Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Kim są inwestorzy indywidualni na GPW?

Posted on 0

Wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów pokazują, że statystyczny polski inwestor indywidualny działa na Giełdzie Papierów Wartościowych średnio od ośmiu lat, wartość jego portfela inwestycyjnego to średnio ok. 30 tys. i składa się on głównie z akcji siedmiu firm.

Z badania zrealizowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych wynika także, iż przeciętny inwestor indywidualny to mężczyzna mający wyższe wykształcenie w wieku 38 lat. Obecność na parkiecie giełdowym jest dla niego dodatkowym źródłem dochodów i poświęca jej nie więcej niż godzinę dziennie. Jego inwestycje skupiają się głównie na akcjach polskich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, a decyzje podejmuje bazując na własnych analizach i przeczuciu.

Wizerunek statystycznego polskiego inwestora indywidualnego w dużym stopniu różni się od tego funkcjonującego w innych krajach np. w Niemczech, Belgii czy w Australii. Tam przeciętny

inwestor jest znacznie starszy, a na giełdzie inwestuje od ponad 20 lat. Dodatkowo posiada większy portfel inwestycyjny, ale także spędza więcej czasu na giełdowej działalności. Spora część jego oszczędności pochodzi z rynku kapitałowego. Ma też więcej czasu, przez co częściej bierze udział np. w walnym zgromadzeniu.

Michał Masłowski, wiceszef SII mówi, że na podstawie przeprowadzonego badania można powiedzieć, że polski inwestor indywidualny pomału zbliża się swoim profilem do odpowiedników zagranicznych. Można zatem przypuszczać, że za 15-20 lat te różnice w dużym stopniu ulegną zatarciu. – dodaje Masłowski.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy 84 proc. badanych inwestorów indywidualnych zainwestowało w akcje polskich podmiotów notowanych na GPW. Mniej niż 30 proc. zdecydowało się na jednostki TFI, a bardziej niechcący ryzykować zdeponowali środki na lokatach bankowych lub w gotówce (30 proc.).

Jako najbardziej atrakcyjne alternatywy dla giełdy badani wskazali na inwestycje w surowce (36 proc.), a rynek walutowy wybrało 32 proc. inwestorów, z kolei jeden procent mniej miały obligacje korporacyjne. Stosunkowo małą popularnością cieszą się nieruchomości. Co drugi z pytanych inwestorów chciałby mieć sposobność inwestowania na rynkach zagranicznych.

Ponadto zapytani o opinię odnośnie polskiego rynku kapitałowego inwestorzy indywidualni jako największą słabość wskazują na wysokość podatków od zysków kapitałowych (44 proc.), w dalszej kolejności niską płynność (35 proc.) oraz wysokie koszty transakcji i niski poziom edukacji finansowej.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Oto najlepsze miejsca pracy na świecie

Posted on 0

Great Place to Work ogłosił po raz czwarty listę Najlepszych Międzynarodowych Miejsc Pracy na świecie. Trzy pierwsze miejsca zajmują firmy z sektora IT: Google, SAS Institute i NetApp. Te same firmy i dokładnie w tej samej kolejności otwierały także ubiegłoroczną listę TOP 25 na świecie. Potwierdza to wnioski płynące z analiz prowadzonych przez Great Place to Work: najlepsi stają się wciąż jeszcze lepsi.

 

I tym razem, podobnie jak to miało miejsce przy ogłoszeniu listy europejskiej, dostrzeżone zostały świetne wyniki Polski, która zanotowała najwyższy, bo aż 18 procentowy wzrost wskaźnika Trust Index, obrazującego kluczowy dla finalnej oceny organizacji poziom zaufania pracowników do firmy.

 

Tegoroczną listę Top 25 na świecie, zdominowały firmy z sektora IT – stanowiły 36% laureatów. Drugą silnie reprezentowaną branżą była produkcja i wytwarzanie (28%). Usługi finansowe oraz sektor hotele i restauracje wprowadziły na listę po 3 firmy, co przekłada się na 12 procentowy udział każdej z tych branż. W tym roku na liście najlepszych z najlepszych nie pojawiła się natomiast żadna firma z sektora farmaceutycznego.

Lp. Firma Sektor
1. Google Technologie informatyczne
2. SAS Institute Technologie informatyczne
3. NetApp Technologie informatyczne
4. W.L. Gore & Associates Wytwarzanie i produkcja
5. Belcorp Handel detaliczny
6. Microsoft Technologie informatyczne
7. Marriott Hotele i restauracje
8. Monsanto Wytwarzanie i produkcja
9. Cisco Technologie informatyczne
10. American Express Usługi finansowe i ubezpieczenia
11. Scotiabank Usługi finansowe i ubezpieczenia
12. S.C. Johnson Wytwarzanie i produkcja
13. Autodesk Technologie informatyczne
14. Telefonica Telekomunikacja
15. National Instruments Wytwarzanie i produkcja
16. Fedex Corporation Transport
17. Atento Technologie informatyczne
18. EMC Technologie informatyczne
19. Daimler Usługi finansowe i ubezpieczenia
20. Diageo Wytwarzanie i produkcja
21. Hyatt Hotele i restauracje
22. Mars Wytwarzanie i produkcja
23. Accor Hotele i restauracje
24. eBay Technologie informatyczne
25. The Coca-Cola Company Wytwarzanie i produkcja

25 Najlepszych Miejsc Pracy na świecie wybieranych jest spośród ponad 6 200 firm – laureatów konkursu Great Place to Work w około 50 krajach, w których działa Instytut. Razem firmy te zatrudniają ponad 11,5 miliona pracowników, co czyni coroczne badanie Great Place to Work największym tego typu badaniem na świecie.

 

Stworzyć wspaniałe miejsce pracy w skali kraju i uzyskać miejsce na krajowej liście Najlepszych Miejsc Pracy to dla każdej firmy duże osiągnięcie. Trafić do światowej czołówki 25 najlepszych z najlepszych oznacza sprostać znacznie większemu wyzwaniu. Światową listę TOP 25 tworzą firmy, którym udało się zakwalifikować na listę Najlepszych Miejsc Pracy w co najmniej 5 krajach, zatrudniają na świecie ponad 5 tysięcy pracowników, z których co najmniej 40% pracuje poza krajem, w którym firma ma siedzibę główną.

 

Tegorocznym zwycięzcą pod względem wprowadzenia największej liczby firm na Listę TOP 25 jest Meksyk: aż 20 firm znalazło się na liście m.in. dzięki wynikom ich meksykańskich oddziałów. Dobrym wynikiem może się także pochwalić Brazylia (13 firm na liście) oraz Indie, Niemcy, Ameryka Środkowa, USA, Hiszpania i Wielka Brytania – każdy z tych krajów, w tym Ameryka Środkowa jako cały region, reprezentowany jest na Liście przez 12 firm. Polsce, dzięki wynikom rodzimych oddziałów, udało się przyczynić do sukcesu 6 międzynarodowych firm. Są to SAS Institute, Microsoft, S.C. Johnson, EMC, Daimler, Mars.

 

 

Badania jakości miejsc pracy prowadzone są przez Instytut Great Place to Work od ponad 25 lat w blisko 50 krajach na świecie. Badanie składa się z dwóch modułów: audytu kultury organizacji (Culture Audit) oraz ankiety pracowniczej (wskaźnik zaufania w firmie, Trust Index). O pozycji danej firmy na Liście decyduje łączna ocena obu aspektów, ale wyniki ankiety pracowniczej stanowią aż 2/3 końcowej oceny. Kluczowy dla badania Great Place to Work Trust Index wyliczany jest na podstawie odpowiedzi pracowników na 58 pytań.

 

Źródło: Informacja prasowa

Posted in Biznes, Finanse, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Raport na temat rynku Agencji Kredytowych w Polsce

Posted on 0

Górnośląskie Towarzystwo Finansowe przeprowadziło szeroko zakrojone badanie wśród zrzeszonych w całym kraju Agencji Kredytowych. Z ankiety wynika, że blisko połowa osób decydująca się na skorzystanie z usług tego typu pośrednika decyduje się wziąć kredyt gotówkowy, a 3/4 ich klientów stanowią kobiety.

 

Największym zainteresowaniem wśród klientów Agencji Kredytowych współpracujących z Górnośląskim Towarzystwem Finansowym cieszą się kredyty gotówkowe, które preferuje 45% osób decydujących się na skorzystanie z usług pośrednika. Drugim najbardziej popularnym wyborem są tzw. chwilówki (26%), czyli rodzaj pożyczki terminowej, udzielanej w przyspieszonym tempie na mniej preferencyjnych warunkach. Na tę formę kredytu zdecydowała się co czwarta osoba korzystająca z usług agencji. W obu przypadkach pozyskane pieniądze możemy oczywiście przeznaczyć na dowolny cel, np. remont mieszkania czy zakup samochodu. 7% osób zgłaszających się do agencji zainteresowanych było kredytem hipotecznym, czyli takim, z którego całość zostanie przeznaczona na zakup konkretnej nieruchomości. Inne usługi, które interesowały klientów to kredyt dla firm i karty kredytowe (odpowiednio 10% i 6%). Pozostałe 7% zainteresowanych było innymi usługami.
 

Kiedy klienci zaciągają kredyty?

 Według badania największe zainteresowanie kredytami przypada na wiosnę (26%) i jesień (23%). Nie bez znaczenia pozostają także terminy zbiegające się ze szczególnymi okresami w roku – przed Świętami (19%) i przed wakacjami (15%). Okresy te wiążą się dodatkowymi wydatkami, takimi jak organizacja uroczystych spotkań dla całej rodziny, zakup prezentów dla bliskich, wyprawka do szkoły dla dzieci czy też wakacyjne wyjazdy. Każde z tych przedsięwzięć w dość mocny sposób obciąża domowy budżet. Skłania to Polaków to poszukiwania dodatkowych środków, które są im niezbędne w tych okresach.

Jaka jest wartość najczęściej udzielanych kredytów?

Jeśli chodzi o wysokość zobowiązań, jakie zaciągali Polacy poprzez Agencje Kredytowe, najczęściej były to sumy do 5000zł (26%). Na wyższe kwoty w przedziale do 10000 zł decydowało się 20% klientów.

Taka suma może pomóc wypełnić lukę w domowym budżecie, natomiast spłata zobowiązana rozłożona na raty nie będzie aż tak mocno odczuwalna. Pozwala to także uniknąć niezręcznych sytuacji, kiedy o pomoc trzeba prosić osoby z najbliższego otoczenia, które potem oczekiwałyby jak najszybszej spłaty – mówi Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

Pożyczkami w przedziale 10000 zł – 25000 zł zainteresowanych było 18% klientów Agencji Kredytowych. Te w przedziale 25000 zł – 50000 zł i wyższe interesowały odpowiednio 14% i 22% osób korzystających z usług agencji.

 

Kto najczęściej bierze pożyczki?

Wyniki badania wskazują, że do Agencji Kredytowych o wiele częściej zwracają się kobiety (75%), aniżeli mężczyźni (25%). Może to wynikać z faktu, że to właśnie kobiety najczęściej trzymają pieczę nad domowym budżetem i starają się dbać o jego stan.

Warto jednak zauważyć, że sumy pożyczane przez kobiety są o wiele niższe, w porównaniu do tych, które zaciągają mężczyźni. 27% kobiet, które korzystały z usług pośrednika zdecydowało się na kredyt do 5000zł, a 20% podjęło kwoty w przedziale 5000 – 10000 zł. Na duże kredyty, czyli te powyżej 10000 zł decydowało się 25% kobiet, a te powyżej 25000 zł i 50000 zł, brało odpowiednio 12% i 16%.

U mężczyzn ta tendencja jest zupełnie odwrotna. Na kredyty w przedziałach 1000 zł -5000zł i 5000 zł – 10000 zł zdecydowało się tylko po 13% mężczyzn. Największym zainteresowaniem wśród płci męskiej cieszyły się kredyty powyżej 50000 złotych (34%) i te w przedziale 25000 złotych – 50000 złotych (33%). Być może wynika to z faktu, że mężczyźni mają większą tendencję do podejmowania ryzykownych decyzji i do wprowadzania bardziej drastycznych zmian w swoim życiu.

