają się dymisji Marka Belki, dezorganizacji w RPP, a także kryzysu politycznego. Inwestorzy decydują się więc na sprzedaż polskiej waluty w relacji do obcych walut. Kiepas sądzi, że na wartości powinien tracić też dług państwowy oraz notująca ostatnio gorsze wyniki warszawska giełda.

Analityk Admiral Markets dodaje też, że w dłuższej perspektywie czasu sprawa dotycząca Marka Belki będzie mało znacząca i nie będzie miała większego wpływu na funkcjonowanie RPP. W jego opinii nie ma wątpliwości, że zaufanie do Rady i NBP zostało podkopane, ale na stanowiskach w tych instytucjach zasiadają ludzie dorośli, którzy będą musieli ze sobą współpracować. Niezbyt prawdopodobne jest, aby Marek Belka złożył rezygnację, jednak Jerzy Hausner może unieść się honorem i odejść z RPP, lecz byłoby to z jego strony dziecinne zachowanie.

Kiepas reasumuje, że gdyby zaszły jednak zmiany personalne w kadrach NBP i RPP, to wówczas niepewność na rynku będzie nieco się przeciągać, jednak nie będzie nadrzędnym wyznacznikiem tego, co będzie dotyczyło polskiej waluty i giełdy.

Innego zdania są analitycy BZ WBK, którzy sądzą, że dalsza współpraca pomiędzy członkami RPP a prezesem NBP będzie od tej pory naznaczona wieloma trudnościami.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,