Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Choć łatwiej o mieszkanie, kredyt pochłania 1/3 dochodu

Posted on 0

Większość Polaków zarabia poniżej średniego krajowego wynagrodzenia. Expander policzył więc jak wygląda dostępność mieszkania dla małżonków, którzy otrzymują po 80% przeciętnej pensji. Okazuje się, że jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na własne mieszkanie. Rata wtedy stanowiłaby bowiem aż 65% ich dochodów. Obecnie mogą już zamieszkać „na swoim”, jednak comiesięczne zobowiązanie pochłania 1/3 ich płacy. W październiku zapewne spadną stopy procentowe, zatem udział ten jeszcze może się zmniejszyć. Z zakupem nie powinni jednak zwlekać zbyt długo, ponieważ od stycznia istotnie wzrośnie obowiązkowy wkład własny.

 

Po publikacji danych GUS-u dotyczących średniego wynagrodzenia wiele osób denerwuje się, że nie zna nikogo, kto otrzymuje tak wysoką pensję. Problem polega bowiem na tym, że średnią zawyżają wysokie wynagrodzenia nielicznych, najlepiej zarabiających. W rezultacie większość Polaków zarabia poniżej przeciętnej. Z tego względu postanowiliśmy sprawdzić jak zmieniała się w ostatnich sześciu latach sytuacja rodziny, w której małżonkowie zarabiają po 80% średniej pensji (w sektorze przedsiębiorstw). Założyliśmy również, że planują zakup mieszkania na rynku wtórnym o powierzchni 50 mkw. oraz że posiadają minimalny (5%) wkład własny. Kredyt chcą zaciągnąć na 25 lat.

 

W 2008 r. kredyt był znacznie większym wydatkiem

Z przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w ostatnim czasie ich sytuacja uległa istotnej poprawie. Jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na mieszkanie. Nieruchomości wtedy były znacznie droższe, a wynagrodzenia niższe. Rata kredytu stanowiłaby wtedy aż 65% ich dochodów, a po jej opłaceniu rodzinie zostałoby jedynie 1 274 zł. Z tej kwoty musieliby jeszcze uregulować czynsz, prąd oraz inne opłaty, a także kupować żywność. Sprostanie temu zadaniu wydaje się mało prawdopodobne. Trzeba jednak dodać, że mogli oni obniżyć ratę zaciągnąć kredyt na dłuższy okres. Wtedy przepisy pozwalały bowiem na udzielanie ich nawet na 50 lat (obecnie max. 35 lat).

 

Obecnie łatwiej z kredytem

Sytuacja takiej rodziny wygląda obecnie znacznie lepiej. Stać ją już na kredyt. Dzięki spadkowi cen mieszkań i niższemu oprocentowaniu znacznie niższa jest rata zobowiązania. Obecnie wynosi 1 534 zł, podczas gdy w 2008 r. aż 2 323 zł. Ponadto ich dochody wzrosły o blisko 850 zł. Niestety na ratę kredytu muszą jednak przeznaczyć znaczną część swoich dochodów – nieco ponad jedną trzecią (34%). Powinno im jednak wystarczyć pieniędzy na życie, bowiem pozostanie do dyspozycji 2 913 zł.

 

Będzie lepiej, ale…

W najbliższym czasie naszej przykładowej rodzinie może być jeszcze łatwiej kupić mieszkanie. Ceny nieruchomości utrzymują się bowiem na stabilnym poziomie. Najprawdopodobniej zostaną natomiast obniżone stopy procentowe, co sprawi, że kredyty będą jeszcze tańsze. Z naszych wyliczeń wynika, że przy założeniu, że wynagrodzenia i ceny mieszkań nie zmienią się, w ich kieszeni może co miesiąc zostawać nawet o 150 zł więcej niż obecnie.

 

Nie powinni jednak zwlekać z zakupem. Ich kredyt stanieje bowiem nawet jeśli zaciągną go już teraz. Tymczasem od przyszłego roku wzrośnie wymagany do uzyskania kredytu wkład własny. Obecnie należy posiadać 5% ceny mieszkania. Od przyszłego roku banki będę wymagać już przynajmniej 10% wkładu. W rezultacie jeśli nasza rodzina chciałby kupić mieszkanie w 2015 r. to będzie musiała zgromadzić dwukrotnie więcej oszczędności. Obecnie potrzebują niecałych 14 000 zł – od stycznia już prawie 28 000 zł.

 

Nie muszą się tym martwić jedynie jeśli są młodzi, chcą kupić pierwsze w życiu mieszkanie, a do tego np. w Łodzi. Jeżeli mają mniej niż 35 lat i zdecydują się na nowe mieszkanie, pieniądze na wkład własny mogą dostać dzięki programowi „Mieszkanie dla młodych” (MdM). Niestety w wielu częściach Polski trudno jest kupić mieszkanie w cenie spełniającej ograniczenia programu. Jednym z wyjątków jest Łódź, w której limit ceny w MdM jest wręcz niższy niż średnia cena jaką trzeba zapłacić.

 

Jak zmieniała się sytuacja małżonków z dochodami po 80% średniej pensji

Okres Miesięczny dochód netto naszej rodziny Oprocentowanie kredytu po jego wypłacie Cena mieszkania(50 mkw.) Rata(przy LTV 95%) Ile pieniędzy zostaje na życie Udział raty w ich dochodzie
Sierpień 2008 3 597 zł 7,73% 324 321 zł 2 323 zł 1 274 zł 65%
Sierpień 2009 3 750 zł 8,43% 306 013 zł 2 327 zł 1 423 zł 62%
Sierpień 2010 3 905 zł 6,37% 323 736 zł 2 052 zł 1 853 zł 53%
Sierpień 2011 4 110 zł 6,20% 314 623 zł 1 962 zł 2 148 zł 48%
Sierpień 2012 4 216 zł 6,58% 290 063 zł 1 874 zł 2 341 zł 44%
Sierpień 2013 4 299 zł 4,65% 279 575 zł 1 499 zł 2 800 zł 35%
Sierpień 2014 4 447 zł 4,87% 279 836 zł 1 534 zł 2 913 zł 34%
Po obniżce stóp
o 0,25 p.p.
4 447 zł 4,62% 279 836 zł 1 496 zł 2 951 zł 34%
Po obniżce stópo 0,50 p.p. 4 447 zł 4,37% 279 836 zł 1 458 zł 2 988 zł 33%
Po obniżce stóp
o 0,75 p.p..
4 447 zł 4,12% 279 836 zł 1 421 zł 3 026 zł 32%
Po obniżce stóp o 1 p.p. 4 447 zł 3,87% 279 836 zł 1 384 zł 3 062 zł 31%
Opracowanie własne Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Podatnik musi rozliczyć z urzędem skarbowym dochody z dorywczej pracy za granicą

Posted on 0

Zarobki z tymczasowej pracy za granicą w czasie wakacji trzeba rozliczyć z fiskusem w Polsce w rocznej deklaracji podatkowej. W określonych przypadkach może to spowodować obowiązek dopłaty do całej stawki podatku.

Decydując się na podjęcie pracy tymczasowej w innym kraju niż Polska w trakcie wakacji warto mieć na uwadze, że z takich zarobków trzeba rozliczyć się także z polskim fiskusem. Osoby zamieszkujące w Polsce podlegają, bowiem obowiązkowi podatkowemu od wszystkich swoich dochodów niezależnie od tego, gdzie zostały one osiągnięte. Jako rezydenta Polski traktuje się osobę, która ma tutaj ośrodek interesów osobistych lub gospodarczych lub pozostaje na obszarze Polski dłużej niż 183 dni w roku podatkowym. W związku z tym taka osoba podlega obowiązkowi rozliczenia z całości swoich dochodów także tych wypracowanych za granicą, chociaż w tym przypadku możliwe jest zwolnienie określone na mocy zapisów umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Zatem wybór sposobu opodatkowania będzie zależał od formuły umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania podpisanej pomiędzy Polską a danym państwem. Ustawa PIT przewiduje, bowiem dwa sposoby rozliczania zarobków osiągniętych za granicą: metodę wyłączenia z progresją albo metodę odliczenia proporcjonalnego.

Pierwsza ze wskazanych metod jest lepsza dla podatników, ponieważ umożliwia zwolnienie w Polsce z podatku dochodu osiągniętego za granicą. Z kolei dla określenia stopy opodatkowania wynagrodzenia wypracowanego w Polsce stosuje się stopę wyliczoną dla pełnego dochodu (krajowego i zagranicznego).

Wykorzystanie metody odliczenia proporcjonalnego bazuje na objęciu podatkiem dochodu zagranicznego w Polsce, bez względu na to, czy w Polsce zostały osiągnięte inne dochody czy też nie. Podatnik może odliczyć od polskiego podatku podatek ściągnięty za granicą, jednak wyłącznie do limitu podatku przypadającego proporcjonalnie na dochód zagraniczny. Ta metoda z pewnością nie jest korzystna dla podatników, ponieważ stawki podatkowe w naszym kraju są wysokie, a kwoty wolne nie. W efekcie wybierający ją podatnicy powinni liczyć się z tym, że będą zobowiązani dopłacić względnie wysokie kwoty podatku w końcowym rozliczeniu (jednak można go zmniejszyć stosując ulgę abolicyjną).

W sytuacji, gdy dochód został osiągnięty w państwie, z którym Polska nie ma nawiązanej umowy o uniknięciu podwójnego opodatkowania wówczas wdrażana jest metoda proporcjonalnego odliczania. Przy przelewie wynagrodzenia na konto bankowe w przeliczeniu kursu kupna stosowany jest ten z dnia otrzymania lub postawienia do dyspozycji wynagrodzenia, ogłaszanego przez bank, w którym, podatnik ma konto. W sytuacji, gdy podatnik uzyskał dochód bez udziału banku, walutę należy przeliczyć zgodnie ze średnim kursem tej waluty publikowanym przez NBP w ostatnim dniu roboczym przed dniem uzyskania przychodu.

Osoby, które uzyskały przychód za granicą, muszą go ujawnić w rocznej deklaracji podatkowej (konkretnie jest to PIT-36) oraz w załączniku PIT/ZG – z wyjątkiem sytuacji, w której do rozliczenia dochodów zagranicznych wykorzystuje się metodę wyłączenia z progresją oraz jednocześnie nie uzyskiwało się w danym roku żadnych dochodów w Polsce.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Europa, Finanse, Finanse osobiste, Polska, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Rośnie sprzedaż kredytów mieszkaniowych

Posted on 0

Poprawia się sprzedaż kredytów mieszkaniowych i rośnie rola pośredników w ich udzielaniu. W II kwartale klienci pożyczyli na mieszkania o ponad 400 mln zł więcej niż przed rokiem, pożyczyli prawie 9,6 mld zł. Ponad 38 proc. tej kwoty przeszło przez ręce pośredników.

To już drugi kwartał, w którym udało się pokonać zeszłoroczny wynik sprzedaży kredytów mieszkaniowych. Zapowiada się, że ten rok nie powtórzy fatalnego wyniku z 2013 r., kiedy to banki udzieliły jedynie 177 tys. kredytów. Wtedy jednak kredytom niechętni byli zarówno klienci jak i bankowcy, dziś sytuacja się nieco zmieniła.

Z powściągliwością udzielały ich banki, a klienci podchodzili do zadłużania się z rezerwą, oczekując na dalszy spadek cen nieruchomości i obawiając się o sytuację gospodarczą.

Poprawa w gospodarce, do tego zahamowanie spadku cen mieszkań i jednoczesne obniżenie stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu sprawiły, że od połowy zeszłego roku klienci znów zaczęli chętniej pożyczać pieniądze na zakup mieszkań. – Ale liczba osób, które stać na kredyt zmniejsza się – zauważa Krzysztof Pietraszkiewicz, prezesa Związku Banku Polskich. Na dodatek szczególnego zapału do sprzedaży kredytów mieszkaniowych brakuje wciąż po stronie banków, które piętrzą procedury i wolą oferować kredyty konsumpcyjne.

 

Sytuacji na rynku znacząco nie poprawił program Mieszkanie dla Młodych, z którym wiązano duże nadzieje. W pierwszym półroczu kredytów z dopłatami do zakupu nowych mieszkań udzielono jedynie 8237. Stanowiło to 9,4 proc. ogólnej liczby. Co niepokojące, w drugim kwartale MdM radził sobie gorzej niż na początku roku.

 

Ostatecznie jednak, choć zmiana nie jest spektakularna, wzrost sprzedaży kredytów mieszkaniowych jest zauważalny. W pierwszym półroczu banki udzieliły 87,4 tys. kredytów, czyli o 1,7 tys. więcej niż w tym samym czasie zeszłego roku. Wartościowo było to 18,4 mld zł wobec 17,2 mld zł przed rokiem – wynika z danych Związku Banku Polskiego. Na koniec czerwca liczba czynnych umów kredytowych wyniosła 1 855 439, a zadłużenie z tego tytułu przekraczało 339,2 mld zł. Średnia wartość kredytu złotowego w II kw. wyniosła 205 692 zł. Z kolei ostatnie kredyty w walucie dla zarabiających w złotych (od lipca banki mogą pożyczać tylko w walucie w jakiej klient osiąga większość dochodów) miały średnią wartość przekraczającą 653 tys. zł i były o prawie 250 tys. zł wyższe niż kwartał temu.

 

Prawie 4 zł z każdych pożyczonych 10 zł przechodzi przez pośredników

 

O znaczącej poprawie sytuacji śmiało natomiast mogą mówić pośrednicy finansowi. Firmy zrzeszone w Związku Firm Doradztwa Finansowego pośredniczyły w II kw. zeszłego roku w sprzedaży kredytów mieszkaniowych o wartości 2,8 mld zł. W tym roku było to już prawie 3,7 mld zł. Tym samym ich udział w sprzedaży zwiększył się z 30,6 proc. do 38,4 proc.

 

Polacy coraz chętniej zwracają się po pomoc do firm doradczych. Idą śladem rodziny, czy znajomych, którzy wcześniej skorzystali z usług pośredników, mają też coraz większą świadomość istnienia takiej możliwości i wynikających z tego korzyści. Tymczasem z drugiej strony malejąca rola bankowości relacyjnej i nacisk na obsługę internetową i telefoniczną sprawiają, że coraz mniej osób zdecydowanych na kredyt wybiera się do swojego banku.

 

Nierzadko skomplikowana sytuacja finansowa zainteresowanego, nieregularne dochody osiągane na różnych typach umów o pracę sprawiają, że nie jest łatwo uzyskać kredyt w pierwszym upatrzonym banku. Kolejna grupa trafiających do pośredników, to klienci ze stabilnymi dochodami i wieloletnimi umowami na etat na czas nieokreślony, która na wszelkie sposoby poszukuje marż, takich jakie uzyskali ich znajomi rok temu, znacząco niższych od aktualnie obowiązujących. Poza tym z ofertą pośrednictwa kredytowego można się spotkać dziś niemal w każdym biurze sprzedaży mieszkań czy też agencji nieruchomości.

 

Halina Kochalska

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Jak zyskać 1000 zł dodatku do emerytury?

Posted on 0

Niedawno wybraliśmy pomiędzy OFE i ZUS-em. Decyzja ta w pewnym stopniu zaważy na naszej finansowej przyszłości, ale jak pokazują najnowsze wyliczenia, niezależnie od wybranego wariantu, przyszła emerytura może nie być satysfakcjonująca. Jak sprawić, by była wyższa?

Kluczem do sukcesu jest systematyczność i odkładanie części swoich dochodów na przyszłość już przy podejmowaniu pierwszej pracy. Niestety, dla dwudziestokilkulatka emerytura jest czymś bardzo odległym. Dopiero wraz z wiekiem, najczęściej około czterdziestki, beztroska przechodzi w refleksję, czy świadczenia wypłacane przez państwo będą wystarczające w późniejszych latach życia. Obawa ta nie jest bezpodstawna. Obecnie przeciętna emerytura w Polsce stanowi około 60% ostatnich zarobków pracownika, ale szacuje się, że w przyszłości może wynieść zaledwie 35-40% ostatniej wypłaty.

Dzisiejszy czterdziestolatek, przy zarobkach rzędu 3000 zł miesięcznie na rękę, w wieku 67 lat może liczyć na ostatnie wynagrodzenie w wysokości 5200 zł, zakładając, że jego pensja będzie rosła rocznie w tempie 2% powyżej inflacji. W tej sytuacji jego emerytura z systemu obowiązkowego wyniesie nie więcej niż 2000 zł miesięcznie – wylicza Maciej Rogala, ekspert od systemów emerytalnych i właściciel serwisu Emerytariusz.pl.

Oszczędności czterdziestolatka

Załóżmy, że przykładowy czterdziestolatek, pan Piotr, będzie odkładał z każdej wypłaty 250 zł miesięcznie przez okres 27 lat. Po osiągnięciu wieku emerytalnego, tj. w wieku 67 lat chciałby otrzymać dodatek w wysokości 1000 zł miesięcznie, wypłacany przez okres 15 lat. Jak to osiągnąć?

Pan Piotr może pokusić się o ulokowanie środków na popularnej lokacie bankowej lub w funduszu pieniężnym, jednak oczekiwany zysk z takiej inwestycji kształtuje się na poziomie inflacji lub 1-2 punkty procentowe powyżej. To za mało. – Korzystając wyłączne z tej formy pomnażania kapitału w przyszłości otrzymamy dodatek w wysokości około 450-550 zł, czyli istotnie niższy od oczekiwanego – mówi Maciej Rogala.

Zysk 5% powyżej inflacji to minimum

Aby nasz bohater otrzymał miesięczny dodatek do emerytury w wysokości 1000 zł, musiałby pomnażać swoje oszczędności w tempie co najmniej 5% powyżej inflacji. Rezultat ten może osiągnąć inwestując np. w akcje spółek notowanych na giełdzie, kupując je samodzielnie lub za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Jak jednak podkreśla Maciej Rogala, powierzenie środków towarzystwu funduszy inwestycyjnych (w skrócie TFI), jest rozwiązaniem o wiele wygodniejszym i bezpieczniejszym. – Dzięki ulokowaniu kapitału w funduszu inwestycyjnym już od pierwszej składki minimalizujemy nieuniknione w przypadku akcji ryzyko, jako że fundusz inwestuje w wiele różnych spółek – tłumaczy Maciej Rogala.

Waldemar Wołos, dyrektor ds. rozwoju nowych produktów Union Investment TFI dodaje natomiast, że decydując się na inwestycję w akcje powinniśmy być świadomi mechanizmu zmian cen akcji w czasie, co przygotuje nas na wahania wartości inwestycji i pozwoli konsekwentnie, bez ulegania emocjom realizować założony przez nas cel.

Efektywnie i bez podatku

Zdaniem eksperta Union Investment TFI podstawą efektywnego planu emerytalnego jest regularne odkładanie niewielkich kwot. Wynika z tzw. efekt procentu składanego, który ma miejsce m.in. przy lokowaniu w fundusze inwestycyjne. – Na nasz przyszły zysk pracuje nie tylko powierzony przez nas kapitał, ale również wypracowane w toku inwestycji odsetki. Efekt ten możemy porównać do kuli śnieżnej, która im dalej się toczy, tym większa się staje – wyjaśnia Waldemar Wołos.

W przypadku inwestowania w akcje systematyczne wpłaty mają również zaletę, że prowadzą do uśredniania ceny, po której kupujemy papiery wartościowe bądź jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Dzięki temu unikamy ryzyka wpłacenia większej sumy pieniędzy „na górce”, tuż przed tym, jak giełda wejdzie w fazę cyklicznej bessy, której następstwem jest okresowy spadek wartości naszej inwestycji – dodaje.

Specjaliści radzą również, by odkładając na emeryturę korzystać ze specjalnie stworzonych do tego celu rozwiązań – np. IKE (Indywidualnego Konta Emerytalnego). Konto tego typu daje dostęp do różnych instrumentów finansowych, ale co najważniejsze – oferuje ulgę podatkową, którą pozwala znacząco zwiększyć finalną wartość inwestycji.

W przypadku IKE osoba oszczędzająca, która osiągnie wiek emerytalny jest zwolniona z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki), który w przypadku każdego innego produktu finansowego – także lokaty bankowej – jest naliczany przy wypłacie środków.

Jak pokazują powyższe wyliczenia i wskazówki, nawet czterdziestolatek ma możliwości, by zabezpieczyć swoją emerytalną przyszłość. A że prognozowane świadczenia z systemu obowiązkowego nie wyglądają zbyt zachęcająco, z pewnością warto z tych możliwości skorzystać.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Siła nabywcza w Polsce będzie większa pod warunkiem, że do gospodarki zostaną wprowadzone nowoczesne technologie

Posted on 0

Według danych Eurostatu wynika, że polskie mieszkania są jednymi z najbardziej przeludnionych w Europie. Kiedy Polaków będzie stać na posiadanie takich warunków życia jak obywateli innych państw europejskich?

Chodzi przede wszystkim o średni dochód na mieszkańca w danym kraju. Po zmianie ustroju Polska próbuje dogonić pod tym względem resztę państw członkowskich UE. Mimo tego nadal odbiegamy od średniej, a aktualny dochód Polaka wynosi ok. 68 proc. średniej unijnej. Pocieszające jest to, że z roku na rok ta różnica maleje.

 

Nawet, jeżeli tempo wzrostu PKB w Polsce będzie regularnie wzrastało i przebijało unijną średnią, to czeka nas jeszcze kilkanaście lat starań, aby nasze dochody zrównały się z dochodami obywateli zamożniejszych państw członkowskich UE. Tym, co może doprowadzić do poprawy jest sytuacja na rynku pracy.

 

W razie, gdy nie zostanie odnotowany spadek stopy bezrobocia i nie przybędzie nowych miejsc pracy, wówczas nie nastąpi wzrost zainteresowania nabywaniem nieruchomości i budową domów. Jednocześnie trzeba pamiętać, że aby poziom polskich zarobków został dopasowany do płac w krajach Europy Zachodniej, konieczna jest większa siła nabywcza, która stanowi wzrost produktywności pracy Polaków, a także innowacyjność gospodarcza. Dzisiaj polska konkurencyjność bazuje na niskich kosztach pracy.

 

Kluczowym krokiem jest rozpoczęcie odstąpienia od gospodarki opierającej się na pracy osób, od których nie wymaga się wysokich kwalifikacji, co jest powiązane także z mniejszym wynagrodzeniem. Trzeba przejść na wyższy poziom, w którym przewaga konkurencyjna jest wynikiem stosowania innowacyjnych rozwiązań i technologii. Rządy, które przejmą władzę w następnej kolejności, będą musiały o wiele bardziej skupić się na wspomnianym kierunku działań. Niezwykle istotne będzie także wykorzystanie takich rozwiązań fiskalnych, które będą skłaniały polskie podmioty do inwestowania w nowoczesne technologie.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Warto oszczędzać, ale nie ma z czego?

Posted on 0

Kto, na co, jak i ile? Jakie strategie oszczędzania wybieramy? Czy mówiąc „oszczędności”, myślimy o perspektywie emerytury czy spoglądanie aż tak daleko „do przodu” nie jest naszą cechą? Odpowiedzi na te pytania udziela raport „Sytuacja na rynku consumer finance. II kwartał 2014”, przeprowadzone przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych we współpracy z Instytutem Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej.

 

CO SIÓDME GOSPODARSTWO MOŻE ZAOSZCZĘDZIĆ

 

Według ankietowanych w badaniu gospodarstw domowych, bieżący klimat do oszczędzania, w stosunku do poprzedniego kwartału, pogorszył się. Odsetek tych, którzy uznają, że to bardzo dobry lub dobry czas na gromadzenie oszczędności spadł o 3,2 punktu procentowego – z 28,7% do 25,5%. Mimo pesymistycznych ocen teraźniejszości, prognoza dotycząca prawdopodobieństwa oszczędzania w najbliższych 12 miesiącach różni się znacząco – 13,7% gospodarstw domowych deklaruje, że jest w stanie odłożyć jakiekolwiek oszczędności.– Niezależnie od skłonności do oszczędzania naszych klientów, cały czas ich edukujemy odnoście do potrzeby posiadania oszczędności. Najczęściej ci, którzy mają z czego, często zaczynają oszczędzać. Natomiast osoby, które w danym momencie nie chcą tego robić, również dostają od nas informację o posiadanych w ofercie rozwiązaniach oszczędnościowych, co procentuje w przyszłości, bo klienci do nas później wracają – mówi dyrektor Działu Sprzedaży Ubezpieczeń i Produktów Oszczędnościowych Domu Kredytowego NOTUS (firmy członkowskiej KPF), Dariusz Lewandowski.

 

Co ciekawe, mimo, niespełna 14%, będących w stanie cokolwiek oszczędzić, to relatywnie niski poziom – to i tak najwyższy od prawie trzech lat! W grupie skorej do oszczędzania dominują ludzie młodzi – w przedziale wiekowym 16-29 lat.

 

– W naszym przypadku na kredyty decydują się z reguły osoby powyżej 24 roku życia. Moment zaciągania kredytu to szczególny czas dla osoby, która po raz pierwszy zaciąga tak duże zobowiązanie, jakim jest kredyt hipoteczny. Po raz pierwszy pojawiają się koszty stałe, na zdecydowanie wyższym niż dotychczasowym poziomie. Pierwsze mieszkanie oznacza również dodatkowe koszty związane z wyposażeniem, zakupem podstawowych sprzętów domowych, itp. Z tego powodu bardzo ostrożnie podchodzimy do kwestii dodatkowych zobowiązań wśród ludzi młodych. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, kiedy ktoś posiada kredyt hipoteczny, a nie posiada żadnych oszczędności, które zabezpieczałyby przynajmniej spłatę kilku rat. W tej grupie wiekowej preferujemy rozwiązania elastyczne, dostosowane do budżetów domowych. Głównym zabiegiem, który stosujemy jest edukacja – ostateczny wybór należy do klientów – dodaje Lewandowski z DK NOTUS.

 

WIĘCEJ DOCHODÓW NA OSZCZĘDNOŚCI

 

Optymizm może budzić fakt, że gospodarstwa domowe, które deklarują oszczędzanie, przeznaczają na ten cel coraz większy procent swoich miesięcznych dochodów. W tej grupie prawie jedna trzecia przyznaje, że oszczędności będą stanowić ponad dziesiątą ich część, a jedno na dwadzieścia spodziewa się, że przekroczą one 30% ogółu dochodów.

 

EMERYTURA? JAKOŚ TO BĘDZIE

 

W raporcie pada też pytanie o cel oszczędzania. Autorzy badania „Sytuacja na rynku consumer finance”-zadali je w styczniu tego roku i wówczas okazało się, że najwięcej, bo ponad 32% respondentów wskazało bieżące wydatki, ale niewiele mniej – 26% – remont domu lub mieszkania. Znamienne, że od momentu pojawienia się tego pytania w raporcie na początku 2008 roku odsetek gospodarstw domowych, deklarujących gotowość oszczędzania długoterminowego i odkładania na emeryturę utrzymuje się na stałym pułapie, oscylując wokół wartości od 2%-4%.

 

– To właśnie są wymierne skutki tzw. reformy systemu emerytalnego. Forsowanie hasła „nie martw się o przyszłość, bo państwo zadba o twoją emeryturę” ma swój wymierny efekt – nikły odsetek osób które pozostały w OFE i obsuwanie się indeksów GPW. Może warto zadać w tym miejscu pytanie czy zwolennicy owej reformy naprawdę mieli świadomość jej skutków? – moim zdaniem nie mieli i będzie to mieć fatalne skutki w niedalekiej przyszłości. Śmiem wątpić, aby eksperci pro rządowi przewidzieli to, co się obecnie dzieje a będzie mieć kosztowy efekt na długi okres –stwierdza dr Mirosław A. Bieszki, doradca ekonomiczny KPF.

 

Wśród klientów cały czas pokutuje opinia, że jakoś to będzie. Przecież ich rodzice otrzymują emerytury i jakoś sobie radzą. Brakuje podstawowej wiedzy na temat systemu emerytalnego. W szkołach nikt nie edukuje na temat emerytur, a rodzice dzisiejszych pracujących osób, mają emerytury. Większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że to oni utrzymują dzisiejszych emerytów, a na ich emerytury będą pracowały ich dzieci, których jest coraz mniej. Bez szerokiej edukacji rządowej i jasnego przekazu, że bez własnych oszczędności nie za bardzo będzie z czego żyć na emeryturze oraz realnych zachęt podatkowych, nie widzę żeby liczba osób realnie oszczędzających drastycznie się zwiększyła –podkreśla Lewandowski. 

 

PO PIERWSZE – NIE TRACIĆ!

 

Jakie strategie oszczędzania wybierają, którzy jednak mają świadomość, że prawdopodobnie skromna emerytura nie wystarczy do zaspokojenia potrzeb życiowych?

 

Lewandowski (Dom Kredytowy NOTUS): Obecnie na rynku dominuje potrzeba bezpieczeństwa. Po kryzysie finansowym i aferach finansowych, takich, jak chociażby Amber Gold oraz nagłośnionych procesach przeciwko Towarzystwom Ubezpieczeniowym, większość klientów wybiera produkty także oferowane przez Towarzystwa Ubezpieczeń, ale bezpieczne. Klienci chcą wiedzieć ile mają zagwarantowane kapitału na koniec oszczędzania. Jest jednak grupa świadomych klientów, którzy decydują się na rozwiązania oparte na funduszach inwestycyjnych. To, co łączy jednych i drugich – chcą wpłacać i zyskiwać. Obecnie skala zysku wydaje się być drugorzędna. Podstawą obecnie jest zasada „nie tracić”.

 

Co ważne, 2/3 Polaków jest przekonanych, że warto odkładać z myślą o przyszłości, ale nie znajduje to odbicia w realnych decyzjach finansowych.

 

Od 2006 roku KPF wespół z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH realizuje projekt badawczy o tej samej nazwie, opisujący koniunkturę na rynku kredytu konsumenckiego.

 

Źródło: KPF

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Wiedza i osobowość kontra zarobki – co wpływa na stan naszego konta?

Posted on 2

Aż 54% osób twierdzi, że nie ma wystarczająco dużych dochodów, aby oszczędzać nawet drobne sumy pieniędzy – wynika z badania „MoneyTrack 2014” przeprowadzonego przez Dom Badawczy Maison. Czy to jedyny powód biernej postawy Polaków w zakresie dbania o własne finanse?

Okazuje się, że nie. Wysokość dochodów najczęściej jest bowiem wymówką, a nie rzeczywistą przyczyną. – To, czy jesteśmy skłonni oszczędzać, inwestować czy ubezpieczać się, wynika nie z tego, ile mamy w portfelu, ale co myślimy o pieniądzach – mówi autora badania, dr hab. Dominika Maison, prof. Uniwersytetu Warszawskiego.

Potwierdzają to liczby. Zbadana przez Dom Badawczy Maison różnica w łatwości wydawania pieniędzy pomiędzy osobami o najwyższych (więcej niż 1340 zł) i najniższych (mniej niż 750 zł) dochodach jest minimalna. Kluczową zmienną, która determinuje, na ile swobodnie dysponujemy naszymi środkami – niezależnie czy konsumujemy, czy inwestujemy – jest subiektywne postrzeganie swojej sytuacji materialnej. Im lepiej ją oceniamy, tym bardziej jesteśmy skłonni wydać zarobione pieniądze.

Na tę psychologiczną zależność, która dość często powstrzymuje nas przed oszczędzaniem, nakłada się brak dostatecznej edukacji ekonomicznej. – Tylko znajomość podstawowych praw ekonomii pozwala na podejmowanie rozważnych decyzji finansowych. Dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie m.in., że wysoki zysk wiąże się z wysokim ryzykiem, a ceną za bezpieczeństwo jest mniejszy zysk. Niestety, jak dowodzą choćby badania Narodowego Banku Polskiego, wiedza finansowa Polaków wciąż jest bardzo niska – mówi Piotr Minkina, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych Union Investment TFI.

Z danych NBP wynika, że aż 51 proc. Polaków ma problemy z wyliczaniem procentów, a 72 proc. posiada znaczne braki w podstawowej edukacji ekonomicznej. Zaledwie 4 proc. Polaków wykazuje się wysokimi kompetencjami w tej dziedzinie. To powoduje, że trudno jest nam ocenić, która z ofert proponowanych nam przez instytucje finansowe jest dla nas najlepsza i czy zysk, jaki obiecuje reklama jest rzeczywiście możliwy do osiągnięcia.

Z niedostatecznej wiedzy rodzą się obawy i niechęć do pomnażania posiadanego kapitału. – Polacy cały czas są negatywnie nastawieni do inwestowania, a dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nie rozumieją jego zasad – wyjaśnia Dominika Maison. Z przytaczanego już badania „MoneyTrack 2014”, analizującego postawy Polaków wobec pieniędzy oraz instytucji finansowych, wynika, że aż 61% Polaków uważa inwestowanie za zbyt skomplikowane. To o tyle interesujące, że pomnażanie kapitału wcale nie musi być trudne. Oprócz np. bezpośredniej inwestycji na giełdzie (która wymaga wiedzy i doświadczenia), mamy przecież do dyspozycji wiele rozwiązań finansowych, z których można skorzystać równie łatwo, jak z lokaty bankowej. Jak widać – stereotypy związane z inwestowaniem wciąż są silne.

Kult gotówki

Interesującym zjawiskiem psychologicznym, na które zwraca uwagę Dominika Maison, a które tłumaczy niski stan naszego konta bankowego, jest również tzw. „kult gotówki”. Jak to się przekłada na realne zachowania finansowe?

Im silniejszy kult gotówki, tym rzadsze korzystanie z produktów finansowych oraz – paradoksalnie – mniejsza skłonność do oszczędzania. Dla przykładu, wśród osób o niskim kulcie gotówki aż 89% ma konto bankowe, a 45% posiada oszczędności. Wśród osób, u których kult gotówki jest wysoki, konto posiada niespełna 45%, a oszczędności jedynie 16%. Co więcej, odsetek korzystających z lokaty bankowej wynosi w tej grupie zaledwie 5%.

W kontekście najnowszych badań psychologicznych nasuwa się wniosek, że aby mądrze i efektywnie zarządzać swoimi pieniędzmi, wcale nie trzeba bardzo dużo zarabiać. Zazwyczaj wystarczy zmienić przyzwyczajenia i nieco inaczej spojrzeć na pieniądze. Tym bardziej, że najefektywniejszą, a jednocześnie najmniej obciążającą domowy budżet, metodą jest systematyczne odkładanie nawet drobnych kwot – mówi Piotr Minkina.

Jego zdaniem, jeśli powierzymy swoje pieniądze uczciwej, profesjonalnej, komunikującej się w sposób jasny i przejrzysty instytucji finansowej,  która pomoże nam  wybrać produkt dopasowany do naszego „profilu inwestycyjnego”, pozostanie nam tylko czekać, aż praca zarządzających oraz efekt procentu składanego w kolejnych latach pomnoży nasze oszczędności.

Jednocześnie warto mieć w pamięci, że na dłuższą metę ważne jest przyswojenie podstawowej, wcale nie tak trudnej, wiedzy ekonomicznej. Pomoże nam ona racjonalnie oceniać ofertę rynkową i z jeszcze większą świadomością zarządzać posiadanym kapitałem  – podkreśla ekspert.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Bycie członkiem rady nadzorczej spółki notowanej na GPW wiąże się z wysokim wynagrodzeniem

Posted on 0

Sprawowanie funkcji członka nadzoru największych spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych wiąże się z wysokim wynagrodzeniem. Średnio taka osoba może liczyć na ponad 100 tys. zł rocznie, jednak prezes rady nadzorczej może osiągnąć dochody trzy lub cztery razy większe.

Z obliczeń wynika, że w 2013 roku średnie roczne wynagrodzenie członka nadzoru spółki działającej na GPW i należącej do indeksu WIG30 wyniosło 105 tys. zł. Przez rok podniosło się średnio o 5 proc.

W przedsiębiorstwach, w których Skarb Państwa ma ponad 50 proc. udziałów, płaca nie przewyższa 42 tys. zł rocznie. W firmach, gdzie państwo rzeczywiście sprawuje kontrolę, mimo że dysponuje mniej niż 50 proc. głosów – np. w PKO BP, PZU czy PKN Orlen – członkowie rad nadzorczych otrzymują wynagrodzenie w wysokości 120-150 tys. zł.

W sumie największe spółki giełdowe spieniężyły w 2013 r. na opłacenie swoich rad nadzorczych kapitał wynoszący 24 mln zł, co przekłada się na ok. 7 proc. więcej niż przed rokiem.

Krzysztof Szułdrzyński, który jest partnerem zarządzającym w PwC oraz współtwórcą Forum Rad Nadzorczych uważa, że aby zatrudnić grupę kompetentnych ludzi oraz oczekiwać ich zaangażowania i wystarczającej ilości czasu przeznaczonego na pracę w radzie, musimy im za tą pracę zapewnić stosowne wynagrodzenie, ponieważ są to osoby, które posiadają wiele alternatywnych dróg do wyboru w obszarze pracy na rynku finansowym.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo pracy, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Dzień Wolności Podatkowej – od 14. czerwca Polacy zarabiają na swoje

Posted on 0

W Polsce już po raz 21. obchodzony był Dzień Wolności Podatkowej. Od 1997 r. dzień ten wypada na okolice 20 czerwca. W bieżącym roku była to sobota  14. czerwca. Jaka jest symbolika tego dnia?

Otóż od tego dnia symbolicznie przeciętny Polak zaczyna zarabiać na siebie i swoją rodzinę. Oznacza to także, że w 2014 roku pracowaliśmy 165 dni na opłacenie państwowych danin.

Kilka dni temu na konferencji prasowej specjaliści z Centrum im. Adama Smitha poinformowali o swoich szacunkach, które dotyczą wyniku udziału sektora wydatków publicznych w PKB. Wynik ten w 2014 r. to 44,99 proc., co przekłada się na 165 dni pracy na wydatki rządu.

Dodatkowo, eksperci podali również, że wciąż daninami publicznymi najbardziej obciążone są takie sektory, jak: przedsiębiorczość, praca oraz świadczenia społeczne. Natomiast najniższe wpływy odnotowano z podatku VAT.

Jeden z ekspertów Centrum, Kamil Zubelewicz skomentował, że na obecny rok rząd określił mniejsze dochody niż na ubiegły. Przy podejmowaniu tej decyzji znaczenie miało uwzględnienie inflacji, co oznacza, że faktyczne dochody będą niższe. Jednocześnie stawki podatkowe nie zmieniły się. W takim wypadku rośnie bezrobocie i szara strefa.

Według Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, polski system podatkowy jest nieefektywny. Jego zdaniem, jeżeli opodatkowanie pracy nie zostanie radykalnie zredukowane, nie uda się osiągnąć jednocyfrowej stopy bezrobocia.

Inny ekspert, Ireneusz Jabłoński, przypomniał, iż od 20 lat Centrum składa propozycję wdrożenia zmian do systemu podatkowego, tak aby mniej szkodził on temu, co jest źródłem bogactwa, czyli pracy.

Propozycja Centrum dotyczy zastąpienia podatku CIT, wytwarzającego wyższe koszty poboru niż przychody, podatkiem od sprzedaży, czyli kwoty netto na fakturze VAT ze stopą podatkową o wysokości 1 proc. Takie rozwiązanie uprościłoby system ściągania podatków i wyrównałoby szanse firm w konkurowaniu z międzynarodowymi koncernami.

Jabłoński stwierdził także, iż na miejsce PIT od różnych składek, Centrum proponuje wprowadzić jeden podatek od płac w wysokości 25 proc. wynagrodzenia netto. Ponadto stawka VAT byłaby taka sama za wyjątkiem obszarów, na których obowiązują regulacje Unii Europejskiej.

W ocenie Ireneusza Jabłońskiego, takie zmiany można by wdrożyć w trakcie roku, a zapewniłyby one istotną przewagę konkurencyjną naszego systemu podatkowego nad innymi.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,