Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Oprocentowanie kredytów nadal może przekraczać 12%

Posted on 0

Dzięki obniżce stóp procentowych, maksymalny dopuszczalny przez prawo poziom oprocentowania został obniżony z 16% do 12%. Wiele osób zadłużających się w najbliższym czasie może jednak bardzo się zdziwić, gdy zobaczy, że rzeczywista stopa procentowa kredytu wynosi np. 17%. Taka sytuacja nie oznacza wcale łamania prawa przez bank. Jak zauważa Expander, oprocentowanie rzeczywiste uwzględnia bowiem nie tylko odsetki, ale też inne koszty. Te natomiast obecnie nie są w żaden sposób ograniczone.

 

Co to jest RRSO?

RRSO, czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania jest czymś innym niż oprocentowanie (nominalne) kredytu. To drugie decyduje jedynie o wysokości należnych odsetek. RRSO to natomiast coś w rodzaju wskaźnika, który pomaga porównywać różne oferty kredytowe. Na jego poziom ma wpływ nie tylko wysokość odsetek, ale również innych kosztów. Właśnie dlatego może przekroczyć 12%. Takiemu ograniczeniu podlegają bowiem jedynie odsetki. Prowizje i inne opłaty mogą być obecnie dowolnie wysokie. Zdarza się na przykład, że klienci z niezbyt dobrą historią kredytową, otrzymają pożyczkę tylko jeśli zapłacą prowizję sięgającą kilkunastu procent przyznanej kwoty. Taka opłata może spowodować drastyczny wzrost RRSO do niebotycznego poziomu sięgającego np. 50%.

 

Najważniejszą zaletą RRSO jest to, że pozwala porównywać oferty uwzględniając wszystkie koszty kredytu. Warto jednak dodać, że ułatwia również podjęcie decyzji, gdy suma kosztów kredytu różnych ofert jest taka sama, ale ich oprocentowanie i prowizje będą zupełnie inne. Łatwo to zobaczyć gdy porównamy dwa przykładowe kredyty na kwotę 5 000 zł zaciągnięte na pół roku. Jeden z nich ma oprocentowanie wynoszące 12% i wymaga zapłacenia niskiej prowizji w wysokości 1%. Aby uzyskać drugi kredyt, na tą sama kwotę i ten sam okres, trzeba zapłacić 2% prowizji, ale oprocentowanie jest znacznie niższe i wynosi zaledwie 8,62%.

 

Jeśli policzymy ile łącznie trzeba oddać bankowi, to okaże się, że w obu przypadkach suma odsetek i prowizji wynosi dokładnie tyle samo – 226,45 zł. RRSO wskazuje jednak, że bardziej opłacalna jest oferta z niższą prowizją. W jej przypadku dłużej możemy bowiem dysponować pieniędzmi, które w tej drugiej ofercie od razu musimy wydać na wyższą prowizję. Wskaźnik uwzględnia więc nie tylko wysokość ponoszonych kosztów, ale także wartość pieniądza w czasie.

 

Czemu RRSO jest tak wysokie?

Przy okazji warto dodać, że oprocentowanie rzeczywiste przykładowej lepszej oferty wynosi 16,70%. Czemu jest aż tak wysokie? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze podwyższa je prowizja. Gdyby jej nie było RRSO wynosiłoby 12,68%, a więc znacznie mniej. Wciąż jednak byłoby wyższe niż 12%. Ta niewielka nadwyżka wynika z tego, że kredyt jest spłacany w ratach. Klient nie może więc przez całe 6 miesięcy cieszyć się pożyczonymi pieniędzmi. Już po miesiącu musi bowiem oddać nie tylko odsetki, ale także niewielką część długu. Wynika to z faktu, że każda rata składa się nie tylko z odsetek, ale także tzw. kapitału. Oprocentowanie rzeczywiste byłoby równe oprocentowaniu kredytu tylko wtedy, gdyby nie było prowizji, a dług byłby spłacany jednorazowo na koniec okresu kredytowania.

 

Jarosław Sadowski

Główny analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

W Polsce rozpocznie działalność internetowy dom maklerski z Holandii

Posted on 0

Na początku tego miesiąca zadebiutuje w Polsce założony w Holandii międzynarodowy internetowy dom maklerski o nazwie Degiro. Do plusów tego domu maklerskiego niewątpliwie należy zaliczyć najniższe na świcie stawki opłat pobieranych za transakcje giełdowe. Czy zatem to oznacza, że nasi brokerzy będą zmuszeni zniwelować stawki swoich opłat?

Sześć lat temu pięciu sales traderów pochodzących z Holandii stworzyło internetowy dom maklerski. Głównym celem było, aby był on mniej kosztowny i bardziej zaawansowany, czyli odmienny od wszystkich innych. Od tamtego czasu Degiro dynamicznie podbija następne europejskie rynki, a powodem tego są, jak uważają jego twórcy, najniższe na świecie stawki opłat za transakcje giełdowe.

Niels Klok, jeden z założycieli holenderskiego internetowego domu maklerskiego wytłumaczył że oferowane przez nich stawki są do 80 proc. niższe w porównaniu z obecną oferta polskich domów maklerskich.

Zeszłoroczny ranking biur maklerów „Forbesa” pokazał, że średnia stawka dla klientów korporacyjnych w Polsce to 0,15 – 0,17 proc., a dla inwestorów indywidualnych – 0,25 – 0,3 proc. Holenderski broker na początku będzie obsługiwał wyłącznie klientów indywidualnych, ale w najbliższych planach jest też rynek instytucjonalny.

Dzięki wprowadzeniu silnej konkurencji cenowej Degiro chce przejąć co najmniej 25 proc. udziałów na polskim rynku. Jednak nie jest to wyjątek, ponieważ taki cel stawia sobie Degiro w każdym państwie, na którym debiutuje broker. Niemal w tym samym czasie, co w Polsce dom maklerski chce wystartować z działalnością w Czechach, Turcji, Niemczech i we Włoszech. Degiro funkcjonuje już na swoim rodzimym rynku, a także we Francji, Belgii oraz Austrii.

Korzystając z pośrednictwa holenderskiego brokera można handlować akcjami, obligacjami, kontraktami terminowymi oraz opcjami na stu rynkach na całym globie. W ofercie nie ma jeszcze ETF-ów, ale ma to ulec zmianie. W tym roku Degiro ma wdrożyć jeszcze niestandardową usługę w postaci zbycia i nabycia ułamkowych części akcji.

Sprawa prowizji maklerskich tą wciąż w Polsce temat delikatny. Od kilku lat na naszym rynku maklerskim trwa cicha wojna cenowa, dyktowana w głównej mierze kryzysem w sektorze brokerskim, co z kolei przekłada się na systematyczny spadek obrotów. Jeżeli holenderski dom maklerski rzeczywiście podbije polski rynek, to upaść może wielu rodzimych brokerów, którzy już teraz znajdują się na granicy zyskowności.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Kręte ścieżki bankowych przelewów

Posted on 0

Co się dzieje z pieniędzmi, gdy wychodzą z konta? Jak szybko trafią do odbiorcy? Co zrobić, aby wykonany przelew doszedł do adresata tego samego dnia albo jeszcze szybciej?

 

Przede wszystkim trzeba dokładnie sprawdzać numer konta na jaki wysyłane są pieniądze. Banki nie mają bowiem obowiązku potwierdzania zgodności opisu adresata z podanym numerem rachunku. Jeśli więc nazwa odbiorcy będzie prawidłowa, a rachunek nie, to decydujące znacznie ma konto. W razie pomyłki nie ma nawet możliwości reklamowania takiej operacji. Co najwyżej można uruchomić procedurę zwrotu pieniędzy za pośrednictwem banku. Za usługę tę bank pobierze prowizję i nie da gwarancji, że się powiedzie, bo odbiorca musi wyrazić zgodę na zwrot pieniędzy. Bez tego nie można ich ruszyć i w ostateczności pozostaje droga sądowa. Niezamierzonego adresata można pozwać o bezpodstawne wzbogacenie się.

 

Czujność przy weryfikacji rachunków jest szczególnie wskazana ze względu na coraz częściej podejmowane próby podmieniania numerów kont przy korzystaniu przez klientów z bankowości elektronicznej. Z rezerwą należy też podchodzić do informacji o zmianach nr konta na które ma np. trafić czynsz za mieszkanie. Jeśli informację na ten temat pozyskaliśmy np. z ogłoszenia przyklejonego na klatce schodowej, to lepiej wcześniej zadzwonić i upewnić się, że faktycznie doszło do takiej zmiany. Lepiej też, gdy mamy choćby najmniejszje wątpliwości, potwierdzić telefonicznie taką informację przekazaną mailowo, czy nawet listownie.

 

Przy 100 proc. pewności, że konto jest prawidłowe, przelew może ruszyć. W Polsce działa kilka systemów rozliczeniowych pomocnych w przekazywaniu pieniędzy. Najbardziej popularny to ELIXIR, prowadzony przez Krajową Izbę Rozliczeniową. Tylko w czerwcu przeszło przez niego prawie 132 mln transakcji na kwotę 323 mld zł. To 99 proc. całego ruchu w świecie pieniądza przepływającego między bankowymi kontami.

 

Oprócz ELIXIR-u działa również prowadzony przez NBP system SORBNET oraz należący do sopockiej spółki Blue Media – Blue Cash.

 

Trzy szanse w każdym dniu roboczym

 

W ELIXIRZE w każdy dzień roboczy odbywają się trzy sesje rozliczeniowe, podczas których za pośrednictwem KIR banki „wymieniają się” informacjami o przelewach swoich klientów. Godziny sesji są stałe jest to: 9:30, 13.30 oraz 16.00.

 

Generalnie, jeśli zlecimy przelew rano, mieszcząc się w określonym czasie, to powinien on znaleźć się na koncie docelowym najpóźniej tego samego dnia po południu. Trzeba jednak pamiętać, że konkretny moment przekazania zleceń klientów do realizacji wyznaczają banki. Dlatego też, nie zawsze przelew zlecony o godzinie 9:00 trafi na pierwszą sesję, która zamyka się o godz. 9.30. Informacja o tym, kiedy bank skieruje nasz przelew do realizacji, jest zazwyczaj dostępna na jego stronie internetowej w regulaminie lub na infolinii. W wielu bankach wcale nie jest to jednak łatwo ustalić. Z pomocą idą liczne niezależne strony internetowe, ale zawsze znajduje się tam zastrzeżenie, że publikowane dane mogą być nieaktualne.

 

A reguły są różne. Jak wyjaśnia np. Alior Bank, aby przelew z tego banku został wysłany na I sesję KIR, należy go zlecić do godz. 8:20, na II sesję do godz. 12:20, a na III sesję do godz. 15:10. Są też instytucje, które wymagają złożenia zlecenia na pierwszą sesję do godz. 6.00 rano. W takim przypadku klient, który chce aby odbiorca otrzymał pieniądze około godz. 12 danego dnia, musi go wykonać przed godz. 6.00 albo dzień wcześniej.

 

Skąd te różnice? Przelew po złożeniu rusza w proces przetwarzania. Zaczyna się od jego weryfikacji, poprzez zaksięgowanie i na końcu dołączenie do paczki przelewów wyczekujących do wysłania do KIR.

 

Banki się spieszą, bo im wcześniej przed sesją rozliczeniową przekażą dane do ELIXIR-u, tym mniej za to zapłacą. Najtaniej jest na co najmniej 2 godz. przed sesją, drożej na 1 godz. przed, a najwyższą stawkę trzeba zapłacić za dane dostarczone na pół godziny przed sesją. KIR za pracę w krótszym czasie pobiera wyższą prowizję.

 

W dwie godziny banki ustalają ile są sobie winne

 

Do KIR i przez KIR nie wędrują jednak pieniądze, a jedynie informacje o zleconych przelewach czy poleceniach zapłaty. Sesja ELIXIR określa ostatecznie ile banki są sobie nawzajem winne, po uwzględnieniu kwot przelewanych przez ich klientów. Po tym, gdy klient banku A przeleje do banku B 500 zł, a klient banku B przelewa do banku A 200 zł, do rozliczenia między bankami pozostaje jedynie 300 zł. Po ustaleniu takich informacji KIR przekazuje je do Narodowego Banku Polskiego i wtedy ostatecznie banki dowiadują się ile pieniędzy powinny sobie wzajemnie przekazać. Od startu sesji do ustalenia wzajemnych zobowiązań mija od 1 do 2 godzin. Następnie, gdy KIR potwierdzi dokonanie rozrachunku przez NBP, zaczyna się przkazywanie pieniędzy na konta odbiorców. W celu uniknięcia pomyłki w przekazywanych sumach, kwoty w przelewach wyrażane są w groszach. Przy takim modelu nie ma ryzyka pomyłki z powodu przesunięcia przecinka. Podobnie dzieje się w innych krajach – mówi Tomasz Jończyk, dyrektor linii biznesowej rozliczenia w Krajowej Izbie Rozliczeniowej

 

Bank odbiorcy też decyduje kiedy przyjdzie przelew

 

A kiedy odbiorca zobaczy pieniądze na swoim koncie? Zależy nie tylko od godziny nadania, ale też od sesji przychodzących ELIXIR-u w jego banku. Banki indywidualnie wyznaczają godziny księgowania pieniędzy na koncie klienta. Tak jak w przypadku sesji wychodzących, sesje przychodzące również są trzy. W jednym banku pierwsza sesja przychodząca zamyka się o 10-10.30, w innym o 12.30, podobnie jest z drugą i trzecią, a różnice między bankami sięgają dwóch godzin. Sesja druga zamyka się w zależności od instytucji od 14 do 16, a trzecia od 16.30 do 18.15. Zgodnie z ustawą o usługach płatniczych pieniądze muszą się znaleźć na koncie odbiorcy tego samego dnia w którym trafiły na konto jego banku.

 

Warto jednak pamiętać, że choć nieliczne, ale są też banki, które nie obsługują trzeciej sesji ELIXIRU.

 

Można też przelać natychmiast

 

Aby przyspieszyć operację można sięgnąć po usługi Express ELIXIR-u, który pozwala rozliczać przelew natychmiast. Pieniądze nadane w ten sposób mogą dotrzeć do adresata w kilka sekund. Można je zlecać całą dobę, także w niedziele i święta. Choć są pewne ograniczenia. Przelewy wykonywane przez Express ELIXIR są droższe od standardowych, a natychmiastową wymianę na razie mogą przeprowadzać między sobą jedynie klienci ośmiu banków, 23 kolejne system wdrażają.

 

Osoby chcące skorzystać z natychmiastowych przelewów, mogą również sięgnąć po usługi BluMedia i jego system BlueCash, którego zasięg jest szerszy niż Express ELIXIR-u.

 

Halina Kochalska

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Od 1 lipca br. opłata interchange obniżona do maksymalnie 0,5%

Posted on 1

– Od jutra dla wszystkich kart Visa zaczynają obowiązywać nowe stawki opłaty interchange, obniżone zgodnie z nowelizacją ustawy o usługach płatniczych do poziomu wynoszącego maksymalnie 0,5%, przy czym zostały utrzymane preferencyjne, jeszcze niższe stawki na dokonywane kartami Visa płatności publiczno-prawne i za rachunki domowe.

 

Visa Europe liczy na to, że obniżona prawie dwuipółkrotnie stawka opłaty interchange spowoduje znaczący spadek całkowitej prowizji przekazywanej przez detalistów obsługującym ich agentom rozliczeniowym i będzie stanowić dodatkową zachętę dla detalistów zarówno do rozpoczęcia przyjmowania kart i szybkiego rozwoju sieci akceptacji, jak i do promowania płatności kartami, a tym samym obrotu bezgotówkowego, korzystnego dla konsumentów, detalistów, sektora bankowego oraz całej gospodarki.

 

„Mamy nadzieję, że tak znacząca obniżka opłaty interchange, płynącej do banków z tytułu akceptacji wydanych przez nie kart Visa, przełoży się na niższe koszty dla detalistów, a tym samym większą dostępność usługi. Każdy detalista rozpoczynający akceptację kart powinien otrzymać zadowalającą go ofertę opartą o nową stawkę 0,5%, a detaliści już je przyjmujący będą mogli uzyskać korzystniejsze stawki i bardziej promować płatności kartami” – stwierdziła Małgorzata OShaughnessy, dyrektor zarządzająca regionem Europy Środkowo-Wschodniej, Visa Europe. „Jeżeli obniżka stawek ma przynieść szybki rozwój sieci akceptacji i płatności bezgotówkowych, powinny obniżyć się prowizje pobierane od detalistów przez agentów rozliczeniowych” – dodała Małgorzata OShaughnessy.

 

Ustawa wprowadzająca obniżoną stawkę opłaty interchange, która do tej pory stanowiła zasadniczą część całkowitej prowizji pobieranej od detalisty przez agenta rozliczeniowego, nie ogranicza wysokości tej prowizji. Dostosowanie przez agentów rozliczeniowych wysokości prowizji do obniżonego poziomu opłaty interchange pozostawiono działaniu rynku – konkurencji pomiędzy kilkunastoma agentami rozliczeniowymi działającymi w Polsce.

 

Wprowadzając z dniem 1 lipca br. maksymalną stawkę opłaty interchange w wysokości 0,5%, Visa Europe wspólnie z bankami członkowskimi utrzymała specjalne, niskie stawki na płatności Visa za domowe rachunki oraz płatności publiczno-prawne. Dla płatności publiczno-prawnych dokonywanych kartami Visa wydanymi klientom indywidualnym stawki interchange wynoszą, niezależnie od kwoty danej płatności: 20 groszy przy płatnościach kartami debetowymi i maksymalnie 30 groszy przy płatnościach kartami kredytowymi, a dla płatności za rachunki domowe – również niezależnie od kwoty – odpowiednio 25 i 50 groszy, lecz nie więcej niż 0,5%.

 

Istotnym efektem obniżenia stawek opłaty interchange jest rozpoczęcie akceptacji kart w sklepach Biedronki, największej sieci detalicznej w Polsce, co stanowi ważne wydarzenie dla rozwoju obrotu bezgotówkowego. Płatności kartami zostaną wprowadzone we wszystkich 2,4 tys. sklepach sieci, z których duża część jest zlokalizowana w mniejszych miastach i miejscowościach, stanowiąc naturalny punkt odniesienia dla placówek konkurencji nie przyjmujących jeszcze kart.

 

Visa Europe uważa, że największy potencjał rozwoju płatności kartami w Polsce tkwi w małych detalistach, szczególnie zlokalizowanych w rejonach, gdzie sieć akceptacji jest obecnie najmniej rozwinięta. Dlatego właśnie na mniejszych miastach i miejscowościach koncentruje się teraz program Kartą Visa zapłacisz wszędzie. Nowoczesne terminale z możliwością obsługi płatności zbliżeniowych, instalowane przez agentów rozliczeniowych u działających na tych obszarach detalistów, którzy wcześniej nie przyjmowali kart Visa, będą nadal dofinansowywane przez banki-wydawców kart Visa, co dodatkowo obniży średni koszt akceptacji kart. Na przestrzeni ostatnich czterech lat wsparcie finansowe otrzymane w ramach programu przez agentów rozliczeniowych objęło łącznie blisko 159 tys. terminali EMV zainstalowanych w ponad 138 tys. placówek w Polsce.

 

Strategicznym celem Visa Europe jest rozwój płatności bezgotówkowych, czemu sprzyjać ma tworzenie odpowiednich warunków zarówno dla wydawców kart, jak i agentów rozliczeniowych oraz detalistów.

 

„Uważamy, że nowa struktura opłat interchange Visa w połączeniu z naszymi niskimi kosztami przetwarzania i rozliczania transakcji oraz niskimi opłatami marketingowymi, które zasilają Fundusz Rozwoju Rynku, pozwoli agentom rozliczeniowym w Polsce przedstawiać detalistom w odniesieniu do kart Visa atrakcyjne warunki współpracy” – stwierdziła Małgorzata OShaughnessy.

 

Celem Funduszu Rozwoju Rynku, na który składają się zarówno agenci rozliczeniowi, jak i banki-wydawcy kart Visa, jest wspieranie wielu ogólnorynkowych inicjatyw przyśpieszających rozwój obrotu bezgotówkowego w Polsce. Poprzez ten fundusz polskie instytucje członkowskie Visa Europe przyczyniają się do rozwoju całego rynku płatności kartami, z korzyścią dla wszystkich – również dla detalistów i agentów rozliczeniowych.

 Źródło: Visa

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Wypłacając pieniądze za granicą zapłacisz nawet 80 zł prowizji

Posted on 0

Zbliża się koniec roku szkolnego, a wraz z nim długo oczekiwane wakacje. Jeśli wybieramy się za granicę, powinniśmy pamiętać, że za wiele usług finansowych będziemy musieli zapłacić drożej niż w kraju. Dla przykładu, wypłata równowartości 1 000 zł z zagranicznego bankomatu to nawet ponad 80 zł prowizji. Expander tłumaczy skąd się biorą tak wysokie koszty oraz radzi jak ich uniknąć.

 

Będąc na zagranicznych wczasach musimy przygotować się na wyższe koszty. Czasami będziemy musieli zapłacić nawet za usługi, które zwykle są darmowe. Tak jest dla przykładu w przypadku przychodzących rozmów telefonicznych. Za granicą płacimy nie tylko, gdy dzwonimy do kogoś z naszego telefonu komórkowego, ale nawet wtedy, gdy to ktoś do nas dzwoni.

 

Podobnie jest z wypłatą pieniędzy z konta bankowego. Wiele instytucji finansowych pozwala nam bezpłatnie podejmować pieniądze ze wszystkich bankomatów w Polsce. Nie płacimy też żadnej prowizji płacąc kartą w sklepie. Tymczasem będąc poza granicami kraju musimy być przygotowani na to, że tego typu czynności są obciążone opłatami. Co więcej, zwykle są one znacznie wyższe niż nam się wydaje. Przy wypłacie z bankomatu często zakładamy, że jedynym kosztem może być prowizja. Tymczasem bank w takiej sytuacji pobiera kilka opłat. Gdy wypłacamy równowartość 1000 zł może nas to kosztować w sumie nawet ponad 80 zł.

 

Ukryta opłata

Najbardziej kosztowna jest ukryta prowizja zwana spreadem walutowym. Banki do przeliczenia transakcji stosują własny kurs sprzedaży walut. W przypadku euro najczęściej jest on o ponad 3% wyższy niż średni kurs NBP z danego dnia. Oznacza to, że w przypadku równowartości 1 000 zł taka ukryta prowizja wynosi zwykle nieco ponad 30 zł. Co ważne, zapłacimy ją nie tylko w przypadku wypłaty pieniędzy z zagranicznego bankomatu, ale nawet przy płatności kartą w sklepie. Także wtedy odbywa się przewalutowanie.

 

Często jeszcze więcej możemy zapłacić, jeśli transakcji dokonamy w walucie innej niż euro. Wtedy bowiem naliczana jest zazwyczaj kolejna, dodatkowa opłata w wysokości ok. 2% wartości transakcji. Łącznie za przewalutowanie w takim przypadku zapłacimy ok. 50 zł.

 

Za wypłatę z bankomatu

Najczęściej prowizję zapłacimy również za wypłatę z zagranicznego bankomatu. Zwykle jest ona naliczana procentowo od podejmowanej kwoty i wynosi ok. 3%. W rozważanym przez nas przypadku opłata wyniesie więc ok. 30 zł. Suma wszystkich wymienionych kosztów to aż ok. 60 zł w przypadku wypłaty euro i nawet ok. 80 zł w przypadku innej waluty.

 

Nie zawsze jest tak samo

Oczywiście należy zaznaczyć, że opisany schemat nie zawsze wygląda tak samo. Dla przykładu, Alior Bank i T-Mobile Usługi Bankowe (dawny Alior Sync) nie pobierają prowizji za wypłaty z bankomatu za granicą. Nie jest też naliczana dodatkowa prowizja, gdy dokonujemy transakcji w walucie innej niż euro. Bank jednak rekompensuje to sobie w inny sposób. Kurs sprzedaży euro jest tam aż o 7,2% wyższy niż kurs średni NBP. Koszt jaki ponosi klient wypłacając euro jest więc nawet wyższy niż w innych bankach, gdzie wynosi ok. 6% (3% za wypłatę z bankomatu + 3% przy przewalutowaniu z EUR na PLN).

 

Jak obniżyć koszty?

Najprostszym sposobem obniżenia kosztów związanych z transakcjami zagranicznymi jest oczywiście kupno waluty w kantorze. W ten sposób nie poniesiemy kosztów wypłaty z bankomatu. Dodatkowo koszt przy przeliczeniach walutowych jest znacznie niższy. W przypadku walut takich jak euro, dolar czy funt brytyjski, kurs sprzedaży jest wyższy od NBP nierzadko o mniej niż 1%. Nie jest to jednak korzystne rozwiązanie w przypadku mniej popularnych walut. Udając się więc np. do Egiptu, Turcji, Chorwacji czy Bułgarii zwykle lepiej zabrać ze sobą dolary lub euro i dopiero na miejscu dokonać wymiany na lokalną walutę.

 

Nie warto jednak zabierać ze sobą zbyt dużych kwot w gotówce. Zawsze tam gdzie są turyści, są również złodzieje. Jeśli planujemy większe wydatki za granicą, lepiej zabrać ze sobą kartę płatniczą. Czasami może okazać się wręcz niezbędna, np. aby wypożyczyć samochód czy podczas rezerwacji hotelu.

 

Aby nie przepłacać, a jednocześnie móc korzystać z karty za granicą, warto otworzyć sobie konto walutowe. Produkty te zwykle są prowadzone w euro i dolarach, czasami również w funtach brytyjskich i frankach szwajcarskich. Do takiego konta można zwykle otrzymać kartę. Za korzystanie z nich zazwyczaj nie trzeba płacić. W takim przypadku wypłaty z zagranicznych bankomatów często są niedrogie, np. 5 zł niezależnie od kwoty. Walutę, którą będziemy płacili kartą do konta możemy kupić tanio w kantorze lub kantorze internetowym. W rezultacie koszt wypłat gotówki za granicą można znacznie ograniczyć nie rezygnując z zalet, jakie daje karta płatnicza.

 Jarosław Sadowski

Główny analityk

Expander Advisors

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Bezpieczne płatności kartą na wakacjach

Posted on 1

Według zeszłorocznego badania MasterCard, Europejczycy cenią sobie płatności bezgotówkowe w czasie wakacyjnych wyjazdów. Aż 91% ankietowanych zabiera ze sobą w podróż kartę, a 53% zadeklarowało, że częściej chciałoby płacić nią w czasie urlopu. Karta to wygodny sposób płacenia za towary i usługi. Podstawowe zasady bezpiecznych płatności kartą przedstawia Jarosław Archacki, Dyrektor Handlowy w firmie PaySquare.

 

Transakcje bezgotówkowe wybieramy ze względu na wygodę, szybkość, bezpieczeństwo, możliwość dokładnego śledzenia wydatków a także z obawy, że gotówka może zostać skradziona. Dzięki karcie podróż staje się wygodniejsza – znika problem innych walut, konieczności szukania bankomatu, czy ciągłego martwienia się o bezpieczeństwo gotówki zabranej w podróż.

 

Prowizje i kursy walut

 

Przed wyjazdem warto sprawdzić ewentualne prowizje oraz różnice między kursem walut w kantorze i naszym banku. Istotny jest tutaj przede wszystkim kierunek wyjazdu i obowiązująca w danym kraju waluta. W niektórych krajach dużo bardziej opłaca się dokonywać płatności kartą, a w innych mniej. Według biur podróży im dalszy i bardziej egzotyczny kierunek wybierzemy, tym bardziej opłacalne będzie płacenie kartą. Zawsze jednak warto porównać koszty, a przy częstych podróżach sprawdzić także możliwości jakie dają konta walutowe.

 

Przezorny zawsze ubezpieczony

 

To znane porzekadło sprawdza się w wielu dziedzinach. Na wszelki wypadek, dobrze mieć przy sobie dwie karty – w razie zaginięcia lub kradzieży jednej z nich, zawsze mamy dostęp do pieniędzy z drugiej karty. Trzeba także pamiętać, że nie w każdym miejscu honorowane są wszystkie karty. Mając ze sobą karty różnych organizacji płatniczych i różnego typu z pewnością unikniemy sytuacji, w której uregulowanie rachunku byłoby niemożliwe.

 

Paragony do portfela

 

Tak samo jak w przypadku codziennych zakupów, tak i na wakacjach dobrze jest zatrzymywać wszystkie paragony, potwierdzenia transakcji i wypłat z bankomatów. Jeśli okaże się, że jakaś transakcja została np. podwójnie naliczona, posiadanie paragonu znacznie ułatwi wyjaśnianie sprawy i ubieganie się w banku o zwrot bezpodstawnie naliczonych środków. Zanim jednak otrzymamy paragon, jeszcze przed wprowadzeniem numeru PIN, sprawdzajmy kwotę na wyświetlaczu terminala. Ta prosta czynność i kontrolowanie wydatków pozwolą nam nie przekroczyć kwoty, którą zakładaliśmy i uniknąć przykrej niespodzianki po powrocie z urlopu w postaci mocno naruszonego stanu konta.

 

Dokumenty osobno

 

Jedną z głównych porad dla podróżujących jest trzymanie gotówki w różnych miejscach. To samo dotyczy kart płatniczych. Mając ze sobą więcej niż jedną kartę, należy trzymać je w osobnych miejscach, a nie w jednym portfelu. To proste rozwiązanie zabezpiecza nas przed utratą dostępu do całości naszych środków finansowych. Szczególnie w czasie wakacji, gdy w zatłoczonych, turystycznych miejscach kręci się wielu kieszonkowców.

 

Numer do banku to podstawa

 

W kilku różnych miejscach warto też zapisać numer telefonu do banku. To rzecz, o której często się zapomina, a tylko szybka reakcja pozwoli nam na zabezpieczenie środków na koncie. Numer telefonu do naszego banku znajdziemy na odwrocie karty i najlepiej zapisać go w kilku miejscach – poza telefonem także na karteczkach włożonych do pokrowca na aparat czy kieszonce na dokumenty, aby w razie czego móc szybko z niego skorzystać.

 

Jarosław Archacki

Dyrektor Handlowy w firmie PaySquare

Źródło: PaySquare

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,