Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Małe i średnie nie mają łatwo na giełdzie

Posted on 0

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw mocno odstaje od średniej europejskiej w kwestii udziału akcji i obligacji w ich finansowaniu. W ubiegłym roku w Unii Europejskiej emisje obligacji odpowiadały za 2 proc. środków uzyskanych przez małe i średnie przedsiębiorstwa, przy czym w Polsce było to tylko 0,5 proc. Emisje akcji posiadały 2,4 procentowy udział w finansowaniu tej grupy podmiotów. W całej Unii Europejskiej było to natomiast 5,4 proc. Nadal formami finansowania, które cieszą się największym zainteresowaniem są kredyty handlowe i bankowe, debety na rachunku i leasing.

Były członek giełdy i aktualny prezes firmy BTFG Adam Ruciński wyjaśnia, że takie działanie ma miejsce, ponieważ rynek kapitałowy jest regulowany przez wiele regulacji, których celem jest ochrona niedużych inwestorów. Wiele niedużych spółek nie może sprostać tym regulacjom. Na przykład nawet, aby wejść na rynek przeznaczony dla małych spółek trzeba posiadać określony kapitał, a notowanie na tym rynku wiąże się z koniecznością ponoszenia comiesięcznych kosztów wynoszących kilka lub nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Notowanie na rynku giełdowym wiąże się także ze wypełnianiem określonych obowiązków informacyjnych. Co się zaś tyczy start-upów, czyli podmiotów dopiero debiutujących na rynku, decyzje zmieniane są szybciej niż w dłużej funkcjonującej i istniejącej na rynku firmie. W takich przypadkach zarząd zazwyczaj musi tłumaczyć się ze swoich decyzji inwestorom posiadającym pakiety akcji, co dodatkowo utrudnia sprawę,

Zdaniem Rucińskiego dopiero, gdy prowadzi się biznes na większą skalę, bycie spółką publiczną ma sens. Inwestorzy także niechętnie chcą być akcjonariuszami początkujących, małych i innowacyjnych przedsiębiorstw. Takie młode spółki często nie mogą rozwinąć działalności i szybko upadają. O ile wyspecjalizowani inwestorzy instytucjonalni mogą poczynić takie ryzykowne inwestycje, o tyle inwestorzy indywidualni nie godzą się na to.

Od 2013 r. na rynku NewConnect zwiększyła się liczba wymogów m.in. w zakresie wartości kapitału własnego spółek wchodzących na tą giełdę, a także obowiązki informacyjne. Od września takie zmiany weszły w życie na rynku papierów dłużnych.

Zmiana polityki na bardziej radykalną i bardziej rygorystyczne wymogi dla debiutantów odbiły się już na NewConnect, gdzie w obecnym roku liczba debiutów zmalała do 18. W ubiegłym roku w tym samym czasie na rynku było już 36 nowych podmiotów. Warto podkreślić, że wielu inwestorów nabywających akcje lub obligacje spółek w dalszej kolejności wymaga notowania papierów na regulowanej lub alternatywnej giełdzie.

W opinii zdecydowanej większości ekspertów z rynku finansowego zaostrzone wymagania mogą części spółek utrudnić lub całkowicie odciąć dostęp do kapitału, ale na teraźniejszym etapie są konieczne, ponieważ mają zapewnić poprawienie jakości tego rynku.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , ,

Niełatwa dywersyfikacja portfela obligacji korporacyjnych

Posted on 0

Konieczność rozproszenia ryzyka podczas inwestycji w papiery dłużne firm wydaje się oczywista. Ale teoria nie nadąża za praktyką, bo niezależnie czy kupujemy obligacje na rynku pierwotnym, czy na wtórnym, to musimy liczyć się z całym szeregiem przeszkód do pokonania.

 

Idealnym rozwiązaniem podczas inwestowania na rynku papierów korporacyjnych byłoby takie zdywersyfikowanie portfela, które zapewni, że kłopoty jednego z emitentów nie doprowadzą całości kapitału do ruiny. Dobrym wzorem mogą okazać się więc fundusze obligacji firm, które ustalają nie tylko limity na konkretne serie, ale też na spółki, czy nawet na całe branże. Lecz przeniesienie tego modelu na portfel typowego inwestora indywidualnego może okazać się niemożliwe, głównie ze względu na nieporównywalnie mniejszą skalę działalności.

 

Podczas zakupu obligacji korporacyjnych na rynku pierwotnym jako takie rozproszenie ryzyka staje się możliwe dopiero w przypadku inwestorów posiadających sześciocyfrowe kwoty. W przypadku emisji prywatnych, przeznaczonych dla wąskiego grona odbiorców, minimalny zapis to minimum 20-30 tys. zł, a zwykle więcej (50-100 tys. PLN). W najlepszym przypadku uda się zbudować portfel z czterech, może pięciu serii obligacji różnych spółek.

 

W przypadku rynku pierwotnego rozwiązaniem problemu mogłyby okazać się emisje publiczne, gdzie minimalny próg wejścia wynosi zwykle 1 tys. zł. Ale tego typu oferty pojawiają się na rynku rzadko i bywają bardzo zróżnicowane pod względem jakości samych emitentów. Znajdziemy tu bowiem zarówno duże spółki o relatywnie niskim ryzyku (co oczywiście jest odzwierciedlone w oprocentowaniu), jak i niewielkie podmioty emitujące obligacje do 10 mln zł. W tym ostatnim przypadku mówimy jednak o wysokodochodowych papierach (obecnie 8-9,5 proc. rocznie), które ze względu na znacznie wyższe ryzyko nadają się co najwyżej jako dopełnienie inwestycyjnego portfela.

 

Znacznie łatwiej budowa portfolio obligacji firm powinna przebiegać na rynku wtórnym. Wprawdzie i tutaj zdarzają się wysokie progi wejścia (dla kilku serii 10 lub 100 tys. zł), ale zakup papierów w giełdowym obrocie wydaje się rozwiązaniem znacznie bardziej przystępnym, bo większość serii ma nominał na poziomie 0,1 lub 1 tys. zł. Odpada zatem problem wyczekiwania na koleje emisje. Zakupów można dokonywać na bieżąco, ale za cenę niższej rentowności, ponieważ solidne papiery zwykle wyceniane są z wysoką premią, tj. powyżej wartości nominalnej, co obniża rentowność inwestycji. W przypadku inwestorów, którzy nie chcą przepłacać, zakupy przypominają natomiast bardziej polowanie na okazje, co nierzadko wymaga sporej cierpliwości.

 

Niska płynność na Catalyst to niejedyna przeszkoda w budowie zdywersyfikowanego portfela obligacji firm. Choć w giełdowym obrocie można znaleźć zróżnicowanych emitentów, to na pewno da się zauważyć sporą nadreprezentację spółek z szeroko rozumianej branży finansowej (banki, windykatorzy, firmy pożyczkowe) oraz budowlanej. Tego typu dysproporcje występują także w przypadku samego oprocentowania. Mniej niż co piąta emisja znajdująca się w detalicznej części rynku Catalyst ma stałe odsetki (licząc po wartości emisji jest to tylko 3,5 proc.). Na domiar złego, często są to papiery o wyższym ryzyku.

 

Warto także pamiętać o tym, aby nie przesadzić w drugą stronę. Zbyt duża liczba pozycji w obligacyjnym portfelu może okazać się kłopotliwa ze względu na konieczność monitorowania sytuacji każdej ze spółek.

 

Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Brakuje chętnych na obligacje skarbowe

Posted on 0

W czerwcu inwestorzy indywidualni kupili najmniej obligacji od roku. Mimo tego Ministerstwo Finansów postanowiło obniżyć oprocentowanie oferowanych w sierpniu papierów dwu- i trzyletnich.

 

Czerwcowa sprzedaż obligacji skarbowych wyniosła 116,3 mln zł i była o 24,8 proc. niższa w porównaniu z majem oraz o 19 proc. niższa niż rok temu. Blisko jedna trzecia papierów została objęta w ramach transakcji zamiany, co znaczy, że na rynek ten trafiło zaledwie 78,8 mln zł nowych oszczędności od inwestorów detalicznych. W czerwcu, podobnie jak w poprzednich miesiącach, największym wzięciem cieszyły się papiery z krótszymi terminami zapadalności. Na stałokuponowe obligacje dwuletnie przeznaczono 76,4 mln zł, zaś na kolejnych miejscach znalazły się papiery cztero-, dziesięcio- i trzyletnie z popytem na poziomie wynoszącym odpowiednio 20 mln zł, 12,1 mln zł oraz niespełna 7,8 mln zł.

 

Oferowane przez Ministerstwo Finansów obligacje największą popularnością cieszą się wśród inwestorów powyżej 50. roku życia. Objęli oni aż 76,5 proc. czerwcowej emisji. Lecz co ciekawe, w ramach Indywidualnych Kont Emerytalnych (IKE), które w określonych warunkach pozwalają nie płacić 19-proc. podatku od zysków kapitałowych, wciąż nabywa się niewiele obligacji. W czerwcu kupiono w ten sposób tylko 3,1 proc. całej emisji, tj. niespełna 3,6 mln zł.

Znacznie lepiej wypada podsumowanie sprzedaży papierów skarbowych za całe półrocze, w którym popyt na obligacje wyniósł 1,27 mld zł i był o ponad połowę wyższy niż przed rokiem. Warto jednak podkreślić, że duża w tym zasługa jednorazowej oferty z lutego, kiedy inwestorzy objęli, niedostępne w regularnej ofercie, siedmiomiesięczne papiery za 282,2 mln zł.

 

Na koniec maja (ostatnie dostępne dane) inwestorzy detaliczni trzymali w inwestycyjnych portfelach obligacje skarbowe za 9,18 mld zł, z czego 6,07 mld zł przypadało na papiery zmiennokuponowe (trzy-, cztero- i dziesięcioletnie). Dla porównania, w tym samym czasie na bankowych depozytach gospodarstwa domowe posiadały 553,6 mld zł (w tym 272,7 mld zł na lokatach), a w detalicznych funduszach inwestycyjnych znajdowało się około 108 mld zł (dane za Analizami Online).

 

W sierpniu, po ośmiu miesiącach zastoju, resort finansów obniży oprocentowanie obligacji dwuletnich o 0,2 pkt proc. do 2,8 proc. w skali roku. Obniżone zostaną także odsetki od papierów trzyletnich, ponieważ w pierwszym półrocznym okresie odsetkowym dadzą one zarobić 3 proc. w skali roku, zamiast dotychczasowych 3,3 proc. W kolejnych okresach odsetkowych oprocentowanie równe będzie sześciomiesięcznej stopie WIBOR. Bez zmian pozostaje natomiast oprocentowanie obligacji cztero- i dziesięcioletnich. W pierwszym rocznym okresie dadzą one zarobić odpowiednio 3,5 i 4 proc., zaś w kolejnych latach oprocentowanie będzie obliczane jako suma inflacji i marży wynoszącej odpowiednio 1,25 pkt proc. i 1,5 pkt proc. Oznacza to, że za rok inflacja musiałaby wynieść 2,25-2,5 proc., aby odsetki pozostały na niezmienionym poziomie.

 

Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Na jak długo inwestować zaoszczędzone środki?

Posted on 0

Podejmując decyzję o rozpoczęciu przygody z rynkiem kapitałowym, czyli inwestowaniu warto szczególnie wziąć pod uwagę analizę indywidualnej sytuacji finansowej, która umożliwi sprecyzowanie podstawowych elementów przyszłych inwestycji. Jednym z tych elementów jest cel inwestycyjny. Z celem powiązany jest natomiast kolejny bardzo istotny element zwany horyzontem inwestycyjnym.

Horyzont inwestycyjny to przewidywana długość okresu, na jaki dokonuje się inwestycji. Określenie celu, na jaki inwestor chce przeznaczyć zaoszczędzony kapitał, a także zarobiony zysk, praktycznie z automatu decyduje o wyborze okresu inwestycji a tym samym o zróżnicowaniu portfela inwestycyjnego.

W przypadku, gdy inwestor planuje w krótkim czasie przeznaczyć zgromadzone pieniądze na dany cel, ale nie chce by leżały one nie pracując, wówczas mamy do czynienia z inwestycją krótkoterminową. Wówczas sugeruje się zakup stosunkowo płynnych i bezpiecznych instrumentów. Oczywiście, aktualnie obligacje skarbowe i lokaty bankowe nie zapewniają nam wysokiego zysku, ale wiążą się z minimalnym ryzykiem straty środków. Większego zwrotu możemy spodziewać się natomiast inwestując w akcje lub surowce, jednakże w krótkim okresie odbijają się na nich nastroje inwestorów, które zazwyczaj są bardzo zmienne. Dlatego też przy tych instrumentach strata może być równie szybka jak zysk, co przekłada się na zwiększone ryzyko.

W sytuacji, gdy inwestor ma odległe plany i chce zebrać dodatkowe środki na emeryturę lub na przyszłe studia dla dziecka, mamy do czynienia z inwestowaniem długoterminowym. Taka forma sprzyja inwestowaniu w bardziej ryzykowne instrumenty w postaci akcji czy funduszy akcyjnych, ponieważ zastosowanie ma tutaj zasada, że im dłuższy horyzont inwestycji, tym większe ryzyko można podjąć, aby osiągnąć wyższe zyski. Długi okres inwestycji powinien minimalizować słabsze okresy na rynku i jednocześnie niwelować zmienność portfela. Dlatego też w długim okresie inwestowania inwestorzy częściej bazują na danych makroekonomicznych, czyli informacjach dotyczących kondycji gospodarki, co umożliwia podjęcie decyzji odnośnie wyboru inwestycji.

W średnim terminie inwestowania, który obejmuje zazwyczaj od 1 do 5 lat, najkorzystniejszym działaniem jest dywersyfikacja portfela, czyli zainwestowanie posiadanych środków w różne instrumenty finansowe, np. obligacje i akcje. Dzięki obligacjom część zgromadzonego kapitału będzie chroniona oraz zapewniony będzie stabilny wzrost, z kolei część akcyjna pozwoli na uzyskanie wysokiej stopy zwrotu, oczywiście przy większym ryzyku.

Wybór okresu inwestowania zależy od indywidualnego podejścia i planów. Należy jednak uważać, aby nie przecenić własnych umiejętności inwestycyjnych. Osiągnięcie zysku rzędu kilkudziesięciu procent w ciągu roku jest bardzo nęcące, jednak bardzo trudne do wykonania w rzeczywistości i niemożliwe przy stosunkowo niskim ryzyku. Należy zatem pamiętać, że spodziewana stopa zwrotu musi być możliwa do wypracowania w zaplanowanym terminie przy określonym wcześniej ryzyku.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Surowce, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jak działa giełda?

Posted on 0

W czasach, gdy zyski z lokat nie są zadowalające, rośnie zainteresowanie giełdą. Coraz więcej indywidualnych inwestorów chce zwiększyć swoje oszczędności nabywając i zbywając akcje. Jednak takie transakcje to nie zabawa dla każdego. Jak funkcjonuje giełda? Czym można na niej handlować?

Giełda Papierów Wartościowych to jeden z największych dostawców kapitału dla działających w Polsce podmiotów gospodarczych. Przedsiębiorcy zamiast zaciągać kredyty w bankach debiutują na giełdzie i sprzedają część lub wszystkie udziały w postaci akcji. Oprócz dostarczania kapitału, giełda jest także cennym źródłem informacji o stanie polskiej gospodarki. Bazuje ono na ekonomicznych przewidywaniach, które polegają na śledzeniu indeksów giełdowych. Jeżeli przez dłuższy czas maleją, oznacza to, że prawdopodobnie nadchodzi spowolnienie, jeżeli zaś rosną, to można oczekiwać, że za krótki czas biznesy w Polsce zaczną iść w górę. Na giełdzie jest kilka indeksów giełdowych. Przykładowo, indeks WIG30 – to skumulowane razem akcje 30 największych spółek zobrazowane w jeden wskaźnik, czyli, wirtualną akcję, której kurs można obserwować i tym samym wiedzieć jak sobie daje radę 30 spółek.

Podmioty, które zadebiutowały na giełdzie muszą wywiązywać się ze znacznie większej ilości obowiązków niż zwykłe przedsiębiorstwa. Między innymi wymagane jest składanie raportu z działalności firmy, co kwartał, aby inwestorzy, którzy zakupili jej akcje, wiedzieli, co dzieje się w firmie, której są współwłaścicielami, jako posiadacze akcji. Nadzór na tym sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego.

Co można kupować i sprzedawać na giełdzie? Przede wszystkim akcje. Transakcji możemy realizować za pośrednictwem biura maklerskiego, w którym zakładamy swój rachunek maklerski. W przeciwnym wypadku nie można nabywać akcji od innych inwestorów, aby je później sprzedać. Kolejnym instrumentem finansowym, który można wprowadzić w obieg handlowy są certyfikaty inwestycyjne oraz obligacje, czyli papiery wartościowe, w których Skarb Państwa, spółki lub samorządy deklarują się zwrócić nam pożyczone środki wraz z dodanymi odsetkami. Największe ryzyko wiąże się jednak z inwestowaniem w kontrakty terminowe opierające się na zakładach pieniężnych dotyczących tego, jaki będzie kurs danej spółki lub indeksu. Funkcjonują one w oparciu o dźwignię finansową, co powoduje, że w jeden dzień możemy bardzo dużo zyskać, albo wszystko stracić.

Wielu zwykłych obywateli, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, jest inwestorami giełdowymi. Dzieje się tak, ponieważ fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeniowe inwestują pieniądze swoich kontrahentów właśnie na giełdzie.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,