Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Ranking lokat – najlepsza stawka to 3,5%, a najgorsza 0,35%

Posted on 0

Osoba, która chce założyć lokatę na okres krótszy niż rok nie znajdzie już żadnej oferty bez gwiazdek i haczyków z oprocentowaniem wynoszącym 4%. Z przeanalizowanych przez Expandera ofert 28 banków wynika, że najlepszy depozyt tego typu oferuje 3,5% zysków. To jednak i tak dużo w porównaniu z najniższym dostępnym oprocentowaniem wynoszącym zaledwie 0,35%. Z kwoty 10 000 zł zdeponowanej na takiej lokacie na 3 miesiące odsetki wyniosą zaledwie 7,09 zł.

 

Dzięki rekordowo niskim stopom procentowym osoby spłacające kredyty mogą cieszyć się z niskich rat. Niestety jest też druga strona medalu. Posiadacze oszczędności jeszcze nigdy w historii nie otrzymywali tak niskich odsetek. Średnie oprocentowanie lokat bez gwiazdek (dostępnych dla wszystkich) na okres 3 miesięcy wynosi obecnie zaledwie 2,03%. W przypadku depozytów 6-miesięcznych jest to 2,15%, a rocznych 2,30%. Oczywiście znajdziemy oferty, które przynoszą większe zyski, jednak znalezienie takich, dających 4% jest już niemal niemożliwe.

 

Wśród depozytów dostępnych w 28 badanych przez nas banków znaleźliśmy bowiem tylko jedną lokatę, która daje oprocentowanie 4%, a nie jest promocją skierowaną tylko do nowych klientów, czy obejmującą tylko nowe środki. Chodzi o ofertę Banku Pocztowego, który obecnie jest liderem pod względem oprocentowania lokat długoterminowych. W przypadku depozytu 3-letniego ofertuje 4%, a 2-letniego 3,81%. Takie zyski są jednak nieosiągalne dla tych, którzy nie są gotowi ulokować swoich pieniędzy na dłużej niż rok.

 

W przypadku lokat krótkoterminowych (do roku) najwyższe dostępne oprocentowanie wynosi 3,5%. Trzeba jednak dodać, że wśród ofert bez gwiazdek niewiele już zostało lokat dających więcej niż 3%. W przypadku lokat 3-miesięcznych zostały jedynie trzy takie oferty – Bank Smart, Getin Online i bossabank.pl. Warto jednak zauważyć, że w przypadku takich depozytów najłatwiej znaleźć ofertę promocyjną dająca nawet ponad 4%.

 

Obecnie w ofercie pojawia się coraz więcej lokat, które przynoszą odsetki na poziomie zbliżonym do 1%. Rekordzistą pod względem niskiego oprocentowania jest obecnie BGŻ, który na 3-miesięcznej lokacie oferuje zaledwie 0,35%. Wpłacając na nią 10 000 zł otrzymamy jedynie 7,09 zł odsetek (po odjęciu podatku). Jeśli ktoś chciałby ją otworzyć w oddziale banku, to na dojazd zapewne wyda więcej pieniędzy. Trzeba jednak dodać, że bank ten nieco więcej płaci jeśli zdeponujemy pieniądze za pośrednictwem BGŻ Optima. Wtedy oprocentowanie wyniesie 2,2%.

 

Oczywiście nadal funkcjonuje wiele ofert promocyjnych, które kuszą oprocentowanie wynoszącym 4% lub nawet 5%. Zwykle takie oprocentowanie dostępne jest jednak tylko, jeśli w danym banku zakładamy lokatę po raz pierwszy. Kolejne depozyty mają już standardowe, czyli znacznie gorsze warunki. Warto też dodać, że warunki promocji często pozwalają zdeponować tylko ograniczoną kwotę pieniędzy. Często nie może ona być większa niż 10 000 zł.

 

Alternatywy dla lokat

Obniżki oprocentowania lokat skłaniają coraz więcej osób do poszukiwania produktów oferujących wyższe zyski. Takie osoby nie chcą jednak ryzykować utraty swoich oszczędności, szukają więc stosunkowo bezpiecznych alternatyw. Nie ma ich jednak zbyt wiele. Jedną opcji może być zakup obligacji przedsiębiorstw lub jednostek funduszy inwestycyjnych lokujących w nich kapitał. Samodzielny zakup takich obligacji jest jednak dość ryzykowny, ponieważ problemy firmy emitującej obligacje mogą skończyć się dla nas utratą pieniędzy.

 

Bezpieczniej jest korzystać z funduszy inwestycyjnych, które mają w portfelu obligacje wielu firm. Ewentualne problemy jednej z nich nie powinny bowiem wpłynąć znacząco na wynik całej inwestycji. Niestety tego rodzaju fundusze inwestujące w Polsce nie zachwycają wynikami. Aby uznać je za atrakcyjną alternatywę dla lokat, powinny one przynosić zyski przekraczające 5% w skali roku. Tymczasem tylko 4 z 15 tego rodzaju funduszy osiągnęły w minionych 12 miesiącach taki wynik. Problem polega także na tym, że nasz rynek obligacji korporacyjnych jest ciągle zbyt mały, aby dokonać dobrej dywersyfikacji portfela. Lepszym rozwiązaniem wydają się więc fundusze inwestujące za granicą. Tu trzeba jednak dodać, że wpływ na wynik mogą mieć zmiany kursów walutowych. Szukając tego rodzaju funduszu warto więc zwracać uwagę na takie, które się przed tym zabezpieczają.

 

Ranking lokat bez gwiazdek – na 3 i 6 miesięcy

 

3 m-ce 6 m-cy
Bank SMART 3,50% Bank SMART 3,40%
Getin Online 3,30% Getin Online 3,40%
bossabank 3,25% Idea Bank 3,15%
Toyota Bank Polska 2,95% Meritum Bank 3,10%
Idea Bank 2,90% Toyota Bank Polska 3,10%
Plus Bank 2,85% Plus Bank 3,00%
Meritum Bank 2,80% Getin Noble Bank 2,80%
Inteligo 2,75% Inteligo 2,80%
Getin Noble Bank 2,60% Bank Pocztowy 2,75%
BNP Paribas 2,50% Euro Bank 2,40%
Euro Bank 2,30% BNP Paribas 2,30%
Bank Pocztowy 2,25% PKO Bank Polski 2,30%
Raiffeisen Polbank 2,25% Credit Agricole 2,20%
BGŻ Optima 2,20% BPS 2,10%
BPS 2,00% BGŻ Optima 2,00%
Millennium 2,00% BZ WBK 2,00%
Credit Agricole 1,85% Raiffeisen Polbank 2,00%
Orange Finanse 1,60% Santander Consumer Bank 2,00%
Santander Consumer Bank 1,60% Millennium 1,80%
mBank 1,60% ING Bank Śląski 1,75%
Deutsche Bank 1,56% Orange Finanse 1,60%
T-Mobile Usługi Bankowe 1,50% T-Mobile Usługi Bankowe 1,60%
PKO Bank Polski 1,50% mBank 1,60%
Alior 1,50% Alior 1,55%
Citi Handlowy 1,25% Deutsche Bank 1,54%
ING Bank Śląski 1,25% Citi Handlowy 1,35%
Bank BPH 1,05% Bank BPH 1,30%
BZ WBK 1,00% Pekao 1,00%
Pekao 0,75% BGŻ 0,50%
BGŻ 0,35%
Średnia 2,03% Średnia 2,15%
Źródło: Opracowanie własne Expander Advisors

 

Ranking lokat bez gwiazdek – na rok i dwa lata

 

12 m-cy 24 m-ce
Getin Online 3,50% Bank Pocztowy 3,81%
Plus Bank 3,25% Toyota Bank Polska 3,50%
Toyota Bank Polska 3,25% Euro Bank 3,35%zmienne
bossabank 3,20% Inteligo 3,30%
Getin Noble Bank 3,20% Meritum Bank 3,26%
Meritum Bank 3,20% Getin Online 3,25%
Inteligo 3,10% Plus Bank 3,25%
Idea Bank 3,00% Santander Consumer Bank 3,10%
Bank SMART 2,50% T-Mobile Usługi Bankowe 2,95%zmienne
BNP Paribas 2,50% Credit Agricole 2,70%
Euro Bank 2,50% Alior 2,70%
Santander Consumer Bank 2,50% Bank SMART 2,50%
BGŻ Optima 2,40% PKO Bank Polski 2,50%
BPS 2,40% BGŻ Optima 2,30%
Credit Agricole 2,40% BNP Paribas 2,25%
Alior 2,20% Millennium 2,21%
ING Bank Śląski 2,00% mBank 2,00%
Raiffeisen Polbank 2,00% Citi Handlowy 1,85%
mBank 2,00% Bank BPH 1,80%
Millennium 1,85% Getin Noble Bank 1,70%
T-Mobile Usługi Bankowe 1,70% BZ WBK 1,50%
Orange Finanse 1,60% Pekao 1,50%
PKO Bank Polski 1,60% BGŻ 1,00%
BZ WBK 1,50%
Citi Handlowy 1,50%
Pekao 1,50%
Bank BPH 1,45%
BGŻ 0,70%
Średnia 2,30% Średnia 2,53%
Źródło: Opracowanie własne Expander Advisors

 

Lokaty z oprocentowaniem 4% i większym

 

Bank Oprocentowanie Okres i opis oferty
Meritum Bank 5% – 2 miesiące
– do 10 000 zł
– dostępna dla otwierających konto
Idea Bank 5% – dla nowych klientów
– 3 miesiące
– do 10 000 zł
Deutsche Bank 5% – 2 miesiące
– dla nowych klientów otwierających konto dbNET
Getin Online 4,50% – 2 miesiące
– do 10 000 zł
– dla klientów jeszcze nie zakładali Lokaty na Start w Getin Online
Bank Smart 4% – konto oszczędnościowe
4,3% – 1 miesiąc
– dla nowych klientów
4,2% – 2 miesiące
– dla nowych klientów
4,1% – 3 miesiące
– dla nowych klientów
BGŻ Optima 4% – 3 miesiące
– dla nowych klientów otwierających konto
BZ WBK 4% – do 10 000 zł
– 12 miesięcy
– dostępna w aplikacji mobilnej
– tylko jedna lokata
Millennium 4% – 3 miesiące
– dla posiadaczy Konta 360°
– na koncie oszczędnościowym
– na nowe środki
Bank Pocztowy 4% – 3 lata
Raiffeisen Polbank 4% – 3 miesiące
– do 10 000 zł
– dostępna w aplikacji mobilnej
mBank 4% – 3 miesiące
– do 5 000 zł
– dnia nowych klientów
Źródło: Opracowanie własne Expander Advisors

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Jak zagospodarować dodatkowe środki w budżecie domowym

Posted on 0

Wiosenne odczyty badanej przez GfK Polonia skłonności gospodarstw domowych do oszczędzania nie napawają optymizmem. Polacy nie widzą dla siebie perspektyw jeśli chodzi o możliwość odkładania pieniędzy. Dobrą okazją, by to zmienić mogą być dodatkowe środki pojawiające się nieoczekiwanie w budżecie domowym.