Jeśli przyjrzymy się bliżej temu, kto korzysta z usług Agencji Kredytowych, najczęściej będą to przedstawiciele branży budowlanej, handlu, usług, ale też emeryci lub renciści. Niemałą grupą są osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. 61% z nich uzyskuje dochody nie większe niż 2000 zł miesięcznie, a 29% z nich zarabia między 2000 złotych a 5000 złotych miesięcznie. Osoby mogące pochwalić się zarobkami powyżej 5000 złotych oraz powyżej 10000 złotych stanowią po 5% klientów Agencji Kredytowych.

 

Z jakich firm najczęściej korzystają klienci?

Najpopularniejszymi podmiotami, w których klienci Agencji Kredytowych decydują się wziąć kredyt są Alior Bank (17%), Vanquis Bank (17%), Meritum Bank (16%) oraz w firma o charakterze typowo chwilówkowym (15%). Tak wysokie zainteresowanie tymi instytucjami bankowymi może wynikać z zaufania, jakim cieszą się na rynku, korzystnymi warunkami oraz szybkimi wypłatami gotówki.

Pomimo to, że na rynku funkcjonuje wiele podmiotów udzielających kredytów i pożyczek, aż 91% klientów decyduje się na konkretną usługę dopiero po rozmowie z agentem. Badanie pokazało, że przepisy i oferty owych instytucji nie są do końca jasne dla potencjalnych klientów. Osoby zainteresowane kredytem najczęściej pytają o wysokość raty, warunki, możliwość wcześniejszej spłaty oraz czy problemy ze spłatą wcześniej zaciągniętych zobowiązań mogą stanąć na przeszkodzie w przyznaniu kredytu.

Dla osób, które nie potrafią odnaleźć się w gąszczu przepisów, skorzystanie z usług agenta wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem. Klient uzyskuje jasną informację na temat warunków i obowiązków wynikających z zawarcia umowy. Jak wynika z badania, w agencjach współpracujących z Górnośląskim Towarzystwem Finansowym pracuje średnio po 3 agentów, którzy bez trudu mogą obsłużyć klientów zainteresowanych uzyskaniem kredytu i szczegółowo objaśnić na jakich zasadach pieniądze zostaną im przyznane. Jest to bardzo istotna kwestia, ponieważ blisko 50% agencji biorących udział w badaniu zauważyło zwiększone zainteresowanie swoimi usługami w ciągu ostatnich lat.

Wyniki przeprowadzonego badania wskazują, że korzystanie z usług Agencji Kredytowych staje się coraz popularniejszym rozwiązaniem wśród Polaków, którzy potrzebują doraźnie poprawić swoją sytuację finansową. Bardzo dobrze obrazuje to fakt, w jakim czasie agencje odnotowują największe zainteresowanie swoimi usługami oraz wysokość zobowiązań, jakie decydują się zaciągnąć ich klienci.

Oferta Agencji Kredytowych jest idealnym rozwiązaniem dla tych osób poszukujących sposobu na zdobycie dodatkowych funduszy, które pomogą zrealizować ich plany. Nieoceniona przy tym może okazać się pomoc agenta, który pomoże wybrać najbardziej dogodne rozwiązanie i wytłumaczy korzyści z niego płynące. Dzięki temu klient oszczędza czas i pieniądze – komentuje Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

Jak wynika z ankiety, Agencje Kredytowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem nowych klientów, co może sprawić, że w niedługim czasie będziemy mogli zaobserwować powstawanie nowych punktów. Z punktu widzenia konsumenta to dobra wiadomość, ponieważ Górnośląskie Towarzystwo Finansowe swoich agentów traktuje na zasadzie partnerów biznesowych, ukierunkowując się na ich potrzeby. Agenci współpracujący z GTF zawsze dysponują odpowiednią wiedzą i informacją, dzięki czemu klient za każdym razem otrzymuje ofertę dobraną pod jego wymagania i potrzeby.

 

Źródło: GTF

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Pomysł na biznes, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Praca marzeń według Polaka

Posted on 0

O jakiej pracy marzą Polacy? Pełnej wyzwań, pozbawionej stresu, a może z wysokimi zarobkami? Z badań przeprowadzonych przez serwis pracy Praca.pl wynika, że najważniejsze dla Polaków jest stabilne zatrudnienie. Dla prawie 1/3 badanych pewność posiadania pracy wystarczy, by praca stała się tą wymarzoną.

 

Jaka praca marzy się Polakowi?

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl dotyczącej oczekiwań Polaków w zakresie wymarzonej pracy wyłania się dość klasyczny obraz idealnej pracy. Prawie co trzeci badany (30%) wskazał stabilność zatrudnienia jako najważniejszy element pracy zgodnej z własnymi pragnieniami. Co czwarty (26%) oczekuje od pracy marzeń wysokiego wynagrodzenia. Dla 22% Polaków w takiej pracy najbardziej istotne jest to, by mieć poczucie sensu tego co się robi, a 18% po prostu marzy o pracy bez nadmiernego stresu.

 

Praca wartością samą w sobie?

 

Przyzwoite pieniądze i stałe zatrudnienie to czynniki najważniejsze dla ponad połowy rodaków. Czyżby praca w sama w sobie była dla nas wartością? Źródła tego, że dla tak dużej rzeczy Polaków obrazem pracy marzeń jest zaspokojenie podstawowych czynników higieny pracy należy upatrywać w samym rynku pracy i psychologii człowieka. Jeśli jesteśmy głodni, to nie marzymy o foie gras czy krewetkach – wystarczy nam swojska kiełbasa i chleb. Trudno myśleć o wyzwaniach, prestiżu czy robieniu niezwykłych rzeczy w sytuacji, w której nie wiemy czy nie zostaniemy za miesiąc zwolnieni i czy wystarczy nam do pierwszego. Obraz wymarzonej pracy Polaka, który zbadał serwis Praca.pl to zatem przede wszystkim to, czego nam na co dzień w pracy brakuje. Niskie zarobki, niestabilne formy umowy czy duży poziom stresu w pracy nie pozwalają snuć marzeń i planów o arcyciekawej i dającej wewnętrzną satysfakcję pracy.

 

Rób to co kochasz, a nie będziesz czuł, że pracujesz!

 

Dla co piątego Polaka najważniejszym elementem wymarzonej pracy jest poczucie sensu tego, co robi. Z badań na temat wpływu poczucia znaczenia wykonywanej pracy na samopoczucie (Amy Wrzesniewski, Yale University) wynika, że to zdrowe podejście. Osoby, które mają poczucie tego, że to co robią na co dzień jest istotne, rzadziej chorują, łatwiej angażują się w pracę i są mniej chętne do jej zmiany. Często winą za to, że pracownik nie widzi sensu swojej pracy można obarczyć menedżerów, którzy nie poświęcają wystarczającej ilości czasu na to, by wyjaśnić pracownikowi, po co wykonuje określone zadania i dlaczego mają one znaczenie dla innych i dla całej organizacji. Tymczasem danie pracownikowi szansy na to, by zrozumiał, po co robi pewne rzeczy w określony sposób pozwala nie tylko poprawić zadowolenie z pracy, ale również całościową efektywność pracy.

 

 

Za problem z odnalezieniem poczucia sensu w swojej pracy winni są też nierzadko pracownicy, którzy nie próbują dostrzec plusów, jakie niosą wykonywane przez nich obowiązki – zarówno dla nich jak i dla innych. Tymczasem każda praca – nie tylko chirurga czy strażaka – może mieć głębokie znaczenie dla osoby, która ją wykonuje. Paweł Branecki – Lider Sekcji Call Center Kredyt Inkaso SA, zajmującej się między innymi windykacją należności, tak opisuje powody, dla których ceni swoją pracę: W mojej pracy sens daje pomoc drugiemu człowiekowi. Fakt, że mogę doradzić, pomóc w znalezieniu rozwiązania problemów finansowych. Krótka rozmowa jest czasami początkiem życia bez długów, pozwala zmienić życie wielu ludzi na lepsze.

 

Prestiż i wyzwania najmniej ważne

 

Z ankiety przeprowadzonej przez serwis pracy Praca.pl wynika, że prestiż i wyzwania to elementy, które w pracy naszych marzeń liczą się najmniej – wskazało na nie jedynie po 2% ankietowanych. Jest to o tyle ciekawe, że chęć zwiększenia kompetencji i zdobycie nowych doświadczeń to jedne z najczęstszych powodów jakie podają na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci pytani o motywację do zmiany pracy. Fakt, iż wyzwania w pracy okazują się dla większości mniej znaczące niż większe pieniądze czy umowa o pracę, a jednocześnie to właśnie nowe możliwości są wskazywane jako motywator zmiany pracy wynika przede wszystkim z tego, że na rozmowie kwalifikacyjnej kandydaci starają się zbudować wizerunek osoby ambitnej i zaangażowanej. W Polsce niechętnie mówimy o pieniądzach, zatem proste stwierdzenie „chcę zmienić pracę, bo chcę więcej zarabiać” wydaje się kandydatom nie na miejscu. Podobnie jest ze stabilną pracą. Gdzieś w środku czujemy, że umowa o pracę i pewność zatrudnienia to elementy, które powinny być standardem na rynku pracy. Niestety nie są  i w efekcie stają się dla kandydatów św. Graalem. – komentuje prezes Praca.pl Krzysztof Kirejczyk.

 

Praca marzeń w Polsce i na świecie

 

W Polsce najważniejszymi elementami pracy marzeń – jak wynika z ankiety Praca.pl – jest stabilne zatrudnienie, wysokie wynagrodzenie i poczucie sensu wykonywanej pracy. A jak to wygląda w innych krajach? W Wielkiej Brytanii w badaniach przeprowadzonych przez serwis LinkedIn aż 70% badanych odpowiedziało, że najważniejszym elementem pracy jest dla nich zadowolenie z tego, co robią. Wynagrodzenie znalazło się na trzecim miejscu, zaraz za „pomaganiem innym”. Na pocieszenie wszystkich Polaków, którzy czują, że ich praca nie jest (jeszcze) pracą idealną, warto przytoczyć inne badania LinkedIn, z których wynika, że tylko około 30% Amerykanów, Kanadyjczyków i Australijczyków uważa, że posiada wymarzoną pracę. Nieco lepiej sytuacja wygląda w Indonezji (42% badanych jest zadowolonych ze swojej pracy), za to zaledwie co piąty Brytyjczyk uważa, że udało mu się zdobyć pracę marzeń.

 

Źródło: Praca.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo pracy, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Cyfryzacja branży ubezpieczeniowej – tak, ale nie kosztem bezpośredniego kontaktu z klientem

Posted on 0

Wyniki badania Bain & Company Global Insurance Customer Loyalty, 2014 pokazały, że firmy ubezpieczeniowe, które rozwijają kanały cyfrowe kosztem tradycyjnych form kontaktu z klientem, ryzykują ich utratę. Firmy osiągające najlepsze wyniki zdobywają klientów dzięki komunikacji wielokanałowej – przez kontakt bezpośredni, telefon, internet i aplikacje mobilne.

 

Badanie obejmowało blisko 160 000 posiadaczy polis ubezpieczeniowych w 18 krajach Europy, obu Ameryk i Azji, w tym ponad 5000 osób w Polsce. Zostało przeprowadzone w oparciu o Net Promoter Score (NPS), czyli wskaźnik, który powstał po analizie  odpowiedzi na pytanie na ile chętnie w skali od 1 do 10 posiadacze polis poleciliby usługi ubezpieczyciela swoim znajomym. Wysokie noty ankiety oznaczają, że klienci są skłonni polecać produkt innym.

