Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Pięć powodów, dla których warto oszczędzać

Posted on 0

O tym, że należy oszczędzać przekonuje się coraz więcej Polaków. Jak podaje NBP, tylko w I kwartale 2014 r. powiększyliśmy nasze oszczędności o 38,3 mld zł. Wciąż jednak wiele osób wydaje wszystkie lub zdecydowaną większość zarobionych pieniędzy. Wbrew pozorom, wielu z nich uzyskuje dochody, które pozwalają na odkładanie choćby niewielkich środków, jednak z różnych przyczyn tego nie robią. Expander podaje pięć powodów, dla których warto zmienić złe nawyki i rozpocząć oszczędzanie.

 

Płacąc z własnej kieszeni nie przepłacasz

Pierwszym powodem, dla którego warto oszczędzać są ogromne korzyści finansowe w przyszłości. Nie chodzi jednak tylko o odsetki czy zyski, jakie można uzyskać dzięki zgromadzonemu kapitałowi. Te nie zawsze są bowiem wysokie, zwłaszcza, że preferowane przez Polaków lokaty mają obecnie bardzo niskie oprocentowanie. Główną korzyścią jest natomiast możliwość finansowania zakupów bez pożyczek. Dotyczy to np. nabywania nowego sprzętu RTV czy finansowania zagranicznych wyjazdów wakacyjnych. Pokrywając koszty z własnej kieszeni, unikamy opłat związanych z kredytem, na które składają się nie tylko odsetki, ale także prowizja, która nierzadko przekracza 5% kwoty zobowiązania. Do tego czasami dochodzą jeszcze koszty ubezpieczenia.

 

Większy wkład własny to niższe koszty kredytu

Pieniądze warto odkładać również dlatego, że oszczędności są obecnie niezbędne do tego, aby kupić mieszkanie czy dom. Od 2015 r. wymagany jest bowiem 10% wkład własny (do końca 2014 r. wynosi on 5%). Aby więc w przyszłym roku kupić mieszkanie o wartości 300 000 zł, trzeba będzie posiadać aż 30 000 zł oszczędności.

 

Ponadto im więcej posiadamy oszczędności, tym mniejsze poniesiemy koszty kredytu. Będziemy mieli nie tylko mniejszy dług, ale także niższe oprocentowanie. W rezultacie zapłacimy mniej odsetek i niższą prowizję. Przykładowo, jeśli chcemy kupić mieszkanie o wartości 300 000 zł za kredyt na 25 lat i zgromadzimy oszczędności zapewniające 25% wkładu własnego, to zaoszczędzimy na kosztach kredytu ok. 20 000 zł. Trzeba jednak dodać, że zgromadzenie dużego wkładu własnego wymaga jednak pewnego czasu. Jeśli musimy wtedy ponosić koszty wynajmu, bardziej opłacalny może okazać się zakup mieszkania za kredyt z niskim wkładem własnym.

 

Z myślą o przyszłości

Oszczędzać warto także z myślą o zabezpieczeniu własnej przyszłości. Emerytury i renty w naszym kraju nierzadko nie są w stanie pokryć wszystkich wydatków seniorów, a wiele wskazuje na to, że w przyszłości będą jeszcze niższe. Według różnych prognoz dzisiejsi 30-latkowie, po zakończeniu kariery zawodowej, mogą uzyskać świadczenie wynoszące jedynie ok. 30% swojego ostatniego wynagrodzenia. Przedsiębiorcy najprawdopodobniej będą mogli liczyć jedynie na najniższe gwarantowane emerytury. Jeśli więc sami nie odłożymy pieniędzy na starość, musimy się liczyć z gwałtownym pogorszeniem standardu życia. Warto dodać, że na ten cel trzeba zebrać naprawdę dużą kwotę. Dla przykładu, aby od 67 do 87 roku życia wypłacać sobie choćby 1 000 zł dodatkowej emerytury, trzeba zgromadzić aż około 110 000 zł. Żeby uzyskać tak znaczną kwotę, nie możemy zacząć oszczędzać dopiero na kilka lat przed przejściem na emeryturę.