 

Dodatkowe środki na koncie to najlepszy moment, by zacząć oszczędzać. Podwyżka, premia, dodatkowy nieoczekiwany zarobek– to impulsy, które osobę mądrze podchodzącą do kwestii swojego portfela powinny zmotywować do tego, by zacząć aktywnie pracować nad budowaniem tzw. poduszki finansowej, czyli zabezpieczenia na złe czasy. I nie chodzi bynajmniej o trzymanie pieniędzy „w skarpecie”, istotne jest, by ulokowane środki przynosiły realny zysk, przynajmniej ponad stopę inflacji.

 

Musimy jednak pamiętać, że w pierwszej kolejności powinniśmy spróbować spłacić wysokooprocentowane zadłużenia, które obciążają nasze konto. Mowa tutaj o  niespłaconych kartach kredytowych, pożyczkach gotówkowych, kredytach w koncie czy inne tego typu zobowiązaniach, których oprocentowanie zwykle znacząco przekracza odsetki, które uzyskamy na lokacie czy koncie oszczędnościowym. – Gospodarowanie pieniędzmi należy więc zacząć właśnie od tego, bo im szybciej dług zostanie spłacony, tym mniej odsetek obciąży nasze konto i więcej środków będziemy mogli przeznaczyć na dodatkowe oszczędności – zwraca uwagę Marta Domańska-Trzaskoma, ekspert BGŻOptima. Dobrze jest jednak pamiętać o tym żeby część środków ulokować w produkty, które pozwalają nam wypłacać nasze oszczędności bez utraty odsetek np. konta oszczędnościowe, lokaty, które przy zerwaniu dadzą nam wypłatę części lub całości odsetek. Zachowanie płynności przynajmniej części naszych oszczędności uchroni nas przed zaciągnięciem kolejnych kredytów w nagłych sytuacjach. Niezłym pomysłem będzie podzielenie środków w proporcji 1 do 1. Jeśli nadwyżka finansowa ma charakter stały (bierze się np. z podwyżki lub dodatkowego źródła zarobku), warto postępować tak co miesiąc aż do chwili, gdy wysokooprocentowane kredyty zostaną spłacone.

 

Zgromadź środki na pół roku

 

Drugim etapem budowania naszego portfela powinno być zbudowanie poduszki finansowej będącej zabezpieczeniem na ewentualne gorsze czasy.. Taki bufor to bezpiecznie ulokowane pieniądze, zgromadzone w takiej ilości, by w razie całkowitej utraty dochodów, wystarczyły na co najmniej sześć miesięcy życia (a najlepiej na dwanaście). Ich ilość zależy od wydatków danego gospodarstwa domowego, jedni potrzebują i wydają więcej, a inni mniej. – Warto zwrócić uwagę na określenie „bezpiecznie ulokowane”, które nierozerwalnie łączy się z poduszką finansową. Nie ma tu miejsca na ryzykowne inwestycje – zaznacza Marta Domańska-Trzaskoma.

 

Dopiero po spłaceniu wysokooprocentowanego zadłużenia i zbudowaniu poduszki finansowej przychodzi czas na aktywne pomnażanie pieniędzy. Tutaj należy przede wszystkim pamiętać o ustaleniu akceptowalnego poziomu ryzyka, które nierozerwalnie łączy się z inwestowaniem pieniędzy, ale też daje szansę na osiągnięcie dużo wyższego zysku niż na tradycyjnych lokatach czy koncie oszczędnościowym.

 

Świadome inwestowanie przynosi lepsze efekty

 

– Inwestując należy też pamiętać o dywersyfikacji środków, czyli ich podziale zarówno pod kątem klas inwestycji, jak i instytucji, którym powierzamy swoje oszczędności – podpowiada Marta Domańska-Trzaskoma. – Przy czym różnicując instytucje finansowe zwracajmy uwagę, gdzie rzeczywiście są lokowane pieniądze – dodaje. Nie należy też zapominać o porównaniu aktualnych ofert rynkowych. Rynek oferuje bardzo wiele możliwości, ten sam fundusz inwestycyjny można kupić z różną opłatą za nabycie jednostek lub nawet bez niej, co ma również wpływ na późniejszy wyniku z inwestycji.

 

Bez względu na to, czy budujemy poduszkę finansową, czy inwestujemy by pomnożyć ilość posiadanych środków, cechą wspólną wszystkich działań, jakie podejmujemy powinna być pełna świadomość działań.

 

Przede wszystkim należy jednak pamiętać o jednym: dodatkowe pieniądze, jakie pojawią się w domowym budżecie nie powinny regularnie być konsumowane.. Nawet jeśli z trudnością wiążemy koniec z końcem, a miesiąc ma dla nas rytm „od pensji do wypłaty”, można oszczędzać, bo wystarczą do tego niewielkie środki. Na koncie oszczędnościowym zyski przynosić będzie każde wpłacone 50 zł. Niektóre osoby powtarzają, że nie stać je na to, by oszczędzać. Należałoby jednak odwrócić to pytanie: a czy stać je na to, by nie oszczędzać? Dla młodych ludzi coraz bardziej prawdopodobna wydaje się być wizja niskiej emerytury od państwa, jeśli nie zadbamy o przyszłość swoich finansów samodzielnie, nikt inny za nas tego nie zrobi.

 

Źródło:  BGŻOptima

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Pięć powodów, dla których warto oszczędzać

Posted on 0

O tym, że należy oszczędzać przekonuje się coraz więcej Polaków. Jak podaje NBP, tylko w I kwartale 2014 r. powiększyliśmy nasze oszczędności o 38,3 mld zł. Wciąż jednak wiele osób wydaje wszystkie lub zdecydowaną większość zarobionych pieniędzy. Wbrew pozorom, wielu z nich uzyskuje dochody, które pozwalają na odkładanie choćby niewielkich środków, jednak z różnych przyczyn tego nie robią. Expander podaje pięć powodów, dla których warto zmienić złe nawyki i rozpocząć oszczędzanie.

 

Płacąc z własnej kieszeni nie przepłacasz

Pierwszym powodem, dla którego warto oszczędzać są ogromne korzyści finansowe w przyszłości. Nie chodzi jednak tylko o odsetki czy zyski, jakie można uzyskać dzięki zgromadzonemu kapitałowi. Te nie zawsze są bowiem wysokie, zwłaszcza, że preferowane przez Polaków lokaty mają obecnie bardzo niskie oprocentowanie. Główną korzyścią jest natomiast możliwość finansowania zakupów bez pożyczek. Dotyczy to np. nabywania nowego sprzętu RTV czy finansowania zagranicznych wyjazdów wakacyjnych. Pokrywając koszty z własnej kieszeni, unikamy opłat związanych z kredytem, na które składają się nie tylko odsetki, ale także prowizja, która nierzadko przekracza 5% kwoty zobowiązania. Do tego czasami dochodzą jeszcze koszty ubezpieczenia.

 

Większy wkład własny to niższe koszty kredytu

Pieniądze warto odkładać również dlatego, że oszczędności są obecnie niezbędne do tego, aby kupić mieszkanie czy dom. Od 2015 r. wymagany jest bowiem 10% wkład własny (do końca 2014 r. wynosi on 5%). Aby więc w przyszłym roku kupić mieszkanie o wartości 300 000 zł, trzeba będzie posiadać aż 30 000 zł oszczędności.

 

Ponadto im więcej posiadamy oszczędności, tym mniejsze poniesiemy koszty kredytu. Będziemy mieli nie tylko mniejszy dług, ale także niższe oprocentowanie. W rezultacie zapłacimy mniej odsetek i niższą prowizję. Przykładowo, jeśli chcemy kupić mieszkanie o wartości 300 000 zł za kredyt na 25 lat i zgromadzimy oszczędności zapewniające 25% wkładu własnego, to zaoszczędzimy na kosztach kredytu ok. 20 000 zł. Trzeba jednak dodać, że zgromadzenie dużego wkładu własnego wymaga jednak pewnego czasu. Jeśli musimy wtedy ponosić koszty wynajmu, bardziej opłacalny może okazać się zakup mieszkania za kredyt z niskim wkładem własnym.

 

Z myślą o przyszłości

Oszczędzać warto także z myślą o zabezpieczeniu własnej przyszłości. Emerytury i renty w naszym kraju nierzadko nie są w stanie pokryć wszystkich wydatków seniorów, a wiele wskazuje na to, że w przyszłości będą jeszcze niższe. Według różnych prognoz dzisiejsi 30-latkowie, po zakończeniu kariery zawodowej, mogą uzyskać świadczenie wynoszące jedynie ok. 30% swojego ostatniego wynagrodzenia. Przedsiębiorcy najprawdopodobniej będą mogli liczyć jedynie na najniższe gwarantowane emerytury. Jeśli więc sami nie odłożymy pieniędzy na starość, musimy się liczyć z gwałtownym pogorszeniem standardu życia. Warto dodać, że na ten cel trzeba zebrać naprawdę dużą kwotę. Dla przykładu, aby od 67 do 87 roku życia wypłacać sobie choćby 1 000 zł dodatkowej emerytury, trzeba zgromadzić aż około 110 000 zł. Żeby uzyskać tak znaczną kwotę, nie możemy zacząć oszczędzać dopiero na kilka lat przed przejściem na emeryturę.

 

Oszczędności ułatwią dziecku życiowy start

Oszczędzać warto również po to, aby pomóc wejść swoim dzieciom w dorosłe życie. Jak głosi powiedzenie, „małe dziecko to mały kłopot, a duże – duży kłopot”. Podobnie jest z wydatkami. Wraz z wiekiem rosną również potrzeby finansowe. Szczególnie duże wydatki wiążą się z pomocą dziecku, które studiuje w obcym mieście. Koszty utrzymania mogą wtedy wynieść ponad tysiąc złotych miesięcznie. Wiele osób chce także pomóc dziecku przy zakupie własnego mieszkania, co bez wieloletnich oszczędności zwykle jest nieosiągalne.

 

Pieniądze same dla nas pracują

Aby zebrać fundusze na przyszłą emeryturę lub z myślą o dorastających dzieciach, trzeba odkładać pieniądze przez wiele lat. Takie długoterminowe oszczędzanie daje jeszcze jedną, dodatkową korzyść. Mianowicie kapitał „sam się pomnaża”. Jeśli oszczędzamy przez rok na lokacie z oprocentowaniem wynoszącym 3%, to wpłacając 10 000 zł, po roku dostaniemy 300 zł odsetek (dla uproszczenia pomijamy podatek). Jednak już w drugim roku odsetki będą rosły szybciej, nawet jeśli oprocentowanie się nie zmieni. Teoretycznie powinniśmy dostać kolejne 300 zł, jednak faktycznie dostaniemy 309 zł. Dzieje się tak dlatego, że w drugim roku na lokatę wpłaciliśmy już wyższą kwotę 10 300 zł, a nie 10 000 zł. Daje to co prawda zaledwie 9 złotych dodatkowego dochodu, ale w dłuższym czasie efekt ten jest znacznie większy. Przykładowo, wpłacając 10 000 zł na 30 lat nie dostaniemy tylko 9 000 zł odsetek (30 x 300 zł), ale aż 14 273 zł, bowiem naliczane są nie tylko od wpłaconego kapitału, ale również od wcześniej uzyskanych odsetek.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Polacy najczęściej odkładają pieniądze na kontach oszczędnościowych

Posted on 0

57 proc. oszczędzających Polaków odkłada zebrane nadwyżki finansowe na kontach oszczędnościowych. Jak pokazały badania „Zachowania finansowe Polaków”, zrealizowane we wrześniu 2014 roku przez Instytut Millward Brown na zlecenie Getin Banku, to najczęściej wybierany produkt oszczędnościowy.
Dużym zainteresowaniem cieszą się także lokaty terminowe. Korzystanie z nich deklaruje 23 proc. uczestników badania, głównie w wieku 49-59 lat. Innym popularnym sposobem lokowania środków, wskazanym przez 38 proc. ankietowanych są różnego rodzaju inwestycje.

 

Październik tradycyjnie uznawany jest za miesiąc oszczędzania. Getin Bank miał okazję przyjrzeć się przyzwyczajeniom finansowym Polaków i ich sposobom na odkładanie środków. Badania, przeprowadzone przez Instytut Millward Brown na zlecenie Banku wskazują, że prawie 2/3 Polaków decyduje się oszczędzać pieniądze. Wśród nich, większość robi to okazjonalnie, natomiast co piąty respondent odkłada chociaż niewielkie kwoty regularnie.

 

– Oferta produktów oszczędnościowych jest obecnie bardzo szeroka. Decydując się na konkretne rozwiązanie, warto zastanowić się m.in. na jak długo chcemy ulokować środki i jakie ewentualne ryzyko jesteśmy w stanie podjąć. Konto oszczędnościowe jest dobrym rozwiązaniem, jeśli chcemy zachować stały dostęp do pieniędzy, jednocześnie nie tracąc wypracowanego zysku. Na konto można jednorazowo wpłacić większą sumę, a także regularnie je zasilać nawet niewielkimi kwotami, np. przelewając co miesiąc niewykorzystane środki z rachunku osobistego – mówi Marek Niewiadomski, Dyrektor Biura Depozytów Detalicznych, Getin Noble Bank.

 

Badania Getin Banku i Millward Brown pokazały, że zaoszczędzone środki ankietowani lokują zazwyczaj w produkty oszczędnościowe o niskim poziomie ryzyka. 57 proc. respondentów, wśród których przeważają osoby młode, w wieku od 18 do 24 lat wybiera konta oszczędnościowe. Niemal 1/4 oszczędzających korzysta również z lokat terminowych – najczęściej decydują się na nie osoby w wieku 45-59 lat. Najmniej popularną formą oszczędzania wybieraną zaledwie przez 3 proc. ankietowanych są Indywidualne Konta Emerytalne.

 

Sonda dotycząca sposobów oszczędzania jest elementem badania „Zachowania finansowe Polaków”, przeprowadzonego na zlecenie Getin Bank przez Instytut Millward Brown we wrześniu 2014 r. na ogólnopolskiej, kwotowo-losowej, reprezentatywnej próbie dla osób w wieku 18+ przy użyciu metodologii CATI.

 

Źródło: Getin Bank

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , ,

Karty przedpłacone odpowiedzią na potrzebę większej kontroli nad domowymi finansami

Posted on 0

 Badanie przeprowadzone przez firmę Ipsos Mori na zlecenie MasterCard wykazało, że konsumenci chcą w coraz większym stopniu kontrolować swoje finanse. Ponadto, zmagają się oni z problemami, których rozwiązaniem mogą być karty przedpłacone.

Badanie przeprowadzone w sześciu europejskich krajach, w tym w Polsce, wykazało, że 77% respondentów regularnie sprawdza stan swojego konta, zaś 79% wie dokładnie, ile wynosi kwota limitu na ich karcie kredytowej. W czasach, w których większość otrzymywanych przez nas e-maili jest niechcianym spamem, wiadomości dotyczące kwestii finansowych są wyjątkiem: 66% Europejczyków czyta wszystkie lub przynajmniej większość listów, jakie otrzymują od swojego banku lub od wydawców kart. Potrzeba posiadania większej kontroli nad własnymi pieniędzmi idzie w parze z ograniczonym zaufaniem do banków – tylko 54% respondentów zadeklarowało, że ufa swoim bankom, a jedynie 31% stwierdziło, że ich bank dostarcza im wystarczającą ilość informacji.

 

Firma MasterCard wychodzi z założenia, że karty przedpłacone mogą zapewnić konsumentom większą kontrolę nad ich finansami. 77% badanych, którzy zaczęli korzystać z możliwości oferowanych przez karty pre-paid, uznało to doświadczenie za wysoce satysfakcjonujące.

Wiele ankietowanych osób jest zdania, że skuteczniejsze zarządzanie zasobami finansowymi nie jest jedyną korzyścią związaną z użytkowaniem kart przedpłaconych: 67% podróżujących jest zdania, że zapewniają one wyższy poziom bezpieczeństwa podczas zagranicznych wycieczek, zaś 70% rodziców dzieci w wieku od 13 lat wzwyż twierdzi, że karty przedpłacone są narzędziem doskonale nadającym się do nauki zarządzania finansami dla ich pociech.

 

Badanie ujawniło również, że nadal wiele osób preferuje staromodny sposób oszczędzania poprzez odkładanie pieniędzy „w skarpetę”, gromadząc gotówkę na czarną godzinę – pomimo tego, iż 64% z nich woli płacić kartą. Choć tradycyjne metody dają niektórym konsumentom poczucie bezpieczeństwa, to rozwiązania przedpłacone związane są ze znacznie mniejszym poziomem ryzyka, umożliwiają kontrolę wydatków i dają łatwy dostęp do pieniędzy w każdej chwili, bez potrzeby składania wizyty w oddziale banku, co regularnie czyni jedynie 35% z nas.

Karty pre-paid zostały stworzone po to, aby dać konsuemntom kolejne narzędzie pozwalające im sprawować lepszą kontrolę nad ich finansami. Użytkownicy tych kart uważają je za bardzo pomocne w tym względzie. 69% respondentów twierdzi, że dzięki tym kartom łatwiej im kontrolować wydatki, zaś 73% jest nawet zdania, że pomogły im one uniknąć zaciągnięcia długów.Największą uwagę do finansów przywiązują kobiety – 83% z nich dokładnie kontroluje swoje wydatki. Dane jasno wskazują, że kampanie informacyjne w tym obszarze przeznaczone dla kobiet cieszyłyby się szczególnie dobrym odbiorem na Węgrzech i w Polsce” – stwierdził Carlo Enrico, Prezes MasterCard w Europie Środkowej i Wschodniej.

 

Badanie, które przeprowadzono w Belgii, na Węgrzech, w Holandii, Polsce, Hiszpanii oraz Turcji, zaowocowało konkretnymi przykładami wykorzystania przez konsumentów korzyści, jakie niosą ze sobą karty przedpłacone:

  • Rodzice: „Zawsze powtarzamy synowi, że nie powinien od razu wydawać wszystkich pieniędzy. Chcielibyśmy, żeby był bardziej przewidujący. Żeby zdawał sobie sprawę z tego, że te pieniądze mogą mu być potrzebne w przyszłości na coś innego” – stwierdziła Máté z Węgier.

 

  • Turyści: „Wyjeżdżając zagranicę wpłacam pieniądze na kartę przedpłaconą. Dzięki temu mam ze sobą żelazną rezerwę, której nie muszę trzymać w gotówce” – zauważyła Emma z Belgii.

 

  • Odkładanie „w skarpetę”: „Karta przedpłacona pomaga zarządzać finansami, bo nie można nią zrobić debetu. W pewnym okresie naszego życia wydawaliśmy pieniądze bezmyślnie, a później okazywało się, że nie jesteśmy w stanie nic zaoszczędzić. Pieniądze na karcie przedpłaconej dzielę równo na wszystkie 30 dni miesiąca” – powiedział Marek z Polski.

Źródło: Informacja prasowa

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Jak zapewnić sobie 1 000 zł dodatkowej emerytury

Posted on 0

Minął już ponad miesiąc od zakończenia okresu, w którym podejmowaliśmy decyzję dotyczącą naszych składek emerytalnych. Zapominamy więc o problemie jakim jest kwestia niskich emerytur.  Expander przypomina, że jeśli chcemy uniknąć drastycznego pogorszenia poziomu życia na emeryturze, musimy zadbać o nią samodzielnie. Aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury, wystarczy odkładać co miesiąc 330 zł. Stanie się tak jednak przy założeniu, że zaczniemy gromadzić kapitał w wieku 30 lat. Im dłużej będziemy z tym zwlekać, tym trudniej będzie osiągnąć satysfakcjonujący rezultat.

 

Niezależnie od tego czy wybraliśmy ZUS czy też OFE i ZUS, powinniśmy pamiętać, że w przyszłości czeka nas emerytura, która może nie być radosnym okresem odpoczynku po latach pracy. W wielu przypadkach, zwłaszcza ludzi obecnie młodych i w średnim wieku, na emeryturze czeka nas drastyczne pogorszenie poziomu życia. Według różnych szacunków, w przyszłości kwota świadczenia wyniesie od 30% do 50% ostatniego wynagrodzenia.

 

Wielu Polakom trudno sobie wyobrazić życie w sytuacji, w której będą otrzymywali o połowę mniej pieniędzy. Z drugiej jednak strony te same osoby nierzadko nic nie robią, aby poprawić swoją przyszłą kondycję finansową. Przeważa myślenie, że na zabezpieczenie swojej przyszłości przyjdzie jeszcze czas. Zajmujemy się więc przede wszystkim bieżącymi potrzebami. Takie zachowanie można oczywiście zrozumieć w przypadku osób o bardzo niskich dochodach. Niestety podobnie postępują również ci, którzy otrzymują wynagrodzenie pozwalające na oszczędzanie.

 

Problem polega na tym, że w przypadku oszczędzania, zwlekanie ma bardzo przykre konsekwencje. Im później zaczniemy, tym będzie nam trudniej. Dla przykładu załóżmy, że chcemy przez 20 lat (od 65 do 85 roku życia) wypłacać sobie dodatkową emeryturę w wysokości 1 000 zł. Jeśli zaczniemy oszczędzanie w wieku 30 lat to wystarczy abyśmy co miesiąc odkładali 330 zł. Dziesięć lat później, czyli w wieku 40 lat, kwota ta wzrasta już do 531 zł.

 

Najtrudniej jest jednak zebrać potrzebne na ten cel oszczędności po 50 roku życia. Wymaga to odkładania ponad 1 000 zł miesięcznie. Warto dodać, że nie wygląda to jednak tak źle jeśli uwzględnimy, że wpłacając po tysiąc złotych przez 15 lat będziemy mogli dostawać również tysiąc miesięcznie, jednak przez 20 lat. Jest to możliwe oczywiście dzięki uzyskiwanym odsetkom, które przy długoterminowym oszczędzaniu dają duże korzyści nawet, gdy oprocentowanie nie jest bardzo wysokie. Po pewnym czasie uzyskujemy bowiem już nie tylko odsetki od wpłaconych oszczędności, ale też od uzyskanych już wcześniej odsetek.

 

Ile trzeba odkładać miesięcznie,
aby mieć 1 000 zł dodatkowej emerytury przez 20 lat

Wiek rozpoczęcia oszczędzania

Ile trzeba odkładać co miesiąc

30 lat

330 zł

35 lat

413 zł

40 lat

531 zł

45 lat

709 zł

50 lat

1 005 zł

Opracowanie: Expander Advisors

 

Warto tez zwrócić uwagę na jeszcze jeden element. Bardzo ważne jest nie tylko to, aby odkładać pieniądze, ale także aby je pomnażać. Trudno będzie zgromadzić odpowiednio wysokie oszczędności jeśli będziemy gromadzić kapitał w przysłowiowej skarpecie. Wtedy nawet jeśli zaczniemy w wieku 30 lat musielibyśmy odkładać aż po 972 zł miesięcznie. W porównaniu do kwoty 330 zł jest to więc niemal trzykrotnie więcej.

 

Założenia do wyliczeń:

Dodatkową emeryturę będziemy sobie wypłacać od 65 do 85 roku życia. Uwzględniono inflację na poziomie 2% rocznie. Zarówno kwota dodatkowej emerytury, jak i ta którą będziemy odkładać, będzie powiększona o inflację. W okresie do 65 roku życia założono stopę zwrotu na poziomie 5%, a później 4%. Uwzględniono podatek od zysków.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

 Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Na wysoko oprocentowane lokaty trzeba zasłużyć

Posted on 0

Już nie wystarczy samo założenie konta czy wpłata nowych środków, żeby liczyć na wyższe oprocentowanie depozytów. Banki stawiają poprzeczkę coraz wyżej.

W okresie, gdy przeciętne oprocentowanie krótko- i średnioterminowych lokat wynosi około 2,6 proc. w skali roku i to z nienajlepszymi perspektywami na kolejne miesiące, wielu klientów skłonnych jest wyrzeczeń w zamian za wyższe odsetki. Ale samo przeniesienie depozytu terminowego do innego banku i założenie w nim także rachunku osobistego może już nie wystarczyć. Niektóre instytucje finansowe idą bowiem o krok dalej i dają podwyżkę oprocentowania dopiero tym, którzy przynoszą comiesięczne wynagrodzenie lub płacą kartą.

 

Depozyty premiujące lojalnych klientów nie są wprawdzie całkowitą nowością na rynku, ale w ostatnim czasie pojawiają się one w kolejnych bankach. I tak na przykład BZ WBK wprowadził Lokatę z kartą, gdzie do zgarnięcia jest 4 proc. w rok (minimalna kwota to 50 tys. zł), ale żeby na to zasłużyć należy zdecydować się także na kartę kredytową i w ciągu pierwszych 10 miesięcy wydać nią w sumie 15 tys. zł. Na promowanie płatnością kartą zdecydował się także mBank, który oferuje półroczną Lokatę Mocny Sierpniowy na 3,5 proc. w skali roku (dotyczy tylko nowych środków). Tam jednak warunki są znacznie mniej wyśrubowane, bo z promocji skorzysta każdy kto wydał dowolną kartą mBanku przynajmniej 100 zł.

 

Inny sposób na zwiększenie aktywności klientów wybrał natomiast Raiffeisen Polbank, który na trzymiesięcznej Lokacie z Pensją płaci 3,5 proc. w skali roku (do 20 tys. zł). Z oferty skorzystać mogą właściciele Konta Wygodnego, których comiesięczne wpływy z tytułu wynagrodzenia lub innych świadczeń wynosić będą 1 tys. zł. Choć należy dodać, że nie jest to warunek szczególnie wygórowany, bo żeby zostać zwolnionym z opłaty za samo konto wpływy muszą wynosić o połowę więcej. W podobny sposób działa także Lokata z Plusem w Credit Agricole, który w zamian za stałe wpłaty (w zależności od rodzaju konta jest to od 1 do 2 tys. zł) podnosi standardowe oprocentowanie półrocznej i rocznej lokaty o 0,2 pkt proc. Po podwyżce wynosi ono odpowiednio 2,4 oraz 3 proc. w skali roku.

 

Na jednoczesne premiowanie wpływów na rachunek i płatności kartą zdecydował się natomiast Getin Bank. W ramach oferty Twoja Lokata II przez sześć miesięcy płaci on 4 proc. w skali roku. Oprócz założenia ROR-u, należy uruchomić tam także konto oszczędnościowe, a dodatkowo w co najmniej pięciu miesiącach kalendarzowych trwania umowy trzeba też otrzymywać wpływ wynagrodzenia (min. 1 tys. zł) oraz wydawać kartą debetową lub poprzez aplikację iKasa przynajmniej 300 zł. Klienci, którzy nie spełnią warunków zarobią o 0,5 pkt proc. mniej. Aktywni użytkownicy kart w Getinie (min. 5 płatności miesięcznie) mogą liczyć także na wyższe odsetki Lokaty Prosty Zysk. Bank podnosi je o 0,2 pkt proc. w stosunku do standardowej oferty.

 

Z jednej strony nie ma się co zżymać, że banki próbują zaktywizować klientów oferując im w zamian wyższe odsetki, bo przecież obie strony na tym zyskują. Z drugiej zaś strony takie oferty mogą komplikować prosty dotychczas rynek lokat i powodują, że klientom coraz trudniej będzie porównywać opłacalność ofert.

 

Michał Sadrak, Open Finance

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Długowieczność jest super, ale nie dla portfela

Posted on 0

Żyjemy coraz dłużej i powinniśmy się z tego cieszyć. Poza oczywistymi plusami, długowieczność ma też słabsze strony. Podstawową jest to, z czego to dłuższe życie będziemy finansować. Możliwości jest kilka, ale tą, na którą mamy największy wpływ my sami, jest po prostu regularne oszczędzanie. Niestety, nic tego nie zastąpi.

 

Zgodnie z opublikowanym właśnie przez GUS raportem dotyczącym trwania życia, mężczyźni urodzeni w 2013 roku mogą liczyć na to, że średnio dożyją 73,1, a kobiety 81,1 roku życia. Średnia długość trwania życia wydłuża się dynamicznie i nieprzerwanie od 1991 roku. Wówczas mężczyźni dożywali niespełna 66, a kobiety nieco ponad 75 roku życia.

Co więcej, średnia długość życia wydłuża się szybciej, niż w swoich oficjalnych prognozach zakładał GUS. Wg ostatniej takiej prognozy, na lata 2008-2035, GUS oczekiwał, że średnio 81 roku życia dożywały będą dopiero kobiety urodzone po 2020 roku. Podobnie jest w przypadku mężczyzn, dla których średnia długość trwanie życia miała przekroczyć 73 lata dla urodzonych w okolicach 2018-2019 roku.

 

Nasza długowieczność jest zmartwieniem dla ZUS-u

 

To co cieszy chyba nas wszystkich, jest niestety dużym zmartwieniem dla ZUS-u. Wylicza on bowiem nowe emerytury, uwzględniając między innymi właśnie średnie dalsze trwanie życia na podstawie specjalnie w tym celu co roku publikowanych przez GUS tablic. Krótko mówiąc, jeśli długość dalszego życia została na tej podstawie w wyliczeniach ZUS-u niedoszacowana, to osoby starające się o emeryturę będą pobierały ją dłużej niż się zakłada, zatem i potrzeby finansowe ZUS-u będą większe niż obecnie się zakłada. Te braki trzeba będzie czymś sfinansować. Bazując na ostatnich doświadczeniach, na myśl przychodzi najpierw zagarnięcie pieniędzy, które pozostały jeszcze w OFE (aktualnie to ok. 147 mld zł), a potem pozostaje już tylko podnoszenie podatków.

Żyjemy dłużej, bo – jak wskazuje ZUS – korzystamy z rozwoju nowych technologii medycznych i nowoczesnych metod diagnostycznych, ale także z generalnej poprawy kondycji zdrowotnej Polaków, realizowanej przez prozdrowotny styl życia. Jeśli jednak polepszającą się kondycją chcemy cieszyć się na emeryturze, powinniśmy też uwzględniać wydłużające się oczekiwane dalsze trwanie życia we własnych kalkulacjach. Z gusowskich tablic wynika, że mężczyźni, którzy w 1990 roku mieli 30 lat, przeciętnie mieli dożyć 69,1, zaś kobiety 77,2 roku życia. W 2013 roku jest to już odpowiednio 74,3 i 81,8 lat. Warto jednak zwrócić uwagę, że im dłużej żyjemy, tym wiek statystycznie możliwy do osiągnięcia zwiększa się. Z tablic wynika bowiem, że w 2013 roku 60 letni mężczyzna przeciętnie może dożyć 78,7, a kobieta 83,9 roku życia.

 

Uzwględnij, jak długo pożyjesz

 

Podsumowując, wiele wskazuje na to, że obecni 30-40 latkowie mają duże szanse na to, żeby dożyć dziewięćdziesiątki. A to oznacza, że przy aktualnym wieku emerytalnym, który dla kobiet i mężczyzn wynosi 67 lat, trzeba się liczyć tym, że życie na emeryturze potrwa nawet grubo ponad 20 lat. Dlatego, odkładając z myślą o dodatkowej emeryturze, trzeba zdecydowanie uwzględnić to, na jak długo – potencjalnie – te oszczędności będą nam potrzebne. Jeśli ktoś, kto ma obecnie 30 lat, czyli do emerytury pozostaje mu jeszcze 37 lat, zacznie teraz odkładać miesięcznie 200 zł, przy średniej rocznej stopie zwrotu na poziomie 5 proc., w chwili przejścia na emeryturę ma szansę zgromadzić kapitał w wysokości ok. 260 tys. zł. Jeśli potem ulokuje go na bezpiecznej lokacie, z której będzie miał 3 proc. zysku rocznie, to wystarczy, że co miesiąc przez 15 kolejnych lat, będzie wypłacać sobie, z kapitału i z zysku, dodatkową emeryturę wysokości niespełna 1800 zł. Warto w tym miejscu odnotować, że za te 1800 zł za 40 lat będzie można kupić mniej więcej tyle, ile dziś na 700 zł (jeśli średnia roczna inflacja w tym czasie wyniesie 2,5 proc.). Jeśli teraz ten ktoś, wiedząc, że musi się liczyć z tym, że na emeryturze spędzi znacznie więcej czasu, w powyższych obliczeniach zmieni tylko jedną zmienną, a mianowicie wydłuży okres wypłaty na 25 lat, to jego miesięczny dodatek do państwowej emerytury spadnie o jedną trzecią, do zaledwie 1200 zł (na dzisiejsze pieniądze to ok. 450 zł).

 

Trzeba odkładać więcej

 

Co zrobić, żeby uzupełnić deficyt? Odpowiedź jest prosta: trzeba odkładać więcej. Zamiast 200 zł miesięcznie, trzeba by odkładać ok. 300 zł. Innym rozwiązaniem jest np. coroczna indeksacja odkładanej kwoty. Możemy więc zacząć od 200 zł miesięcznie, a następnie zwiększać tę kwotę o 3 proc. każdego roku, żeby osiągnąć mniej więcej ten sam efekt, jakbyśmy odkładali przez cały okres stałą kwotę równą 300 zł.

 

Długowieczność, poza chyba oczywistymi korzyściami jakie z niej płyną, rodzi także oczywiste problemy natury finansowej. Może i nie każdy, ale na pewno większość z nas, chciałaby żyć jak najdłużej, ale pracować jak najdłużej pewnie już nie koniecznie. Żeby tak było, trzeba o tym zacząć myśleć odpowiednio wcześniej, pamiętając o tym, że im wcześniej zaczyna się oszczędzać o myślą o tak odległym w czasie celu jak emerytura, tym mniejszym jest to wyrzeczeniem, bo mniejsze kwoty trzeba odkładać. A na przyszłą emeryturę można przejść nie czekając do 67 urodzin.

 

Źródło: Open Finance

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Cztery kroki do dobrej lokaty

Posted on 0

Utrzymujące się od dłuższego czasu niskie stopy procentowe skutecznie ograniczają zyski z lokat. Pomimo tego, depozyty terminowe stanowią nadal lwią część portfela oszczędnościowego Polaków. Według danych EBC, razem z gotówką stanowią 44 proc. aktywów zgromadzonych pod koniec 2013 r. przez Polaków. Expander podpowiada jak znaleźć najkorzystniejsze oferty i wybrać tą najlepszą.

 

Poznaj zasady funkcjonowania

Oszczędzanie na lokacie jest bardzo proste: klient przekazuje instytucji finansowej oszczędności na ściśle określony w umowie czas, a po jego upływie otrzymuje je z powrotem, wraz z odsetkami. Pieniądze zostają jednak zamrożone, a ich przedterminowe wypłacenie najczęściej powoduje utratę wypracowanych do tej pory odsetek.

 

Pomimo zamrożenia środków na krótszy bądź dłuższy czas, depozyty terminowe są jednymi z najbezpieczniejszych produktów dostępnych na rynku. – Osoby, które poszukują pewnych produktów oszczędnościowych, powinny zwrócić uwagę właśnie na lokaty. Zysk jest bowiem z góry określony i już na początku wiemy, ile pieniędzy uzyskamy z depozytu. Co więcej, wpłacone na niego środki są objęte Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, co zapewnia dodatkowe bezpieczeństwo powierzonych instytucji pieniędzy w sytuacji jej niewypłacalności. Należy jednak podkreślić, że zabezpieczenie obejmuje kwotę do równowartości 100 000 euro – mówi Piotr Nowak, Expander.

 

Lokaty możemy bez problemu w kilka minut założyć w placówce banku, przez internet lub czasami nawet przez telefon. Zanim jednak to zrobimy, warto porównać dostępne oferty. Przy wyborze warto zwrócić uwagę na okres trwania depozytu, oprocentowanie, częstotliwość kapitalizacji odsetek oraz ewentualnie dodatkowe warunki, które często pojawiają się przy ofertach promocyjnych.

 

Sprawdź oprocentowanie i warunki umowy

Oprocentowanie depozytu to zysk jaki zostanie naliczony od wpłaconego przez klienta kapitału. Jest on jednak podawany w skali roku, nawet przy miesięcznej lokacie. To zaś oznacza, że należy podzielić dany procent przez część roku, na jaką klient powierza bankowi swoje oszczędności.
4% w skali roku oznacza więc zysk wynoszący 1% w skali trzech miesięcy. Lokaty dłuższe niż roczne, często oferują wyższą stopę zwrotu. Jednak takie depozyty, o stałym oprocentowaniu, mogą okazać się dobrym rozwiązaniem tylko w przypadku spodziewanych obniżek stóp procentowych – tłumaczy Piotr Nowak, Expander. Dodatkowo należy pamiętać, że banki prezentują nam oprocentowanie brutto lokat, czyli przed odprowadzeniem 19% podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatek „Belki”). Warto więc spytać doradcę finansowego o promocyjne oferty depozytów krótkoterminowych lub tych długoterminowych.

 

Rynek bankowy jest bardzo dynamiczny i produkty oferowane przez poszczególne instytucje szybko ulegają zmianom. Dlatego przed zdeponowaniem środków na lokacie (zwłaszcza długoterminowej) należy się poważnie zastanowić i dokładnie przeczytać umowę, którą mamy zamiar podpisać z bankiem. Warto także zwrócić uwagę na konsekwencje jej przedterminowego rozwiązania oraz czy nie zostanie ona automatycznie odnowiona na kolejny okres, a jeśli tak, to na jakich warunkach (zazwyczaj są one odnawiane na gorszych warunkach).

 

Oceń swoje możliwości

Obietnicę najwyższych zysków dają zazwyczaj długoterminowe depozyty. Ich oprocentowanie przekracza czasem nawet 4%. Niestety wiąże się z nimi ryzyko wynikające z zamrożenia kapitału na długi czas oraz trudności przewidzenia potrzeb finansowych w odległej perspektywie. Pieniądze mogą być potrzebne z powodu choroby, wesela, pojawienia się potomka czy konieczności kupna samochodu. – Przy podejmowaniu decyzji o lokacie długoterminowej należy wziąć pod uwagę kondycję domowego budżetu, a dopiero w następnej kolejności – oprocentowanie depozytu – mówi Nowak, Expander. – Warto przeanalizować plany wydatków, zasobność portfela i prawdopodobieństwo pojawienia się niespodziewanych potrzeb finansowych. Dzięki temu unikniemy przymusowej rezygnacji z depozytu.

 

Cztery kroki do dobrej lokaty

  1. Poznaj zasady funkcjonowania
  1. Sprawdź oprocentowanie i częstotliwość kapitalizacji
  1. Przeanalizuj umowę, pytaj o kruczki i dodatkowe warunki
  1. Oceń swoje możliwości

Źródło: Opracowanie własne Expander

 

Depozyty bankowe nie należą do najzyskowniejszych produktów, ale dzięki wysokiemu bezpieczeństwu są jednak dobrą propozycją dla osób, które chcą spać spokojnie, bez zmartwień o bezpieczeństwo swojego kapitału. Zróżnicowana oferta banków pozwala dopasować tryb oszczędzania do potrzeb i możliwości finansowych gospodarstwa domowego.

 

 Źródło: Expander

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Jak zyskać 1000 zł dodatku do emerytury?

Posted on 0

Niedawno wybraliśmy pomiędzy OFE i ZUS-em. Decyzja ta w pewnym stopniu zaważy na naszej finansowej przyszłości, ale jak pokazują najnowsze wyliczenia, niezależnie od wybranego wariantu, przyszła emerytura może nie być satysfakcjonująca. Jak sprawić, by była wyższa?

Kluczem do sukcesu jest systematyczność i odkładanie części swoich dochodów na przyszłość już przy podejmowaniu pierwszej pracy. Niestety, dla dwudziestokilkulatka emerytura jest czymś bardzo odległym. Dopiero wraz z wiekiem, najczęściej około czterdziestki, beztroska przechodzi w refleksję, czy świadczenia wypłacane przez państwo będą wystarczające w późniejszych latach życia. Obawa ta nie jest bezpodstawna. Obecnie przeciętna emerytura w Polsce stanowi około 60% ostatnich zarobków pracownika, ale szacuje się, że w przyszłości może wynieść zaledwie 35-40% ostatniej wypłaty.

Dzisiejszy czterdziestolatek, przy zarobkach rzędu 3000 zł miesięcznie na rękę, w wieku 67 lat może liczyć na ostatnie wynagrodzenie w wysokości 5200 zł, zakładając, że jego pensja będzie rosła rocznie w tempie 2% powyżej inflacji. W tej sytuacji jego emerytura z systemu obowiązkowego wyniesie nie więcej niż 2000 zł miesięcznie – wylicza Maciej Rogala, ekspert od systemów emerytalnych i właściciel serwisu Emerytariusz.pl.

Oszczędności czterdziestolatka

Załóżmy, że przykładowy czterdziestolatek, pan Piotr, będzie odkładał z każdej wypłaty 250 zł miesięcznie przez okres 27 lat. Po osiągnięciu wieku emerytalnego, tj. w wieku 67 lat chciałby otrzymać dodatek w wysokości 1000 zł miesięcznie, wypłacany przez okres 15 lat. Jak to osiągnąć?

Pan Piotr może pokusić się o ulokowanie środków na popularnej lokacie bankowej lub w funduszu pieniężnym, jednak oczekiwany zysk z takiej inwestycji kształtuje się na poziomie inflacji lub 1-2 punkty procentowe powyżej. To za mało. – Korzystając wyłączne z tej formy pomnażania kapitału w przyszłości otrzymamy dodatek w wysokości około 450-550 zł, czyli istotnie niższy od oczekiwanego – mówi Maciej Rogala.

Zysk 5% powyżej inflacji to minimum

Aby nasz bohater otrzymał miesięczny dodatek do emerytury w wysokości 1000 zł, musiałby pomnażać swoje oszczędności w tempie co najmniej 5% powyżej inflacji. Rezultat ten może osiągnąć inwestując np. w akcje spółek notowanych na giełdzie, kupując je samodzielnie lub za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych. Jak jednak podkreśla Maciej Rogala, powierzenie środków towarzystwu funduszy inwestycyjnych (w skrócie TFI), jest rozwiązaniem o wiele wygodniejszym i bezpieczniejszym. – Dzięki ulokowaniu kapitału w funduszu inwestycyjnym już od pierwszej składki minimalizujemy nieuniknione w przypadku akcji ryzyko, jako że fundusz inwestuje w wiele różnych spółek – tłumaczy Maciej Rogala.

Waldemar Wołos, dyrektor ds. rozwoju nowych produktów Union Investment TFI dodaje natomiast, że decydując się na inwestycję w akcje powinniśmy być świadomi mechanizmu zmian cen akcji w czasie, co przygotuje nas na wahania wartości inwestycji i pozwoli konsekwentnie, bez ulegania emocjom realizować założony przez nas cel.

Efektywnie i bez podatku

Zdaniem eksperta Union Investment TFI podstawą efektywnego planu emerytalnego jest regularne odkładanie niewielkich kwot. Wynika z tzw. efekt procentu składanego, który ma miejsce m.in. przy lokowaniu w fundusze inwestycyjne. – Na nasz przyszły zysk pracuje nie tylko powierzony przez nas kapitał, ale również wypracowane w toku inwestycji odsetki. Efekt ten możemy porównać do kuli śnieżnej, która im dalej się toczy, tym większa się staje – wyjaśnia Waldemar Wołos.

W przypadku inwestowania w akcje systematyczne wpłaty mają również zaletę, że prowadzą do uśredniania ceny, po której kupujemy papiery wartościowe bądź jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Dzięki temu unikamy ryzyka wpłacenia większej sumy pieniędzy „na górce”, tuż przed tym, jak giełda wejdzie w fazę cyklicznej bessy, której następstwem jest okresowy spadek wartości naszej inwestycji – dodaje.

Specjaliści radzą również, by odkładając na emeryturę korzystać ze specjalnie stworzonych do tego celu rozwiązań – np. IKE (Indywidualnego Konta Emerytalnego). Konto tego typu daje dostęp do różnych instrumentów finansowych, ale co najważniejsze – oferuje ulgę podatkową, którą pozwala znacząco zwiększyć finalną wartość inwestycji.

W przypadku IKE osoba oszczędzająca, która osiągnie wiek emerytalny jest zwolniona z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki), który w przypadku każdego innego produktu finansowego – także lokaty bankowej – jest naliczany przy wypłacie środków.

Jak pokazują powyższe wyliczenia i wskazówki, nawet czterdziestolatek ma możliwości, by zabezpieczyć swoją emerytalną przyszłość. A że prognozowane świadczenia z systemu obowiązkowego nie wyglądają zbyt zachęcająco, z pewnością warto z tych możliwości skorzystać.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jak Polacy postrzegają inwestowanie?

Posted on 0

Co czwartemu Polakowi korzystającemu z Internetu, inwestowanie kojarzy się z funduszami inwestycyjnymi,  27 procentom z oszczędzaniem, a 38 procentom z możliwością dużego zysku, ale obarczonego ryzykiem. Tylko co dwudziestej osobie obracanie kapitałem kojarzy się z „dreszczykiem emocji” – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI1.

 

Jakie emocje towarzyszą nam podczas inwestowania, jak postrzegamy ryzyko z nim związane oraz co popycha Polaków do funduszy inwestycyjnych lub co ich przed nimi hamuje – te kwestie sprawdził Interaktywny Instytut Badań Rynkowych. Jednym z pozytywnych przekazów, jaki płynie z badania jest fakt, że respondenci są często świadomi ryzyka, jakie towarzyszy inwestowaniu, a jednocześnie wiedzą, jak można je ograniczyć.

 

Aż połowa respondentów zdaje sobie sprawę z faktu, że dywersyfikacja produktów finansowych jest czynnikiem obniżającym poziom ryzyka przy inwestowaniu – podkreśla Piotr Minkina, Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych Union Investment TFI. – To relatywnie dużo, choć wśród osób podzielających ten pogląd przeważają badani z wyższym wykształceniem i lepszymi zarobkami. Te osoby raczej nie zostaną wprowadzone w błąd. Bardziej obawiałbym się stanu wiedzy osób, które są gorzej wyedukowane i zarabiają mniej, a kuszone są „niepowtarzalnymi” ofertami inwestycyjnymi – komentuje Piotr Minkina.

Właśnie brak wiedzy zarówno dotyczącej sytuacji na rynkach i jak w kwestii tego, na czym polega inwestowanie jest główną przeszkodą przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu inwestowania.  Co ciekawe Ci, którzy mają już doświadczenie (kupowali fundusze), twierdzą (33%), że inwestowanie w fundusze jest łatwiejsze niż bezpośrednio w akcje na giełdzie.
Świadomość Polaków na temat inwestowania rośnie. Wiedzą, że większy zysk wiąże się z ryzykiem. Zdają sobie sprawę z konieczności posiadania wiedzy. Brakuje im jeszcze rozeznania, jakie instrumenty i jaki styl inwestowania jest odpowiedni dla nich. Wskazuje na to wrzucenie wszystkich rodzajów funduszy do worka „ryzyko” albo podawanie jako głównej bariery
braku wiedzy nt. sytuacji na rynkach – komentuje Michał Wojciechowski, z-ca Dyrektora Domu Maklerskiego BOŚ. Oznacza to, że Polacy nie mają świadomości, że wśród funduszy jest grupa o niskim ryzyku, porównywalnym z lokatami bankowymi oraz że istnieją style inwestycyjne, które nie wymagają codziennego kontrolowania sytuacji na rynkach np. strategie uśredniania DCA.
W swoich działaniach edukacyjnych, staramy się kłaść nacisk właśnie na praktyczny aspekt, pokazując, jak efektywnie inwestować w fundusze, nie będąc specjalistą rynku i nie przeznaczając na to wielu godzin tygodniowo – dodaje Wojciechowski.

 

Tak naprawdę do inwestowania w fundusze wcale nie potrzebna jest ekspercka wiedza po stronie klienta. Tę wiedzę posiadają zarządzający, którzy opiekują się naszym portfelem, znają nasz poziom dopuszczalnego ryzyka oraz inne preferencje. Biorąc je pod uwagę eksperci opracowują najlepszą strategię inwestycyjną, aby osiągnąć określony cel. Klient jedynie go wyznacza. Drogą do jego osiągnięcia zajmują się już profesjonaliści – podkreśla Piotr Minkina. 

 

Badanie pokazuje też, jak wygląda oswajanie ryzyka przez osoby już poruszające się na gruncie inwestycyjnym. Pytając respondentów, jakie ryzyko zaakceptowaliby dla całości swoich środków niemal wszyscy (90%) odpowiadają, że osiągnięcie zysku poniżej oczekiwań (47%), a w najgorszym przypadku, zysku na poziomie inflacji (43%). Jednak już dla części środków tolerancja dla ryzyka znacznie wzrasta – co piąty badany pogodzi się z utratą części początkowego kapitału, a 17% z zyskiem poniżej inflacji.

 

Co więc mówi nam generalnie badanie postaw związanych z oszczędzaniem i inwestowaniem? Że Polacy aktywni w Internecie racjonalnie podchodzą do pieniędzy, choć czasem brakuje im obiektywnego podejścia do instrumentów finansowych, takich jak fundusze inwestycyjne. Nasza wiedza i znajomość charakterystyki rozwiązań finansowych jednak rośnie i to jest na pewno pozytywna przesłanka przed kolejnymi badaniami.

1 Badanie w formie ankiety internetowej (CAWI) zostało przeprowadzone na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w marcu 2014 r. Badanie zrealizowano wśród osób w wieku 20-65 lat o stabilnej sytuacji finansowej, aktywnie korzystający z internetu w zakresie operacji finansowych (obsługa konta, zakupy online), wielkość próby: N=600.

 

Źródło: Dom Maklerski BOŚ S.A., Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych Union Investment S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Wiedza i osobowość kontra zarobki – co wpływa na stan naszego konta?

Posted on 2

Aż 54% osób twierdzi, że nie ma wystarczająco dużych dochodów, aby oszczędzać nawet drobne sumy pieniędzy – wynika z badania „MoneyTrack 2014” przeprowadzonego przez Dom Badawczy Maison. Czy to jedyny powód biernej postawy Polaków w zakresie dbania o własne finanse?

Okazuje się, że nie. Wysokość dochodów najczęściej jest bowiem wymówką, a nie rzeczywistą przyczyną. – To, czy jesteśmy skłonni oszczędzać, inwestować czy ubezpieczać się, wynika nie z tego, ile mamy w portfelu, ale co myślimy o pieniądzach – mówi autora badania, dr hab. Dominika Maison, prof. Uniwersytetu Warszawskiego.

Potwierdzają to liczby. Zbadana przez Dom Badawczy Maison różnica w łatwości wydawania pieniędzy pomiędzy osobami o najwyższych (więcej niż 1340 zł) i najniższych (mniej niż 750 zł) dochodach jest minimalna. Kluczową zmienną, która determinuje, na ile swobodnie dysponujemy naszymi środkami – niezależnie czy konsumujemy, czy inwestujemy – jest subiektywne postrzeganie swojej sytuacji materialnej. Im lepiej ją oceniamy, tym bardziej jesteśmy skłonni wydać zarobione pieniądze.

Na tę psychologiczną zależność, która dość często powstrzymuje nas przed oszczędzaniem, nakłada się brak dostatecznej edukacji ekonomicznej. – Tylko znajomość podstawowych praw ekonomii pozwala na podejmowanie rozważnych decyzji finansowych. Dlatego tak ważne jest uświadomienie sobie m.in., że wysoki zysk wiąże się z wysokim ryzykiem, a ceną za bezpieczeństwo jest mniejszy zysk. Niestety, jak dowodzą choćby badania Narodowego Banku Polskiego, wiedza finansowa Polaków wciąż jest bardzo niska – mówi Piotr Minkina, dyrektor ds. produktów inwestycyjnych Union Investment TFI.

Z danych NBP wynika, że aż 51 proc. Polaków ma problemy z wyliczaniem procentów, a 72 proc. posiada znaczne braki w podstawowej edukacji ekonomicznej. Zaledwie 4 proc. Polaków wykazuje się wysokimi kompetencjami w tej dziedzinie. To powoduje, że trudno jest nam ocenić, która z ofert proponowanych nam przez instytucje finansowe jest dla nas najlepsza i czy zysk, jaki obiecuje reklama jest rzeczywiście możliwy do osiągnięcia.

Z niedostatecznej wiedzy rodzą się obawy i niechęć do pomnażania posiadanego kapitału. – Polacy cały czas są negatywnie nastawieni do inwestowania, a dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nie rozumieją jego zasad – wyjaśnia Dominika Maison. Z przytaczanego już badania „MoneyTrack 2014”, analizującego postawy Polaków wobec pieniędzy oraz instytucji finansowych, wynika, że aż 61% Polaków uważa inwestowanie za zbyt skomplikowane. To o tyle interesujące, że pomnażanie kapitału wcale nie musi być trudne. Oprócz np. bezpośredniej inwestycji na giełdzie (która wymaga wiedzy i doświadczenia), mamy przecież do dyspozycji wiele rozwiązań finansowych, z których można skorzystać równie łatwo, jak z lokaty bankowej. Jak widać – stereotypy związane z inwestowaniem wciąż są silne.

Kult gotówki

Interesującym zjawiskiem psychologicznym, na które zwraca uwagę Dominika Maison, a które tłumaczy niski stan naszego konta bankowego, jest również tzw. „kult gotówki”. Jak to się przekłada na realne zachowania finansowe?

Im silniejszy kult gotówki, tym rzadsze korzystanie z produktów finansowych oraz – paradoksalnie – mniejsza skłonność do oszczędzania. Dla przykładu, wśród osób o niskim kulcie gotówki aż 89% ma konto bankowe, a 45% posiada oszczędności. Wśród osób, u których kult gotówki jest wysoki, konto posiada niespełna 45%, a oszczędności jedynie 16%. Co więcej, odsetek korzystających z lokaty bankowej wynosi w tej grupie zaledwie 5%.

W kontekście najnowszych badań psychologicznych nasuwa się wniosek, że aby mądrze i efektywnie zarządzać swoimi pieniędzmi, wcale nie trzeba bardzo dużo zarabiać. Zazwyczaj wystarczy zmienić przyzwyczajenia i nieco inaczej spojrzeć na pieniądze. Tym bardziej, że najefektywniejszą, a jednocześnie najmniej obciążającą domowy budżet, metodą jest systematyczne odkładanie nawet drobnych kwot – mówi Piotr Minkina.

Jego zdaniem, jeśli powierzymy swoje pieniądze uczciwej, profesjonalnej, komunikującej się w sposób jasny i przejrzysty instytucji finansowej,  która pomoże nam  wybrać produkt dopasowany do naszego „profilu inwestycyjnego”, pozostanie nam tylko czekać, aż praca zarządzających oraz efekt procentu składanego w kolejnych latach pomnoży nasze oszczędności.

Jednocześnie warto mieć w pamięci, że na dłuższą metę ważne jest przyswojenie podstawowej, wcale nie tak trudnej, wiedzy ekonomicznej. Pomoże nam ona racjonalnie oceniać ofertę rynkową i z jeszcze większą świadomością zarządzać posiadanym kapitałem  – podkreśla ekspert.

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Emerytura to nie tylko ZUS i OFE

Posted on 1

Zwiększa się liczba osób, które są świadome faktu, że bez względu na to czy wybiorą sam ZUS czy ZUS i OFE, ich świadczenia emerytalne będą niskie. Chociaż Polacy coraz chętniej podejmują działania w celu zapewnienia im satysfakcjonującego poziomu życia na emeryturze, nie zawsze wybierają odpowiedni sposób. Expander radzi, aby oszczędzanie na swoją przyszłość rozpocząć od analizy zalet każdego z rozwiązań.

 

Wśród wielu produktów finansowych, które mogą posłużyć gromadzeniu środków na dodatkową emeryturę, możemy znaleźć m.in. IKE, czyli indywidualne konto emerytalne, oraz IKZE – indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego. Oba rozwiązania przynoszą dodatkowo korzyści podatkowe. Ponadto w celu zabezpieczenia swojej sytuacji na emeryturze można skorzystać także z ubezpieczenia na życie i dożycie, programów systematycznego oszczędzania z UFK, produktów strukturyzowanych, funduszy inwestycyjnych czy wreszcie po prostu z lokat bankowych lub rachunków oszczędnościowych. Należy przy tym podkreślić, że oszczędzanie na emeryturę nie musi opierać się wyłącznie na jednym rozwiązaniu. Można skonstruować zdywersyfikowany portfel składający się z kilku produktów, o różnym horyzoncie czasowym.

 

IKE i IKZE są częścią trzeciego, czyli dobrowolnego filaru emerytalnego. Rozwiązania te oferują korzyści podatkowe, ale jednocześnie mają ograniczenia w postaci maksymalnych limitów wpłat. W przypadku IKE w tym roku limit wynosi 11 238 PLN, natomiast w IKZE jest on równy kwocie 4 495,20 PLN. Zaletą tego pierwszego jest fakt, że w momencie nabycia uprawnień emerytalnych zgromadzony kapitał będzie zwolniony z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki). Z kolei drugi produkt umożliwia coroczne odliczanie wpłacanych składek od podstawy opodatkowania, co zwykle oznacza, że oszczędzający otrzyma zwrot części podatku. Przykładowo osoba która w 2014 roku dokona wpłaty
w wysokości 4495,20 zł będzie mogła odpisać od podstawy opodatkowania 809,14 zł (przy skali podatkowej 18%), 854,09 zł (przy skali podatkowej 19%) lub 1 438,46 zł (przy skali podatkowej 32%). Natomiast środki wypłacane z IKZE, po osiągnięciu wieku emerytalnego, będą pomniejszone o podatek ryczałtowy w wysokości 10%.

 

Kolejną grupę produktów stanowią ubezpieczenia na życie i dożycie służące gromadzeniu środków na emeryturę. Produkty tego typu systematycznie zyskują na popularności. Zawdzięczają to przede wszystkim temu, że już w momencie przystępowania do produktu ubezpieczony otrzymuje gwarancję tego ile wyniesie jego świadczenie. Może być ono wypłacone w postaci jednorazowej wypłaty na koniec umowy ubezpieczenia lub w postaci renty. Dodatkową zaletą jest to, że zapewniają ochroną ubezpieczeniową przez cały okres trwania produktu. Nie bez znaczenia jest również fakt, że wypłaty jakie otrzymuje klient zwolnione są z podatku od zysków kapitałowych. Osoby, które nie lubią podejmować ryzyka, za ich największą zaletę postrzegają jednak to, że nie są one powiązane z Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi, a zatem nie są obciążone ryzykiem inwestycyjnym.

 

Innym rozwiązaniem mogą być również programy systematycznego oszczędzania z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK). Stanowią dobre rozwiązanie dla tych, którzy mają problemy z motywacją do oszczędzania. Dzięki temu, że zobowiązujemy się w umowie do opłacania składek w ustalonej wysokości, przez pewien ustalony okres czasu, wyrabiany jest w nas nawyk systematyczności. Tego typu produkty stanowią połączenie funkcji inwestycyjnej i ochronnej. Należy jednak zaznaczyć, że ochrona jest tutaj minimalna i ma za zadanie wypłacenie środków zgromadzonych na polisie w przypadku śmierci właściciela na rzecz osoby uposażonej (zazwyczaj z dodatkową premią) oraz odroczenie podatku od zysków kapitałowych do momentu wypłaty środków z produktu. Natomiast prawie cała kwota wpłacana przez klienta jest lokowana w wybrane przez niego fundusze inwestycyjne. Zaletą tego typu produktów są zazwyczaj niskie kwoty wejścia.

 

Z kolei dla osób, które posiadają już pewien kapitał na emeryturę, dobre rozwiązanie mogą stanowić produkty strukturyzowane lub fundusze inwestycyjne (zarówno te otwarte, jak i zamknięte).

 

Produkty strukturyzowane to alternatywa dla lokat i funduszy inwestycyjnych. Są też bezpieczniejsze od tych drugich, bowiem zapewniają gwarancję (całkowitą lub częściową) zwrotu zainwestowanych środków na koniec okresu trwania produktu, jednocześnie dając szansę na atrakcyjne zyski. Taka kombinacja możliwa jest dzięki połączeniu dwóch elementów: bezpiecznego (obligacje) i agresywnego (opcja). Celem pierwszego z nich, na którego zakup przeznacza się większość ze środków, jest ochrona zainwestowanego kapitału na koniec trwania produktu. Z kolei zadaniem drugiego elementu – opcji – jest wygenerowanie zysku. Można porównać ją do „zakładu” o to jak zachowa się w przyszłości dany instrument bazowy, np. indeks giełdowy, koszyk akcji, surowiec czy waluta. W przypadku powodzenia, opcja może przynieść atrakcyjne stopy zwrotu.

 

Ciekawym rozwiązaniem mogą okazać się także fundusze inwestycyjne zamknięte, które w  porównaniu do ich „otwartego” odpowiednika, mają znacznie większą swobodę inwestycyjną. Mogą inwestować np. w nieruchomości, udziały w spółkach niepublicznych, instrumenty pochodne, surowce, wierzytelności czy waluty. Fundusze tego typu tworzone są na ściśle określony czas oraz mają wyższe kwoty wejścia. Dodatkowo stosują ograniczenia dotyczące nabywania i zbywania certyfikatów inwestycyjnych. Przystąpić można do nich tylko w okresach tzw. subskrypcji (zapisów), natomiast w trakcie trwania inwestycji – odkupywanie certyfikatów możliwe jest tylko w ściśle określonych terminach.

 

Wśród innych rodzajów funduszy inwestycyjnych, istotny element portfela emerytalnego mogą stanowić fundusze obligacji korporacyjnych. Z pewnością będą one dobrym rozwiązaniem dla początkujących inwestorów, ponieważ samodzielna inwestycja w obligacje korporacyjne wymaga zarówno wiedzy, znajomości firmy, w którą inwestujemy, ale również obarczona jest ryzykiem niewypłacalności emitenta czy utratą płynności. Dobre fundusze obligacji korporacyjnych zapewniają dużą dywersyfikację portfela, co dodatkowo minimalizuje ryzyko inwestycyjne.

 

Piotr Nowak

Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Źródło: Expander

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Prawo, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , ,

Fundusz awaryjny podstawą domowego budżetu

Posted on 0

O tym, że oszczędzanie na tzw. czarną godzinę jest koniecznością lepiej nigdy się nie przekonać na własnej skórze. Jednak aby nie doświadczyć bolesnego braku pieniędzy w razie nieprzewidzianych zdarzeń, lepiej już teraz zacząć je odkładać, bo budowa takiego funduszu awaryjnego może potrwać kilka lat.

 

Ciężka choroba czy nagła utrata pracy to tylko najbardziej popularne, ale też najbardziej trafne przykłady zdarzeń, które mogą wymagać uruchomienia oszczędności na czarną godzinę. Ich brak będzie nie lada problemem, ponieważ zaciągnięcie bankowego kredytu może okazać się w takich przypadkach niemożliwe. Pozostaje wówczas liczyć na rodzinę lub znajomych. Dlatego warto jak najwcześniej pomyśleć o zbudowaniu tzw. funduszu awaryjnego na nieprzewidziane wydatki.

 

Ile należałoby odłożyć na takim funduszu? Oczywiście im więcej tym bezpieczniej, ale nie trzeba popadać też w skrajności. Dość często przyjmuje się, że odpowiedni komfort zapewni co najmniej trzykrotność miesięcznych dochodów lub wydatków. W tym drugim przypadku należałoby dość dobrze znać swój domowy budżet, na przykład poprzez prowadzenie arkusza z wydatkami, który pozwoli określić niezbędne minimum do przeżycia kolejnych miesięcy bez istotnego spadku stopy życiowej. Optymalny rozmiar domowego funduszu awaryjnego, to natomiast równowartość około półrocznego wynagrodzenia lub wydatków. Uzbieranie takiej sumy może potrwać nawet kilka lat, ponieważ nie powinien to być jedyny cel oszczędzania. Równolegle warto pomyśleć także o odkładaniu środków chociażby na przyszłość dziecka, wkład własny do kredytu mieszkaniowego, wakacyjny wyjazd czy remont mieszkania.

 

W przypadku osoby zarabiającej średnią krajową (2,84 tys. zł), która chciałby odłożyć na czarną godzinę trzykrotność wynagrodzenia przyjdzie oszczędzać przez 29 miesięcy przy założeniu, że na konto oszczędnościowe (3,5 proc.) trafia co dziesiąty zarobiony złoty. Uzbieranie równowartości półrocznej pensji przy tych samych warunkach zajęłoby natomiast 56 miesięcy. Oczywiście im więcej każdego miesiąca trafi na konto oszczędnościowe, tym szybciej uda się osiągnąć cel. Trudno jednak oczekiwać, żeby przy średniej krajowej możliwe było odkładanie tylko na sam fundusz awaryjny po 20 proc. wynagrodzenia (567,6 zł). Wówczas 3- i 6-krotność pensji udałoby się uzbierać odpowiednio po 15 i 29 miesiącach. Lecz nie o wysokość zarobków tutaj chodzi, ponieważ niezależnie od wysokości wynagrodzenia wynik obliczeń będzie przybliżony, rośnie bowiem także docelowa wartość oszczędności. Jeśli więc ktoś zarabia trzykrotnie więcej niż w powyższym przykładzie, to i tak uzbieranie równowartości kwartalnej pensji zajmie mu mniej więcej tyle samo czasu.

 

Przystępując do budowania funduszu na czarną godzinę warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Najpierw warto zacząć od spłaty zadłużenia konsumpcyjnego (kredyt gotówkowy, limit w koncie, karta kredytowa), a dopiero później należy przystąpić do oszczędzania na czarną godzinę. Ewentualne inwestycje (fundusze, giełda) powinny być dopiero następne w kolejności po przynajmniej częściowym zbudowaniu funduszu awaryjnego. Dodatkowo należy określić w jakich sytuacjach możliwe jest skorzystanie ze środków, czym inny jest bowiem utrata pracy czy choroba, a czym innym konieczność naprawy auta lub jego ubezpieczenie, które w mniejszym lub większym stopniu można przewidzieć i zaplanować, a często także sfinansować z bieżących środków.

 

Oszczędzanie na czarną godzinę wymaga żelaznej dyscypliny, ponieważ ma ono to do siebie, że nie wiadomo czy lub ewentualnie kiedy przyjdzie skorzystać z tych środków. A ponieważ bez wyraźnego celu skłonność do odkładania pieniędzy jest zwykle niższa, to warto pomyśleć o ustaleniu stałego zlecenia z rachunku osobistego na konto oszczędnościowe. Wówczas skuteczność oszczędzania powinna być wyższa, ponieważ chęć anulowania takiego zlecenia skłoni do ponownego przemyślenia decyzji.

 Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , ,

Frank staniał, czy warto kupić go na zapas?

Posted on 1

Kurs franka szwajcarskiego spadł do poziomów, które ostatnio odnotowaliśmy w styczniu. Osoby, które spłacają kredyty w tej walucie zastanawiają się więc zapewne, czy jest to tylko chwilowa obniżka. Jeśli tak to warto skorzystać z okazji i kupić walutę na kilka najbliższych rat. Część ekonomistów wróży jednak dalszy spadek ceny franka. Co w takiej sytuacji zrobić? Zdaniem Expandera, jeśli mamy nieco oszczędności rozsądnym wydaje się zrobienie niewielkiego zapasu tej waluty. 

 

Wartość franka szwajcarskiego wyraźnie spadła w ostatnim czasie, co z pewnością cieszy osoby, które spłacają kredyty w tej walucie. Jeszcze trzy miesiące temu jego kurs zbliżał się do poziomu 3,50 zł, a obecnie wynosi jedynie 3,37 zł. Jest więc tańszy od ceny 3,40 zł, która od sierpnia 2012 r. stanowi swojego rodzaju granicę określającą franka jako drogiego lub taniego. Gdy kurs spadał poniżej tej wartości, zachęcaliśmy do kupowania większej ilości szwajcarskiej waluty. W ten sposób można było bowiem uniknąć podwyżek rat w okresach nagłych wzrostów kursu.

 

Obecnie sytuacja wydaje się jednak bardziej skomplikowana. Z jednej strony kurs niższy niż 3,40 zł kusi do odwiedzenia kantoru. Wielu ekonomistów jednak prognozuje dalsze umocnienie złotego w stosunku do szwajcarskiej waluty w tym roku. Pojawiają się nawet opinie, że frank może spaść poniżej 3,30 zł. Takich poziomów nie widzieliśmy od pierwszej połowy 2011 r. (nie licząc zaledwie kilku chwil w ubiegłym roku). Może więc lepszym rozwiązaniem jest kupienie tylko takiej ilości, jaką potrzebujemy na najbliższą ratę,
a z większymi zakupami czekać na jeszcze lepszy kurs?

 

Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jest trudna. Istnieje bowiem ryzyko, że niespodziewane wydarzenia polityczne, których nie brak w ostatnim czasie (np. ponowne zaostrzenie sytuacji na Ukrainie) spowodują, że kurs zamiast spaść – wzrośnie. Z tego względu wydaje się racjonalne, aby nie zwlekać, lecz kupić trochę franków na zapas. Jeśli jednak, zgodnie z prognozami, kurs będzie dalej spadał, to niestety zamiast zyskać możemy przepłacić. Dlatego zapas franków nie powinien być zbyt duży, najwyżej na 2-3 raty.

 

W sytuacji, w której kurs będzie kontynuował spadki, najlepszym wyjściem jest kupowanie coraz tańszych franków na bieżące raty. Te nabyte wcześniej powinniśmy natomiast zostawić na tzw. „czarną godzinę”. Za jakiś czas kurs ponownie może przecież wzrosnąć. Może się też zdarzyć miesiąc, w którym  będą czekały nas zwiększone lub niespodziewane wydatki. Wtedy nie będziemy musieli wydawać pieniędzy na kolejną ratę, tylko skorzystamy z kupionej wcześniej waluty.

 

Trzeba oczywiście dodać, że nie wszyscy spłacający kredyty we mogą kupować sobie walutę na zapas. Możliwość taką mają jedynie ci, którzy zrezygnowali z przeliczania rat przez bank i sami kupują walutę w kantorach tradycyjnych lub internetowych.  Dzięki temu mogą zyskiwać nie tylko na możliwość kupna większej ilości waluty, gdy kurs jest niski. Płacą też niższy spread walutowy, który jest rodzajem ukrytej prowizji. Kurs sprzedaży, po jakim kupujemy fanki, zawsze jest zawyżony o taką właśnie opłatę.
W bankach jest ona jednak dość wysoka, gdyż wynosi średnio ok. 3,3% (nadwyżka kursu sprzedaży ponad kurs średni), ale zdarzają się przypadki, gdzie jest to aż 5%. W kantorach czy kantorach internetowych taka prowizja jest zdecydowanie niższa, nierzadko jest to nawet mniej niż 0,5%. Tylko dzięki niższemu kosztowi wymiany można więc co miesiąc zaoszczędzić ok. 50 zł (przy racie na poziomie 500 CHF). Jeśli połączymy to z korzyściami, jakie niesie za sobą możliwość wyboru momentu zakupu waluty, to okaże się, że osoby, które zrezygnowały z bankowego przeliczania rat niejednokrotnie zaoszczędziły ponad 1 000 zł w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

 

Ile możemy zaoszczędzić samodzielnie kupując franki?

Spadek raty dzięki temu, że kurs
w kantorze jest niższy niż w banku
ok. 50 zł miesięcznie,czyli  600 zł rocznie
Oszczędność w sytuacji, gdy kupimy franki po 3,37 zł a później kurs rośnie do 3,45 zł ok. 40 zł w każdym takim przypadku

Dotyczy kredytu z ratą wynoszącą 500 CHF

Opracowanie: Expander Advisors

 

 

 Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Wakacje na kredyt: jeśli musisz, wybierz mądrze

Posted on 1

Banki chętnie podsuną swoją ofertę jeśli tylko potrzeba wakacyjnego wyjazdu wygrywa z brakiem oszczędności na jego sfinansowanie. Pomagamy więc wybrać najlepszy sposób wśród nich.

 

Choć sposobów na sfinansowanie wakacji pieniędzmi banku jest kilka, to żaden z nich nie należy do przesadnie tanich. Jednak podczas wyboru oprócz ceny należy uwzględnić także dodatkowe cechy. Być może na ostateczną decyzję wpłyną także kwestie pozafinansowe, jak sztywny harmonogram spłaty lub wręcz odwrotnie, dowolność w regulowaniu zobowiązań.

 

Najbardziej popularnym rozwiązaniem, w przypadku finansowania urlopu nie swoimi pieniędzmi, jest kredyt gotówkowy. Zwykle jest to rozwiązanie najdroższe, ponieważ średnio (według danych Narodowego Banku Polskiego) jest on oprocentowany na 13,6 proc. w skali roku, a po doliczeniu dodatkowych opłat rzeczywista stopa sięga aż 20,3 proc. Pożyczając więc 5 tys. zł na rok, przy 2,5-proc. prowizji, trzeba będzie płacić raty po 459 zł. Wycieczka taka będzie zatem o 510 zł droższa, tyle wyniesie bowiem całkowity koszt kredytu.

 

Nierzadko zdarza się, że wizyta w banku jest zbędna, ponieważ biura podróży prowadzą także sprzedaż ratalną. Należy liczyć się jednak z tym, że zwykle jest to rozwiązanie droższe od klasycznej pożyczki gotówkowej. Na tzw. „raty zero procent” w przypadku biur podróży liczyć można niezwykle rzadko. A jeśli już się trafiają, najczęściej okazuje się, że po doliczeniu dodatkowych kosztów (najczęściej jest to ubezpieczenie) wcale nie jest to rozwiązanie darmowe.

 

Drugi sposób na pozyskanie dodatkowych środków to kredyt odnawialny w rachunku bieżącym. Zwykle jest to rozwiązanie tańsze, a dla wielu osób także i wygodniejsze. Przeciętne oprocentowanie limitu w koncie wynosi 10,9 proc. w skali roku. Należy liczyć się także z dodatkową prowizją za jego przyznanie (zwykle 2-3 proc.), która pobierana jest co 12 miesięcy, jeśli kredyt wcześniej nie zostanie spłacony, a umowa rozwiązana. Oprócz zwyczajowo niższej ceny limit w rachunku ma dwie dodatkowe zalety. Każdorazowy wpływ na konto zmniejsza saldo zadłużenia przez co bank nalicza niższe odsetki. Ponadto kredyt taki może być spłacany dowolnie, nie ma on ustalonego harmonogramu co daje znacznie większą swobodę. Jednak w przypadku osób niezdyscyplinowanych taka forma zadłużenia może okazać się przekleństwem, ponieważ po kilku miesiącach spłaty pojawić się może pokusa ponownego skorzystania ze środków lub zaprzestania spłaty powodując jednocześnie przedłużenie kredytu na kolejny rok. Oczywiście w zamian za kilkuprocentową prowizję. Wówczas takie kredyt może okazać się nawet droższy od pożyczki gotówkowej.

 

W wielu przypadkach najbardziej rozsądnym rozwiązaniem może okazać się opłacenie wycieczki kartą kredytową. Bank nie pobierze żadnych odsetek, jeśli zadłużenie zostanie spłacone w ciągu półtora miesiąca. Jest to więc rozwiązanie korzystne dla osób spodziewających się przypływu większej gotówki w krótkim czasie od zakupu wycieczki. Brak spłaty zadłużenia przed upływem okresu bezodsetkowego wiązać się będzie natomiast z koniecznością zapłaty niemałych odsetek. Wprawdzie średnie oprocentowanie wynosi w przypadku kart kredytowych 12,6 proc., ale dla najbardziej popularnych kart nierzadko sięga ono nawet maksymalnego limitu (aktualnie 16 proc.).

 

W wielu bankach istnieje dodatkowo możliwość rozłożenia zakupów opłaconych kartą kredytową na raty. Wówczas w ramach przyznanego limitu kredytowego uruchamiane jest coś na wzór typowego kredytu gotówkowego, który jest oprocentowany niżej niż normalne zadłużenie na karcie lub pożyczka. Należy się jednak liczyć z częstym brakiem możliwości zapłacenia kartą. Pośrednicy oferujący wycieczki niechętnie akceptują plastikowy pieniądz odkąd po upadłości kilku biur podróży klienci masowo zaczęli korzystać z procedury obciążenia zwrotnego, w ramach której poszkodowanym trzeba było zwracać wpłacone środki. Co prawda ustalono nowe warunki płatności kartami dla rynku turystycznego (najpierw poszkodowani klienci muszą zgłosić się do Urzędu Marszałkowskiego), ale wciąż wielu pośredników nie przywróciło możliwości opłacania kartami.

 

Na koniec nie powinno zabraknąć także najbardziej oczywistej sugestii. Przy braku oszczędności warto pomyśleć o skromniejszych wakacjach lub zrezygnowaniu z nich na koszt już tych przyszłorocznych. Rachunek jest bowiem prosty, wystarczy oszczędzać po 412 zł co miesiąc, aby na koncie oszczędnościowym (3 proc. w skali roku) uzbierać po roku 5 tys. zł. Gdyby dziś pożyczyć te pieniądze od banku, przez kolejny rok raty będą wyższe przynajmniej o 50 zł.

 Michał Sadrak

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,