 

Wyniki badania pokazują, że w Polsce ok. 40% klientów firm ubezpieczeniowych aktywnie korzysta z kanałów cyfrowych. W ciągu najbliższych kilku lat ich liczba będzie zdecydowanie rosnąć. Klienci w Polsce, podobnie jak na całym świecie, najbardziej cenią możliwość zakupu produktów i obsługi roszczeń przez internet lub poprzez aplikację mobilną.

 

Główne wnioski z badania:

  • Największy odsetek klientów aktywnie korzystających z kanałów cyfrowych jest w Wielkiej Brytanii – 75%, na drugim końcu szali są klienci z Belgii – 25%. Polska, tak jak Hiszpania, Włochy i Niemcy, znajduje się pośrodku – między 40 a 50%.  Za trzy do pięciu lat, klienci aktywni w kanałach cyfrowych w Polsce będą stanowić blisko 80%.
  • Niekwestionowanym liderem w zakresie budowania lojalności klientów mierzonych wskaźnikiem NPS (udział netto klientów gotowych polecać usługi swoim znajomym) zarówno w przypadku ubezpieczeń majątkowych i wypadkowych, jak i ubezpieczeń na życie w Polsce, jest Allianz. Link4 i AXA charakteryzują się najwyższą liczbą różnorodnych form kontaktu z klientem w przypadku ubezpieczeń majątkowych i wypadkowych.
  • Wyłącznie cyfrowe formy kontaktu z klientem skutkują niższym wskaźnikiem NPS niż interakcje wielokanałowe. W Polsce NPS klientów, którzy korzystali tylko z kanałów bezpośrednich wyniósł -6% dla ubezpieczeń majątkowych i +3% dla ubezpieczeń na życie. Dla kontaktu wyłącznie za pomocą kanałów elektronicznych również nie był wysoki i wyniósł +1% dla ubezpieczeń majątkowych i -6% dla ubezpieczeń na życie. Dopiero po połączeniu interakcji bezpośrednich i elektronicznych, które po zintegrowaniu działań zapewniają największą wygodę i poczucie bezpieczeństwa, lojalność klienta znacznie rośnie (NPS wyniósł 10% dla ubezpieczeń majątkowych i 20% dla ubezpieczeń na życie)[1].

–Kanały cyfrowe nie zastępują form bezpośredniego kontaktu, ponieważ zarządzanie kompleksowymi produktami lub polisami ubezpieczeniowymi wciąż zyskuje w przypadku osobistej lub telefonicznej rozmowy – mówi Jacek Poświata, partner zarządzający Bain & Company w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

 

 

Bain & Company rekomenduje ubezpieczycielom podjęcie następujących kroków w celu zatrzymania dotychczasowych oraz pozyskania nowych klientów:

  • Podjęcie decyzji, gdzie walczyć z konkurencją – a gdzie nie: aby osiągać największe sukcesy w pozyskiwaniu klientów, warto skupić się na zapewnieniu atrakcyjnej oferty konkretnej grupie klientów, których zachowania i zainteresowania są firmie dobrze znane.
  • Selektywne inwestowanie w najważniejsze formy kontaktu: dobrze, gdy ubezpieczyciele wyprzedzają oczekiwania klientów w konkretnych „momentach prawdy”, takich jak np. zgłoszenie szkody. Wyniki badania Bain pokazały, że forma przyjęcia zgłoszenia może mieć dla klienta większe znaczenie niż faktyczna późniejsza wypłata środków.
  • W ubezpieczeniach majątkowych i wypadkowych – zdobywanie dzięki niskiej cenie, utrzymanie dzięki innowacjom: Firmy oferujące ubezpieczenia majątkowe i wypadkowe mogą pozyskiwać klientów, zapewniając im wygodę i bezpieczeństwo. Aby zatrzymywać klientów zwracających uwagę na cenę, warto zwrócić szczególną uwagę na wysoki poziom obsługi i zapewnienie innowacyjnej oferty, pozwalającej np. obniżyć składkę ubezpieczenia samochodu po analizie stylu jazdy kierowcy.

[1] Wynik NPS na plusie oznacza, że udział osób, które poleciłyby usługi danej firmy ubezpieczeniowej był o wskazaną ilość punktów procentowych wyższy od udziału osób, które odradziłyby korzystanie z usług tej firmy.

 

Źródło: Informacja prasowa

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Karty przedpłacone odpowiedzią na potrzebę większej kontroli nad domowymi finansami

Posted on 0

 Badanie przeprowadzone przez firmę Ipsos Mori na zlecenie MasterCard wykazało, że konsumenci chcą w coraz większym stopniu kontrolować swoje finanse. Ponadto, zmagają się oni z problemami, których rozwiązaniem mogą być karty przedpłacone.

Badanie przeprowadzone w sześciu europejskich krajach, w tym w Polsce, wykazało, że 77% respondentów regularnie sprawdza stan swojego konta, zaś 79% wie dokładnie, ile wynosi kwota limitu na ich karcie kredytowej. W czasach, w których większość otrzymywanych przez nas e-maili jest niechcianym spamem, wiadomości dotyczące kwestii finansowych są wyjątkiem: 66% Europejczyków czyta wszystkie lub przynajmniej większość listów, jakie otrzymują od swojego banku lub od wydawców kart. Potrzeba posiadania większej kontroli nad własnymi pieniędzmi idzie w parze z ograniczonym zaufaniem do banków – tylko 54% respondentów zadeklarowało, że ufa swoim bankom, a jedynie 31% stwierdziło, że ich bank dostarcza im wystarczającą ilość informacji.

 

Firma MasterCard wychodzi z założenia, że karty przedpłacone mogą zapewnić konsumentom większą kontrolę nad ich finansami. 77% badanych, którzy zaczęli korzystać z możliwości oferowanych przez karty pre-paid, uznało to doświadczenie za wysoce satysfakcjonujące.

Wiele ankietowanych osób jest zdania, że skuteczniejsze zarządzanie zasobami finansowymi nie jest jedyną korzyścią związaną z użytkowaniem kart przedpłaconych: 67% podróżujących jest zdania, że zapewniają one wyższy poziom bezpieczeństwa podczas zagranicznych wycieczek, zaś 70% rodziców dzieci w wieku od 13 lat wzwyż twierdzi, że karty przedpłacone są narzędziem doskonale nadającym się do nauki zarządzania finansami dla ich pociech.

 

Badanie ujawniło również, że nadal wiele osób preferuje staromodny sposób oszczędzania poprzez odkładanie pieniędzy „w skarpetę”, gromadząc gotówkę na czarną godzinę – pomimo tego, iż 64% z nich woli płacić kartą. Choć tradycyjne metody dają niektórym konsumentom poczucie bezpieczeństwa, to rozwiązania przedpłacone związane są ze znacznie mniejszym poziomem ryzyka, umożliwiają kontrolę wydatków i dają łatwy dostęp do pieniędzy w każdej chwili, bez potrzeby składania wizyty w oddziale banku, co regularnie czyni jedynie 35% z nas.

Karty pre-paid zostały stworzone po to, aby dać konsuemntom kolejne narzędzie pozwalające im sprawować lepszą kontrolę nad ich finansami. Użytkownicy tych kart uważają je za bardzo pomocne w tym względzie. 69% respondentów twierdzi, że dzięki tym kartom łatwiej im kontrolować wydatki, zaś 73% jest nawet zdania, że pomogły im one uniknąć zaciągnięcia długów.Największą uwagę do finansów przywiązują kobiety – 83% z nich dokładnie kontroluje swoje wydatki. Dane jasno wskazują, że kampanie informacyjne w tym obszarze przeznaczone dla kobiet cieszyłyby się szczególnie dobrym odbiorem na Węgrzech i w Polsce” – stwierdził Carlo Enrico, Prezes MasterCard w Europie Środkowej i Wschodniej.

 

Badanie, które przeprowadzono w Belgii, na Węgrzech, w Holandii, Polsce, Hiszpanii oraz Turcji, zaowocowało konkretnymi przykładami wykorzystania przez konsumentów korzyści, jakie niosą ze sobą karty przedpłacone:

  • Rodzice: „Zawsze powtarzamy synowi, że nie powinien od razu wydawać wszystkich pieniędzy. Chcielibyśmy, żeby był bardziej przewidujący. Żeby zdawał sobie sprawę z tego, że te pieniądze mogą mu być potrzebne w przyszłości na coś innego” – stwierdziła Máté z Węgier.

 

  • Turyści: „Wyjeżdżając zagranicę wpłacam pieniądze na kartę przedpłaconą. Dzięki temu mam ze sobą żelazną rezerwę, której nie muszę trzymać w gotówce” – zauważyła Emma z Belgii.

 

  • Odkładanie „w skarpetę”: „Karta przedpłacona pomaga zarządzać finansami, bo nie można nią zrobić debetu. W pewnym okresie naszego życia wydawaliśmy pieniądze bezmyślnie, a później okazywało się, że nie jesteśmy w stanie nic zaoszczędzić. Pieniądze na karcie przedpłaconej dzielę równo na wszystkie 30 dni miesiąca” – powiedział Marek z Polski.

Źródło: Informacja prasowa

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Europejscy turyści zapominają telefonu komórkowego równie często jak paszportu

Posted on 0

Niekończące się listy rzeczy do spakowania, opłaty za nadbagaż, zapomniane drobiazgi wielu z podróżników traktuje pakowanie jako udrękę, której nie da się uniknąć przed wyjazdem. Na ile dni przed wylotem zaczynają się pakować Europejczycy? Ile czasu średnio na to potrzebują? Czego najczęściej zapominają? Sprawdziła to porównywarka ofert turystycznych KAYAK, która przeprowadziła badanie na prawie 6000 swoich użytkowników z kilku krajów europejskich, analizując każdy z etapów przygotowań do podróży*.

 

Pakowanie

 

Wyniki ankiety pokazały, że aż 70% jej uczestników sprawdza prognozę pogody zanim rozpocznie pakowanie. Analizując odpowiedzi z poszczególnych krajów okazało się, że pod tym względem zdecydowanie przodują Austriacy. Prawie 84% z nich przyznało się do śledzenia zapowiedzi dotyczących pogody w miejscach, do których się wybierają. Co ciekawe, najmniej przezorni okazali się Francuzi (prawie 35% nie sprawdza prognoz przed pakowaniem), mimo iż to właśnie oni najwcześniej zaczynają zapełniać swoje walizki. Ponad 53% Francuzów zaczyna bowiem pakowanie nawet na 2-3 dni przed wyjazdem. Dla porównania z takim samym wyprzedzeniem po walizki sięga zaledwie 22,5% Szwajcarów. Najwięcej Europejczyków (45% z wszystkich przebadanych przez KAYAK osób) rozpoczyna pakowanie w dniu poprzedzającym podróż.

 

Wyniki przeprowadzonej ankiety pokazały również, że mieszkańcy Europy nie lubią poświęcać zbyt dużo czasu na przygotowania do podróży. Większości z nich, bo aż 46% z zapytanych, skompletowanie bagażu nie zajmuje więcej niż 1-2 godziny. Analizując wyniki z poszczególnych krajów można stwierdzić, że na tym tle wyróżniają się Rosjanie. Ponad 37% z nich przyznało się bowiem do tego, że pakowanie zajmuje im czasem nawet cały dzień. Wynik ten zaskakuje, biorąc pod uwagę, że to właśnie mieszkańcy Rosji najczęściej sięgają po aplikacje mobilne, których zadaniem jest ułatwienie pakowania (17,6% z nich). Dla porównania instaluje je średnio co dziesiąty Europejczyk. Najmniej osób, ponieważ zaledwie 2,5% zapytanych, korzysta z tego rodzaju wsparcia w Austrii.

