Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Jak zapewnić sobie 1 000 zł dodatkowej emerytury

Posted on 0

Minął już ponad miesiąc od zakończenia okresu, w którym podejmowaliśmy decyzję dotyczącą naszych składek emerytalnych. Zapominamy więc o problemie jakim jest kwestia niskich emerytur.  Expander przypomina, że jeśli chcemy uniknąć drastycznego pogorszenia poziomu życia na emeryturze, musimy zadbać o nią samodzielnie. Aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury, wystarczy odkładać co miesiąc 330 zł. Stanie się tak jednak przy założeniu, że zaczniemy gromadzić kapitał w wieku 30 lat. Im dłużej będziemy z tym zwlekać, tym trudniej będzie osiągnąć satysfakcjonujący rezultat.

 

Niezależnie od tego czy wybraliśmy ZUS czy też OFE i ZUS, powinniśmy pamiętać, że w przyszłości czeka nas emerytura, która może nie być radosnym okresem odpoczynku po latach pracy. W wielu przypadkach, zwłaszcza ludzi obecnie młodych i w średnim wieku, na emeryturze czeka nas drastyczne pogorszenie poziomu życia. Według różnych szacunków, w przyszłości kwota świadczenia wyniesie od 30% do 50% ostatniego wynagrodzenia.

 

Wielu Polakom trudno sobie wyobrazić życie w sytuacji, w której będą otrzymywali o połowę mniej pieniędzy. Z drugiej jednak strony te same osoby nierzadko nic nie robią, aby poprawić swoją przyszłą kondycję finansową. Przeważa myślenie, że na zabezpieczenie swojej przyszłości przyjdzie jeszcze czas. Zajmujemy się więc przede wszystkim bieżącymi potrzebami. Takie zachowanie można oczywiście zrozumieć w przypadku osób o bardzo niskich dochodach. Niestety podobnie postępują również ci, którzy otrzymują wynagrodzenie pozwalające na oszczędzanie.

 

Problem polega na tym, że w przypadku oszczędzania, zwlekanie ma bardzo przykre konsekwencje. Im później zaczniemy, tym będzie nam trudniej. Dla przykładu załóżmy, że chcemy przez 20 lat (od 65 do 85 roku życia) wypłacać sobie dodatkową emeryturę w wysokości 1 000 zł. Jeśli zaczniemy oszczędzanie w wieku 30 lat to wystarczy abyśmy co miesiąc odkładali 330 zł. Dziesięć lat później, czyli w wieku 40 lat, kwota ta wzrasta już do 531 zł.

 

Najtrudniej jest jednak zebrać potrzebne na ten cel oszczędności po 50 roku życia. Wymaga to odkładania ponad 1 000 zł miesięcznie. Warto dodać, że nie wygląda to jednak tak źle jeśli uwzględnimy, że wpłacając po tysiąc złotych przez 15 lat będziemy mogli dostawać również tysiąc miesięcznie, jednak przez 20 lat. Jest to możliwe oczywiście dzięki uzyskiwanym odsetkom, które przy długoterminowym oszczędzaniu dają duże korzyści nawet, gdy oprocentowanie nie jest bardzo wysokie. Po pewnym czasie uzyskujemy bowiem już nie tylko odsetki od wpłaconych oszczędności, ale też od uzyskanych już wcześniej odsetek.

 

Ile trzeba odkładać miesięcznie,
aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury przez 20 lat

Wiek rozpoczęcia oszczędzania

Ile trzeba odkładać co miesiąc

30 lat

330 zł

35 lat

413 zł

40 lat

531 zł

45 lat

709 zł

50 lat

1 005 zł

Opracowanie: Expander Advisors

 

Warto tez zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Bardzo ważne jest nie tylko to, aby odkładać pieniądze, ale także aby je pomnażać. Trudno będzie zgromadzić odpowiednio wysokie oszczędności jeśli będziemy gromadzić kapitał w przysłowiowej skarpecie. Wtedy nawet jeśli zaczniemy w wieku 30 lat musielibyśmy odkładać aż po 972 zł miesięcznie. W porównaniu do kwoty 330 zł jest to więc niemal trzykrotnie więcej.

 

Założenia do wyliczeń:

Dodatkową emeryturę będziemy sobie wypłacać od 65 do 85 roku życia. Uwzględniono inflację na poziomie 2% rocznie. Zarówno kwota dodatkowej emerytury, jak i ta którą będziemy odkładać, będzie powiększona o inflację. W okresie do 65 roku życia założono stopę zwrotu na poziomie 5%, a później 4%. Uwzględniono podatek od zysków.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

 Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Długowieczność jest super, ale nie dla portfela

Posted on 0

Żyjemy coraz dłużej i powinniśmy się z tego cieszyć. Poza oczywistymi plusami, długowieczność ma też słabsze strony. Podstawową jest to, z czego to dłuższe życie będziemy finansować. Możliwości jest kilka, ale tą, na którą mamy największy wpływ my sami, jest po prostu regularne oszczędzanie. Niestety, nic tego nie zastąpi.

 

Zgodnie z opublikowanym właśnie przez GUS raportem dotyczącym trwania życia, mężczyźni urodzeni w 2013 roku mogą liczyć na to, że średnio dożyją 73,1, a kobiety 81,1 roku życia. Średnia długość trwania życia wydłuża się dynamicznie i nieprzerwanie od 1991 roku. Wówczas mężczyźni dożywali niespełna 66, a kobiety nieco ponad 75 roku życia.

Co więcej, średnia długość życia wydłuża się szybciej, niż w swoich oficjalnych prognozach zakładał GUS. Wg ostatniej takiej prognozy, na lata 2008-2035, GUS oczekiwał, że średnio 81 roku życia dożywały będą dopiero kobiety urodzone po 2020 roku. Podobnie jest w przypadku mężczyzn, dla których średnia długość trwanie życia miała przekroczyć 73 lata dla urodzonych w okolicach 2018-2019 roku.

 

Nasza długowieczność jest zmartwieniem dla ZUS-u

 

To co cieszy chyba nas wszystkich, jest niestety dużym zmartwieniem dla ZUS-u. Wylicza on bowiem nowe emerytury, uwzględniając między innymi właśnie średnie dalsze trwanie życia na podstawie specjalnie w tym celu co roku publikowanych przez GUS tablic. Krótko mówiąc, jeśli długość dalszego życia została na tej podstawie w wyliczeniach ZUS-u niedoszacowana, to osoby starające się o emeryturę będą pobierały ją dłużej niż się zakłada, zatem i potrzeby finansowe ZUS-u będą większe niż obecnie się zakłada. Te braki trzeba będzie czymś sfinansować. Bazując na ostatnich doświadczeniach, na myśl przychodzi najpierw zagarnięcie pieniędzy, które pozostały jeszcze w OFE (aktualnie to ok. 147 mld zł), a potem pozostaje już tylko podnoszenie podatków.

Żyjemy dłużej, bo – jak wskazuje ZUS – korzystamy z rozwoju nowych technologii medycznych i nowoczesnych metod diagnostycznych, ale także z generalnej poprawy kondycji zdrowotnej Polaków, realizowanej przez prozdrowotny styl życia. Jeśli jednak polepszającą się kondycją chcemy cieszyć się na emeryturze, powinniśmy też uwzględniać wydłużające się oczekiwane dalsze trwanie życia we własnych kalkulacjach. Z gusowskich tablic wynika, że mężczyźni, którzy w 1990 roku mieli 30 lat, przeciętnie mieli dożyć 69,1, zaś kobiety 77,2 roku życia. W 2013 roku jest to już odpowiednio 74,3 i 81,8 lat. Warto jednak zwrócić uwagę, że im dłużej żyjemy, tym wiek statystycznie możliwy do osiągnięcia zwiększa się. Z tablic wynika bowiem, że w 2013 roku 60 letni mężczyzna przeciętnie może dożyć 78,7, a kobieta 83,9 roku życia.

 

Uzwględnij, jak długo pożyjesz

 

Podsumowując, wiele wskazuje na to, że obecni 30-40 latkowie mają duże szanse na to, żeby dożyć dziewięćdziesiątki. A to oznacza, że przy aktualnym wieku emerytalnym, który dla kobiet i mężczyzn wynosi 67 lat, trzeba się liczyć tym, że życie na emeryturze potrwa nawet grubo ponad 20 lat. Dlatego, odkładając z myślą o dodatkowej emeryturze, trzeba zdecydowanie uwzględnić to, na jak długo – potencjalnie – te oszczędności będą nam potrzebne. Jeśli ktoś, kto ma obecnie 30 lat, czyli do emerytury pozostaje mu jeszcze 37 lat, zacznie teraz odkładać miesięcznie 200 zł, przy średniej rocznej stopie zwrotu na poziomie 5 proc., w chwili przejścia na emeryturę ma szansę zgromadzić kapitał w wysokości ok. 260 tys. zł. Jeśli potem ulokuje go na bezpiecznej lokacie, z której będzie miał 3 proc. zysku rocznie, to wystarczy, że co miesiąc przez 15 kolejnych lat, będzie wypłacać sobie, z kapitału i z zysku, dodatkową emeryturę wysokości niespełna 1800 zł. Warto w tym miejscu odnotować, że za te 1800 zł za 40 lat będzie można kupić mniej więcej tyle, ile dziś na 700 zł (jeśli średnia roczna inflacja w tym czasie wyniesie 2,5 proc.). Jeśli teraz ten ktoś, wiedząc, że musi się liczyć z tym, że na emeryturze spędzi znacznie więcej czasu, w powyższych obliczeniach zmieni tylko jedną zmienną, a mianowicie wydłuży okres wypłaty na 25 lat, to jego miesięczny dodatek do państwowej emerytury spadnie o jedną trzecią, do zaledwie 1200 zł (na dzisiejsze pieniądze to ok. 450 zł).

 

Trzeba odkładać więcej

 

Co zrobić, żeby uzupełnić deficyt? Odpowiedź jest prosta: trzeba odkładać więcej. Zamiast 200 zł miesięcznie, trzeba by odkładać ok. 300 zł. Innym rozwiązaniem jest np. coroczna indeksacja odkładanej kwoty. Możemy więc zacząć od 200 zł miesięcznie, a następnie zwiększać tę kwotę o 3 proc. każdego roku, żeby osiągnąć mniej więcej ten sam efekt, jakbyśmy odkładali przez cały okres stałą kwotę równą 300 zł.

 

Długowieczność, poza chyba oczywistymi korzyściami jakie z niej płyną, rodzi także oczywiste problemy natury finansowej. Może i nie każdy, ale na pewno większość z nas, chciałaby żyć jak najdłużej, ale pracować jak najdłużej pewnie już nie koniecznie. Żeby tak było, trzeba o tym zacząć myśleć odpowiednio wcześniej, pamiętając o tym, że im wcześniej zaczyna się oszczędzać o myślą o tak odległym w czasie celu jak emerytura, tym mniejszym jest to wyrzeczeniem, bo mniejsze kwoty trzeba odkładać. A na przyszłą emeryturę można przejść nie czekając do 67 urodzin.

 

Źródło: Open Finance

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Jak zyskać 1000 zł dodatku do emerytury?

Posted on 0

Niedawno wybraliśmy pomiędzy OFE i ZUS-em. Decyzja ta w pewnym stopniu zaważy na naszej finansowej przyszłości, ale jak pokazują najnowsze wyliczenia, niezależnie od wybranego wariantu, przyszła emerytura może nie być satysfakcjonująca. Jak sprawić, by była wyższa?

Kluczem do sukcesu jest systematyczność i odkładanie części swoich dochodów na przyszłość już przy podejmowaniu pierwszej pracy. Niestety, dla dwudziestokilkulatka emerytura jest czymś bardzo odległym. Dopiero wraz z wiekiem, najczęściej około czterdziestki, beztroska przechodzi w refleksję, czy świadczenia wypłacane przez państwo będą wystarczające w późniejszych latach życia. Obawa ta nie jest bezpodstawna. Obecnie przeciętna emerytura w Polsce stanowi około 60% ostatnich zarobków pracownika, ale szacuje się, że w przyszłości może wynieść zaledwie 35-40% ostatniej wypłaty.

Dzisiejszy czterdziestolatek, przy zarobkach rzędu 3000 zł miesięcznie na rękę, w wieku 67 lat może liczyć na ostatnie wynagrodzenie w wysokości 5200 zł, zakładając, że jego pensja będzie rosła rocznie w tempie 2% powyżej inflacji. W tej sytuacji jego emerytura z systemu obowiązkowego wyniesie nie więcej niż 2000 zł miesięcznie – wylicza Maciej Rogala, ekspert od systemów emerytalnych i właściciel serwisu Emerytariusz.pl.

Oszczędności czterdziestolatka

Załóżmy, że przykładowy czterdziestolatek, pan Piotr, będzie odkładał z każdej wypłaty 250 zł miesięcznie przez okres 27 lat. Po osiągnięciu wieku emerytalnego, tj. w wieku 67 lat chciałby otrzymać dodatek w wysokości 1000 zł miesięcznie, wypłacany przez okres 15 lat. Jak to osiągnąć?

Pan Piotr może pokusić się o ulokowanie środków na popularnej lokacie bankowej lub w funduszu pieniężnym, jednak oczekiwany zysk z takiej inwestycji kształtuje się na poziomie inflacji lub 1-2 punkty procentowe powyżej. To za mało. – Korzystając wyłączne z tej formy pomnażania kapitału w przyszłości otrzymamy dodatek w wysokości około 450-550 zł, czyli istotnie niższy od oczekiwanego – mówi Maciej Rogala.

Zysk 5% powyżej inflacji to minimum

Aby nasz bohater otrzymał miesięczny dodatek do emerytury w wysokości 1000 zł, musiałby pomnażać swoje oszczędności w tempie co najmniej 5% powyżej inflacji. Rezultat ten może osiągnąć inwestując np. w akcje spółek notowanych na giełdzie, kupując je samodzielnie lub za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Jak jednak podkreśla Maciej Rogala, powierzenie środków towarzystwu funduszy inwestycyjnych (w skrócie TFI), jest rozwiązaniem o wiele wygodniejszym i bezpieczniejszym. – Dzięki ulokowaniu kapitału w funduszu inwestycyjnym już od pierwszej składki minimalizujemy nieuniknione w przypadku akcji ryzyko, jako że fundusz inwestuje w wiele różnych spółek – tłumaczy Maciej Rogala.

Waldemar Wołos, dyrektor ds. rozwoju nowych produktów Union Investment TFI dodaje natomiast, że decydując się na inwestycję w akcje powinniśmy być świadomi mechanizmu zmian cen akcji w czasie, co przygotuje nas na wahania wartości inwestycji i pozwoli konsekwentnie, bez ulegania emocjom realizować założony przez nas cel.

Efektywnie i bez podatku

Zdaniem eksperta Union Investment TFI podstawą efektywnego planu emerytalnego jest regularne odkładanie niewielkich kwot. Wynika z tzw. efekt procentu składanego, który ma miejsce m.in. przy lokowaniu w fundusze inwestycyjne. – Na nasz przyszły zysk pracuje nie tylko powierzony przez nas kapitał, ale również wypracowane w toku inwestycji odsetki. Efekt ten możemy porównać do kuli śnieżnej, która im dalej się toczy, tym większa się staje – wyjaśnia Waldemar Wołos.

W przypadku inwestowania w akcje systematyczne wpłaty mają również zaletę, że prowadzą do uśredniania ceny, po której kupujemy papiery wartościowe bądź jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Dzięki temu unikamy ryzyka wpłacenia większej sumy pieniędzy „na górce”, tuż przed tym, jak giełda wejdzie w fazę cyklicznej bessy, której następstwem jest okresowy spadek wartości naszej inwestycji – dodaje.

Specjaliści radzą również, by odkładając na emeryturę korzystać ze specjalnie stworzonych do tego celu rozwiązań – np. IKE (Indywidualnego Konta Emerytalnego). Konto tego typu daje dostęp do różnych instrumentów finansowych, ale co najważniejsze – oferuje ulgę podatkową, którą pozwala znacząco zwiększyć finalną wartość inwestycji.

W przypadku IKE osoba oszczędzająca, która osiągnie wiek emerytalny jest zwolniona z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki), który w przypadku każdego innego produktu finansowego – także lokaty bankowej – jest naliczany przy wypłacie środków.

Jak pokazują powyższe wyliczenia i wskazówki, nawet czterdziestolatek ma możliwości, by zabezpieczyć swoją emerytalną przyszłość. A że prognozowane świadczenia z systemu obowiązkowego nie wyglądają zbyt zachęcająco, z pewnością warto z tych możliwości skorzystać.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Ostatni dzwonek na podjęcie decyzje w sprawie OFE i ZUS

Posted on 0

Najnowsze wyniki pokazują, że tylko 7 proc. osób chce nadal oszczędzać na emeryturę zostawiając część swoich oszczędności w funduszach emerytalnych. Jednym z powodów jest chaos informacyjny.

31 lipca 2014 r. to ostatni dzień na składanie oświadczeń, które oznaczają deklarację klientów OFE, aby ich dalsze składki nadal trafiały do otwartych funduszy emerytalnych (OFE). W innym wypadku, jeśli tego nie zrobią, całość składek automatycznie zostanie przekazana do ZUS. Jednak, o czym świadczą telefony do rzecznika, zdecydowana większość Polaków nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiego wyboru. To może doprowadzić do awantur w 2015 roku.

Do 25 lipca wysłano 971 tys. oświadczeń o wyborze OFE. Prognozuje się, że do końca lipca liczba chętnych do oszczędzania w OFE przewyższy milion. W opinii ekspertów to niewiele.

Małgorzata Rusewicz, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych tłumaczy, że realne prawo do wyboru funduszu posiada 14 mln przyszłych emerytów, którym do osiągnięcia wieku emerytalnego pozostało ponad 10 lat. Nie dotyczy ich bowiem suwak bezpieczeństwa.

Eksperci uważają, że jedną z przyczyn małego zainteresowania dalszym oszczędzaniem w OFE jest niewystarczająco rozwinięty system informacyjny, który polega na tym, że osoby ubezpieczone nie są dostatecznie uświadomione w temacie zmian sposobu oszczędzania na emeryturę kapitałową.

Okazuje się, że 9 na 10 osób nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji wyboru między ZUS a OFE. Ubezpieczeni, którzy nie zamierzają w dalszym ciągu odkładać na emeryturę w prywatnych funduszach, są przekonani, że ich decyzja sprawi, iż wcześniej zapłacone składki natychmiast zostaną wycofane z OFE i kolejnego dnia trafią na subkonto prowadzone przez ZUS. Jednak tak nie będzie.

W ocenie ekspertów w przyszłym roku wybuchnie wielka awantura, kiedy otwarte fundusze emerytalne zaczną wysyłać byłym członkom listy z informacją o środkach zgromadzonych na kontach emerytalnych w OFE.

Na brak informacji zwraca również uwagę prawnik Karolina Miara twierdząc, że przyszli emeryci nie wiedzą, że zasada dobrowolności oszczędzania w OFE obejmuje tylko przyszłe składki. Nie wpływa zaś na likwidację konta w OFE.

W przyszłości, osoba, która nie będzie usatysfakcjonowana swoim wyborem, będzie mogła go zmienić podczas następnego okna transferowego. Zgodnie z założeniami ustawodawcy będzie ono otwarte od 1 kwietnia do 31 lipca 2016 r., a dalej co 4 lata.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Prawo, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Liczba Polaków w OFE najważniejsza dla polskiej giełdy?

Posted on 0

Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. akcji w Union Investment TFI

Na decyzję o pozostaniu w OFE zostało bardzo niewiele czasu. Prawda jest jednak taka, że większość Polaków, prawdopodobnie ponad 90%, albo niewiele o tej kwestii wie, albo uważa, że nie jest dla nich ważna. Te osoby prawdopodobnie nie podejmą żadnej decyzji, co oznacza, że ich środki będą w całości przekazywane do ZUS-u. Jak wybór Polaków przełoży się na rynki kapitałowe, na polską giełdę?

Na wstępie warto podkreślić, że nie jest to informacja nowa. O tym, że Polacy będą musieli wybrać do końca lipca, wiemy już od kilku dobrych miesięcy. Szacunki były różne, ale już od dłuższego czasu mówi się raczej o niskim zainteresowaniu Polaków pozostaniem w OFE. Szacuje się, że uczyni to około 6-7% obecnych członków funduszy emerytalnych. Wprawdzie będą to osoby o wyższych dochodach, czyli udział w składce będzie wyższy (prawdopodobnie kilkunastoprocentowy), ale nie zmienia to faktu, że są to wciąż niskie poziomy.

Wróćmy do meritum – czy będzie to miało wpływ na giełdę? Wydaje się, że rynki przywiązują zbyt dużą uwagę do liczby Polaków, która pozostanie w OFE. W mojej ocenie dużo ważniejsza dla rynków kapitałowych i polskiej giełdy – oczywiście poza ogólną koniunkturą gospodarczą, giełdową i zyskami spółek – będzie zmiana struktury portfeli funduszy emerytalnych w średnim terminie. W 2015 roku limit inwestycji zagranicznych OFE zostanie zwiększony z 10 do 20 proc. Weźmy też pod uwagę, że obecna struktura portfeli funduszy emerytalnych jest mocno skoncentrowana na akcjach, a pamiętajmy, że OFE powinny jednak inwestować dosyć bezpiecznie. Dlatego najbardziej prawdopodobny jest proces zwiększania zaangażowania w inwestycje zagraniczne kosztem polskich (co obserwujemy już w tym roku) oraz zmniejszanie zaangażowania w akcje w ogóle. Oba te czynniki będą wpływały negatywnie na udział akcji polskich w portfelach OFE, choć oczywiście cały proces rozłoży się w czasie.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Udane IPO w środku sezonu ogórkowego

Posted on 0

O sytuacji na rynkach akcji rozmawiamy z Ryszardem Rusakiem, dyrektorem inwestycyjnym ds. akcji Union Investment TFI

Co słychać na GPW?

Na warszawskiej giełdzie sezon ogórkowy w pełni. Najwyraźniej inwestorzy rozpoczęli już wakacje, na co wskazują niewielkie obroty. Dużo więcej dzieje się na rynku pierwotnym. W ostatnim czasie miało miejsce kilka mniejszych i średniej wielkości emisji akcji, m.in. Altus TFI i Torpol. Wartość każdej z tych ofert wyniosła ok. 200 mln zł. Na parkiecie zadebiutowała również chemiczna spółka PCC Rokita.

Czy w obecnej sytuacji rynkowej IPO to dobry pomysł?

Jak widać, na rynku w dalszym ciągu jest popyt na akcje, a dobre spółki, posiadające ciekawy model biznesowy, nie mają problemów z uplasowaniem swoich ofert. Problemy z wprowadzeniem akcji do obrotu tradycyjnie mają jedynie firmy budzące fundamentalne wątpliwości inwestorów, np. Multimedia Polska.

Czy zmiana na stanowisku prezesa GPW może pomóc warszawskiej giełdzie?

Nie oczekiwałbym spektakularnej poprawy, gdyż wszystkie poważniejsze zmiany wymagają czasu. Nowy prezes może np. obniżyć opłaty giełdowe, ale nie przyczyni się to do gwałtownego zwiększenia obrotów. Wszystko będzie zależało od otoczenia – liczby i atrakcyjności nowych emitentów, sentymentu inwestorów oraz oczywiście ich kapitału. Ograniczenie znaczenia OFE spowoduje, że strumień świeżego kapitału zostanie zmniejszony, co będzie wymagało od zarządu GPW podjęcia działań w celu znalezienia alternatywnego źródła.

Czy widzi Pan takie źródło?

Ważnym ogniwem rynku kapitałowego w Polsce powinni być inwestorzy indywidualni, którzy albo samodzielnie, albo poprzez fundusze inwestycyjne inwestowaliby na giełdzie. Obecnie jednak stanowią oni niewielką grupę, co wynika z wciąż niedostatecznej wiedzy finansowej Polaków. A że edukacja jest procesem długotrwałym, minie sporo czasu, zanim osiągniemy w aspekcie inwestycji w akcje spółek poziom Zachodu. Bodźcem wspierającym mogłyby być również większe ulgi podatkowe.

Przejdźmy jeszcze do Turcji. Mieliśmy tam ostatnio do czynienia ze spadkami na rynku akcji. Czy to coś poważnego?

Moim zdaniem nie. Była to raczej zasłużona korekta. Weźmy pod uwagę, że w pierwszej części roku ceny tureckich akcji, m.in. banków, mocno urosły i musiał w końcu nadejść moment osłabienia dynamiki wzrostu.

A jak w perspektywy tego rynku wpisuje się ostatnia obniżka głównej stopy procentowej?

Generalnie obniżka stóp procentowych jest czynnikiem wspierającym rynek akcji, gdyż zmniejsza koszt kredytu, przyczyniając się do pobudzenia koniunktury gospodarczej. W przypadku Turcji musimy jednak wziąć pod uwagę wydźwięk i okoliczności tej decyzji. Nie dość, że cięcie stóp było większe, niż oczekiwali inwestorzy i niż wskazywałaby na to sytuacja makroekonomiczna, to może ono być odczytywane jako ugięcie się banku centralnego przed naciskami ze strony premiera Erdoğana.

 Jak zareagował turecki rynek?

Inaczej niż wskazywałaby na to teoria. Dobitnie świadczy o tym fakt, że rentowności obligacji tureckich zamiast spadać, rosły. W tym kontekście należy pamiętać, że wysokie stopy procentowe bywają pożądane, gdyż pełnią rolę stabilizującą, m.in. dla waluty. Zważywszy na reakcję rynków, niewykluczone, że bank centralny Turcji trochę się pospieszył.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie (Irak, Syria) staje się coraz bardziej napięta. Czy może to mieć negatywne przełożenie na Turcję?

Rzeczywiście, potencjalna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może być istotnym czynnikiem ryzyka, jednak nie tyle dla samej Turcji, co dla światowych rynków w ogóle. Uwagę inwestorów zwraca przede wszystkim destabilizacja w Iraku oraz ewentualna groźba zbrojnego zatargu pomiędzy Iranem a Arabią Saudyjską, która jest potentatem, jeśli chodzi o wydobycie i system transportu ropy naftowej. Eskalacja na Bliskim Wschodzie mogłaby spowodować wzrost cen ropy, co zdecydowanie negatywnie wpłynęłoby na globalną gospodarkę i mogłoby zakończyć trwającą od kilku lat hossę. Na szczęście tymczasem ten czarny scenariusz jest mało prawdopodobny.

 

Źródło: Union Investment S.A.

Posted in Biznes, Europa, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Ranking funduszy emerytalnych

Posted on 0

Po trzech słabych miesiącach, przyszedł czas na wypracowanie zysków z funduszy emerytalnych. W maju ich jednostki zarobiły średnio +0,23%.

 

Od kiedy ponad połowa aktywów OFE została przetransferowana do ZUS, ich wyniki są ściśle powiązane z sytuacją na warszawskim parkiecie. Tymczasem korzystne nastroje, które w ostatnim miesiącu zagościły na rynkach zagranicznych, niekoniecznie przekładają się na sytuację na GPW. Indeksy na Wall Street, czy niektóre indeksy w Europie, w tym DAX, wyznaczały nowe historyczne rekordy. Rynki europejskie przede wszystkim wspiera oczekiwanie na luzowanie polityki pieniężnej ze strony Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Choć polski rynek wyrwał się z nerwowej konsolidacji z ostatnich tygodni, osiągnięte stopy zwrotu są symboliczne. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał jedynie +0,3%. Najlepiej wypadły spółki o średniej kapitalizacji, których indeks wzrósł o +0,9%. W tym czasie zarówno indeks dużych spółek – WIG20, jak i o mniejszej kapitalizacji, zgrupowane w indeksie MiS80, poniosły straty, odpowiednio -0,4% oraz -0,02%.

 

Wszystkie otwarte fundusze emerytalne zakończyły maj z dodatnią stopą zwrotu. Po 3 miesiącach zwiększonej rozbieżności pomiędzy ich wynikami, w maju różnica między najlepszym i najsłabszym wyniosła jedynie 0,5 pkt proc. Tym razem najwyższą stopę zwrotu wypracowali zarządzający Pekao OFE, +0,6%, a najniższą – Generali OFE – zaledwie +0,05%. Biorąc pod uwagę wyniki od początku roku, najlepiej wypadają OFE PZU „Złota Jesień” oraz Aviva OFE, których jednostki zyskały po +2,3%. Najsłabiej wypada natomiast Amplico OFE, z wynikiem +0,6%.

 

W majowym rankingu funduszy emerytalnych, bazującym na wskaźniku information ratio, najwyższą notę 5a w zestawieniu długoterminowym utrzymały Nordea OFE oraz PKO BP Bankowy OFE. Jednocześnie oba fundusze otrzymały nieco słabszą ocenę w horyzoncie rocznym – 4a.

 

W zestawieniu zwraca uwagę wyraźna poprawa oceny krótkoterminowej OFE PZU „Złota Jesień”, która wzrosła do najwyższego poziomu 5a, podczas gdy jeszcze 4 miesiące temu było to zaledwie 2a. To zasługa zarówno ograniczenia ryzyka, jak i poprawy wyników. Ostatnie 4 miesiące fundusz kończył w pierwszym lub drugim kwartylu stóp zwrotu, dzięki czemu wynik za ostatni rok na poziomie +6,6% , wyższy od średniej o +0,6 pkt proc., uplasował go na drugim miejscu w grupie.

 

W odwrotnej sytuacji jest OFE Pocztylion. Od wielu miesięcy fundusz ten utrzymuje notę długoterminową na niskich poziomach 1a-2a, jednak ostatnio wyraźnie poprawił ocenę krótkoterminową, która wzrosła nawet do 4a. Niestety stan ten nie trwał długo i w maju spadła do najniższego poziomu 1a. Za pogorszenie noty odpowiada zarówno znaczny wzrost ryzyka, jak i pogorszenie wyników na tle konkurencji. Marzec i kwiecień fundusz kończył na ostatnim miejscu, a maj na dziewiątym wśród trzynastu OFE. W efekcie znalazł się na końcu zestawienia rocznych stóp zwrotu z wynikiem +5,2%, o -0,7 pkt proc. słabszym od średniej.

 

Zespół Analiz Online

 

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Fundusze w maju: „Odwróć tabelę – Rosja na czele”

Posted on 0

Maj okazał się udany dla większości osób inwestujących w fundusze. Zaskoczeniem było silne odreagowanie na giełdzie rosyjskiej oraz ocieplenie nastrojów na rynkach wschodzących, w szczególności w Indiach. Expander zwraca uwagę, że kolejny miesiąc z rzędu dobre wyniki notowała giełda w Turcji. Najgorszą inwestycją okazały się natomiast fundusze akcji polskich oraz lokujących środki w złoto.

 

Po długiej przerwie ponownie odnotowano wzrosty na giełdzie w Rosji. Chwilowe wyciszenie konfliktu ukraińsko-rosyjskiego spowodowało powrót części inwestorów na parkiet. Główny indeks RTS zyskał w maju aż +12,12%. W rezultacie w dziesiątce najlepszych funduszy w maju 2014 r. aż sześć to fundusze inwestujące tylko w akcje rosyjskie. Najlepszym z nich okazał się Quercus Rosja z wynikiem +12,18%. Co ciekawe przed miesiącem był on na czele tabeli z najgorszymi inwestycjami. Wzrosty na rosyjskim parkiecie pomogły również funduszowi Pioneer Akcji Europy Wschodniej, który z wynikiem +12,44% okazał się najlepszą inwestycją maja.

 

Po raz kolejny bardzo dobrze wyglądała sytuacja na giełdzie tureckiej, gdzie w maju indeks XU100 wzrósł o +7,33%, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach funduszy akcji tureckich. Średnia stopa zwrotu była niewiele niższa od kwietniowej i wyniosła +8,1%. Natomiast najwyższy wynik, +9,45%, wypracował fundusz UniAkcje: Turcja. Niewiele niższą stopę zwrotu wypracowały Arka BZWBK Akcji Tureckich (+9,35%) oraz Quercus Turcja (+8,99%). Warto podkreślić, że od początku roku indeks XU100 zyskał już +16,94%.

 

Prawdziwą „azjatycką perełką” jest giełda w Bombaju, gdzie główny indeks Sensex od września 2013 roku zyskał już ponad +22%, a w maju zanotował silny wzrost aż o +8% i ustanowił  tym samym nowy rekord. Powodem tej sytuacji są wyniki wyborów do indyjskiego parlamentu, w których wygrała prorynkowa Partia BJP, natomiast premierem został faworyt rynków – Narendra Modi. Inwestorzy wiążą z nim nadzieje na głębokie reformy i rozkwit gospodarczy, ponieważ jako gubernator stanu Gudżarat doprowadził do jego dynamicznego rozwoju m.in. poprzez pozyskanie międzynarodowych inwestorów oraz rozbudowę infrastruktury.

 

U krajowych TFI oferta funduszy inwestujących na rynku indyjskim jest niestety skromna. Niemniej jednak wśród trzech dostępnych rozwiązań wszystkie zanotowały wysokie stopy zwrotu. Najlepszy okazał się ING Chiny i Indie USD z wynikiem +7,98%. Natomiast Investor Indie i Chiny wypracował +5,3%, co oczywiście jest również bardzo atrakcyjną stopą zwrotu. Nie wystarczyło to jednak do zakwalifikowania się do dziesięciu najlepszych wyników maja.

 

W dziesiątce najgorszych funduszy maja aż sześć to fundusze powiązane z akcjami polskimi. Niestety, na warszawskim parkiecie ten miesiąc nie należał do udanych. Indeks WIG20 stracił -0,4%, natomiast MIS80 -0,02%. Jedynie mWIG40 zyskał +0,88%. Jednak nie powinno to dziwić, bowiem liczba osób zainteresowanych pozostaniem w OFE nadal jest marginalna. Zdecydowanie lepiej wyglądała sytuacja wśród funduszy dłużnych polskich uniwersalnych i papierów skarbowych, gdzie średnia stopa zwrotu wyniosła +1%. Wzrosty wartości obligacji skarbowych (na wielu rynkach europejskich) są w dużej mierze spowodowane oczekiwaniem na dalsze rozluźnianie polityki monetarnej w strefie euro. Warto podkreślić, że jest to już czwarty z rzędu dobry miesiąc dla polskich obligacji skarbowych.

 

Słabo wypadły fundusze inwestujące w złoto, co jest pochodną spadku ceny złota w maju o -3,9%, poniżej poziomu 1250$ za uncję. Wśród funduszy inwestujących w złoty kruszec, najgorszy wynik zanotował PKO Złota z wynikiem -5,33%.

 

 Piotr Nowak

Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Expander

Posted in Europa, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Emerytalna bieda nie tylko w Polsce

Posted on 0

Być może wielu z nas ma już dość straszenia niskimi emeryturami i pouczania, że trzeba więcej oszczędzać, traktując te argumenty jako typowo polskie narzekanie. Ale problem, wbrew pozorom, nie jest obcy starszym ludziom nawet z najbogatszych państw świata. I nie jest to wcale pocieszające. Większość systemów emerytalnych jest nieefektywna, a jednocześnie zbyt kosztowna.

 

Wśród powszechnych narzekań na niskie emerytury, niesprawny ZUS i niedobre OFE, przebijają się czasem tęskne, ale nie całkiem uzasadnione westchnienia, mówiące o podróżujących po całym świecie bogatych emerytach z Niemiec, Japonii, czy Stanów Zjednoczonych oraz wymarzonym przez niektórych polityków kanadyjskim modelu emerytur obywatelskich.

 

Do międzynarodowych porównań wysokości emerytur używa się różnych statystycznych miar, uwzględniających siłę nabywczą i wiele innych czynników. Statystyki jednak mają to do siebie, szczególnie w odniesieniu do zagadnień społecznych, socjalnych, czyli mających związek z poziomem i jakością życia, że nie oddają najczęściej nie tylko niuansów, ale faktycznego, choć subiektywnego odczucia ludzi w tej kwestii. Zamiast więc przytaczać zimne dane z tabelek, warto spojrzeć na emerytalne problemy także z nieco innej strony. Według danych niemieckiego ministerstwa pracy, w 2012 r. około 760 tys. emerytów, znajdujących się w przedziale wiekowym od 65 do 74 lat, zmuszonych było do podejmowania drobnych prac zarobkowych, by dorobić do skromnej emerytury. W porównaniu do sytuacji z 2000 r. liczba takich osób zwiększyła się aż o dwie trzecie. Kolejnych ponad 150 tys. staruszków pracowało na etacie.

 

Ponad 400 tys. niemieckich emerytów otrzymywało pomoc socjalną, a grono wnioskujących o nią także wyraźnie się zwiększało. Z przeprowadzonego kilka lat temu przez Komisję Europejską badania wynikało, że spośród pięciu brytyjskich 65-latków aż trzech musi utrzymać się z dochodów dużo niższych niż przeciętne. Z powodu niskich emerytur muszą oni oszczędzać na jedzeniu i innych codziennych wydatkach. A przecież mowa tu o sytuacji w dwóch najbogatszych krajach Europy.

 

Kryzys finansowy oczywiście sytuacji emerytów nie poprawił, a wręcz przeciwnie. W wielu krajach europejskich podwyższono wiek przechodzenia na emeryturę i obcięto nie tylko wiele przywilejów, ale wręcz wysokość świadczeń, bądź bezpośrednio, bądź poprzez zwiększenie ich opodatkowania. Dotyczyło to nie tylko najbardziej rozrzutnej pod względem emerytur Grecji, gdzie tak zwana stopa zastąpienia sięgała 96 proc. I raczej trudno spodziewać się, powrotu do „starych dobrych czasów”, a jeśli już to na krótko, gdyż problemy z ich finansowaniem w szybkim tempie będą narastać.

 

Jeśli już mowa o bogatych, to wypada zajrzeć także za ocean. W ostatnich dniach amerykański Instytut Badań Świadczeń Pracowniczych opublikował wyniki ankiety, z której wynika, że 43 proc. jej uczestników obawia się, że nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, by spokojnie myśleć o starości. Warto przy tym zwrócić uwagę na typowy dla Amerykanów sposób myślenia, jak na zamieszkujących kolebkę wolnego rynku przystało. Respondenci mówią: obawiam się, bo mam za mało pieniędzy. Amerykański system świadczeń emerytalnych należy do najbardziej zindywidualizowanych i choć świadczeń socjalnych także w Stanach Zjednoczonych nie brakuje, to nikt nie liczy na ZUS i rząd, tylko liczy, ile ma na koncie. Zwolennikom modelu kanadyjskiego wypada zwrócić uwagę, że jego zasadniczym elementem nie jest państwowa emerytura obywatelska, ale oparty na systemie składek, niezależny od państwa, choć kontrolowany przez rząd fundusz, inwestujący zebrane pieniądze, a nie zapisujący je na kontach, jak nasz ZUS oraz trzeci, dobrowolny filar oszczędności prywatnych.

 

W wielu krajach nieco mniej wolnorynkowych, gdzie w finansowaniu emerytur spory udział ma państwo, także liczą się konkretne pieniądze, a nie bieżące transferowanie składek osób pracujących, do kieszeni emerytów. Tam problemem jest nie wysokość obciążeń obywateli i budżetu, ale efektywność inwestowania państwowych zresztą funduszy. Choć japoński gigant Government Pension Investment Fund, dysponujący aktywami o wartości prawie 1,3 bln dolarów, w zakończonym w połowie 2013 r. roku rozrachunkowym osiągnął rekordowo wysokie zyski, toczy się dyskusja nad zwiększeniem efektywności jego działalności inwestycyjnej. Podobną troskę wykazuje się wobec największego na świecie funduszu tego typu, czyli norweskiego Globalnego Rządowego Funduszu Emerytalnego, który w 2013 r. osiągnął stopę zwrotu sięgającą niemal 16 proc. Warto zwrócić uwagę, że podobny fundusz, którego środki pochodzą ze swoistego opodatkowania wydobycia surowców, posiada również Rosja. W Polsce dopiero niedawno zrealizowano podobny pomysł, z tą różnicą, że środki pochodzące z wydobycia trafiają do specyficznego funduszu, zwanego budżetem państwa, który natychmiast je przejada, więc o jakiejkolwiek efektywności trudno mówić. Podobnie pewnie będzie z zyskami z łupków, o ile w ogóle się pojawią.

 

Konkludując, trzeba wrócić do nudnych frazesów, że zostaje nam nie tyle i nie tylko wybór między ZUS i OFE, ile wybór metody połączenia niewydolnego systemu obowiązkowych, państwowych emerytur z dającym szansę na lepszą emeryturę, systemem własnych, prywatnych oszczędności.

 

Roman Przasnyski

Źródło: Open Finance

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,