 

Oszczędności ułatwią dziecku życiowy start

Oszczędzać warto również po to, aby pomóc wejść swoim dzieciom w dorosłe życie. Jak głosi powiedzenie, „małe dziecko to mały kłopot, a duże – duży kłopot”. Podobnie jest z wydatkami. Wraz z wiekiem rosną również potrzeby finansowe. Szczególnie duże wydatki wiążą się z pomocą dziecku, które studiuje w obcym mieście. Koszty utrzymania mogą wtedy wynieść ponad tysiąc złotych miesięcznie. Wiele osób chce także pomóc dziecku przy zakupie własnego mieszkania, co bez wieloletnich oszczędności zwykle jest nieosiągalne.

 

Pieniądze same dla nas pracują

Aby zebrać fundusze na przyszłą emeryturę lub z myślą o dorastających dzieciach, trzeba odkładać pieniądze przez wiele lat. Takie długoterminowe oszczędzanie daje jeszcze jedną, dodatkową korzyść. Mianowicie kapitał „sam się pomnaża”. Jeśli oszczędzamy przez rok na lokacie z oprocentowaniem wynoszącym 3%, to wpłacając 10 000 zł, po roku dostaniemy 300 zł odsetek (dla uproszczenia pomijamy podatek). Jednak już w drugim roku odsetki będą rosły szybciej, nawet jeśli oprocentowanie się nie zmieni. Teoretycznie powinniśmy dostać kolejne 300 zł, jednak faktycznie dostaniemy 309 zł. Dzieje się tak dlatego, że w drugim roku na lokatę wpłaciliśmy już wyższą kwotę 10 300 zł, a nie 10 000 zł. Daje to co prawda zaledwie 9 złotych dodatkowego dochodu, ale w dłuższym czasie efekt ten jest znacznie większy. Przykładowo, wpłacając 10 000 zł na 30 lat nie dostaniemy tylko 9 000 zł odsetek (30 x 300 zł), ale aż 14 273 zł, bowiem naliczane są nie tylko od wpłaconego kapitału, ale również od wcześniej uzyskanych odsetek.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Małe i średnie nie mają łatwo na giełdzie

Posted on 0

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw mocno odstaje od średniej europejskiej w kwestii udziału akcji i obligacji w ich finansowaniu. W ubiegłym roku w Unii Europejskiej emisje obligacji odpowiadały za 2 proc. środków uzyskanych przez małe i średnie przedsiębiorstwa, przy czym w Polsce było to tylko 0,5 proc. Emisje akcji posiadały 2,4 procentowy udział w finansowaniu tej grupy podmiotów. W całej Unii Europejskiej było to natomiast 5,4 proc. Nadal formami finansowania, które cieszą się największym zainteresowaniem są kredyty handlowe i bankowe, debety na rachunku i leasing.

Były członek giełdy i aktualny prezes firmy BTFG Adam Ruciński wyjaśnia, że takie działanie ma miejsce, ponieważ rynek kapitałowy jest regulowany przez wiele regulacji, których celem jest ochrona niedużych inwestorów. Wiele niedużych spółek nie może sprostać tym regulacjom. Na przykład nawet, aby wejść na rynek przeznaczony dla małych spółek trzeba posiadać określony kapitał, a notowanie na tym rynku wiąże się z koniecznością ponoszenia comiesięcznych kosztów wynoszących kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Notowanie na rynku giełdowym wiąże się także ze wypełnianiem określonych obowiązków informacyjnych. Co się zaś tyczy start-upów, czyli podmiotów dopiero debiutujących na rynku, decyzje zmieniane są szybciej niż w dłużej funkcjonującej i istniejącej na rynku firmie. W takich przypadkach zarząd zazwyczaj musi tłumaczyć się ze swoich decyzji inwestorom posiadającym pakiety akcji, co dodatkowo utrudnia sprawę,

Zdaniem Rucińskiego dopiero, gdy prowadzi się biznes na większą skalę, bycie spółką publiczną ma sens. Inwestorzy także niechętnie chcą być akcjonariuszami początkujących, małych i innowacyjnych przedsiębiorstw. Takie młode spółki często nie mogą rozwinąć działalności i szybko upadają. O ile wyspecjalizowani inwestorzy instytucjonalni mogą poczynić takie ryzykowne inwestycje, o tyle inwestorzy indywidualni nie godzą się na to.

Od 2013 r. na rynku NewConnect zwiększyła się liczba wymogów m.in. w zakresie wartości kapitału własnego spółek wchodzących na tą giełdę, a także obowiązki informacyjne. Od września takie zmiany weszły w życie na rynku papierów dłużnych.

Zmiana polityki na bardziej radykalną i bardziej rygorystyczne wymogi dla debiutantów odbiły się już na NewConnect, gdzie w obecnym roku liczba debiutów zmalała do 18. W ubiegłym roku w tym samym czasie na rynku było już 36 nowych podmiotów. Warto podkreślić, że wielu inwestorów nabywających akcje lub obligacje spółek w dalszej kolejności wymaga notowania papierów na regulowanej lub alternatywnej giełdzie.

W opinii zdecydowanej większości ekspertów z rynku finansowego zaostrzone wymagania mogą części spółek utrudnić lub całkowicie odciąć dostęp do kapitału, ale na teraźniejszym etapie są konieczne, ponieważ mają zapewnić poprawienie jakości tego rynku.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Studia wyższe cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem młodych ludzi

Posted on 0

Po koniec lat osiemdziesiątych w Polsce dynamicznie zaczęła wzrastać liczba absolwentów szkół wyższych. Poziom skolaryzacji był bardzo wysoki nie tylko w porównaniu z sytuacją w Europie, ale także na świecie. Nie przekłada się to jednak na jakość edukacji szkolnictwa wyższego w naszym kraju.

Od kilku lat popularność studiów płatnych systematycznie maleje. Uważa się, że przyczynami takiego stanu rzeczy są m.in. sytuacja gospodarcza, niż demograficzny, nasycenie rynku i wzmacniające się przekonanie, że ukończenie uczelni wyższej nie gwarantuje ani korzystniejszej sytuacji zawodowej, ani materialnej.

Sytuacja wyższych uczelni niepublicznych nie jest dobra, ponieważ coraz większą konkurencją są dla nich uczelnie publiczne. Studia płatne mają coraz większy udział w budżetach placówek publicznych.

Dużym problemem jest kwestia finansowania nauki studentów stacjonarnych. Czy pieniądze za studia powinny wpływać na konto uczelni przed rozpoczęciem nauki, czy dopiero po uzyskaniu dyplomu? Obserwując coraz częstsze przypadki rezygnacji ze studiów pierwsza opcja może się wydawać nie najlepsza. Z drugiej strony, zastosowanie drugiego rozwiązania może źle wpływać na poziom nauczania, ponieważ uczelnie wyższe chcą, aby student uzyskał dyplom, bo tylko wówczas jego edukacja będzie opłacalna.

Bez względu na to, jaki będzie wybór formy dotacji, coraz częściej słyszy się opinie o niedofinansowaniu polskiego szkolnictwa wyższego. Udział wydatków na nie w korelacji do PKB powinien utrzymywać się na poziomie 2 proc., podczas gdy w lepszym roku 2005 sięgnął on zaledwie 1 proc. Koszt studiowania ponoszony przez budżet państwa w Polsce stanowi tylko jedną czwartą kosztu w państwach Europy Zachodniej, a jedną ósmą w Stanach Zjednoczonych.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Polska, Prawo, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Dodatkowe zajęcia, dodatkowy koszt

Posted on 0

Z danych CBOS wynika, że w roku szkolnym 2013/14 blisko połowa rodziców (46%) deklarowała chęć posyłania dzieci na pozalekcyjne, płatne zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe. Domowy budżet przeznaczany przez polskie rodziny na ten cel wynosi średnio 268 zł miesięcznie, choć kwoty charakteryzują się znaczną rozpiętością i dochodzą nawet do 4 000 złotych[1]. Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego radzą, aby wydatki na dodatkowe zajęcia dla dzieci dokładnie zaplanować i uwzględniać w rodzinnym budżecie z odpowiednim wyprzedzeniem.

Przykładowe zestawienie wydatków na dodatkowe zajęcia edukacyjne
Zajęcia Cena (miesięcznie)
Od Do
Kurs językowy
(w zależności od poziomu)
140 zł 260 zł
Sport
(np. piłka nożna, tenis)
25 zł 450 zł
Taniec
(np. hip-hop, towarzyski)
20 zł 280 zł
Warsztaty naukowe
(np. programowaie, robotyka)
60 zł 425 zł
ŁĄCZNIE 245 zł 1415 zł
Dane: Manutornister

                                                                      

Oferta kursów jest bogata. Łódzka Manufaktura zorganizowała we wrześniu targi zajęć pozaszkolnych Manutornister. Z analizy ekspertów ZFDF wynika, że miesięczny koszt dodatkowych kursów dla jednego dziecka może wynieść miesięcznie nawet 1 415 zł. Do opłat za wybrane zajęcia dochodzą jeszcze wydatki na dojazdy – ok. 40 zł miesięcznie w przypadku komunikacji miejskiej lub ok. 107 zł gdy rodzic zdecyduje się dowozić pociechę samochodem[2]. Niektóre kursy wymagają również zakupu podręczników lub niezbędnego sprzętu (np. rakieta tenisowa czy instrument muzyczny), co dodatkowo podnosi koszty.

 

Wydatek, na który warto oszczędzać

Na wybrane warsztaty można zapisać już nawet dwuletnie dziecko. Choć zajęcia dla maluchów zazwyczaj kosztują mniej, ich cena często przekracza możliwości finansowe przeciętnej polskiej rodziny. Co więcej, im starsze dziecko, z tym większymi kwotami trzeba się liczyć. Wydatki rosną również, jeśli opiekunowie zdecydują się posyłać pociechę na więcej niż jeden rodzaj zajęć lub gdy w rodzinie uczniów jest kilku. – Planowanie wydatków warto zawsze rozpoczynać z odpowiednim wyprzedzeniem. Przykładowo, jeśli wiemy, że za rok nasze dziecko rozpoczyna nowy etap edukacji, możemy również przewidzieć, że pojawią się także dodatkowe wydatki – zauważa Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors, ZFDF.

Rodzice powinni znaleźć czas na planowanie rodzinnego budżetu. Im wcześniej rozpoczną oszczędzanie, tym łatwiej zgromadzą niezbędne środki. – Pozaszkolna edukacja uczniów wiąże się z pewnym obciążeniem dla domowych funduszy, dlatego nawet niewielkie kwoty odkładane regularnie i zawczasu, po pewnym czasie mogą pozwolić na pokrycie takich wydatków. Na rynku istnieje wiele produktów, które pozwalają bezpiecznie gromadzić środki i skutecznie je pomnażać – radzi Sadowski. – Takim bezpiecznym rozwiązaniem może być zwykła lokata bankowa. Co prawda nie przyniesie wysokich zysków, ale z pewnością ochroni pieniądze przed inflacją. Jeśli natomiast planujemy odkładać długoterminowo, warto rozważyć ulokowanie choćby części pieniędzy w produktach inwestycyjnych. Chociaż inwestowanie wiąże się z pewnym ryzykiem, to w długim okresie daje jednak szansę na dużo wyższy zysk niż przeciętny depozyt – dodaje. Swoją decyzję warto jednak skonsultować z profesjonalnym doradcą finansowym, który bezpłatnie pomoże dobrać ofertę najlepiej dopasowaną do naszych potrzeb.

 

Awaryjne finansowanie

Czasami jednak nagłe, nieprzewidziane wydatki mogą sprawić, że w danym miesiącu zabraknie środków, by opłacić zajęcia dla dzieci. – Jeśli zachowujemy płynność na naszym rachunku bankowym, możemy liczyć na wsparcie w postaci kredytu odnawialnego. Należy jednak pamiętać, że zazwyczaj wiąże się on z opłatami rzędu 2,0-2,5% rocznie od przyznanej kwoty. Niewątpliwą zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że spłacamy odsetki tylko wtedy gdy konto jest na minusie. Jeśli nie dopuścimy do wysokiego zadłużenia, już sam przelew wynagrodzenia pozwoli wyjść na plus. Dlatego najlepiej stale kontrolować wydatki, a z udogodnień korzystać wyłącznie w sytuacji, gdy zachodzi pilna potrzeba – radzi Halina Kochalska, Open Finance, ZFDF.

 

Innym, często niedocenianym, sposobem na szybki i bezpieczny zastrzyk gotówki może być karta kredytowa. – Podstawową zaletą takiego rozwiązania jest możliwość uzyskania nieoprocentowanego kredytu na okres blisko dwóch miesięcy. Jeśli dług spłacimy w okresie bezodsetkowym, kosztów nie poniesiemy wcale lub co najwyżej sprowadzą się do opłaty za użytkowanie karty. Ale i tej w wielu bankach można uniknąć, jeśli aktywnie wykorzystujemy kartę w płatnościach bezgotówkowych – zauważa Kochalska.

 

Aby jednak uchronić się przed niepotrzebnymi kosztami dodatkowej edukacji naszych pociech, warto stosować się do kilku prostych wskazówek:

 

  1. Porozmawiaj z dzieckiem wcześniej czy dany kurs jest faktycznie potrzebny i czy ma ochotę na niego uczęszczać. Może się bowiem okazać, że planowany warsztat jest nietrafionym pomysłem, który może generować niepotrzebne koszty.

 

  1. Zaplanuj określony budżet na pozaszkolne wydatki edukacyjne i nie przekraczaj go przy wyborze zajęć dla dziecka.

 

  1. Kupuj tylko niezbędne materiały / sprzęt. Jeśli dziecko faktycznie zainteresuje się określoną dziedziną, w przyszłości możesz wymienić podstawowe materiały na lepsze.

 

  1. Zachęcaj dziecko do samodzielnego odkładania niewielkich kwot
    z kieszonkowego na potrzeby dodatkowych kursów. W ten sposób rozpocznie naukę gospodarowania własnymi finansami. To także samodzielna inwestycja w rozwój, co stanowi dużą wartość edukacyjną.

 

Źródło: ZFDF

 

[1] Wydatki rodziców na edukację dzieci w roku szkolnym 2013/2014, CBOS

[2] Dane na podstawie: otodojazd.pl, trasa: 20 km w obie strony, cena benzyny: 5,60zł, 3 razy w tygodniu, 8l/100km

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Wyniki branży leasingowej za I półrocze 2014 r.

Posted on 0

Znamy już wyniki firm leasingowych1za pierwsze półrocze 2014 roku. Firmy sfinansowały aktywa za rekordową sumę 21,05 mld zł. Grupa EFL pozostaje liderem rynku leasingu w Polsce. Firma sfinansowała inwestycje o łącznej wartości1,804 mld zł (leasing i pożyczka), co oznacza jej 8,6 proc. udział w rynku.

 

Rynek leasingu rozwija się dynamicznie – wzrost osiągnięty w I półroczu br. wyniósł 31,8 proc. (rok do roku). Firmy leasingowe zrzeszone w Związku Polskiego Leasingu w pierwszym półroczu 2014 sfinansowały aktywa za 21,05 mld zł. Wynik ten był lepszy od rekordowego
I półrocza 2008 (17,9 mld zł). Aktywa sfinansowane leasingiem stanowią większość (85,9 proc.) w ogólnej strukturze finansowania firm leasingowych. Udział pożyczki w finansowaniu aktywów ruchomych w I półroczu 2014 roku wyniósł 14,4 proc. i stopniowo rośnie.

 

Pojazdy i maszyny napędzają rynek

 

Główną siłą napędową rynku pozostają pojazdy lekkie oraz maszyny. Dwa pierwsze kwartały roku charakteryzowały się wysoką dynamiką na rynku pojazdów lekkich ze względu na możliwość pełnego odliczenia podatku VAT od zakupu aut osobowych z homologacją ciężarową w I kwartale br. oraz korzystne przepisy dla leasingu aut z segmentu premium w II kwartale. Segment maszyn zanotował stabilny wzrost ze względu na wysokie wykorzystanie zdolności produkcyjnych w firmach, środki unijne dla rolnictwa oraz obserwowane odbicie w budownictwie.

 

W I półroczu tego roku EFL sfinansował pojazdy (leasingiem i pożyczką) za kwotę 1,254 mld zł, co daje wzrost na poziomie 29,5 proc. liczony rok do roku. Podobną dynamikę firma osiągnęła w sektorze maszyn (25,2 proc.) finansując maszyny o wartości 508 mln zł. Trzecim kluczowym dla firmy sektorem był segment IT (24,5 proc. wzrost, 38,7 mln zł nowej produkcji).

EFL w I półroczu br. wypracował największy udział w finansowaniu sektora nowoczesnych technologii. Uznajemy ten segment za perspektywiczny i liczymy na większą dynamikę rozwoju. Kluczowy dla rynku leasingu w Polsce pozostaje nadal sektor pojazdów.


W I kwartale br. polscy przedsiębiorcy kupili 22,1 tys. pojazdów z homologacją ciężarową. Mimo braku możliwości odliczenia pełnego podatku VAT od pojazdów osobowych w II kwartale, segment ten zanotował w pierwszym półroczu 2014 r. znaczny wzrost. Sytuacja związana z tzw. okienkiem kratkowym pokazuje ogromną zależności pomiędzy decyzjami ustawodawcy a decyzjami inwestycyjnymi przedsiębiorców”
– powiedział Radosław Kuczyński,prezes EFL.

Prognozy na kolejne kwartały

 

Wysokie wykorzystanie zdolności produkcyjnych w firmach, relatywnie dobra sytuacja gospodarcza kraju przełożą się na wzrost inwestycji firm, szczególnie w obszarze parku maszynowego. Branża leasingowa oczekuje także dobrych wyników dla leasingu aut z segmentu premium oraz odbudowy sektora budowlanego, wspieranego od IV kwartału 2014 środkami z nowej perspektywy unijnej” – stwierdził Marcin Nieplowicz, Główny Ekonomista EFL.

Rynek samochodów ciężarowych, który dotychczas był motorem rynku leasingu, nadal pozostaje silny, jednak w II kwartale br. jego dynamika wyhamowała, co wynikało już z wysokiej bazy 2013 roku, kiedy to w II półroczu przedsiębiorcy masowo kupowali nowe pojazdy ciężarowe z normą emisji spalin Euro 5. Rynek samochodów ciężarowych to nie jedyny segment, w którym branża spodziewa się słabszej dynamiki w następnych kwartałach. Wykorzystanie środków dla rolników z perspektywy unijnej na lata 2007-2013 przełoży się na niższe finansowanie maszyn rolniczych leasingiem i pożyczką w II połowie 2014 r. (powrót finansowania unijnego nastąpi już II kw. 2015r.).

 

Źródło: EFL

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Prawo podatkowe, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Banki powinny zróżnicować model obsługi małych i średnich firm

Posted on 0

Jedna trzecia małych i średnich firm korzysta wyłącznie z najbardziej podstawowych usług bankowych, a tylko jedna firma na dziesięć korzysta z szerokiego spektrum produktów transakcyjnych, oszczędnościowych, walutowych i kredytowych.

Jednocześnie szacuje się, że obecnie segment MŚP generuje przychody dla sektora bankowego sięgające 7,9 mld zł rocznie, co stanowi 14 proc. łącznych przychodów banków. Bank, aby zdobyć jak największą część tego rynku, powinien efektywnie różnicować ofertę produktową oraz model obsługi firm zgodnie z potrzebami klientów oraz ich potencjałem dla banku – wynika z raportu firmy doradczej Deloitte przygotowanego na podstawie badania małych i średnich firm.

 

Małe i średnie przedsiębiorstwa to obecnie przeszło 70 tys. firm, które są siłą napędową polskiej gospodarki. Generują 35 proc. przychodów sektora przedsiębiorstw oraz są pracodawcą dla około 40 proc. ogółu zatrudnionych. W 2013 roku należności MŚP wobec banków wynosiły 166 mld zł, a w tym roku, w rezultacie wzrostu popytu ze strony firm oraz stopniowego łagodzenia polityki kredytowej banków, można oczekiwać dalszego kilkuprocentowego wzrostu portfela kredytowego.

 

Segment ten ma więc bardzo duży potencjał, ale jego wykorzystanie stanowi dla banków ogromne wyzwanie. Wynika to z ogromnego zróżnicowania MŚP, którego nie da się wprost uzasadnić różnicami w wielkości firm. W przypadku dwóch skrajnych podsegmentów, wyróżnionych w ramach przeprowadzonej segmentacji rynku, różnica w przychodach generowanych dla banku może być aż 150-krotna. „Obecny poziom przychodów banków generowany przez segment MŚP szacujemy, w oparciu o deklaracje firm odnośnie wykorzystywanych produktów bankowych i przy rynkowym poziomie cen, na 7,9 mld złotych,” – mówi Piotr Sadza, dyrektor w Sektorze Instytucji Finansowych, Deloitte.„Kluczowym źródłem przychodów dla banków są relatywnie wysokie osady, czyli środki leżące na nieoprocentowanym rachunku firmowym oraz wolumen kredytów. Należy również pamiętać o dużo wyższym poziomie marż dla MŚP w porównaniu z dużymi firmami. Przychody z segmentu MŚP stanowią niebagatelne 14 proc. wyników sektora bankowego i to nawet w sytuacji, gdy większość MŚP korzysta wyłącznie z podstawowych produktów bankowych, a do tego w relatywnie niewielkim stopniu.” – dodaje ekspert.

 

Silnie zróżnicowane są również preferencje odnośnie kanałów dostępu do banku, poziom wrażliwości cenowej czy kluczowe czynniki decydujące o wyborze banku. Eksperci Deloitte zwracają uwagę, że nie da się efektywnie obsłużyć wg. tego samego modelu firmy o stabilnych perspektywach i niewielkich wymaganiach produktowych, finansującej się z własnych środków, jak i firmy z dużym potencjałem rozwojowym, nastawionej na wzrost i prowadzącej aktywną działalność na rynkach zagranicznych, która ma duże potrzeby w zakresie finansowania bieżącego, inwestycyjnego i finansowania handlu. „Dostosowanie modeli jest konieczne, aby zapewnić odpowiedni balans pomiędzy potrzebami klienta a oczekiwaniami banku. Pierwszym krokiem do różnicowania modeli obsługi powinna być kompleksowa segmentacja behawioralna, odzwierciedlająca rzeczywiste zróżnicowanie MŚP” – wskazuje Andrzej Lachowski, Partner, Lider Grupy Doradztwa dla Sektora Instytucji Finansowych Deloitte.

Badanie Deloitte zrealizowane przy wsparciu Millward Brown sprawdzało preferencje i oczekiwania firm w zakresie korzystania z produktów bankowych, preferowanych kanałów dostępu, preferencji cenowych oraz ich relacji z bankami. Na podstawie wyników ankiet eksperci Deloitte dokonali bardzo szczegółowej i złożonej segmentacji klientów.

 

Spośród 10 zidentyfikowanych podsegmentów MŚP, przeszło dwie trzecie klientów należy do czterech pierwszych podsegmentów korzystających jedynie z podstawowej oferty produktowej. W konsekwencji, podsegmenty te odpowiadają jedynie za około 25 proc. całego potencjału przychodowego MŚP. Dla przykładu, firma z podsegmentu Nieaktywni, która poza rachunkiem bieżącym i podstawowym zestawem transakcji (np. przelewy krajowe, wpłaty gotówki) nie korzysta praktycznie z żadnych produktów złożonych i nie finansuje się kredytem bankowym, generuje przeciętnie niewiele ponad 300 zł miesięcznego przychodu dla banku. Równocześnie klienci ci relatywnie dużą wagę przywiązują do oddziału bankowego, są wrażliwi cenowo oraz oczekują prostych procedur i uproszczonych formalności. Pod wieloma względami jest to grupa klientów o zbliżonej charakterystyce do mikroprzedsiębiorstw i wymaga od banków podobnego, prostego i efektywnego kosztowo modelu obsługi.

 

Tymczasem na drugim końcu skali znajdują się klienci najbardziej uproduktowieni, realizujący inwestycje finansowane bankowym kredytem. Stanowią oni 3 proc. całego segmentu, jednak każdy z nich generuje średnio prawie 50 tys. złotych przychodu dla banku miesięcznie.