Jednym z najmniej przyjemnych momentów podczas podróży, a zarazem niestety dość częstym, jest chwila, w której otwieramy walizkę na miejscu i zdajemy sobie sprawę, że w naszym bagażu jednak czegoś zabrakło. Z badania przeprowadzonego przez KAYAK, wynika, że najczęściej są to ładowarki do laptopów, tabletów, czy też telefonów komórkowych. Do niezabrania ich ze sobą przyznało się aż 71% przebadanych Europejczyków. Najmniej zapominalscy okazali się Szwajcarzy. Analizując odpowiedzi z poszczególnych krajów, okazuje się, że najczęściej zdarza się to Rosjanom (80,6%). Okazuje się, że przywiązanie współczesnych podróżników do nowych technologii jest tak duże, że prawdopodobieństwo, że zapomną telefonu lub komputera jest takie samo, jak w przypadku paszportu. W obydwu przypadkach zdarzyło się to 20% Europejczyków.

 

Check-in

 

Niestety w przypadku podróżowania samolotem, spakowanie walizek to zaledwie połowa sukcesu. Kolejny etap to odprawa bagażu na lotnisku. Badanie KAYAK-a pokazało, że zawsze decyduje się na nią ponad 84% Austriaków (ogólna średnia dla Europejczyków wynosi 46%). Najrzadziej bagaż odprawiają Hiszpanie. Aż z nich odpowiedziała, że nie robi tego nigdy. Potwierdziły to odpowiedzi udzielone przez mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego na kolejne pytanie w ankiecie. Prawie 55% z nich stwierdziło bowiem, że rezygnuje z nadania bagażu, jeśli linia lotnicza pobiera opłatę za jego przewóz bagażu. Zestawienie ogólne pokazało, że nieznaczna większość Europejczyków (51%) akceptuje opłaty. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku nadbagażu. Zdecydowana większość z przebadanych, bo aż 72%, nigdy nie zapłaciła za nadprogramowe kilogramy w walizce.

 

Kontrola bezpieczeństwa i boarding

 

W ostatnich latach spore kontrowersje budzą również kwestie ochrony na lotniskach. 61,5% ankietowanych stwierdziło jednak, że nie odczuwają dyskomfortu, gdy kontroler chce obejrzeć dokładnie ich bagaż. Wyjątkiem w tym przypadku są Włosi i Hiszpanie. Ponad 50% z nich stwierdziło, że nie czuło się zbyt dobrze w takich sytuacjach. Jedno z pytań dotyczyło również nadania bagażu podręcznego tuż przed boardingiem. 70% z badanych odpowiedziało, że nie odczuwało stresu, nawet jeśli procedura odbywała się na ostatnią chwilę.

 

Pakowanie i pilnowanie bagażu to z pewnością jeden z mniej przyjemnych aspektów podróżowania. Właśnie dlatego wprowadzamy szereg udogodnień, których zadaniem jest ułatwienie naszym użytkownikom organizacji wyjazdów. Jednym z nich jest MyTrips, czyli darmowy planer podróży online. Dzięki niemu możliwe jest stworzenie planu całej wycieczki na jednej stronie. Takie rozwiązanie jest niezwykle pomocne nie tylko po dotarciu do celu, ale również już na etapie planowania i pakowania mówi Andrew Verbitsky, Dyrektor Regionalny KAYAK.plNiebawem uruchomimy też kolejne narzędzi – kalkulator opłat za bagaż. Dzięki niemu użytkownicy będą mogli od razu dodać je do wyszukiwanych lotów i zobaczyć całościowy koszt podróży dodaje Verbitsky.

 

* Badanie przeprowadzone zostało na 5904 użytkowników porównywarki KAYAK w Europie w dniach 24 lipca 15 sierpnia 2014 r.

Źródło: infoWire.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Młodzi Polacy nie myślą o sobie najlepiej

Posted on 0

Okazuje się, że co czwarty uczeń ostatniej klasy szkoły średniej uważa, że pokolenie jego rówieśników jest stracone.

Na podstawie cyklicznego badania „Młodzież 2013” realizowanego przez Centrum Badania Opinii Społecznej we współpracy z Krajowym Biurem Przeciwdziałania Narkomanii, młodzi Polacy tak źle nie myśleli o sobie od lat. W badanie uczestniczyło 1,3 tys. uczniów z 65 różnego typu szkół.

Co zastanawiające, chociaż sytuacja materialna młodych Polaków uległa znacznej poprawie i nigdy nie była tak dobra jak aktualnie, to ich wyobrażenia o przyszłości nie są optymistyczne. Coraz mniej młodych Polaków wierzy we własne siły oraz jest zaangażowanych w życie publiczne. Z kolei coraz więcej z nich widzi swoją przyszłość w coraz ciemniejszych kolorach. Badanie pokazuje, że 74 proc dziewczyn i 55 proc. chłopców obawia się bezrobocia, a 33 proc. pytanych jako rozwiązanie braku pracy w kraju wskazuje emigrację.

Młodzież niekorzystnie ocenia także sytuację w Polsce. Trzy z czterech pytanych osób uważa, że sytuacja w państwie zmierza w złym kierunku. Zdaniem 92 proc. młodych większość polityków bez względu na to, co mówi, dba tylko o swoją karierę. 84 proc. uczniów uważa, że partie to organizacje służące wyłącznie do zdobywania głosów wyborców.

Co trzeciego młodego uczestniczącego w badaniu nie interesuje polityka, a trzy czwarte uczniów szkół średnich nie potrafi wyrazić swoich poglądów politycznych.

Wyniki badania wskazują także, iż coraz więcej młodych ludzi przekierowuje swoje życie do sieci. 20 proc. badanych stwierdziło, że bez Internetu ich życie byłoby puste, nudne i pozbawione radości.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Hipoteki: Polacy w ogonie Europy

Posted on 0

Zadłużenie polskich gospodarstw domowych z tytułu kredytów mieszkaniowych wynosiło na koniec czerwca 82,5 mld euro, o 2,3 proc. więcej niż na koniec 2013 r. Wskaźnik ten dla naszego kraju ciągle rośnie, ale w relacji do PKB zadłużenie hipoteczne Polaków wciąż jest niewysokie.

Łączne saldo kredytów hipotecznych w Polsce stanowi aktualnie 21 proc. produktu krajowego brutto wyrażonego w cenach rynkowych. To wartość podobna do Włoch, Słowacji, Czech, Łotwy i Chorwacji, ale na unijnym poletku znacząco poniżej przeciętnej. Jak wynika z danych Europejskiego Banku Centralnego przeanalizowanych przez Home Broker, unijna średnia to 43,1 procent. Z 27 przebadanych krajów Polska znajduje się na 21 miejscu pod względem poziomu zadłużenia z tytułu kredytów hipotecznych w relacji do produktu krajowego brutto.

ajwiększe długi w relacji do wielkości gospodarki mają Duńczycy, których zadłużenie z tytułu kredytów hipotecznych przekracza PKB. Jest to jednak sytuacja wyjątkowa, bo w kraju tym działa model zupełnie inny niż w pozostałych państwach. Bazuje on na sekurytyzacji kredytów hipotecznych w postaci listów zastawnych i od pewnego czasu Europejski Bank Centralny nie uwzględnia Danii w statystyce zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu hipotek.

 

Zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów hipotecznych w relacji do PKB

 2l9r4b7IGXe2F_2fba31ca

 

Źródło: Home Broker na podst. danych EBC i Eurostat

 

Poza Danią najwyższy poziom zadłużenia w odniesieniu do PKB ma Cypr. Jeszcze osiem lat temu wynosił on 33,7 proc., ale w ostatnich latach nastąpił dynamiczny wzrost i obecnie jest to 72,8 proc. Zadłużenie hipoteczne w przedziale 60-70 proc. mają Brytyjczycy, Holendrzy, Portugalczycy i Szwedzi.

 

Nowa Europa daleko za starą
Przyjrzenie się unijnym statystykom wyraźnie pokazuje, że mimo boomu kredytowo-mieszkaniowego z lat 2004-2008 kredytów hipotecznych mamy nadal niewiele, podobnie zresztą jak mieszkańcy innych krajów, które do UE wstąpiły dopiero niedawno. Dane EBC wskazują, że najwięcej kredytów mieszkaniowych jest, za wyjątkiem Cypru, w krajach „starej Unii”. W Bułgarii i na Węgrzech jest to około 11 proc., a w Rumunii najmniej w całej UE, 6,6 proc. Z krajów „starej Unii” najmniejszy poziom zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych występuje we Włoszech – jest to 23 proc.

 

Warto przy tym zwrócić uwagę, że w niektórych krajach świata finansowanie zakupu nieruchomości pieniędzmi banku jest bardzo mało popularny. Na przykład w Argentynie, Filipinach i Indonezji poziom zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych nie przekracza kilku procent PKB.

 

Łącznie, na koniec pierwszego półrocza 2014 r. mieszkańcy Unii Europejskiej byli z tytułu kredytów hipotecznych winni bankom 5,57 bln euro, o 32 mln euro więcej niż pół roku wcześniej i o 109 mln euro więcej niż rok wcześniej. Największa część tego zadłużenia przypada naturalnie na największe gospodarki UE: Wielką Brytanię (1,33 bln euro), Niemcy (1,03 bln euro) i Francję (0,85 bln euro). Zadłużenie mieszkańców trzech w/w krajów jest o 35 proc. wyższe niż łączne zadłużenie pozostałych 24 (bez Danii, która obecnie nie jest przez EBC ujmowana w tej statystyce).

 

Marcin Krasoń

Źródło: Home Broker

Posted in Europa, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Jak Polacy postrzegają inwestowanie?

Posted on 0

Co czwartemu Polakowi korzystającemu z Internetu, inwestowanie kojarzy się z funduszami inwestycyjnymi,  27 procentom z oszczędzaniem, a 38 procentom z możliwością dużego zysku, ale obarczonego ryzykiem. Tylko co dwudziestej osobie obracanie kapitałem kojarzy się z „dreszczykiem emocji” – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI1.

 

Jakie emocje towarzyszą nam podczas inwestowania, jak postrzegamy ryzyko z nim związane oraz co popycha Polaków do funduszy inwestycyjnych lub co ich przed nimi hamuje – te kwestie sprawdził Interaktywny Instytut Badań Rynkowych. Jednym z pozytywnych przekazów, jaki płynie z badania jest fakt, że respondenci są często świadomi ryzyka, jakie towarzyszy inwestowaniu, a jednocześnie wiedzą, jak można je ograniczyć.

 

Aż połowa respondentów zdaje sobie sprawę z faktu, że dywersyfikacja produktów finansowych jest czynnikiem obniżającym poziom ryzyka przy inwestowaniu – podkreśla Piotr Minkina, Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych Union Investment TFI. – To relatywnie dużo, choć wśród osób podzielających ten pogląd przeważają badani z wyższym wykształceniem i lepszymi zarobkami. Te osoby raczej nie zostaną wprowadzone w błąd. Bardziej obawiałbym się stanu wiedzy osób, które są gorzej wyedukowane i zarabiają mniej, a kuszone są „niepowtarzalnymi” ofertami inwestycyjnymi – komentuje Piotr Minkina.

Właśnie brak wiedzy zarówno dotyczącej sytuacji na rynkach i jak w kwestii tego, na czym polega inwestowanie jest główną przeszkodą przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu inwestowania.  Co ciekawe Ci, którzy mają już doświadczenie (kupowali fundusze), twierdzą (33%), że inwestowanie w fundusze jest łatwiejsze niż bezpośrednio w akcje na giełdzie.
Świadomość Polaków na temat inwestowania rośnie. Wiedzą, że większy zysk wiąże się z ryzykiem. Zdają sobie sprawę z konieczności posiadania wiedzy. Brakuje im jeszcze rozeznania, jakie instrumenty i jaki styl inwestowania jest odpowiedni dla nich. Wskazuje na to wrzucenie wszystkich rodzajów funduszy do worka „ryzyko” albo podawanie jako głównej bariery
braku wiedzy nt. sytuacji na rynkach – komentuje Michał Wojciechowski, z-ca Dyrektora Domu Maklerskiego BOŚ. Oznacza to, że Polacy nie mają świadomości, że wśród funduszy jest grupa o niskim ryzyku, porównywalnym z lokatami bankowymi oraz że istnieją style inwestycyjne, które nie wymagają codziennego kontrolowania sytuacji na rynkach np. strategie uśredniania DCA.
W swoich działaniach edukacyjnych, staramy się kłaść nacisk właśnie na praktyczny aspekt, pokazując, jak efektywnie inwestować w fundusze, nie będąc specjalistą rynku i nie przeznaczając na to wielu godzin tygodniowo – dodaje Wojciechowski.

 

Tak naprawdę do inwestowania w fundusze wcale nie potrzebna jest ekspercka wiedza po stronie klienta. Tę wiedzę posiadają zarządzający, którzy opiekują się naszym portfelem, znają nasz poziom dopuszczalnego ryzyka oraz inne preferencje. Biorąc je pod uwagę eksperci opracowują najlepszą strategię inwestycyjną, aby osiągnąć określony cel. Klient jedynie go wyznacza. Drogą do jego osiągnięcia zajmują się już profesjonaliści – podkreśla Piotr Minkina. 

 

Badanie pokazuje też, jak wygląda oswajanie ryzyka przez osoby już poruszające się na gruncie inwestycyjnym. Pytając respondentów, jakie ryzyko zaakceptowaliby dla całości swoich środków niemal wszyscy (90%) odpowiadają, że osiągnięcie zysku poniżej oczekiwań (47%), a w najgorszym przypadku, zysku na poziomie inflacji (43%). Jednak już dla części środków tolerancja dla ryzyka znacznie wzrasta – co piąty badany pogodzi się z utratą części początkowego kapitału, a 17% z zyskiem poniżej inflacji.

 

Co więc mówi nam generalnie badanie postaw związanych z oszczędzaniem i inwestowaniem? Że Polacy aktywni w Internecie racjonalnie podchodzą do pieniędzy, choć czasem brakuje im obiektywnego podejścia do instrumentów finansowych, takich jak fundusze inwestycyjne. Nasza wiedza i znajomość charakterystyki rozwiązań finansowych jednak rośnie i to jest na pewno pozytywna przesłanka przed kolejnymi badaniami.

1 Badanie w formie ankiety internetowej (CAWI) zostało przeprowadzone na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w marcu 2014 r. Badanie zrealizowano wśród osób w wieku 20-65 lat o stabilnej sytuacji finansowej, aktywnie korzystający z internetu w zakresie operacji finansowych (obsługa konta, zakupy online), wielkość próby: N=600.

 

Źródło: Dom Maklerski BOŚ S.A., Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Union Investment S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Dziecko? Nie teraz, mam pracę

Posted on 0

 Polska ma jeden z najniższych wskaźników dzietności w Europie. Dominujący staje się model rodziny „2+1” i coraz mniej kobiet planuje powiększenie rodziny. Jak się okazuje taka sytuacja jest w dużej mierze wynikiem braku wsparcia dla rodziców w łączeniu życia rodzinnego z pracą.

 

Najnowsze dane GUS nie pozostawiają złudzeń. W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci i wygląda na to, że trend ten się utrzyma, bo liczba kobiet, które planują ciążę, spada.

 

Według danych na temat dzietności kobiet oraz ich planów prokreacyjnych, na podstawie Narodowego Spisu Ludności i Mieszkań z 2011 roku, tylko 20% spośród 8 mln kobiet w wieku 16-49 lat planuje urodzenie pierwszego lub kolejnego dziecka. 35% nie ma w planach powiększenia rodziny, a 27% jeszcze się nie zdecydowała.

 

Co ciekawe, liczba pozytywnych deklaracji o planach urodzenia dziecka nie jest duża wśród młodych kobiet. W grupie 20-24 lata ciążę planuje 29% osób, wśród kobiet w wieku 25-29 niewiele ponad 30%, a w grupie 30-34 lata tylko 17% deklaruje, że chce mieć dziecko.

 

Na decyzję o powiększeniu rodziny nie wpływa również mała liczba posiadanych dotychczas dzieci. Tylko 25% kobiet, które mają jedno dziecko i zaledwie 3,5 % tych, które są matkami dwójki dzieci zadeklarowało, że planuje ciążę. Zaś kobiety, które urodziły troje oraz czworo i więcej dzieci, bardzo rzadko myślą o kolejnym potomstwie (zaledwie 2 %).

 

Dla porównania, w 2002 r., gdy przeprowadzano spis, badane kobiety chętniej deklarowały powiększenie rodziny. Wtedy 32 % kobiet planowało urodzenie pierwszego lub kolejnego dziecka.

 

– Jeszcze 10-15 lat temu kobiety chętniej decydowały się na pozostanie w domu po urodzeniu dziecka i pełnienie roli gospodyń domowych. Dziś zdecydowanie więcej kobiet chce spełniać się także na rynku pracy, stawia na zawodowy rozwój. Niestety, wiąże się to często z decyzją o rezygnacji z kolejnego dziecka lub macierzyństwa w ogóle – mówi Ewa Misiak ekspert ds. polityki prorodzinnej w zespole prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezes ogólnopolskiej firmy opiekuńczej Baby&Care.

 

Potwierdzają to najnowsze badania „Diagnoza Społeczna 2013. Warunki i jakość życia Polaków”. Ponad połowa respondentów tego badania wskazała trudności w godzeniu pracy z rodzicielstwem jako ważny lub bardzo ważny powód, dla którego Polacy rezygnują z posiadania dzieci. Co więcej, 23% kobiet i 15% mężczyzn, którzy zadeklarowali, że zrezygnowali z pierwszego czy też kolejnego dziecka, jako jeden z trzech głównych powodów wskazało właśnie kłopoty w łączeniu pracy z życiem rodzinnym. W tym samym badaniu zapytano respondentów, jakie rozwiązania ułatwiłyby im godzenie pracy zawodowej z obowiązkami rodzicielskimi. Jedną z najczęściej wybieranych odpowiedzi, zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn, zaraz po elastycznym czasie pracy, były lepsze możliwości opieki poza domem dla dzieci do lat 7.

 

– Dodatki finansowe jak np. becikowe są tylko doraźnym wsparciem dla rodzin. Często dużo bardziej wartościowe i odpowiadające na potrzeby rodziców, są rozwiązania ułatwiające im codzienną opiekę nad dziećmi, takie jak np. przyzakładowe przedszkola, albo Kluby Malucha dostosowane do trybu pracy przedsiębiorstwa –mówi Ewa Misiak

 

Wskaźnik dzietności w Polsce utrzymuje się na poziomie 1,29, co daje nam miejsce w ogonie Europy. Jak zauważa Ewa Misiak, sprawnie funkcjonująca polityka prorodzinna przekłada się na decyzję o posiadaniu dzieci. Pokazują to wskaźniki dzietności wybranych państw europejskich.

 

– Wielka Brytania, Irlandia, czy Francja ze wskaźnikiem na poziomie ok. 2,00 są w czołówce dzietności w Europie. Ale są to państwa, gdzie istnieje dobrze zorganizowane zaplecze socjalne dla pracujących rodziców, zarówno ze strony państwa, jak i pracodawców, którzy często oferują swoim pracownikom np. pakiety opieki nad dziećmi czy inne programy ułatwiające łączenie życia zawodowego z opieką nad dziećmi. W Polsce także są już dostępne podobne programy, miejmy nadzieję, że pracodawcy coraz częściej będą dostrzegać ich potencjał i oferować je swoim pracownikom, żeby nie musieli wybierać pomiędzy pracą, a rodziną –podsumowuje Ewa Misiak

 

Źródło: Baby&Care

Posted in Biznes, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Warto oszczędzać, ale nie ma z czego?

Posted on 0

Kto, na co, jak i ile? Jakie strategie oszczędzania wybieramy? Czy mówiąc „oszczędności”, myślimy o perspektywie emerytury czy spoglądanie aż tak daleko „do przodu” nie jest naszą cechą? Odpowiedzi na te pytania udziela raport „Sytuacja na rynku consumer finance. II kwartał 2014”, przeprowadzone przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych we współpracy z Instytutem Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej.

 

CO SIÓDME GOSPODARSTWO MOŻE ZAOSZCZĘDZIĆ

 

Według ankietowanych w badaniu gospodarstw domowych, bieżący klimat do oszczędzania, w stosunku do poprzedniego kwartału, pogorszył się. Odsetek tych, którzy uznają, że to bardzo dobry lub dobry czas na gromadzenie oszczędności spadł o 3,2 punktu procentowego – z 28,7% do 25,5%. Mimo pesymistycznych ocen teraźniejszości, prognoza dotycząca prawdopodobieństwa oszczędzania w najbliższych 12 miesiącach różni się znacząco – 13,7% gospodarstw domowych deklaruje, że jest w stanie odłożyć jakiekolwiek oszczędności.– Niezależnie od skłonności do oszczędzania naszych klientów, cały czas ich edukujemy odnoście do potrzeby posiadania oszczędności. Najczęściej ci, którzy mają z czego, często zaczynają oszczędzać. Natomiast osoby, które w danym momencie nie chcą tego robić, również dostają od nas informację o posiadanych w ofercie rozwiązaniach oszczędnościowych, co procentuje w przyszłości, bo klienci do nas później wracają – mówi dyrektor Działu Sprzedaży Ubezpieczeń i Produktów Oszczędnościowych Domu Kredytowego NOTUS (firmy członkowskiej KPF), Dariusz Lewandowski.

 

Co ciekawe, mimo, niespełna 14%, będących w stanie cokolwiek oszczędzić, to relatywnie niski poziom – to i tak najwyższy od prawie trzech lat! W grupie skorej do oszczędzania dominują ludzie młodzi – w przedziale wiekowym 16-29 lat.

 

– W naszym przypadku na kredyty decydują się z reguły osoby powyżej 24 roku życia. Moment zaciągania kredytu to szczególny czas dla osoby, która po raz pierwszy zaciąga tak duże zobowiązanie, jakim jest kredyt hipoteczny. Po raz pierwszy pojawiają się koszty stałe, na zdecydowanie wyższym niż dotychczasowym poziomie. Pierwsze mieszkanie oznacza również dodatkowe koszty związane z wyposażeniem, zakupem podstawowych sprzętów domowych, itp. Z tego powodu bardzo ostrożnie podchodzimy do kwestii dodatkowych zobowiązań wśród ludzi młodych. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, kiedy ktoś posiada kredyt hipoteczny, a nie posiada żadnych oszczędności, które zabezpieczałyby przynajmniej spłatę kilku rat. W tej grupie wiekowej preferujemy rozwiązania elastyczne, dostosowane do budżetów domowych. Głównym zabiegiem, który stosujemy jest edukacja – ostateczny wybór należy do klientów – dodaje Lewandowski z DK NOTUS.

 

WIĘCEJ DOCHODÓW NA OSZCZĘDNOŚCI

 

Optymizm może budzić fakt, że gospodarstwa domowe, które deklarują oszczędzanie, przeznaczają na ten cel coraz większy procent swoich miesięcznych dochodów. W tej grupie prawie jedna trzecia przyznaje, że oszczędności będą stanowić ponad dziesiątą ich część, a jedno na dwadzieścia spodziewa się, że przekroczą one 30% ogółu dochodów.

 

EMERYTURA? JAKOŚ TO BĘDZIE

 

W raporcie pada też pytanie o cel oszczędzania. Autorzy badania „Sytuacja na rynku consumer finance”-zadali je w styczniu tego roku i wówczas okazało się, że najwięcej, bo ponad 32% respondentów wskazało bieżące wydatki, ale niewiele mniej – 26% – remont domu lub mieszkania. Znamienne, że od momentu pojawienia się tego pytania w raporcie na początku 2008 roku odsetek gospodarstw domowych, deklarujących gotowość oszczędzania długoterminowego i odkładania na emeryturę utrzymuje się na stałym pułapie, oscylując wokół wartości od 2%-4%.

 

– To właśnie są wymierne skutki tzw. reformy systemu emerytalnego. Forsowanie hasła „nie martw się o przyszłość, bo państwo zadba o twoją emeryturę” ma swój wymierny efekt – nikły odsetek osób które pozostały w OFE i obsuwanie się indeksów GPW. Może warto zadać w tym miejscu pytanie czy zwolennicy owej reformy naprawdę mieli świadomość jej skutków? – moim zdaniem nie mieli i będzie to mieć fatalne skutki w niedalekiej przyszłości. Śmiem wątpić, aby eksperci pro rządowi przewidzieli to, co się obecnie dzieje a będzie mieć kosztowy efekt na długi okres –stwierdza dr Mirosław A. Bieszki, doradca ekonomiczny KPF.

 

Wśród klientów cały czas pokutuje opinia, że jakoś to będzie. Przecież ich rodzice otrzymują emerytury i jakoś sobie radzą. Brakuje podstawowej wiedzy na temat systemu emerytalnego. W szkołach nikt nie edukuje na temat emerytur, a rodzice dzisiejszych pracujących osób, mają emerytury. Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że to oni utrzymują dzisiejszych emerytów, a na ich emerytury będą pracowały ich dzieci, których jest coraz mniej. Bez szerokiej edukacji rządowej i jasnego przekazu, że bez własnych oszczędności nie za bardzo będzie z czego żyć na emeryturze oraz realnych zachęt podatkowych, nie widzę żeby liczba osób realnie oszczędzających drastycznie się zwiększyła –podkreśla Lewandowski. 

 

PO PIERWSZE – NIE TRACIĆ!

 

Jakie strategie oszczędzania wybierają, którzy jednak mają świadomość, że prawdopodobnie skromna emerytura nie wystarczy do zaspokojenia potrzeb życiowych?

 

Lewandowski (Dom Kredytowy NOTUS): Obecnie na rynku dominuje potrzeba bezpieczeństwa. Po kryzysie finansowym i aferach finansowych, takich, jak chociażby Amber Gold oraz nagłośnionych procesach przeciwko Towarzystwom Ubezpieczeniowym, większość klientów wybiera produkty także oferowane przez Towarzystwa Ubezpieczeń, ale bezpieczne. Klienci chcą wiedzieć ile mają zagwarantowane kapitału na koniec oszczędzania. Jest jednak grupa świadomych klientów, którzy decydują się na rozwiązania oparte na funduszach inwestycyjnych. To, co łączy jednych i drugich – chcą wpłacać i zyskiwać. Obecnie skala zysku wydaje się być drugorzędna. Podstawą obecnie jest zasada „nie tracić”.

 

Co ważne, 2/3 Polaków jest przekonanych, że warto odkładać z myślą o przyszłości, ale nie znajduje to odbicia w realnych decyzjach finansowych.

 

Od 2006 roku KPF wespół z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH realizuje projekt badawczy o tej samej nazwie, opisujący koniunkturę na rynku kredytu konsumenckiego.

 

Źródło: KPF

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Gdzie Polacy szukają powodów popadania w długi?

Posted on 0

Ponad jedna trzecia Polaków uważa, że przyczyną popadania w zadłużenie są czynniki zewnętrzne, czyli sytuacje losowe. Ale równie duża grupa widzi przyczynę w naszej niewystarczającej edukacji finansowej. Czy potrafimy krytycznie spojrzeć na własne umiejętności zarządzania pieniędzmi?

 

Na to pytanie dostarcza odpowiedzi badanie zrealizowane niedawno przez TNS Polska na zlecenie Grupy KRUK.

 

Zadłużenie obsługiwane przez Grupę KRUK osiągnęło w 2013 r. kwotę blisko 18 mld zł, czyli ponad 2 mld zł więcej niż rok wcześniej. Dlatego stale analizujemy przyczyny popadania w zadłużenie –mówi Karolina Barańska z Grupy KRUK. Zależy nam na tym, by jak najlepiej zrozumieć sytuację osób zadłużonych, aby zaproponować najlepsze z możliwych rozwiązań służących wychodzeniu z długów. Służyło temu także badanie dotyczącego emocji towarzyszących Polakom w trudnych sytuacjach finansowych.

 

W długi najczęściej popadają osoby, które

 

Według 33% osób biorących udział w badaniu o popadaniu w długi decydują najczęściej: utrata pracy, choroba, dziedziczenie długu, czy upadłość firmy, czyli czynniki zewnętrze, niezależne od nas sytuacje losowe, które mogą przytrafić się każdemu. Wcześniejsze badania prowadzone dla Grupy KRUK wskazują także na kwestię niewystarczającej edukacji finansowej w naszym kraju. Aż 37% badanych przyznaje, że powodem zadłużenia jest brak umiejętności dbania o pieniądze, której nie nauczyli się
w szkole lub w domu. Jednak nawet duża świadomość finansowa nie zawsze wystarczy, co pokazuje dobitnie historia rodziny pani Dagmary:

 

W 2008 r. nastąpił kryzys. Mój mąż, który pracował wcześniej przez wiele lat w bankach, prowadził działalność gospodarczą w zakresie doradztwa kredytowego. Gdy nastąpił kryzys, okazało się, że wynagrodzenie z różnych banków, na które liczył, nie zostało wypracowane. Potem było tylko gorzej. Mój mąż nie mówił (a przynajmniej ja nie słyszałam), że ma jakieś duże kłopoty finansowe. Zawsze optymistycznie powtarzał, że nie jest źle i jakoś to będzie. Teraz wiem, że mój mąż bardzo bał się przyznać do tego, w jak trudnej sytuacji finansowej się znajdujemy. Było mu też wstyd, ale myślę, że też nie dopuszczał do siebie tego wszystkiego, co się dzieje.

 

Choć sytuacja pani Dagmary wskazuje na czynniki zewnętrzne jako bezpośrednią przyczynę zadłużenia, nie bez znaczenia pozostaje tu wątek emocjonalny – często trudno nam zaakceptować nagłą zmianę sytuacji i nie potrafimy się do niej przyznać. Wstyd i lęk przed reakcją najbliższych i otoczenia, a także przed konsekwencjami zadłużenia sprawiają, że nie zawsze działamy racjonalnie i często sami jeszcze bardziej komplikujemy swoją sytuację.

 

Tylko 17% respondentów przyznało, że każdy z nas może wpaść w problemy z nadmiernym zadłużeniem. Taki wynik może świadczyć o tym, że nie doceniamy znaczenia czynników przypadkowych powiązanych np. z nagłą zmianą koniunktury ekonomicznej, niespodziewanymi wahaniami kursów walutowych, czy nieoczekiwanym pogorszeniem się warunków naszego zatrudnienia. Skutkiem takiego interpretowania rzeczywistości jest nieprzygotowanie na niesprzyjający bieg zdarzeń, które może być szczególnie groźne, gdy zadłużenie szybko się pogłębia – komentuje wyniki badania prof. Tomasz Zaleśkiewicz ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu. Warto jednak podkreślić, że w porównaniu z badaniami prowadzonymi w przeszłości rośnie odsetek osób, które przyczyn wpadania w nadmierne zadłużenie upatrują w złym gospodarowaniu osobistymi finansami. Świadomość tego czynnika jest jednym z warunków chroniących konsumentów przed znalezieniem się w trudnej sytuacji ekonomicznej.

 

Tylko niektórzy respondenci (9%) kojarzą popadanie w zadłużenie z cechami charakteru i osobowości – rozrzutnością, nieumiejętnością odmawiania sobie przyjemności, czy też z byciem osobą bezradną (6%) lub o słabym charakterze (4%).

 

Niezależnie jednak od przyczyny zadłużenia prof. Zaleśkiewicz zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt badania – prawie dziewięciu na dziesięciu badanych (88%) – szukałoby pomocy, aby wyjść z zadłużenia. Oznacza to, że coraz więcej osób chce aktywnie poszukiwać rozwiązania problemów finansowych.

 

Najgorsze to być biernym w sprawie swojego zadłużenia– mówi Karolina Barańska z Grupy KRUK. – Chowanie głowy w piasek do niczego dobrego nie prowadzi. Wręcz przeciwnie – unikanie spłaty może spowodować, że do długu doliczone zostaną odsetki ustawowe, a także koszty postępowania sądowego i komorniczego. Warto więc jak najszybciej zacząć aktywnie działać, by uporządkować domowy budżet. Dzięki temu odzyskamy kontrolę nad swoimi finansami, ale też spokój ducha.

 

Źródło: KRUK S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Wiedza i osobowość kontra zarobki – co wpływa na stan naszego konta?

Posted on 2

Aż 54% osób twierdzi, że nie ma wystarczająco dużych dochodów, aby oszczędzać nawet drobne sumy pieniędzy – wynika z badania „MoneyTrack 2014” przeprowadzonego przez Dom Badawczy Maison. Czy to jedyny powód biernej postawy Polaków w zakresie dbania o własne finanse?

Okazuje się, że nie. Wysokość dochodów najczęściej jest bowiem wymówką, a nie rzeczywistą przyczyną. – To, czy jesteśmy skłonni oszczędzać, inwestować czy ubezpieczać się, wynika nie z tego, ile mamy w portfelu, ale co myślimy o pieniądzach – mówi autora badania, dr hab. Dominika Maison, prof. Uniwersytetu Warszawskiego.

Potwierdzają to liczby. Zbadana przez Dom Badawczy Maison różnica w łatwości wydawania pieniędzy pomiędzy osobami o najwyższych (więcej niż 1340 zł) i najniższych (mniej niż 750 zł) dochodach jest minimalna. Kluczową zmienną, która determinuje, na ile swobodnie dysponujemy naszymi środkami – niezależnie czy konsumujemy, czy inwestujemy – jest subiektywne postrzeganie swojej sytuacji materialnej. Im lepiej ją oceniamy, tym bardziej jesteśmy skłonni wydać zarobione pieniądze.

Na tę psychologiczną zależność, która dość często powstrzymuje nas przed oszczędzaniem, nakłada się brak dostatecznej edukacji ekonomicznej. – Tylko znajomość podstawowych praw ekonomii pozwala na podejmowanie rozważnych decyzji finansowych. Dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie m.in., że wysoki zysk wiąże się z wysokim ryzykiem, a ceną za bezpieczeństwo jest mniejszy zysk. Niestety, jak dowodzą choćby badania Narodowego Banku Polskiego, wiedza finansowa Polaków wciąż jest bardzo niska – mówi Piotr Minkina, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych Union Investment TFI.

Z danych NBP wynika, że aż 51 proc. Polaków ma problemy z wyliczaniem procentów, a 72 proc. posiada znaczne braki w podstawowej edukacji ekonomicznej. Zaledwie 4 proc. Polaków wykazuje się wysokimi kompetencjami w tej dziedzinie. To powoduje, że trudno jest nam ocenić, która z ofert proponowanych nam przez instytucje finansowe jest dla nas najlepsza i czy zysk, jaki obiecuje reklama jest rzeczywiście możliwy do osiągnięcia.

Z niedostatecznej wiedzy rodzą się obawy i niechęć do pomnażania posiadanego kapitału. – Polacy cały czas są negatywnie nastawieni do inwestowania, a dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nie rozumieją jego zasad – wyjaśnia Dominika Maison. Z przytaczanego już badania „MoneyTrack 2014”, analizującego postawy Polaków wobec pieniędzy oraz instytucji finansowych, wynika, że aż 61% Polaków uważa inwestowanie za zbyt skomplikowane. To o tyle interesujące, że pomnażanie kapitału wcale nie musi być trudne. Oprócz np. bezpośredniej inwestycji na giełdzie (która wymaga wiedzy i doświadczenia), mamy przecież do dyspozycji wiele rozwiązań finansowych, z których można skorzystać równie łatwo, jak z lokaty bankowej. Jak widać – stereotypy związane z inwestowaniem wciąż są silne.

Kult gotówki

Interesującym zjawiskiem psychologicznym, na które zwraca uwagę Dominika Maison, a które tłumaczy niski stan naszego konta bankowego, jest również tzw. „kult gotówki”. Jak to się przekłada na realne zachowania finansowe?

Im silniejszy kult gotówki, tym rzadsze korzystanie z produktów finansowych oraz – paradoksalnie – mniejsza skłonność do oszczędzania. Dla przykładu, wśród osób o niskim kulcie gotówki aż 89% ma konto bankowe, a 45% posiada oszczędności. Wśród osób, u których kult gotówki jest wysoki, konto posiada niespełna 45%, a oszczędności jedynie 16%. Co więcej, odsetek korzystających z lokaty bankowej wynosi w tej grupie zaledwie 5%.

W kontekście najnowszych badań psychologicznych nasuwa się wniosek, że aby mądrze i efektywnie zarządzać swoimi pieniędzmi, wcale nie trzeba bardzo dużo zarabiać. Zazwyczaj wystarczy zmienić przyzwyczajenia i nieco inaczej spojrzeć na pieniądze. Tym bardziej, że najefektywniejszą, a jednocześnie najmniej obciążającą domowy budżet, metodą jest systematyczne odkładanie nawet drobnych kwot – mówi Piotr Minkina.

Jego zdaniem, jeśli powierzymy swoje pieniądze uczciwej, profesjonalnej, komunikującej się w sposób jasny i przejrzysty instytucji finansowej,  która pomoże nam  wybrać produkt dopasowany do naszego „profilu inwestycyjnego”, pozostanie nam tylko czekać, aż praca zarządzających oraz efekt procentu składanego w kolejnych latach pomnoży nasze oszczędności.

Jednocześnie warto mieć w pamięci, że na dłuższą metę ważne jest przyswojenie podstawowej, wcale nie tak trudnej, wiedzy ekonomicznej. Pomoże nam ona racjonalnie oceniać ofertę rynkową i z jeszcze większą świadomością zarządzać posiadanym kapitałem  – podkreśla ekspert.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Rzadkość: cała branża ubezpieczeniowa we wspólnej kampanii

Posted on 0

Aż osiemdziesiąt procent polskich kierowców nie zdaje sobie sprawy, że siadając za kierownicą cudzego auta powinni upewnić się czy jego właściciel ma polisę OC – wynika z badań opinii publicznej, przeprowadzonych w minionym tygodniu*. Nie wiedzą, że kierowanie nieubezpieczonym pojazdem naraża ich na bardzo wysokie konsekwencje finansowe. Po raz pierwszy wszystkie działające w Polsce instytucje ubezpieczeniowe, łącznie z nadzorem finansowym, zjednoczyły siły i uruchamiają wspólną kampanię informacyjną w Internecie pod hasłem„Nie wstępuj w związek na który nie jesteś gotowy”. Inicjatorem i głównym sponsorem kampanii jest Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, partnerami: Polska Izba Ubezpieczeń, Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, Rzecznik Ubezpieczonych oraz Komisja Nadzoru Finansowego, jako partner honorowy.

 

Polacy coraz częściej korzystają z auta, motocykla, ciągnika, motoroweru, quada etc. – innego niż własny. W ubiegłym roku co czwarty wypadek drogowy spowodowany został przez kierowcę, który nie był właścicielem pojazdu – wynika z danych z ogólnopolskiej bazy polis prowadzonej przez UFG. I odsetek ten stale rośnie: w ciągu ostatnich pięciu lat uległ podwojeniu. Tymczasem zaledwie 20 proc. polskich kierowców wie, że gdy prowadząc pojazd bez OC spowoduje wypadek – to z własnej kieszeni musi zwracać odszkodowanie za jego skutki – do spółki z posiadaczem pojazdu, który nie wykupił ubezpieczenia. Ofiary wypadku otrzymują odszkodowanie od UFG – gdy zdarzenie miało miejsce w Polsce lub odszkodowanie refundowane jest przez Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) – gdy wypadek wydarzył się za granicą**. Po wypłacie świadczenia obydwie te instytucje występują jednak o zwrot wypłaconej sumy (tzw. regres) – zarówno do kierującego jak i właściciela nieubezpieczonego pojazdu.

 

Tylko w 2013 roku UFG rozpoczął prowadzenie 3,5 tysiąca nowych spraw regresowych tj. o 400 więcej niż rok wcześniej. Średni regres sięga 10 tysięcy złotych – czyli ponad dwadzieścia razy więcej niż wynosi średnia składka za komunikacyjne OC w Polsce. To pokazuje jak bardzo nieopłacalna jest jazda bez OC, szczególnie że rekordzista ma do zwrotu ponad 1,6 mln złotych. Rośnie też liczba regresów przekraczających kilkaset tysięcy złotych. Na koniec ubiegłego roku Fundusz prowadził łącznie blisko 18 tysięcy spraw – w stosunku do kierowców i nieubezpieczonych posiadaczy pojazdów – o zwrot odszkodowania wypłaconego ofiarom wypadków. Całkowite należności z tytułu roszczeń regresowych przekroczyły 160 mln złotych.

 

Coraz częściej też wyjeżdżamy za granicę samochodem, co nieuchronnie prowadzi do większej liczby wypadków powodowanych przez kierujących pojazdami z polską rejestracją. Tylko w 2013 roku miało miejsce 44,1 tys. takich zdarzeń (o 3 tys. więcej niż rok wcześniej). W minionym roku PBUK zrefundowało odszkodowania za 208 szkód, spowodowanych przez kierujących pojazdami z polskimi tablicami rejestracyjnymi i bez ważnego ubezpieczenia OC. Z tego tytułu Polskie Biuro wypłaciło prawie 4 mln złotych tj. o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. Na koniec 2013 roku łączne należności PBUK od nieubezpieczonych sięgały 18,4 mln złotych (wzrost o 16 proc.); prowadzonych jest ponad siedemset postępowań regresowych. Średnia wartość szkody, w stosunku do danych z 2012 roku, wzrosła o 800 złotych i wyniosła 15,4 tys. złotych; natomiast najwyższy regres PBUK przekracza 3 mln złotych.

 

Żądania zwrotu wypłaconego odszkodowania mogą spodziewać się również ci, którzy wprawdzie spowodowali wypadek pojazdem z ważną polisą OC, ale: byli pod wpływem alkoholu lub narkotyków, zbiegli z miejsca wypadku, nie posiadali wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem etc.*** Z danych zebranych przez Polską Izbę Ubezpieczeń wynika, że roczna wartość regresów kierowanych do nietrzeźwych kierowców może wynosić 50-60 mln zł. Średnia szkoda związana z nietrzeźwym kierowcą to 10-12 tys. zł i jest ponad dwa razy wyższa niż średnia szkoda z komunikacyjnego OC w Polsce (5 tys. złotych). Natomiast maksymalny regres do nietrzeźwych kierowców przekracza 2 mln zł. Ta poważna szkoda osobowa miała miejsce kilka lat temu.

 

Wspólna kampania UFG, PIU, PBUK, RzU i KNF obejmuje cztery filmy, które promowane będą w Internecie. Kampania przygotowana została wspólnie z agencją reklamową Walk Digital, współpracującą z firmą producencką Mojo Films. Autorem scenariusza spotów filmowych jest Aleksander Frydrych, reżyserem – Dariusz Rzontkowski; obaj z Grupy Walk. Budżet całej kampanii, wraz ze wsparciem mediowym, nie przekroczył 135 tys. złotych.

 

Elżbieta Wanat-Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego: – Celem kampanii jest rozszerzenie kręgu osób zainteresowanych tym czy dany pojazd ma OC i pokazanie kierowcom, że nie jest to tylko sprawa jego właściciela.Startujemy z kampanią tuż przed wakacyjnymi wyjazdami, gdyż właśnie wtedy częściej niż zwykle siadamy za kierownicę cudzego samochodu. Dla mnie istotne jest również to, że po raz pierwszy w historii polskich ubezpieczeń udało się nam zjednoczyć siły wobec tak istotnej sprawy, która nie powinna być obojętna dla ponad 20 milionów polskich kierowców.

 

Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń: – Bardzo niepokojący jest fakt, że wiele osób nie tylko siada za kierownicę bez OC, ale przede wszystkim nie ma pojęcia, z jakimi konsekwencjami się to wiąże. Dobrze, że jeden z filmów emitowanych w ramach kampanii porusza też kwestię jazdy po alkoholu. To faktyczny problem na polskich drogach. Ponadto ogromnie cieszę się, że wszystkie rynkowe instytucje, wspólnie z nadzorem finansowym, zdecydowały się na organizację takiej akcji.

 

Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych: –Ubezpieczenie OC nie tylko daje poszkodowanemu możliwość uzyskania odszkodowania, ale również chroni majątek właściciela i kierującego pojazdem. Brak polisy może doprowadzić do ruiny całą rodzinę i uniemożliwić normalne życie. Te same zasady obowiązują nie tylko w kraju, ale też na całym obszarze Unii Europejskiej – warto zatem się zabezpieczyć i ubezpieczyć.

 

Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Ubezpieczonych: – Każda osoba siadając za kierownicę pojazdu musi mieć przekonanie, że posiada on aktualne ubezpieczenie OC. Gdy poruszamy się autem nieubezpieczonym lub znajdując się pod wpływem alkoholu – musimy się liczyć z potężnymi roszczeniami o zwrot odszkodowania wypłaconego ewentualnym ofiarom wypadku. Do Rzecznika trafia coraz więcej takich spraw, a dochodzone kwoty przekraczają możliwości finansowe zobowiązanych, w niektórych przypadkach skutkując nawet ruiną finansową gospodarstwa domowego. Właśnie z tych względów bardzo ważna jest ta zorganizowana wspólnymi siłami kampania informacyjna.

 

Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego: ­  Osoby kierujące pojazdami bez OC szkodzą przede wszystkim sobie, ale ponieważ pośrednio koszty spowodowanych przez nich wypadków pokrywają również ci, którzy zgodnie z prawem się ubezpieczają, więc na jazdę bez OC nie powinno być społecznego przyzwolenia.

 

Przykłady regresów wobec sprawców wypadków:

 

UFG wypłacił ponad 410 tys. złotych. Czterdziestokilkuletni właściciel samochodu ciężarowego, bez polisy OC, wykonując manewr zmiany pasa ruchu w miejscu niedozwolonym i zajeżdża drogę samochodowi osobowemu, który wbija się w ciężarówkę. W wypadku ginie młode małżeństwo; ich kilkuletni syn odnosi tylko drobne obrażenia. Elementem odszkodowania, nadal wypłacanego przez UFG, jest m.in. comiesięczna renta dla osieroconego chłopca. Niedawno sprawa ta została wznowiona: rodzina wystąpiła o zadośćuczynienie dla dziecka za śmierć rodziców. Fundusz prowadzi regres do sprawcy tego wypadku, który próbuje ukryć swój majątek.

 

UFG wypłacił ponad 440 tys. złotych. Dzwudziestokilkulatek, kierując nieubezpieczonym pojazdem swojego pracodawcy (praca na umowę zlecenie) wymusza pierwszeństwo na drodze. Osoba poszkodowana (w chwili zdarzenia: właściciel prywatnej firmy, rodzina na utrzymaniu) w wyniku wypadku niemal traci wzrok, ma I grupę inwalidztwa, potrzebuje codziennej pomocy. Fundusz wystąpił o zwrot wypłaconego odszkodowania zarówno: do właściciela nieubezpieczonego pojazdu jak i do sprawcy wypadku. Właściciel samochodu zmarł przed kilku laty, spłacając tylko część długu. Od tego czasu UFG dochodzi zwrotu odszkodowania już tylko od sprawcy wypadku.

 

UFG wypłacił ponad 760 tys. złotych. Dwudziestoletni posiadacz auta bez OC, pożycza je koledze, który powoduje wypadek i ginie w nim. UFG dochodzi więc roszczeń tylko od nieubezpieczonego posiadacza pojazdu, który początkowo nie chce przyjąć do wiadomości swojej odpowiedzialności. Uważa, że za spowodowanie wypadku odpowiada wyłącznie jego sprawca. O odszkodowanie do UFG zwrócił się jeden z pasażerów pożyczonego auta, który w wypadku doznał złamania kręgosłupa; ma bezwład kończyn i wymaga stałej opieki. Lekarze orzekli u niego trwały uszczerbek na zdrowiu przekraczający 130 proc. Elementem odszkodowania jest renta w wysokości ponad 3 tys. złotych miesięcznie (m.in. na zwiększone potrzeby).

 

PBUK wypłacił ponad 2,6 mln złotych: Przed ośmiu laty, podczas wakacyjnego pobytu w Niemczech, zarejestrowany w Polsce samochód – zjechał na przeciwny pas ruchu, powodując czołowe zderzenie z autem jadącym z naprzeciwka. Poszkodowany kierowca drugiego auta, dwudziestokilkuletni obywatel Niemiec, został ciężko ranny. Wątpliwe jest czy będzie w stanie kiedykolwiek podjąć pracę. Jego stan okazał się na tyle poważny, że strona niemiecka zasygnalizowała utworzenie rezerwy na tę szkodę w wysokości limitu sumy gwarancyjnej obowiązującej w Niemczech w dniu wypadku, tj. 2,5 mln euro na osobę. Dotychczas PBUK zrefundowało stronie niemieckiej, z tytułu tej szkody, kilkaset tysięcy euro (równowartość ponad 2,6 mln złotych) i sprawa pozostaje otwarta. Po wypłacie odszkodowania Polskie Biuro wystąpiło z regresem do posiadacza i kierującego pojazdem z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Ponieważ dłużnicy nie zapłacili należności dobrowolnie, sprawa została skierowana na drogę sądową. PBUK uzyskało tytuł wykonawczy i skierowało sprawę do komornika, który podjął egzekucję.

____________________________

* badanie przeprowadzone zostało – na zlecenie UFG, przez GfK Polonia – między 5 a 9 czerwca 2014 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 osób w wieku powyżej 15 lat.

** dotyczy pojazdów zarejestrowanych w Polsce, bez ważnego OC; w praktyce odszkodowanie dla ofiar wypadku, który spowodował za granica pojazd z polskimi tablicami rejestracyjnymi – wypłaca odpowiednik PBUK (czyli biuro ubezpieczycieli komunikacyjnych) w kraju wypadku, któremu następnie wydatki te refunduje Polskie Biuro.

*** szczegóły art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych UFG i PBUK.

 Źródło: UFG

Posted in Biznes, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , ,

Banki powinny zróżnicować model obsługi małych i średnich firm

Posted on 0

Jedna trzecia małych i średnich firm korzysta wyłącznie z najbardziej podstawowych usług bankowych, a tylko jedna firma na dziesięć korzysta z szerokiego spektrum produktów transakcyjnych, oszczędnościowych, walutowych i kredytowych.

Jednocześnie szacuje się, że obecnie segment MŚP generuje przychody dla sektora bankowego sięgające 7,9 mld zł rocznie, co stanowi 14 proc. łącznych przychodów banków. Bank, aby zdobyć jak największą część tego rynku, powinien efektywnie różnicować ofertę produktową oraz model obsługi firm zgodnie z potrzebami klientów oraz ich potencjałem dla banku – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte przygotowanego na podstawie badania małych i średnich firm.

 

Małe i średnie przedsiębiorstwa to obecnie przeszło 70 tys. firm, które są siłą napędową polskiej gospodarki. Generują 35 proc. przychodów sektora przedsiębiorstw oraz są pracodawcą dla około 40 proc. ogółu zatrudnionych. W 2013 roku należności MŚP wobec banków wynosiły 166 mld zł, a w tym roku, w rezultacie wzrostu popytu ze strony firm oraz stopniowego łagodzenia polityki kredytowej banków, można oczekiwać dalszego kilkuprocentowego wzrostu portfela kredytowego.

 

Segment ten ma więc bardzo duży potencjał, ale jego wykorzystanie stanowi dla banków ogromne wyzwanie. Wynika to z ogromnego zróżnicowania MŚP, którego nie da się wprost uzasadnić różnicami w wielkości firm. W przypadku dwóch skrajnych podsegmentów, wyróżnionych w ramach przeprowadzonej segmentacji rynku, różnica w przychodach generowanych dla banku może być aż 150-krotna. „Obecny poziom przychodów banków generowany przez segment MŚP szacujemy, w oparciu o deklaracje firm odnośnie wykorzystywanych produktów bankowych i przy rynkowym poziomie cen, na 7,9 mld złotych,” – mówi Piotr Sadza, dyrektor w Sektorze Instytucji Finansowych, Deloitte.„Kluczowym źródłem przychodów dla banków są relatywnie wysokie osady, czyli środki leżące na nieoprocentowanym rachunku firmowym oraz wolumen kredytów. Należy również pamiętać o dużo wyższym poziomie marż dla MŚP w porównaniu z dużymi firmami. Przychody z segmentu MŚP stanowią niebagatelne 14 proc. wyników sektora bankowego i to nawet w sytuacji, gdy większość MŚP korzysta wyłącznie z podstawowych produktów bankowych, a do tego w relatywnie niewielkim stopniu.” – dodaje ekspert.

 

Silnie zróżnicowane są również preferencje odnośnie kanałów dostępu do banku, poziom wrażliwości cenowej czy kluczowe czynniki decydujące o wyborze banku. Eksperci Deloitte zwracają uwagę, że nie da się efektywnie obsłużyć wg. tego samego modelu firmy o stabilnych perspektywach i niewielkich wymaganiach produktowych, finansującej się z własnych środków, jak i firmy z dużym potencjałem rozwojowym, nastawionej na wzrost i prowadzącej aktywną działalność na rynkach zagranicznych, która ma duże potrzeby w zakresie finansowania bieżącego, inwestycyjnego i finansowania handlu. „Dostosowanie modeli jest konieczne, aby zapewnić odpowiedni balans pomiędzy potrzebami klienta a oczekiwaniami banku. Pierwszym krokiem do różnicowania modeli obsługi powinna być kompleksowa segmentacja behawioralna, odzwierciedlająca rzeczywiste zróżnicowanie MŚP” – wskazuje Andrzej Lachowski, Partner, Lider Grupy Doradztwa dla Sektora Instytucji Finansowych Deloitte.

Badanie Deloitte zrealizowane przy wsparciu Millward Brown sprawdzało preferencje i oczekiwania firm w zakresie korzystania z produktów bankowych, preferowanych kanałów dostępu, preferencji cenowych oraz ich relacji z bankami. Na podstawie wyników ankiet eksperci Deloitte dokonali bardzo szczegółowej i złożonej segmentacji klientów.

 

Spośród 10 zidentyfikowanych podsegmentów MŚP, przeszło dwie trzecie klientów należy do czterech pierwszych podsegmentów korzystających jedynie z podstawowej oferty produktowej. W konsekwencji, podsegmenty te odpowiadają jedynie za około 25 proc. całego potencjału przychodowego MŚP. Dla przykładu, firma z podsegmentu Nieaktywni, która poza rachunkiem bieżącym i podstawowym zestawem transakcji (np. przelewy krajowe, wpłaty gotówki) nie korzysta praktycznie z żadnych produktów złożonych i nie finansuje się kredytem bankowym, generuje przeciętnie niewiele ponad 300 zł miesięcznego przychodu dla banku. Równocześnie klienci ci relatywnie dużą wagę przywiązują do oddziału bankowego, są wrażliwi cenowo oraz oczekują prostych procedur i uproszczonych formalności. Pod wieloma względami jest to grupa klientów o zbliżonej charakterystyce do mikroprzedsiębiorstw i wymaga od banków podobnego, prostego i efektywnego kosztowo modelu obsługi.

 

Tymczasem na drugim końcu skali znajdują się klienci najbardziej uproduktowieni, realizujący inwestycje finansowane bankowym kredytem. Stanowią oni 3 proc. całego segmentu, jednak każdy z nich generuje średnio prawie 50 tys. złotych przychodu dla banku miesięcznie.

 

Grupa 30 proc. klientów w najbardziej uproduktowionych podsegmentach, odpowiada za 75 proc. oszacowanego potencjału MŚP. Klienci ci na szeroką skalę wykorzystują szerokie spektrum produktów bankowych, od transakcyjnych przez walutowe po finansowanie obrotowe, inwestycyjne oraz handlu. Zakres i charakter potrzeb tych klientów oraz generowany przez nich potencjał dla banku uzasadnia droższy, bardziej zindywidualizowany model obsługi z dedykowanym doradcą, stanowiącym dla zarządzających firmą partnera do rozmów o ofercie banku.

 

Kierując się potrzebami przedsiębiorstw oraz patrząc z perspektywy możliwości ich efektywnego zaspokojenia przez banki, eksperci Deloitte wyodrębnili 4 główne modele obsługi:

  • model podstawowy, charakteryzujący się standaryzacją i maksymalnym uproszczeniem oferty oraz obsługą klienta bez pośrednictwa dedykowanego doradcy. Nacisk jest położony na obniżenie kosztów obsługi tak, aby odpowiadał ograniczonym możliwościom generowania przychodów przez klientów.
  • model zdalny, oparty o zdalny kontakt z doradcą, oferuje przeważnie standardowy zestaw produktów. Z uwagi na charakter obsługi, możliwość wykorzystania nowoczesnych technologii (np. wideokonferencje) oraz ograniczone potrzeby produktowe klientów, doradca może zaoferować dobrą jakość obsługi relatywnie dużej liczbie klientów w swoim portfelu.
  • model hybrydowy, przypominający obecnie najczęściej wykorzystywane podejście w obsłudze MŚP. Przy umiarkowanie licznych portfelach klientów, doradca ma możliwość rozpoznania ich potrzeb i utrzymywania kontaktów z nim na umiarkowanie intensywnym poziomie, w szczególności na etapie pozyskania i na początkowym etapie rozwoju relacji z klientem. Oferta produktowa może być w większym stopniu niż w dwóch podstawowych modelach dopasowana do indywidualnych potrzeb, w miarę potrzeby przy wsparciu specjalistów produktowych.
  • model korporacyjny, dzięki dalszemu ograniczeniu wielkości portfela doradcy rośnie jego zdolność do precyzyjnego diagnozowania potrzeb i poświęcenia większej uwagi kluczowym klientom, co pozwala wyjść z ofertą zindywidualizowaną wobec każdego z nich, przy pełnym wsparciu specjalistów produktowych. Wysoki poziom kosztów modelu jest uzasadniony potencjałem grupy najlepszych klientów.

 

MŚP to bardzo atrakcyjny, ale silnie zróżnicowany i niełatwy dla banków segment. Podstawą sukcesu jest właściwe uchwycenie i odzwierciedlenie zróżnicowania w postaci segmentacji behawioralnej, która powinna być podstawą dla budowania oferty produktowej i dopasowania modelu obsługi – mówi Piotr Sadza– Podejście oparte o potrzeby i potencjał klientów jest przy tym dużo bardziej precyzyjne niż podejście skupione na wielkości przedsiębiorstwa. Te banki, które będą najlepsze w identyfikowaniu klientów o największym potencjale, a z drugiej strony będą w stanie obsłużyć teoretycznie mniej atrakcyjne grupy w sposób efektywny kosztowo – osiągną sukces.– podsumowuje.

 

O badaniu:

Badanie ankietowe zostało przeprowadzone w drugiej połowie 2013 r. metodą CAPI (Computer Aided Personal Interview), czyli metodą wywiadów wspomaganych komputerowo z osobami, które mają decydujący wpływ na podejmowanie decyzji finansowych przez przedsiębiorstwa zaliczane w Polsce do sektora MŚP. Dane ankietowe zostały poddane weryfikacji z informacjami uzyskiwanymi z innych źródeł, jak np. wywiadownie gospodarcze czy organizacje branżowe. W ostatecznej grupie badawczej znalazły się 852 ankiety. Ich dobór jest reprezentatywny dla całej populacji jeśli chodzi o strukturę wielkości, położenie geograficzne na terenie kraju czy dobór branżowy.

Źródło: Deloitte

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , ,