Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Małe i średnie nie mają łatwo na giełdzie

Posted on 0

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw mocno odstaje od średniej europejskiej w kwestii udziału akcji i obligacji w ich finansowaniu. W ubiegłym roku w Unii Europejskiej emisje obligacji odpowiadały za 2 proc. środków uzyskanych przez małe i średnie przedsiębiorstwa, przy czym w Polsce było to tylko 0,5 proc. Emisje akcji posiadały 2,4 procentowy udział w finansowaniu tej grupy podmiotów. W całej Unii Europejskiej było to natomiast 5,4 proc. Nadal formami finansowania, które cieszą się największym zainteresowaniem są kredyty handlowe i bankowe, debety na rachunku i leasing.

Były członek giełdy i aktualny prezes firmy BTFG Adam Ruciński wyjaśnia, że takie działanie ma miejsce, ponieważ rynek kapitałowy jest regulowany przez wiele regulacji, których celem jest ochrona niedużych inwestorów. Wiele niedużych spółek nie może sprostać tym regulacjom. Na przykład nawet, aby wejść na rynek przeznaczony dla małych spółek trzeba posiadać określony kapitał, a notowanie na tym rynku wiąże się z koniecznością ponoszenia comiesięcznych kosztów wynoszących kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Notowanie na rynku giełdowym wiąże się także ze wypełnianiem określonych obowiązków informacyjnych. Co się zaś tyczy start-upów, czyli podmiotów dopiero debiutujących na rynku, decyzje zmieniane są szybciej niż w dłużej funkcjonującej i istniejącej na rynku firmie. W takich przypadkach zarząd zazwyczaj musi tłumaczyć się ze swoich decyzji inwestorom posiadającym pakiety akcji, co dodatkowo utrudnia sprawę,

Zdaniem Rucińskiego dopiero, gdy prowadzi się biznes na większą skalę, bycie spółką publiczną ma sens. Inwestorzy także niechętnie chcą być akcjonariuszami początkujących, małych i innowacyjnych przedsiębiorstw. Takie młode spółki często nie mogą rozwinąć działalności i szybko upadają. O ile wyspecjalizowani inwestorzy instytucjonalni mogą poczynić takie ryzykowne inwestycje, o tyle inwestorzy indywidualni nie godzą się na to.

Od 2013 r. na rynku NewConnect zwiększyła się liczba wymogów m.in. w zakresie wartości kapitału własnego spółek wchodzących na tą giełdę, a także obowiązki informacyjne. Od września takie zmiany weszły w życie na rynku papierów dłużnych.

Zmiana polityki na bardziej radykalną i bardziej rygorystyczne wymogi dla debiutantów odbiły się już na NewConnect, gdzie w obecnym roku liczba debiutów zmalała do 18. W ubiegłym roku w tym samym czasie na rynku było już 36 nowych podmiotów. Warto podkreślić, że wielu inwestorów nabywających akcje lub obligacje spółek w dalszej kolejności wymaga notowania papierów na regulowanej lub alternatywnej giełdzie.

W opinii zdecydowanej większości ekspertów z rynku finansowego zaostrzone wymagania mogą części spółek utrudnić lub całkowicie odciąć dostęp do kapitału, ale na teraźniejszym etapie są konieczne, ponieważ mają zapewnić poprawienie jakości tego rynku.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Oprocentowanie kredytów nadal może przekraczać 12%

Posted on 0

Dzięki obniżce stóp procentowych, maksymalny dopuszczalny przez prawo poziom oprocentowania został obniżony z 16% do 12%. Wiele osób zadłużających się w najbliższym czasie może jednak bardzo się zdziwić, gdy zobaczy, że rzeczywista stopa procentowa kredytu wynosi np. 17%. Taka sytuacja nie oznacza wcale łamania prawa przez bank. Jak zauważa Expander, oprocentowanie rzeczywiste uwzględnia bowiem nie tylko odsetki, ale też inne koszty. Te natomiast obecnie nie są w żaden sposób ograniczone.

 

Co to jest RRSO?

RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania jest czymś innym niż oprocentowanie (nominalne) kredytu. To drugie decyduje jedynie o wysokości należnych odsetek. RRSO to natomiast coś w rodzaju wskaźnika, który pomaga porównywać różne oferty kredytowe. Na jego poziom ma wpływ nie tylko wysokość odsetek, ale również innych kosztów. Właśnie dlatego może przekroczyć 12%. Takiemu ograniczeniu podlegają bowiem jedynie odsetki. Prowizje i inne opłaty mogą być obecnie dowolnie wysokie. Zdarza się na przykład, że klienci z niezbyt dobrą historią kredytową, otrzymają pożyczkę tylko jeśli zapłacą prowizję sięgającą kilkunastu procent przyznanej kwoty. Taka opłata może spowodować drastyczny wzrost RRSO do niebotycznego poziomu sięgającego np. 50%.

 

Najważniejszą zaletą RRSO jest to, że pozwala porównywać oferty uwzględniając wszystkie koszty kredytu. Warto jednak dodać, że ułatwia również podjęcie decyzji, gdy suma kosztów kredytu różnych ofert jest taka sama, ale ich oprocentowanie i prowizje będą zupełnie inne. Łatwo to zobaczyć gdy porównamy dwa przykładowe kredyty na kwotę 5 000 zł zaciągnięte na pół roku. Jeden z nich ma oprocentowanie wynoszące 12% i wymaga zapłacenia niskiej prowizji w wysokości 1%. Aby uzyskać drugi kredyt, na tą sama kwotę i ten sam okres, trzeba zapłacić 2% prowizji, ale oprocentowanie jest znacznie niższe i wynosi zaledwie 8,62%.

 

Jeśli policzymy ile łącznie trzeba oddać bankowi, to okaże się, że w obu przypadkach suma odsetek i prowizji wynosi dokładnie tyle samo – 226,45 zł. RRSO wskazuje jednak, że bardziej opłacalna jest oferta z niższą prowizją. W jej przypadku dłużej możemy bowiem dysponować pieniędzmi, które w tej drugiej ofercie od razu musimy wydać na wyższą prowizję. Wskaźnik uwzględnia więc nie tylko wysokość ponoszonych kosztów, ale także wartość pieniądza w czasie.

 

Czemu RRSO jest tak wysokie?

Przy okazji warto dodać, że oprocentowanie rzeczywiste przykładowej lepszej oferty wynosi 16,70%. Czemu jest aż tak wysokie? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze podwyższa je prowizja. Gdyby jej nie było RRSO wynosiłoby 12,68%, a więc znacznie mniej. Wciąż jednak byłoby wyższe niż 12%. Ta niewielka nadwyżka wynika z tego, że kredyt jest spłacany w ratach. Klient nie może więc przez całe 6 miesięcy cieszyć się pożyczonymi pieniędzmi. Już po miesiącu musi bowiem oddać nie tylko odsetki, ale także niewielką część długu. Wynika to z faktu, że każda rata składa się nie tylko z odsetek, ale także tzw. kapitału. Oprocentowanie rzeczywiste byłoby równe oprocentowaniu kredytu tylko wtedy, gdyby nie było prowizji, a dług byłby spłacany jednorazowo na koniec okresu kredytowania.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Łatwiej o kredyt konsumencki

Posted on 0

Ostatnia decyzja Rady Polityki Pieniężnej była co najmniej zaskakująca, nie dlatego, że dotyczy kolejnej obniżki stóp procentowych, ale ze względu na to o jakiej skali jest w niej mowa. Zredukowano bowiem główną stopę procentową o 0,5% pkt. proc. do 2%, czyli do poziomu najniższego w historii działalności RPP. To także pierwsza od 2009 roku tak duża jednorazowa obniżka.

Komentatorzy są zgodni – to reakcja RPP na pojawiające się sygnały wyhamowania koniunktury. Jeszcze większym zaskoczeniem była decyzja RPP dotycząca poziomu stopy lombardowej – obniżka do 3% czyli o 1 pkt. proc. To wiadomość, której nie mogą z zadowoleniem przyjąć polskie banki, gdyż zmiana zmusza je do kolejnego obniżenia ceny oferowanych kredytów, a tym samym redukcji swoich przychodów. Zmiana ta jednak pozwoli na zwiększenie sprzedaży tych samych banków w skali globalnej. Tańszy kredyt to więcej kredytobiorców. Takie są oczekiwania RPP traktującej cięcie stóp jako instrument ożywienia konsumpcji – więcej kredytów to większe środki pieniężne przeznaczone na konsumpcję, zaś większa konsumpcja to impuls dla produkcji.

Popyt na kredyt to wartość stała i trudno jest oczekiwać, że po obniżce stóp procentowych w bankach i u pośredników kredytowych pojawią się kolejki nowych klientów, którzy dotychczas o zaciągnięciu kredytów nie myśleli. Takie zjawisko na pewno nie nastąpi. Obniżenie kosztów kredytu jest jednak szansą dla ogromnej rzeszy ludzi, którzy z tytułu zbyt niskiej zdolności kredytowej w ostatnim czasie kredytów nie otrzymali lub też otrzymali kredyt niższy niż wnioskowali. Teraz ich zdolność poprawi się i warto spróbować ponownie złożyć wniosek kredytowy. Oczywiście dotyczyć to będzie niewielkiej części tychże klientów, ale w skali kraju liczba nowych kredytobiorców może być znacząca. Lepsza dostępność kredytu nie dotyczy tylko kredytobiorców indywidualnych, ale także podmiotów gospodarczych, co z kolei powinno mieć pozytywny wpływ na konsumentów i zwiększenie zainteresowania nowymi inwestycjami. Innym istotnym efektem decyzji RPP jest obniżenie rat wielu spłacanych kredytów, co w konsekwencji zwiększy kwotę wolnych środków, które zarówno kredytobiorcy prywatni, jak i firmy spłacające swoje zobowiązania finansowe mogą przeznaczyć na inne cele, w tym na konsumpcję.

Na jaki efekt może liczyć gospodarka? Eksperci twierdzą, że kilkumiliardowy. Cytując za Pulsem Biznesu, ostatnia decyzja RPP może podnieść wydatki na konsumpcję o ponad 7 mld złotych w skali roku. Według dziennika, na koniec sierpnia br. polskie gospodarstwa domowe były zadłużone w bankach na 587 mld złotych, co przy średnim oprocentowaniu zaciągniętych kredytów (6,95%) daje 41,1 mld zł odsetek rocznie. Po ostatniej zmianie poziomu stóp procentowych, kwota odsetek spadnie do poziomu 35,2 mld złotych, a więc ok. 5,9 mld złotych zostanie wolnych do dyspozycji gospodarstw domowych. Analogiczny efekt wystąpi w zadłużeniu podmiotów gospodarczych. Ich obecny dług w bankach szacowany jest na 297 mld złotych, co przy średnim oprocentowaniu kredytów zaciągniętych przez te podmioty – 4,73%, daje poziom odsetek w wysokości 14 mld zł. Zmiana stóp procentowych daje tutaj spadek poziomu płaconych odsetek do kwoty 12,5 mld zł i efekt 1,5 mld zł środków na inne wydatki.

To oczywiście proste matematyczne wyliczenie, bazujące na danych opartych na zaciągniętych już kredytach. Skala impulsu dla gospodarki może być znacznie większa, jeśli na skutek niższej ceny kredytów liczba kredytobiorców zwiększy się. Skala tego zjawiska zależy już od samych banków, a konkretnie od ich otwarcia na zwiększoną sprzedaż, czyli chęć udzielania kredytów po niższej cenie, a więc przy niższych jednostkowych przychodach. Tak czy inaczej, osoby zainteresowane kredytem, a szczególnie ci klienci, którzy w ostatnim czasie wyszli z kwitkiem od banków, pośredników lub innych instytucji kredytowych, winni ponownie zainteresować się możliwością zaciągnięcia dodatkowych środków finansowych. Dla wielu z nich sytuacja się zmieniła i tym razem kredyty uzyskają.

Autorem komentarza jest Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

Źródło: Corepr

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Zarządzanie ryzykiem nadużyć w cenie

Posted on 0

-Bez usprawnienia współpracy międzynarodowej oraz między poszczególnymi sektorami rynku usług finansowych w Polsce, skuteczne przeciwdziałanie wyłudzeniom może okazać się trudne do zrealizowania. Istotne jest przede wszystkim rozumienie przepisów prawa, a nie bezrefleksyjne ich stosowanie zgodnie z zasadą „nie interpretować, a kopiować”- podkreśla generał Adam Rapacki.

 

To konkluzja nie do przecenienia, biorąc pod uwagę doświadczenia byłego wiceministra spraw wewnętrznych, a obecnie praktyka rynku, jednego z uczestników V Kongresu Antyfraudowego.

 

Wartość dodaną wydarzenia stanowiło zaangażowanie przedstawicieli już nie tylko banków, ale także SKOK-ów, firm pożyczkowych, branży leasingowej i ubezpieczeniowej. Szczególną uwagę poświęcono możliwościom ich współdziałania z organami ściągania. Kongres zorganizowała Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych wraz z firmą doradczą EY.

 

FRAUDY W INTERNECIE I PRZEZ TELEFON

 

Przeprowadzone po raz siódmy wśród podmiotów rynku finansowego badanie KPF i EY„Wyłudzenia kredytów w segmencie detalicznym” ujawnia, że najczęściej do wyłudzeń pieniędzy dochodzi za pośrednictwem kanałów zdalnych, czyli przy pomocy Internetu oraz telefonów. Tę metodę respondenci wskazali jako dominującą w stosowanych przez przestępców schematach, choć we wcześniejszych edycjach raportu ustępowała ona pośrednikom kredytowym jako w największym stopniu narażonym na ryzyko nadużyć. – Z jednej strony instytucje, oferujące produkty finansowe, chcąc efektywnie konkurować o klienta, muszą rozwijać bankowość internetową i mobilną, natomiast równolegle – nieustannie doskonalić systemy bezpieczeństwa, minimalizujące skalę fraudów, bo prawdopodobnie całkowicie tego zjawiska nikt nie będzie w stanie wyeliminować – przyznaje Mariusz Witalis, Partner w firmie EY.

 

Według danych Biura Informacji Kredytowej1, wartość udzielonych w I półroczu 2014 kredytów gotówkowych i ratalnych, czyli – w opinii ankietowanych – zdecydowanie najbardziej narażonych na wyłudzenia, wyniosła 37,7 mld PLN, a zatem jeśli przyjąć, że fraudy stanowią ok. 3% wszystkich zaciągniętych w tym okresie kredytów detalicznych, to wyłudzono ok. 1 miliarda PLN. Wbrew pozorom, nie tylko klienci instytucji finansowych dopuszczają się oszustw – coraz częściej stają się one udziałem pracowników. W badaniu „Wyłudzenia kredytów w segmencie detalicznym”co siódmy ankietowany wskazał, że sprawstwo powyżej 20% fraudów, do których doszło w ich firmach, należy przypisać właśnie osobom w nich zatrudnionym. Kim jest zatem sprawca fraudu wewnętrznego?

 

KIM SĄ SPRAWCY WYŁUDZEŃ?

 

– Może nim być każdy – od członka zarządu poczynając, a na szeregowym pracowniku obsługi klienta kończąc. Zaniechanie kontroli wewnętrznej pracowników, czasami odsunięcie niektórych działów HR od wnikliwej analizy dokumentów aplikacyjnych do pracy, które nierzadko bywają fałszowane, powoduje, że takie osoby czują się bezkarne, a cały wysiłek, włożony w promocję nowych produktów, zostaje wówczas zniweczony– mówi Michał Czuma, Doradca Zarządu PKO Leasing. Jednocześnie zajmujący się bezpieczeństwem biznesu, dr Łukasz Kister przekonuje, że pracodawca jest uprawniony do przetwarzania wyłącznie tych danych potencjalnego podwładnego, na które pozwala ustawa. –Zabrania się mu wykorzystywania tzw. danych „wrażliwych”, a zatem na przykład dotyczących skazania, mandatów karnych czy orzeczeń w postępowaniach sądowych albo administracyjnych – dodaje.

 

Na konieczność uruchomienia baz danych, pozwalających skuteczniej identyfikować oszustów wskazał podczas Kongresu gen. Adam Rapacki. – Nadmierna ochrona niektórych informacji stanowi przeszkodę w ściganiu przez służby państwowe oszustów. Niezbędne jest stworzenie choćby rejestru rachunków bankowych i powszechnego – przez Internet – dostępu do rejestru utraconych dokumentów– przekonuje były wiceminister spraw wewnętrznych.

Jak podkreśla Monika Kordowska z Departamentu Zarządzania Ryzykiem Operacyjnym Banku BGŻ, jeszcze kilka lat temu dominującą kategorię ryzyk w działalności instytucji finansowych stanowiły błędy pracowników i niedoskonałości systemowe. Obecnie szala przechyliła się na „korzyść” nadużyć zewnętrznych. Podobne wnioski płyną zresztą z badania KPF i EY, w którym aż 74% ankietowanych prognozuje pogorszenie sytuacji w obszarze wyłudzeń kredytów detalicznych. Dla porównania – w 2013 roku pesymistów było 60%.

 

ZINTENSYFIKOWAĆ WSPÓŁPRACĘ

 

Dlatego organizatorzy Kongresu Antyfraudowego dużo uwagi poświęcili współdziałaniu instytucji finansowych z organami ścigania. Z raportu wynika, że te pierwsze znacznie częściej zgłaszają skuteczne wyłudzenia kredytów lub pożyczek niż próby dokonania fraudów. Ponad 90%, biorących udział w badaniu stwierdziło, że o zaledwie 13% prób informują policję, a spośród przypadków skutecznych nadużyć zgłaszają 26%. Dlaczego organy ścigania dowiadują się o tak skromnym odsetku fraudów? Ponad połowa – 57% – respondentów jako główną przyczynę podaje, że „zebrany materiał dowodowy jest niewystarczający”, a prawie co trzeci – konieczność angażowania pracowników instytucji finansowych w czynności podejmowane przez wymiar sprawiedliwości i zbyt długie postępowania wyjaśniające.

 

Jeszcze mniej efektywnie w obszarze identyfikacji wyłudzeń i ich sprawców, zdaniem uczestników Kongresu, kształtują się relacje z międzynarodowymi organami ścigania, a także na linii rodzime instytucje finansowe – ich partnerzy z krajów Unii Europejskiej.

 

FRAUD BEZ GRANIC

 

Podczas kongresu zwrócono uwagę na postępującą profesjonalizację i globalizację grup przestępczych. Przyznano, że Polska, jako kraj na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju gospodarki, a jednocześnie dość zamożny, stanowi dla międzynarodowych grup przestępczych łakomy kąsek. Znacząca skala migracji ludności sprzyja również umiędzynarodowieniu świata przestępczego.

 

– Głównym postulatem jest wspólny lobbying instytucji finansowych i organów ścigania na rzecz tworzenia nowych mechanizmów prawnych umożliwiających szybkie przekazywanie alertów o działaniach międzynarodowych grup przestępczych. Na poziomie poszczególnych instytucji podstawowym warunkiem skutecznego przeciwdziałania wyłudzeniom jest podnoszenie świadomości pracowników i stały monitoring zdarzeń –stwierdził Leszek Sołtysik, Doradca KPF ds. Ryzyka.

 

Obecnie polskie banki obowiązuje zakaz udostępniania informacji, objętych tajemnicą bankową pod groźbą sankcji cywilnej i karnej. Z kolei banki – zdaniem Dariusza Polaczyka, Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Alior Banku – nie mogą korzystać z ostrzeżeń, generowanych przez Interpol i Europol. – Mimo, że już 10 lat jesteśmy w UE, to wciąż nie udało nam się wypracować formalnych kontaktów z naszymi odpowiednikami stamtąd i instytucjami wymiaru sprawiedliwości – przyznaje Polaczyk, pełniący jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady ds. Bezpieczeństwa Banków przy Związku Banków Polskich.

 

Wiele do życzenia, w ocenie samych zainteresowanych, pozostawia jakość współpracy międzysektorowej, pomiędzy poszczególnymi branżami rynku finansowego. Podczas przeprowadzonego podczas kongresu anonimowego głosowania, jego uczestnicy wyrazili co prawda zdecydowaną wolę kooperacji przy identyfikacji fraudów – taką deklarację złożyło 80% głosujących – ale jednocześnie, zdając sobie sprawę ze zjawiska migracji sprawców wyłudzeń między sektorami, przyznają, że pole manewru mają niewielkie ze względu na bariery prawne, uniemożliwiające taką współpracę.

 

„Fraud bez granic” – taki temat nadano jednej z sesji. Sformułowanie „bez granic”, w miarę rozwoju dyskusji, nabierało nowego znaczenia. bowiem okazało się, że nie chodzi tylko o granice państw, ale i sektorów rynku finansowego oraz sieci telefonii i pozostałych, wystawiających e-faktury. –Pojawił się wątek związany z rynkiem kapitałowym w Polsce – manipulowania kursami akcji czy budzącymi zdziwienie prywatnymi emisjami obligacji.

 

E-faktury i „poobijany” pseudo reformami rynek kapitałowy w Polsce zapewne mogą stać się wiodącymi tematami na kolejnym Kongresie – komentuje Mirosław A. Bieszki, Doradca Ekonomiczny KPF. Warto jednak wspomnieć o tym już teraz, ponieważ – jak zgodnie podkreślili wszyscy uczestnicy – celem Kongresu nie jest wyłącznie wymiana doświadczeń, ale również zapalanie świateł ostrzegawczych tam, gdzie konieczny jest alert antyfraudowy.V Kongres Antyfraudowy, który zgromadził ponad 100 uczestników, odbył się pod patronatem honorowym Komisji Nadzoru Finansowego, Komendy Głównej Policji, Ministerstwa Sprawiedliwości i Stowarzyszenia Zarządzania Ryzykiem POLRISK.

 

Źródło: KPF

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Choć łatwiej o mieszkanie, kredyt pochłania 1/3 dochodu

Posted on 0

Większość Polaków zarabia poniżej średniego krajowego wynagrodzenia. Expander policzył więc jak wygląda dostępność mieszkania dla małżonków, którzy otrzymują po 80% przeciętnej pensji. Okazuje się, że jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na własne mieszkanie. Rata wtedy stanowiłaby bowiem aż 65% ich dochodów. Obecnie mogą już zamieszkać „na swoim”, jednak comiesięczne zobowiązanie pochłania 1/3 ich płacy. W październiku zapewne spadną stopy procentowe, zatem udział ten jeszcze może się zmniejszyć. Z zakupem nie powinni jednak zwlekać zbyt długo, ponieważ od stycznia istotnie wzrośnie obowiązkowy wkład własny.

 

Po publikacji danych GUS-u dotyczących średniego wynagrodzenia wiele osób denerwuje się, że nie zna nikogo, kto otrzymuje tak wysoką pensję. Problem polega bowiem na tym, że średnią zawyżają wysokie wynagrodzenia nielicznych, najlepiej zarabiających. W rezultacie większość Polaków zarabia poniżej przeciętnej. Z tego względu postanowiliśmy sprawdzić jak zmieniała się w ostatnich sześciu latach sytuacja rodziny, w której małżonkowie zarabiają po 80% średniej pensji (w sektorze przedsiębiorstw). Założyliśmy również, że planują zakup mieszkania na rynku wtórnym o powierzchni 50 mkw. oraz że posiadają minimalny (5%) wkład własny. Kredyt chcą zaciągnąć na 25 lat.

 

W 2008 r. kredyt był znacznie większym wydatkiem

Z przeprowadzonych wyliczeń wynika, że w ostatnim czasie ich sytuacja uległa istotnej poprawie. Jeszcze w 2008 r. w ogóle nie było ich stać na mieszkanie. Nieruchomości wtedy były znacznie droższe, a wynagrodzenia niższe. Rata kredytu stanowiłaby wtedy aż 65% ich dochodów, a po jej opłaceniu rodzinie zostałoby jedynie 1 274 zł. Z tej kwoty musieliby jeszcze uregulować czynsz, prąd oraz inne opłaty, a także kupować żywność. Sprostanie temu zadaniu wydaje się mało prawdopodobne. Trzeba jednak dodać, że mogli oni obniżyć ratę zaciągnąć kredyt na dłuższy okres. Wtedy przepisy pozwalały bowiem na udzielanie ich nawet na 50 lat (obecnie max. 35 lat).

 

Obecnie łatwiej z kredytem

Sytuacja takiej rodziny wygląda obecnie znacznie lepiej. Stać ją już na kredyt. Dzięki spadkowi cen mieszkań i niższemu oprocentowaniu znacznie niższa jest rata zobowiązania. Obecnie wynosi 1 534 zł, podczas gdy w 2008 r. aż 2 323 zł. Ponadto ich dochody wzrosły o blisko 850 zł. Niestety na ratę kredytu muszą jednak przeznaczyć znaczną część swoich dochodów – nieco ponad jedną trzecią (34%). Powinno im jednak wystarczyć pieniędzy na życie, bowiem pozostanie do dyspozycji 2 913 zł.

 

Będzie lepiej, ale…

W najbliższym czasie naszej przykładowej rodzinie może być jeszcze łatwiej kupić mieszkanie. Ceny nieruchomości utrzymują się bowiem na stabilnym poziomie. Najprawdopodobniej zostaną natomiast obniżone stopy procentowe, co sprawi, że kredyty będą jeszcze tańsze. Z naszych wyliczeń wynika, że przy założeniu, że wynagrodzenia i ceny mieszkań nie zmienią się, w ich kieszeni może co miesiąc zostawać nawet o 150 zł więcej niż obecnie.

 

Nie powinni jednak zwlekać z zakupem. Ich kredyt stanieje bowiem nawet jeśli zaciągną go już teraz. Tymczasem od przyszłego roku wzrośnie wymagany do uzyskania kredytu wkład własny. Obecnie należy posiadać 5% ceny mieszkania. Od przyszłego roku banki będę wymagać już przynajmniej 10% wkładu. W rezultacie jeśli nasza rodzina chciałby kupić mieszkanie w 2015 r. to będzie musiała zgromadzić dwukrotnie więcej oszczędności. Obecnie potrzebują niecałych 14 000 zł – od stycznia już prawie 28 000 zł.

 

Nie muszą się tym martwić jedynie jeśli są młodzi, chcą kupić pierwsze w życiu mieszkanie, a do tego np. w Łodzi. Jeżeli mają mniej niż 35 lat i zdecydują się na nowe mieszkanie, pieniądze na wkład własny mogą dostać dzięki programowi „Mieszkanie dla młodych” (MdM). Niestety w wielu częściach Polski trudno jest kupić mieszkanie w cenie spełniającej ograniczenia programu. Jednym z wyjątków jest Łódź, w której limit ceny w MdM jest wręcz niższy niż średnia cena jaką trzeba zapłacić.

 

Jak zmieniała się sytuacja małżonków z dochodami po 80% średniej pensji

Okres Miesięczny dochód netto naszej rodziny Oprocentowanie kredytu po jego wypłacie Cena mieszkania(50 mkw.) Rata(przy LTV 95%) Ile pieniędzy zostaje na życie Udział raty w ich dochodzie
Sierpień 2008 3 597 zł 7,73% 324 321 zł 2 323 zł 1 274 zł 65%
Sierpień 2009 3 750 zł 8,43% 306 013 zł 2 327 zł 1 423 zł 62%
Sierpień 2010 3 905 zł 6,37% 323 736 zł 2 052 zł 1 853 zł 53%
Sierpień 2011 4 110 zł 6,20% 314 623 zł 1 962 zł 2 148 zł 48%
Sierpień 2012 4 216 zł 6,58% 290 063 zł 1 874 zł 2 341 zł 44%
Sierpień 2013 4 299 zł 4,65% 279 575 zł 1 499 zł 2 800 zł 35%
Sierpień 2014 4 447 zł 4,87% 279 836 zł 1 534 zł 2 913 zł 34%
Po obniżce stóp
o 0,25 p.p.
4 447 zł 4,62% 279 836 zł 1 496 zł 2 951 zł 34%
Po obniżce stópo 0,50 p.p. 4 447 zł 4,37% 279 836 zł 1 458 zł 2 988 zł 33%
Po obniżce stóp
o 0,75 p.p..
4 447 zł 4,12% 279 836 zł 1 421 zł 3 026 zł 32%
Po obniżce stóp o 1 p.p. 4 447 zł 3,87% 279 836 zł 1 384 zł 3 062 zł 31%
Opracowanie własne Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Praca rzecz nabyta: Jak radzić sobie ze zobowiązanymi finansowymi po jej utracie?

Posted on 0

Choć sytuacja na rynku pracy w ostatnim czasie się poprawia, to jednak nikt nie może zagwarantować, że nagle nie stracimy posady. Taka sytuacja może okazać się szczególnie trudna dla osób wychowujących dzieci lub spłacających wysokie kredyty. Expander podpowiada, jak przygotować się na ewentualność utraty pracy. Radzi również, co w takiej sytuacji może zrobić osoba zadłużona i nieposiadająca zbyt wysokich oszczędności.

 

Ryzyko utraty pracy grozi niemal każdemu. Jest ono mniejsze w wypadku wykwalifikowanych specjalistów posiadających poszukiwane na rynku pracy umiejętności. Nawet oni powinni jednak zastanowić się, co zrobią, jeśli stracą pracę i przez dłuższy czas nie będą mogli znaleźć nowej. Dotyczy to szczególnie osób, które mają na utrzymaniu dzieci oraz tych, które spłacają kredyty mieszkaniowe.

 

Oszczędności na czarną godzinę

Podstawowym zabezpieczeniem na wypadek utraty pracy powinno być zgromadzone oszczędności, które pozwolą nam funkcjonować przez kilka miesięcy, bez otrzymywania wynagrodzenia. Na jak długo powinny wystarczyć te środki? Zależy to od postanowień dotyczących wypowiedzenia, które są zawarte w naszej umowie o pracę. Jeśli jesteśmy zatrudnieni na podstawie tzw. umowy śmieciowej, która może zostać wypowiedziana niemal z dnia na dzień, to powinniśmy postarać się zgromadzić jak największe oszczędności. Jeśli natomiast mamy 3-miesiączny lub dłuższy okres wypowiedzenia, to oszczędności mogą być mniejsze, gdyż szukając nowej pracy wciąż będziemy otrzymywać pensję od poprzedniego pracodawcy.

 

Najlepiej, aby wynagrodzenie w okresie wypowiedzenia i zgromadzone oszczędności, pozwoliły nam normalnie funkcjonować przez przynajmniej 6 miesięcy od momentu, kiedy dowiemy się o wypowiedzeniu umowy. Wyliczając kwotę, jakiej potrzebujemy na taką „czarną godzinę” pamiętajmy, aby pieniądze pozwalały uregulować wszystkie opłaty (czynsz, prąd itp.), raty kredytów oraz niezbędne koszty życia (jedzenie itp.).

 

Warto zauważyć, że oszczędzać powinniśmy zawsze, a nie dopiero gdy zaczniemy podejrzewać, że możemy stracić pracę. Wtedy bowiem może być już za późno. Najlepiej odkładać choćby niewielkie kwoty, ale regularnie, najlepiej co miesiąc. Warto w tym celu założyć konto oszczędnościowe, na które automatycznie przelewana będzie określna suma lub skorzystać z innego produktu oszczędnościowego. Najważniejsze, to przygotować plan, jak będziemy oszczędzać, a później się go trzymać. W jego opracowaniu warto skorzystać z pomocy niezależnego doradcy finansowego.

 

Ubezpieczenie

W sytuacji, gdy posiadamy kredyt hipoteczny, utrata pracy staje się szczególnie ryzykowna. Jeśli nie będziemy spłacali rat możemy stracić dach na głową. Dlatego, zaciągając takie zobowiązanie, warto rozważyć skorzystanie z ubezpieczania od utraty pracy. Zwykle tego typu polisy są oferowane przez banki osobom wnioskującym o kredyt. Jeśli mamy na utrzymaniu rodzinę, to warto ubezpieczyć się na życie i od niezdolności do pracy. Pamiętajmy bowiem, że w życiu zdarzają się niestety również większe tragedie niż zwolnienie z pracy. W przypadku ubezpieczeń również warto skorzystać z pomocy doradcy, gdyż oferty ubezpieczeniowe różnych towarzystw znacznie różnią się między sobą zarówno pod względem kosztów, jak i zakresu ochrony.

 

Co, jeśli nie mamy oszczędności ani ubezpieczenia?

W najgorszej sytuacji są osoby, które straciły pracę, a nie zgromadziły dużych oszczędności ani nie wykupiły odpowiedniego ubezpieczenia. W takiej sytuacji przede wszystkim należy drastycznie ograniczyć wydatki. Należy także znaleźć sposób, by nie zalegać ze spłatą kredytu, jeśli go zaciągnęliśmy, gdyż może to spowodować wypowiedzenie umowy kredytowej przez bank. To bardzo poważny problem, bo instytucja finansowa nie będzie wtedy domagać się jedynie uregulowania rat, ale całego zadłużenia.
W wypadku kredytów hipotecznych może to ostatecznie zakończyć się utratą mieszkania.

 

Aby nie doszło do zaległości w spłacie, warto poprosić bank o przyznanie tzw. wakacji kredytowych, czyli okresu, w którym nie trzeba płacić rat. Dobrym rozwiązaniem może też być pożyczka od rodziny (żaden bank nie pożyczy pieniędzy osobie, która nie ma dochodów). Wystrzegać należy się natomiast zaciągania nowych, drogich kredytów (np. w firmach pożyczkowych) po to, aby spłacać raty wcześniejszych zobowiązań wobec banków. W ten sposób łatwo możemy bowiem wpaść w tzw. pętlę zadłużenia. To bardzo groźne zjawisko, które potęguje problemy zamiast je rozwiązywać.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Polska, Poradnik konsumenta, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , ,

Wraca koniunktura na kredyty gotówkowe?

Posted on 0

Gospodarstwa domowe optymistycznie oceniają perspektywy na rynku pracy, a jednocześnie ich przewidywania odnośnie przyszłej sytuacji gospodarczej poprawiają się już czwarty kwartał z rzędu.

Jeśli do tych wniosków z badania „Zaciąganie kredytów i pożyczek gotówkowych w instytucjach finansowych przez polskie gospodarstwa domowe” dołożymy jeszcze ten, który potwierdza, że skłonność do podjęcia finansowych zobowiązań przez gospodarstwa, które takowych nie posiadają, jest najwyższa od 6 lat, można przypuszczać, że chęć do finansowania potrzeb konsumenckich zewnętrznymi środkami przybiera na sile. Raport, stworzony przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych wraz z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH ujawnia jednak zarazem prawdopodobieństwo pogorszenia spłat zobowiązań na rynku consumer finance.

 

Rośnie ufność konsumencka

Oceny obydwu zjawisk, tzn. perspektyw zatrudnienia i przyszłej sytuacji gospodarczej, mogą być postrzegane jako tworzące tzw. ufność konsumencką, a co za tym idzie – sprzyjać klimatowi zakupowemu i zaspokajaniu potrzeb kredytem gotówkowym lub pożyczką. W przypadku prognoz dotyczących rynku pracy, respondenci wykazują się optymizmem największym od pięciu lat. W połączeniu z przewidywaną przez analityków poprawą w tym zakresie, a także w obszarze wzrostu wynagrodzeń, nie bezpodstawne wydaje się oczekiwanie zwiększenia dostępności kredytu, z drugiej zaś – poprawa jakości portfeli kredytodawców.

Kredyt gotówkowy jest takim narzędziem finansowym, który służy gospodarstwom domowym przede wszystkim do zarządzania płynnością finansową.

 

– Mowa o sytuacji, gdy w budżetach domowych pojawia się utrata lub konieczność podtrzymania płynności w krótkim okresie. Dzieje się to wtedy, kiedy bieżące potrzeby wydatkowe nie bilansują się z dochodami albo w przewidywaniach gospodarstwa domowego nie zostaną zrównoważone z oczekiwanymi wpływami. W porównaniu z deklarowanym popytem na inne niż „gotówkowe” produkty finansowe, chęć posługiwania się kredytem/pożyczką gotówkową znajduje się pod silnym wpływem sytuacji bieżącej– tłumaczy dr Mirosław A. Bieszki, doradca ekonomiczny KPF.

 

Obecnie co siódme gospodarstwo domowe wykazuje pozytywne nastawienie do zaciągnięcia pożyczki w najbliższym czasie – łącznie 13,2% ankietowanych zadeklarowało, że posiada zobowiązanie tego rodzaju i zamierza zwiększyć zadłużenie oraz, że nie posiada, ale planuje wziąć kredyt gotówkowy. W drugim przypadku takie deklaracje złożyło jedno na dziesięć gospodarstw (10,3%) i jest to najwyższy udział w ciągu ostatnich sześciu lat. Dla porównania w ostatnim kwartale 2013 roku był on aż 3-krotnie niższy.

 

– Wzrost zainteresowania konsumentów kredytami i pożyczkami jest zauważalny już od dłuższego czasu. Poprawa sytuacji gospodarczej w kraju pozwala konsumentom patrzeć optymistycznie na ich przyszłą sytuację finansową, a w konsekwencji – wzmaga chęć konsumowania. To musi sprzyjać rozwojowi kredytów konsumenckich w Polsce. Zjawisko to potwierdzają reakcje instytucji finansowych. Banki ponownie otwierają się na obsługę kredytów gotówkowych i ratalnych, a firmy pożyczkowe nieustannie zwiększają sprzedaż swoich produktów. Taki stan pozwala pozytywnie oceniać perspektywy rozwoju rynku consumer finance w Polsce – oczywiście, pod warunkiem, że sytuacja makroekonomiczna (np. konflikt na Ukrainie) nie wpłynie negatywnie na te tendencje –komentuje Andrzej Reterski z Domu Finansowego QS.

 

Z kolei tych, które mają zobowiązanie gotówkowe i jednocześnie planują zwiększyć jego zakres również przybyło o 1 punkt procentowy – obecnie jest ich 2,9%. Taka sytuacja może zwiastować poprawę koniunktury na rynku consumer finance w najbliższych kilkunastu miesiącach. Niezależnie od tego, że w szczytowym okresie – IV kwartale 2008 roku – aż 5,4% gospodarstw domowych deklarowało gotowość do zaciągania kolejnego zobowiązania finansowego, mimo posiadania już co najmniej jednego.

 

Dotychczasowe doświadczenia dowodzą, że deklaracje składane przez respondentów rzeczywiście przekładają się na poziom aktywności kredytowej w następnych okresach. Dlatego wyniki prezentowane w kolejnych raportach można traktować jako wskaźnik wyprzedzający koniunktury na polskim rynku– przyznaje Krzysztof Opaliński, przewodniczący rady nadzorczej Fines S.A.

 

Warto jednak zauważyć, że odwoływanie się do sytuacji sprzed sześciu-siedmiu lat nie uwzględnia zmian, jakie nastąpiły w nadzorze nad rynkiem finansowym w kontekście wprowadzenia przez regulatora polityk ostrożnościowych i tego, jak się one przełożyły na politykę kredytową poszczególnych instytucji.

 

Z punktu widzenia pośredników i dostawców kredytowych, nadzwyczaj korzystnie przedstawia się statystyka, mówiąca o skłonności do zmniejszania zadłużenia tych osób, które je posiadają. 17,4% respondentów tak określiło swoje nastawienie do zobowiązań gotówkowych wobec przeciętnej 25% dla całego siedmioletniego okresu, w którym badanie jest przez KPF i Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej prowadzone. Fakt, że co szóste gospodarstwo zamierza redukować swoje zadłużenie można interpretować dwojako: albo wobec własnej niepewnej przyszłości ekonomicznej starają się w ten sposób zabezpieczyć albo dążenie do tego wynika po prostu z harmonogramu spłat ustalonego z kredytodawcą.

 

Problemy z regulowaniem należności

W parze z prognozowanym wzrostem popytu na kredyty gotówkowe nie idzie jakość bieżącej obsługi zobowiązań. Ponad połowa ankietowanych gospodarstw domowych (53%) ma jakiekolwiek problemy z ich regulowaniem. Znamienne, że prognozując spłatę należności w najbliższych 12 miesiącach, nastąpił wzrost odsetka respondentów w dwóch kategoriach: tych, którzy przewidują w ogóle zaprzestanie spłacania zadłużenia i tych, którzy nie wiedzą, co w tym względzie przyniesie przyszłość.

 

Taki stan może sygnalizować kredytodawcom potrzebę dokonania przeglądu portfeli należności kredytowych, warunków udzielania kredytów gotówkowych, a niewykluczone, że także – zwłaszcza w odniesieniu do klientów dopiero aplikujących o pożyczkę – przyjęcia bardziej restrykcyjnych zasad szacowania ich zdolności kredytowej, a zatem i weryfikację modeli scoringowych. – Tworzenie klas ryzyka dla klientów ubiegających się o finansowanie jest efektywnym i popularnym instrumentem zarządzania ryzykiem kredytowym. Bez względu na przyjętą politykę kredytową, apetyt na ryzyko i w szczególności modele scoringowe, informacja na temat kredytobiorcy pochodząca z biura informacji gospodarczej jest aktualnie nieodzownym narzędziem wspierającym procesy decyzyjne u kredytodawców– komentuje Edyta Szymczak, prezes zarządu Rejestru Dłużników ERIF BIG S.A.

 

Raport z badań KPF-IRG SGH stanowi istotne źródło informacji na temat bieżącego stanu koniunktury na rynku consumer finance w Polsce. Jego unikalną cechą jest koncentracja na tych aspektach samooceny gospodarstw domowych, które są wyznacznikiem przyszłego stanu rynku.

Źródło: KPF

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Stopy NBP bez zmian, ale WIBOR najniższy w historii

Posted on 0

Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała, że we wrześniu stopy procentowe pozostaną na dotychczasowym poziomie. Wiele wskazuje jednak na to, że w kolejnych miesiącach zostaną one obniżone. To właśnie w wyniku tego rodzaju przewidywań WIBOR 3M, od którego zależy oprocentowanie większości kredytów w złotych, spadł do najniższego w historii poziomu 2,56%. Z wyliczeń Expandera wynika, że od początku roku rata kredytu hipotecznego obniżyła się już o 24 zł, a w ciągu minionych 2 lat aż o 435 zł.

 

Choć we wrześniu stopy procentowe pozostaną na dotychczasowym poziomie, to w kolejnych miesiącach prawdopodobnie zostaną już obniżone. Do takiego wniosku skłaniają pojawiające się w ostatnim czasie oznaki słabnięcia wzrostu gospodarczego oraz deflacja. To właśnie oczekiwania w zakresie obniżki stóp spowodowały, że 3-miesięczna stawka WIBOR spadła w ostatnim czasie do najniższego w historii poziomu 2,56%. Dla porównania na początku roku wynosiła ona 2,70% i do początku czerwca pozostawała na zbliżonym poziomie. Spadek, który obserwujemy oczywiście przełoży się na obniżenie oprocentowania i kosztów kredytów.

Kredyty

W porównaniu z początkiem roku obecna rata kredytu hipotecznego na kwotę 300 000 zł na 25 lat z marżą 1,8% zmniejszyła się już o 24 zł. Gdyby jednak stopy zostały obniżone o 0,25 p.p. i WIBOR spadł do poziomu 2,45%, to wysokość comiesięcznego zobowiązania wobec banku będzie niższa już o 42 zł. Podwójna obniżka stóp (WIBOR na poziomie 2,2%) spowodowałby natomiast spadek o 84 zł, do poziomu 1 584 zł. Dla porównania, dwa lata temu, gdy WIBOR był znacznie wyższy niż dziś (4,98%), rata takiego samego kredytu wynosiła 2 078 zł. Przy obecnym poziomie WIBORu różnica wynosi więc aż 435 zł,
a w przyszłości może wzrosnąć nawet do 495 zł.

 

 

Jak zmienia się rata w zależności od poziomu WIBORu
Okres WIBOR 3M Rata
Wrzesień 2012 r. 4,98% 2 078 zł
Początek 2014 r. 2,70% 1 667 zł
Czerwiec 2014 r. 2,72% 1 671 zł
Obecnie 2,56% 1 644 zł
Po obniżce o 0,25% 2,45% 1 625 zł
Po obniżce o 0,5% 2,20% 1 584 zł
Dla kredytu na kwotę 300 000 zł na 25 lat z marżą 1,8%
Źródło: Opracowanie Expander Advisors

 

Spadek WIBORu wpływa również na raty kredytów gotówkowych, ale ze względu na niższe kwoty i krótsze terminy spłaty, korzyści, jakie z tego tytułu odnoszą klienci, są znacznie mniejsze. Dla przykładu weźmy kredyt na kwotę 10 000 zł na 3 lata. Miesięczne zobowiązanie przy oprocentowaniu na poziomie 12% wynosi 332 zł. Jego obniżka do poziomu 11,75% zmniejszy je do 331 zł, czyli zaledwie o 1 zł. Nawet zmiana o 0,5 p.p. czyli spadek oprocentowania do 11,5%, nie da odczuć większej różnicy (rata na poziomie niecałych 330 zł). Spłacający tego rodzaju zobowiązania nie mają więc tak dużych powodów do zadowolenia z obniżek stóp jak ci, którzy spłacają kredyty hipoteczne.

 

Lokaty

Nieco inaczej niż w przypadku kredytów wygląda sprawa oprocentowania lokat bankowych. Gdy przewidywane są obniżki stóp procentowych, instytucje finansowe zwykle zmniejszają ich oprocentowanie. Dobrym przykładem takich działań z ostatniego czasu jest Santander Consumer Bank, który najpierw obniżył oprocentowanie dwuletniej lokaty z 4,1% do 4%, a w ostatnich dniach nawet do 3,9%. Należy jednak zaznaczyć, że zmiany w tym przypadku dotyczą jedynie nowozakładanych lokat.

 

Oprocentowanie lokat zwykle nie jest sztywno powiązane ze stawką WIBOR, tak jak przy kredytach hipotecznych. Zależy natomiast od decyzji zarządów banków, a te biorą pod uwagę nie tylko poziom stóp procentowych, ale także inne czynniki. Duże znaczenie mają tu kwestie konkurencji między instytucjami finansowymi. Istotne jest to, jak bardzo konkretnemu bankowi zależy na przyciągnięciu uwagi klientów. Za tym, aby spadek oprocentowania depozytów nie był zbyt duży przemawia fakt, że wielu Polaków teraz nie jest zadowolonych z wysokości uzyskiwanych odsetek. Znaczne obniżki mogłyby zniechęcić do tego typu produktów. Warto bowiem przypomnieć, że podczas poprzedniej fali obniżek wielu przenosiło swoje oszczędności do innych produktów, w których mogą liczyć na wyższe zyski. Chodzi głównie o fundusze inwestycyjne, zwłaszcza te bezpieczniejsze, inwestujące np. w obligacje.

 

Inną, ciekawą alternatywą dla lokat bankowych są produkty strukturyzowane Dają one szansę na bardzo wysokie zyski, a jednocześnie zwykle gwarantują, że w najgorszym przypadku odzyskamy swoje pieniądze. W ich przypadku trzeba jednak rozważnie podejmować decyzje. Warto zwrócić uwagę nie tylko na poziom gwarancji zwrotu kapitału, który może być pełen (100%) lub tylko częściowy (np. 80%), ale także sprawdzać, od czego zależą wyniki takiej inwestycji. Jeśli jest to już kolejna edycja takiego produktu, warto też dowiedzieć się, jak radzą sobie poprzednie.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Żródło: Expander

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Dopłata nie pokryje już wkładu własnego do kredytu

Posted on 0

W przyszłym roku single i rodziny bezdzietne będą musiały zgromadzić środki na pokrycie minimalnego wkładu własnego do kredytu. Rządowa dopłata już nie wystarczy

 

Osoby pożyczające na mieszkanie zobligowane są obecnie do wniesienia co najmniej 5 proc. wkładu własnego do zaciąganego kredytu. Korzystający z programu Mieszkanie dla młodych są w uprzywilejowanej sytuacji. Nie muszą mieć zgromadzonych oszczędności, bo obowiązkowy wkład własny pokrywa im dopłata do kredytu. W przyszłym roku to jednak się zmieni.
Od początku 2015 roku minimalny wkład własny będzie wynosił już nie 5 a 10 proc. wartości nieruchomości. I na tym się nie skończy. Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała już, że w 2016 roku kredytobiorcy będą musieli obowiązkowo wnosić wkład własny w wysokości przynajmniej 15 proc., a w 2017 roku zostanie on podwyższony do 20 proc.

 

Stąd już w styczniu przyszłego roku nie wszystkim kupującym mieszkania w ramach MdM dopłata pokryje wymagany przez banki – 10 proc. wkład własny do kredytu. Zgromadzone środki własne będą musieli posiadać przede wszystkim single i małżeństwa bezdzietne, którym rząd dopłaca najmniej (tylko 10 proc.). Chodzi o to, że 10 proc. dopłaty do kredytu nie odpowiada 10 proc. wartości kupowanego mieszkania. Dopłaty liczone są bowiem na podstawie tzw. średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych dla danej gminy i w rzeczywistości rząd dopłaca nieco mniej.

 

Poza tym, co jest jeszcze bardziej istotne, państwo dopłaca tylko do 50 mkw. w nabywanym lokalu. A co jeśli kupujący zdecyduje się na przykład na lokal o maksymalnej dopuszczalnej w programie wielkości – 75 mkw.? Singlom i rodzinom bezdzietnym dopłata wystarczy tylko na pokrycie niespełna 2/3 wymaganego wkładu własnego. A trzeba zwrócić uwagę, że w ramach MdM zwykle kupowane są mieszkania, których metraż przekracza 50 mkw. Statystyki Banku Gospodarstwa Krajowego, odpowiedzialnego za program, mówią, że lokale na które zaciągane są kredyty z dopłatą mają średnią wielkość ponad 53 mkw.

 

Co więcej, z danych BGK wynika również, że z rządowych dopłat korzystają właśnie w głównej mierze single i pary bez dzieci. I to właśnie tej największej grupie beneficjentów MdM-u w przyszłym roku dopłaty nie wystarczą na wkład własny do kredytu.

 

Najwięcej wniosków o dopłaty płynie z województwa pomorskiego i mazowieckiego. Na Pomorzu limit cenowy w programie ustawiony jest na tak wysokim poziomie, że większość mieszkań w ofercie deweloperów kwalifikuje się do dopłat. Z kolei na Mazowszu limity przyjęte w MdM tak mocno odbiegają od realiów rynkowych, że w Warszawie tylko co dziesiąte mieszkanie wystawione na sprzedaż przez deweloperów można kupić z dopłatą. Zdecydowana większość stołecznych lokali, które obejmuje program znajduje się w inwestycjach powstających na Białołęce.

 

Wojciech Stisz z firmy Barc Warszawa SA., która buduje mieszkania na Białołęce przyznaje, że pod względem dostępności ofert z dopłatą ta stołeczna dzielnica jest bezkonkurencyjna. – Niewielka różnica między średnią ceną ofertową mieszkań w inwestycjach położonych na Białołęce, a limitem cenowym w MdM dla Warszawy (6126 zł/mkw.) sprawia, że wiele firm wprowadza korekty stawek, tak żeby program mógł objąć jak największą część mieszkań w poszczególnych projektach – przyznaje Wojciech Stisz. – Dzięki promocyjnym cenom, jakie wprowadziliśmy w inwestycji Tarasy Dionizosa, wszystkie mieszkania na osiedlu, zarówno gotowe, jak i powstające w drugim etapie realizacji projektu można kupić z dopłatą – zapewnia przedstawiciel firmy Barc.

 

Niestety środki przeznaczone w tym roku na dopłaty nie zostaną w pełni wykorzystane. Dlatego Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju szykuje zmiany w programie. Mają one na celu zwiększenie rządowego wsparcia dla rodzin z dziećmi, do których głównie dedykowany jest MdM. Według zapowiedzi resortu, dopłata do wkładu własnego dla rodzin posiadających dwójkę dzieci ma wzrosnąć z 15 do 20 proc. wartości mieszkania. Rodziny z trójką lub większą liczbą dzieci będą mogły liczyć nawet na 25 proc. dopłaty (teraz 20 proc.).

Większe dopłaty będą jednak przyznawane tylko rodzinom z co najmniej dwójką dzieci. Tymczasem podwyższenie od nowego roku minimalnego wkładu własnego do kredytu zmusza innych kredytobiorców do oszczędzania. W najgorszej sytuacji są osoby, które nie mogą liczyć na rządową dopłatę. Jeśli nie mają własnych środków, będą musiały sporo odłożyć. Żeby zaciągnąć kredyt hipoteczny na zakup nieruchomości o wartości 300 tys. złotych już w styczniu przyszłego roku muszą dysponować kwotą 30 tys. zł na pokrycie wkładu własnego.

 

Autor: Barc Warszawa SA.

 

Posted in Bankowość, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Kredytowe eldorado nie będzie trwać wiecznie

Posted on 0

Koszt pieniądza na rynku międzybankowym, stanowiący podstawę ustalania oprocentowania kredytów, znajduje się na rekordowo niskim poziomie. To zachęca zaciągania kredytów.

Decyzje w tej sprawie trzeba jednak podejmować rozważnie, bowiem wysokość odsetek może w niedalekiej przyszłości wyraźnie się zwiększyć.

 

Wyjątkowo łagodna polityka pieniężna powoduje, że oficjalne stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego znajdują się na rekordowo niskim poziomie 2,5 proc. już od roku, a cykl ich obniżania rozpoczął się ponad dwa lata temu. Co więcej, rozwój sytuacji w skazuje na coraz większe prawdopodobieństwo, że Rada Polityki Pieniężnej jeszcze bardziej obniży stopy i pozostaną one na niskim poziomie jeszcze przez kilkanaście miesięcy.

 

W ślad za tym maleją rynkowe koszty pieniądza. Stawka 3 miesięczna WIBOR (WIBOR3M), stanowiąca podstawę ustalania przez banki wysokości oprocentowania kredytów sięga 2,64 proc. i wszystko wskazuje na to, że może się jeszcze nieco obniżyć. A w każdym razie będzie się stabilizować na podobnym poziomie jeszcze przez dłuższy czas. W ciągu ostatnich piętnastu miesięcy jej wysokość zmieniała się w bardzo niewielkim stopniu. W maju 2013 r. wynosiła 2,74 proc.

 

Nic więc dziwnego, że Polacy coraz chętniej sięgają po kredyty. Jak wynika z raportu Biura Informacji Kredytowej, w pierwszym półroczu 2014 r. zaciągnęli ich na rekordowo wysoką kwotę, sięgającą prawie 38 mld zł., a liczba ta dotyczy jedynie kredytów gotówkowych. W przypadku hipotecznych jest znacznie mniejszy, ale i w ich przypadku widać lekką tendencję wzrostową. Oprócz niższych kosztów, do zadłużania skłania nas także widoczna poprawa sytuacji w gospodarce, a w szczególności na rynku pracy.

 

Jednak podejmując decyzje o zaciągnięciu kredytu trzeba brać pod uwagę nie tylko sytuację bieżącą, ale przede wszystkim perspektywy na przyszłość. I to zarówno w odniesieniu do własnej kondycji finansowej i możliwości spłaty zobowiązań, ale także w kontekście zmian warunków rynkowych, między innymi zwiększenia kosztów, związanych z posiadanym lub planowanym kredytem. Wskazana jest tym większa ostrożność, im dłuższy ma być okres spłaty zaciągniętego zobowiązania.

 

Trzeba mieć świadomość, że rynkowy koszt pieniądza, a co za tym idzie, wysokość odsetek, zmienia się w czasie i to nie zawsze w kierunku pożądanym przez kredytobiorcę. W ciągu ostatnich dziesięciu lat stawka WIBOR3M potrafiła w ciągu kilkunastu miesięcy zwiększyć się o połowę, a nawet więcej.

 

Tak było między innymi w latach 2003-2004, gdy podskoczyła z 5,14 do 6,9 proc., czy 2007-2008, gdy zwiększyła się z 4,24 do 6,85 proc. Nawet w znacznie spokojniejszym na rynkach finansowych okresie ostatnich czterech lat, zanotowano jej wzrost z 3,81 proc. w sierpniu 2010 r. do 5,13 proc. w połowie 2012 r. Takie zmiany powodują oczywiście odczuwalny wzrost obciążeń związanych ze spłatą kredytu. Warto więc taki scenariusz brać pod uwagę w kredytowych kalkulacjach, szczególnie jeśli zobowiązanie zaciągamy na dłuższy czas.

 

Roman Przasnyski, Open Finance

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Finanse, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Pożyczka, kredyt , czy może leasing?

Posted on 0

Każdy przedsiębiorca podczas przygody z biznesem będzie musiał zastanowić się nad sposobem finansowania swojej działalności. Warto skrupulatnie przeanalizować wszystkie możliwości, ponieważ każda metoda niesie ze sobą inne korzyści, ale wiąże się także z różnymi obwarowaniami. Im lepiej poznamy ich zalety, tym łatwiej będzie je dopasować do naszych potrzeb.

 

W pierwszej kolejności musimy poznać różnice pomiędzy pożyczką a kredytem. Choć terminy te w powszechnym użyciu stosowane są wymiennie, to tak naprawdę znacząco różnią się od siebie.

 

Kredyt może być udzielany wyłącznie przez banki, lub w szczególnych przypadkach przez SKOK-i, a warunki jego przyznania definiowane są przez prawo bankowe. To znaczy, że wiążą się z nim ograniczenia narzucane na przykład przez Komisję Nadzoru Finansowego, które określają jaką zdolnością kredytową musi wykazać się klient lub wskazują maksymalne stawki prowizji czy formy zabezpieczenia kredytu. Jest on udzielany wyłącznie na podstawie umowy pisemnej.

 

Zupełnie inaczej jest w przypadku pożyczki. Jest to umowa zawarta pomiędzy dwiema stronami (pożyczkodawcą i pożyczkobiorcą) i może być udzielana zarówno przez instytucje, jak i osoby fizyczne. Jej zaletą jest uproszczona procedura, dzięki której pieniądze mogą do nas trafić w ekspresowym tempie.

 

Z punktu widzenia przedsiębiorcy, dużo bezpieczniejszym sposobem na pozyskanie dodatkowych funduszy jest zaciągnięcie kredytu. Jest tak, ponieważ przepisy regulujące ten produkt finansowy są dużo bardziej precyzyjne, dzięki czemu maleje ryzyko oszustwa. Jednak z tego samego powodu dla wielu jest to rozwiązanie nieosiągalne, zwłaszcza jeśli znajdujemy się na początku swojej przygody z biznesem. Udzielenie kredytu wiąże się z dużą liczbą formalności, które mają na celu upewnić bank, że będziemy w przyszłości w stanie spłacić zaciągnięte zobowiązanie. Starając się o kredyty musimy także jasno sprecyzować, na co mamy zamiar spożytkować przyznane pieniądze, czego nie musimy robić, jeśli zdecydujemy się na zaciągnięcie pożyczki.

 

Warto jednak zaznaczyć, że jeśli staramy się o kredyt na zakup maszyn lub sprzętu, to może on stać się częścią zabezpieczenia. W tym przypadku warto rozważyć jednak czy nie korzystniej byłoby wziąć ten sprzęt w leasing. Dla przedsiębiorcy różnica jest niewielka. Korzysta on ze sprzętu, który po części należy do banku lub do firmy udzielającej leasingu, a w zamian płaci opłaty leasingowe. Rozwiązanie to jest też korzystne z punktu widzenia kosztów prowadzenia działalności, ponieważ daje możliwość wliczenia całego czynszu leasingowego w koszty uzyskania przychodu, dzięki czemu przedsiębiorąca ma możliwość finansowania z zysku jeszcze przed opodatkowaniem. Leasing nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ przyznawany jest przeważnie na towar łatwo zbywalny, jak np. samochód. Jeśli potrzebujemy specjalistycznej maszyny, która ma wąskie grono odbiorców, dużo łatwiej będzie nam na nią uzyskać kredyt lub w ostateczności wziąć pożyczkę.

 

Osobom, które do tej pory nie miały styczności z pozyskiwaniem środków na wsparcie swojej działalności, może być bardzo trudno odnaleźć się wśród wszystkich przepisów i różnic wynikających z rodzaju zawartej umowy. Warto zwrócić się o pomoc do specjalistów, którzy na co dzień zajmują się pośrednictwem pomiędzy klientem a instytucjami pożyczającymi pieniądze i przedstawić im swoje oczekiwania. Po wspólnej rozmowie łatwiej będzie im dopasować konkretny produkt do potrzeb klienta – radzi Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

 

Możliwości wsparcia rozwoju przedsiębiorstwa jest wiele. Należy jednak dobrze się zastanowić, jaka forma jest z naszej perspektywy najbardziej korzystna i daje szansę na rozwój firmy. Należy pamiętać, że podjęte decyzje mogą znacząco odbić się na funkcjonowaniu naszej firmy, a w konsekwencji przełożyć się na jej sukces lub porażkę.

 

Źródło: GTF

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Banki coraz chętniej chcą skorzystać z hipotecznej alternatywy

Posted on 0

Coraz więcej banków w Polsce jest zainteresowanych lub stara się o powołanie specjalistycznej instytucji, czyli banku hipotecznego. Co jest powodem skłaniającym instytucje finansowe do otwierania specjalistycznych banków i korzystania z ich możliwości?

Otóż sytuacja, w której coraz więcej banków zastanawia się nad budową oddziałów hipotecznych to w głównej mierze efekt kryzysu finansowego, w wyniku którego zagraniczne spółki matki naszych banków bardzo zmniejszyły finansowanie spółek córek. W efekcie, aby w dalszym ciągu rozwijać akcję kredytową, funkcjonujące w Polsce banki muszą poszukiwać innych źródeł pozyskiwania środków finansowych, Co więcej, regulacje unijne oraz polski nadzór przykładają szczególną uwagę do tego, aby zapadalność tych źródeł była jak najbardziej przystosowana do długości kredytów. Obecnie banki w wielu przypadkach udzielają długoterminowych kredytów hipotecznych z krótkoterminowych depozytów, co w dłuższej perspektywie czasu może być dla nich zagrożeniem. Jednym z rozwiązań może być wypuszczenie na rynek obligacji lub listów zastawnych. Te drugie, z racji tego, że zabezpieczone są nieruchomościami klientów, mogą oferować niższy kupon, co przynosi korzyści zarówno bankom, jak i ich klientom. Umożliwia bowiem poprawę warunków finansowych pożyczki.

Zdaniem specjalistów, aby emisja listów zastawnych była bardziej zyskowna, niezbędna jest zmiana przepisów. Dotyczy to przede wszystkim ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych. Projekt stosownych zmian został już przygotowany przez rząd i przewiduje m.in. uproszczenia w przepływie do banków hipotecznych kredytów już regulowanych, doprecyzowanie praw wierzycieli na wypadek bankructwa banku hipotecznego itp. Istnieją szanse, że nowe przepisy zostaną przyjęte przez Sejm jeszcze w bieżącym roku. To umożliwi, aby w krótkim czasie 20 proc. koszyka kredytów hipotecznych mogło być finansowane z emisji listów zastawnych.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Alternatywa dla chwilówek online. Pożyczki długoterminowe w sieci

Posted on 0

Profi Credit, jako jedna z pierwszych w Polsce firm udzielających pożyczek średnioterminowych wprowadza internetowy system sprzedaży swoich produktów. Wystarczy wypełnić prosty formularz online, aby w krótkim czasie otrzymać środki na konto.

Od pewnego czasu na polskim rynku dużą popularnością cieszą się pożyczki online. Większość firm stawiających na sprzedaż internetową oferuje klientom tzw. „chwilówki”, czyli pożyczki na niskie kwoty (najczęściej nieprzekraczające 1500 zł) ze stosunkowo krótkim, bo najczęściej nieprzekraczającym dwóch miesięcy, okresem kredytowania. Spółka Profi Credit Poland, jako jedna z pierwszych instytucji pozabankowych w Polsce oddała do dyspozycji klientów internetowy system sprzedaży pożyczek na okres do 24 miesięcy. Za pośrednictwem tego kanału sprzedaży wnioskodawca może otrzymać od Spółki kwotę do 4000 złotych. System rozpatrywania wniosków został w pełni zautomatyzowany – ocena zdolności kredytowej klienta trwa zwykle kilkanaście sekund. Dzięki temu, środki mogą trafić na konto klienta w znacznie krótszym czasie niż w przypadku standardowego procesu sprzedaży.

 

– Naszym klientom zwykle bardzo zależy na czasie. To, jak szybko otrzymają gotówkę stanowi kluczowe kryterium wyboru pożyczkodawcy. Wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom uruchomiliśmy system sprzedaży pożyczek online. Pozwoliło to znacznie przyspieszyć proces przyznawania środków. Oferta stanowi atrakcyjną alternatywę dla tzw. „chwilówek”, a podsumowanie sześciu miesięcy sprzedaży w tym kanale dowodzi, iż cieszy się dużym zainteresowaniem– mówi Jarosław Czulak, Dyrektor Działu Marketingu, Profi Credit Poland.

 

Ponadto Profi Credit uruchomiło dla swoich klientów specjalny panel, dzięki któremu, po zalogowaniu mogą oni w każdej chwili sprawdzić, ile rat pozostało im do spłacenia, uzyskać wgląd do planu spłaty pożyczki i na bieżąco kontrolować wszystkie kwestie związane z zaciągniętym zobowiązaniem.

 

– Stawiamy na transparentność oferty. Zasady udzielania pożyczek, zarówno online, jak i w oddziałach, są przejrzyste i klarowne. Zależy nam, by klienci mieli stały, wygodny dostęp do wszelkich informacji związanych ze swoimi finansami. Mają dzięki temu większy komfort i łatwiej im spłacać raty w terminie –wyjaśnia Jarosław Czulak.

 Źródło: Profi Credit

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Jak poprawić płynność finansową firmy?

Posted on 0

Dostęp do dodatkowych środków finansowych ma dla firm ogromne znaczenie, nie tylko z punktu widzenia realizacji bieżących zleceń, ale także rozwoju. Zewnętrzne źródła finasowania, takie jak kredyty czy pożyczki, pozwalają nabyć dodatkowe maszyny, wdrożyć nowe rozwiązania, zwiększyć produkcję oraz przede wszystkim ustabilizować płynność.  

Finansowanie z zewnątrz może się okazać istotne również przy prowadzeniu bieżącej działalności. Każde przedsiębiorstwo realizujące aktualne zlecenia ponosi określone koszty, które musi uregulować nim pojawią się przychody. Może to powodować powstawanie zatorów płatniczych, z którymi dzisiaj problem ma wiele polskich przedsiębiorstw.

Z ratunkiem przychodzą m.in. instytucje finansowe, które oferują swoim klientom produkty pozwalające na poprawę płynności i stabilizację. Ich szeroki wachlarz od kredytów i pożyczek uratował już niejedną firmę. Ubiegając się o udzielenie kredytu, potencjalny klient musi spełnić kilka kryteriów i wykazać odpowiednią zdolność kredytową. Naturalnym jest, iż decyzja o jego zaciągnięciu powinna być przemyślana, a sam cel mocno uargumentowany– podkreśla Paweł Kosmala, Prezes Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego.

Innym rozwiązaniem jest np. leasing, który podobnie jak kredyt oferuje wiele korzyści. O tym, która z tych usług jest lepsza decyduje kilka czynników, takich jak np. wielkość firmy, branża, projekt inwestycyjny oraz możliwości wykorzystania wszystkich zalet danego produktu, zarówno podatkowo-bilansowych, jak i operacyjnych.

Kiedy nie jesteśmy pewni jaki kredyt jest odpowiedni do potrzeb naszej firmy, warto skorzystać z usług pośrednika kredytowego. Jego podstawowym zadaniem jest udzielenie klientowi wyczerpujących informacji o danej ofercie kredytowej. Decydując się na taką pomoc oszczędzamy przede wszystkim czas. W Agencjach Kredytowych w jednym miejscu mamy możliwość otrzymania informacji dotyczących kredytów oferowanych przez kilka banków. Jest to bardzo wygodne, ponieważ nie ma konieczności uczęszczania na wiele spotkań w różnych terminach, czy analizowania oferty w internecie. W dodatku, konkretnych informacji o ofercie pośrednik może udzielić nam już podczas niezobowiązującej rozmowy telefonicznej lub poprzez e-mail. Dopiero po wyrażeniu wstępnego zainteresowania możemy umówić się na spotkanie osobiste.

Rynek oferuje różnorodne metody kontroli płynności finansowej i każda z firm, w zależności od swojej sytuacji, znajdzie rozwiązanie dla siebie. Są to wspomniane kredyty i pożyczki, ale także leasing oraz coraz popularniejszy faktoring.

 Źródło: GTF

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Raty kredytów z dopłatą wzrosną o ponad 30%

Posted on 1

Już za pół roku skończą się dopłaty do pierwszych kredytów udzielonych w ramach programu „Rodzina na swoim”. W rezultacie raty zobowiązań zaciągniętych w 2007 r., dotychczas wspieranych przez Państwo, wzrosną aż o ok. jedną trzecią. W tamtym czasie marże kredytowe były jednak niższe niż dziś. Nawet po podwyżce, rata będzie więc mniejsza niż w przypadku udzielanych obecnie kredytów.

 

Zasady funkcjonowania rządowych programów – dotychczasowego „Rodzina na swoim” i obecnego „Mieszkanie dla młodych” znacznie się różnią. W wypadku RnS, w przeciwieństwie do MdM, dopłaty nie są wypłacane jednorazowo. Wsparcie polega natomiast na tym, że przez pierwszych osiem lat spłaty Państwo pokrywa w przybliżeniu połowę odsetek naliczonych w danym miesiącu.

 

Program zaczął funkcjonować w 2007 r., co oznacza, że już niedługo pierwsi beneficjenci stracą rządowe wsparcie. W rezultacie ich raty wzrosną nawet o ponad jedną trzecią. Stanie się tak dlatego, że w przypadku preferencyjnych kredytów udzielonych w 2007 r. dopłaty są dość wysokie w porównaniu do całej raty. Jest to związane ze stosunkowo niskimi marżami kredytów w złotych, jakie w tamtym czasie narzucały banki  (wynosiły one ok. 1,3%). Po dodaniu do niej stawki WIBOR możemy obliczyć, że oprocentowanie tego rodzaju kredytów wynosi dziś ok. 4%. Tymczasem dopłata jest wyliczana jako połowa odsetek, ale naliczanych nie od faktycznego oprocentowania, lecz stopy referencyjnej ogłaszanej co kwartał przez BGK. Stopa ta wynosi obecnie 4,71%, a więc jest wyższa od oprocentowania kredytu. W praktyce dopłata pokrywa więc więcej niż połowę odsetek.

 

Po ośmiu latach spłaty kredytu zaciągniętego na 30 lat ok. 60% raty to odsetki. Na tej podstawie, można obliczyć o ile wzrośnie rata po wygaśnięciu programu. Gdyby wsparcie wynosiło równą połowę odsetek, to dopłata wynosiłaby ok. 30% raty. Ponieważ jednak jest wyższa, obecnie RnS pokrywa ponad 1/3 raty takiego kredytu. Gdy jednak nadejdzie spłata 97. raty (pierwszej niewspieranej przez program), o tyle właśnie wzrośnie jej wysokość, gdyż pokrywać ją będziemy w całości z własnej kieszeni. Trzeba jednak dodać, że w przyszłym roku taka podwyżka czeka stosunkowo niewielką grupę osób. W 2007 r. udzielono bowiem zaledwie 4001 kredytów z dopłatą. Niskie były także ich kwoty – w miastach było to średnio ok. 133 000 zł. Wysoki procentowy wzrost może więc w praktyce oznaczać, że rata podniesie się z 450 zł do 600 zł, czyli nadal będzie dość niska i atrakcyjna dzięki niskiej marży
(w 2007 r. wynosiła 1,3%, obecnie ok. 1,75%).

 

Znacząca liczba kredytów w ramach „Rodziny na swoim” była udzielana w latach 2009-2012. W tamtym okresie wypłacano 30-50 tys. takich kredytów rocznie. Trzeba jednak dodać, że w 2009 r. oferty kredytowe wyglądały już zupełnie inaczej niż w 2007 r. Marże były bowiem bardzo wysokie – przeciętnie ok. 2,8%. W rezultacie osoby, które zadłużyły się w tamtym czasie, spłacają dość drogie kredyty, których raty dzięki dopłatom są jednak niskie. Dotychczas tych kredytów nie można było refinansować, aby w ten sposób obniżyć marże. Oznaczałoby to bowiem utratę dopłat. Gdy jednak minie osiem lat spłaty, osoby, które zaciągały kredyty w 2009 r. wcale nie będą musiały godzić się ze znaczącym wzrostem raty. Będą mogły bowiem negocjować przeniesienie zobowiązania do innego banku, który zaoferuje korzystniejsze warunki. To nie spowoduje, co prawda, że rata będzie tak niska jak w okresie dopłat, ale powinno częściowo zrekompensować zakończenie rządowego programu.

 Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Pośrednik kredytowy coraz popularniejszą profesją

Posted on 1

Pośrednictwo kredytowe to stosunkowo nowa forma działalności gospodarczej, zyskująca z roku na rok coraz większe zainteresowanie. Jej korzenie sięgają przemian ustrojowych. Podmioty, które coraz szerzej wykorzystują struktury pośrednictwa to przede wszystkim banki, ponieważ dzięki nim mają możliwość uzyskania przewagi konkurencyjnej.

Dynamiczny rozwój pośrednictwa kredytowego nastąpił po 2000 roku, ale już w 2007, po ogłoszeniu kryzysu finansowego, branża odnotowała znaczący regres. Dziś, kiedy pojawiają się znamiona ożywienia gospodarczego, także pośrednictwo kredytowe odbudowuje swoje struktury, tym bardziej, że coraz więcej banków uznaje ten kanał za bardzo ważne ogniwo komunikacji pomiędzy klientem i bankiem. W ten sposób docierają one do szerszej grupy klientów, nie ponosząc kosztów stałych wynikających z organizacji i funkcjonowania swoich własnych oddziałów.

Podmiotami, które ubiegają się o uprawnienia związane z wykonywaniem czynności pośrednictwa kredytowego są przede wszystkim osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Wśród nich największą grupę stanowią ci, którzy posiadają już jakieś doświadczenie w pracy na szeroko rozumianym rynku finansowym, zajmują się doradztwem i pośrednictwem w udzielaniu kredytów czy też pracują w branżach pokrewnych, takich jak ubezpieczenia lub fundusze inwestycyjne.

Przykładem spółki, która zatrudnia duże grono pośredników kredytowych jest Górnośląskie Towarzystwo Finansowe. Obecnie GTF prezentuje oferty i pośredniczy przy udzielaniu kredytów banków takich jak Alior Bank, Meritum Bank, FM Bank, Bank BPH, Vanquis Bank, Bank Pocztowy.

Dokumentami jakich potrzebujemy od podmiotów ubiegających się o współpracę są KRS oraz NIP. Standardem jest także wydawane przez sądy aktualne zaświadczenie o niekaralności. Niektóre instytucje wymagają jeszcze zaświadczeń o niezaleganiu z zobowiązaniami wobec ZUS i Urzędu Skarbowego. W części z nich rozpoczęcie współpracy uzależnione jest od przedstawienia dokumentów finansowych firmy, czy też zaświadczenia o posiadaniu rachunku bankowego wystawionego przez bank, w którym ten rachunek jest otwarty. Banki, które mają duże doświadczenie we współpracy z kanałem pośrednim, wypracowały sobie skuteczne zasady kontroli i minimalizowania ryzyka i podjęcia współpracy z firmami, z którymi mogłaby ona stanowić jakieś zagrożenie. Myślę tutaj zarówno o rzetelności, jak i o wiedzy i etyce zawodowej. Te banki nie wymagają dużej liczby zaświadczeń. Natomiast banki, które takiego doświadczenia nie posiadają, dla których podmioty zewnętrzne nie są do końca czytelne, wymagają zdecydowanie więcej dokumentów – mówi Paweł Kosmala, Prezes Zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Finansowego GTF Sp. z o.o.

Czas na weryfikację od momentu złożenia kompletu wymaganych dokumentów przekazanych przez podmiot ubiegający się o współpracę jest uzależniony od wielu czynników. Jeśli posiada on już doświadczenie w branży kredytowej i jest znany bankowi to procedura jest bardzo krótka. W przypadku nowej firmy czas oczekiwania na decyzję jest dłuższy. Weryfikacja może trwać od 3 do 5 dni, jednak w skrajnych przypadkach ciągnie się nawet 3-4 tygodnie.

GTF jako operator bankowy posiada już blisko 10-letnie doświadczenie, wypracowaliśmy zatem metody, które pozwalają nam na miarodajną ocenę zarówno kwalifikacji i doświadczenia kandydatów, jak i ich rzetelności. Posiadamy dane dotyczące kilku tysięcy podmiotów, które działają lub działały w branży finansowej. Baza ta jest systematycznie aktualizowana dzięki informacjom zdobywanym przez naszych regionalnych przedstawicieli, którzy w odwiedzają firmy prowadzące działalność finansową i oceniają ich pozycję na rynku, wiarygodność etc. Uzyskujemy aktualną ocenę kandydata przedstawioną przez naszego regionalnego przedstawiciela. Jeśli jest to nowy podmiot, obowiązkiem przedstawiciela GTF jest wizyta i bezpośrednia rozmowa z kandydatem. Nowym osobom poświęcamy zdecydowanie więcej czasu, przede wszystkim w zakresie szkoleń. Uczymy na przykład specyfiki produktów bankowych czy obsługi aplikacji internetowych, – dodaje Paweł Kosmala.

Chętnych do rozpoczęcia działalności w sektorze pośrednictwa kredytowego byłoby znacznie więcej, jednakże wielu zainteresowanych powstrzymuje się od tego kroku w obawie o odpowiedzialność za udzielone kredyty. Jest to błędne rozumienie sprawy, gdyż pośrednik nie jest stroną umowy kredytowej. Oczywiście bierze także odpowiedzialność za jakość generowanego portfela kredytowego, ale jeśli wykonuje swoje czynności rzetelnie tj. zgodnie z regulacjami prawnymi oraz wytycznymi banków, jego praca jest zajęciem całkowicie bezpiecznym.

Źródło: GTF

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Prawo pracy, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,