 

Grupa 30 proc. klientów w najbardziej uproduktowionych podsegmentach, odpowiada za 75 proc. oszacowanego potencjału MŚP. Klienci ci na szeroką skalę wykorzystują szerokie spektrum produktów bankowych, od transakcyjnych przez walutowe po finansowanie obrotowe, inwestycyjne oraz handlu. Zakres i charakter potrzeb tych klientów oraz generowany przez nich potencjał dla banku uzasadnia droższy, bardziej zindywidualizowany model obsługi z dedykowanym doradcą, stanowiącym dla zarządzających firmą partnera do rozmów o ofercie banku.

 

Kierując się potrzebami przedsiębiorstw oraz patrząc z perspektywy możliwości ich efektywnego zaspokojenia przez banki, eksperci Deloitte wyodrębnili 4 główne modele obsługi:

  • model podstawowy, charakteryzujący się standaryzacją i maksymalnym uproszczeniem oferty oraz obsługą klienta bez pośrednictwa dedykowanego doradcy. Nacisk jest położony na obniżenie kosztów obsługi tak, aby odpowiadał ograniczonym możliwościom generowania przychodów przez klientów.
  • model zdalny, oparty o zdalny kontakt z doradcą, oferuje przeważnie standardowy zestaw produktów. Z uwagi na charakter obsługi, możliwość wykorzystania nowoczesnych technologii (np. wideokonferencje) oraz ograniczone potrzeby produktowe klientów, doradca może zaoferować dobrą jakość obsługi relatywnie dużej liczbie klientów w swoim portfelu.
  • model hybrydowy, przypominający obecnie najczęściej wykorzystywane podejście w obsłudze MŚP. Przy umiarkowanie licznych portfelach klientów, doradca ma możliwość rozpoznania ich potrzeb i utrzymywania kontaktów z nim na umiarkowanie intensywnym poziomie, w szczególności na etapie pozyskania i na początkowym etapie rozwoju relacji z klientem. Oferta produktowa może być w większym stopniu niż w dwóch podstawowych modelach dopasowana do indywidualnych potrzeb, w miarę potrzeby przy wsparciu specjalistów produktowych.
  • model korporacyjny, dzięki dalszemu ograniczeniu wielkości portfela doradcy rośnie jego zdolność do precyzyjnego diagnozowania potrzeb i poświęcenia większej uwagi kluczowym klientom, co pozwala wyjść z ofertą zindywidualizowaną wobec każdego z nich, przy pełnym wsparciu specjalistów produktowych. Wysoki poziom kosztów modelu jest uzasadniony potencjałem grupy najlepszych klientów.

 

MŚP to bardzo atrakcyjny, ale silnie zróżnicowany i niełatwy dla banków segment. Podstawą sukcesu jest właściwe uchwycenie i odzwierciedlenie zróżnicowania w postaci segmentacji behawioralnej, która powinna być podstawą dla budowania oferty produktowej i dopasowania modelu obsługi – mówi Piotr Sadza– Podejście oparte o potrzeby i potencjał klientów jest przy tym dużo bardziej precyzyjne niż podejście skupione na wielkości przedsiębiorstwa. Te banki, które będą najlepsze w identyfikowaniu klientów o największym potencjale, a z drugiej strony będą w stanie obsłużyć teoretycznie mniej atrakcyjne grupy w sposób efektywny kosztowo – osiągną sukces.– podsumowuje.

 

O badaniu:

Badanie ankietowe zostało przeprowadzone w drugiej połowie 2013 r. metodą CAPI (Computer Aided Personal Interview), czyli metodą wywiadów wspomaganych komputerowo z osobami, które mają decydujący wpływ na podejmowanie decyzji finansowych przez przedsiębiorstwa zaliczane w Polsce do sektora MŚP. Dane ankietowe zostały poddane weryfikacji z informacjami uzyskiwanymi z innych źródeł, jak np. wywiadownie gospodarcze czy organizacje branżowe. W ostatecznej grupie badawczej znalazły się 852 ankiety. Ich dobór jest reprezentatywny dla całej populacji jeśli chodzi o strukturę wielkości, położenie geograficzne na terenie kraju czy dobór branżowy.

Źródło: Deloitte

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , ,