Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Nie tylko przedsiębiorcy rozpoczynający działalność gospodarczą mogą skorzystać z obniżonych składek ZUS

Posted on 0

W Polsce osoby rozpoczynające działalność gospodarczą mogą opłacać obniżone składki ubezpieczenia społecznego. W określonych przypadkach mogą to być również ci, którzy posiadają już doświadczenie w biznesie.

Osoby otwierające swój pierwszy biznes mogą przez okres 24 miesięcy uiszczać zmniejszone składki na ubezpieczenie społeczne. Ich wysokość zależy od minimalnej płacy, jaka ustalana jest na każdy rok. Różnica w wartościach odprowadzanych przez początkujących a sumą, jaką do ZUS-u musi oddawać przedsiębiorca z dłuższym stażem jest znacząca np. w skali tego roku wynosi ona ponad 6,8 tys. zł.

Jednak w konkretnych przypadkach z obniżonych składek mogą również skorzystać ci, którzy prowadzili już działalność gospodarczą. Może to nastąpić wówczas, gdy osoba prowadzącą działalność gospodarczą zaczynała współpracę z byłym pracodawcą, ale później od niej odstąpiła.

Dylemat rozwiązał zapis widniejący w poradniku znajdującym się na stronie internetowej Zakładu, który mówi o tym, że warunek o niewspółpracowaniu z byłym zatrudniającym nie dotyczy wyłącznie stażu działalności, ale obejmuje pełny 24-miesięczny okres, w którym przedsiębiorca ma prawo do obniżonych składek.

Przepisy określają także, że wykorzystać obniżone składki ZUS mogą także osoby, które miały firmę, ale ją zamknęły. Warunek jest taki, że od zakończenia działalności do kolejnego jej założenia musi upłynąć 60 miesięcy, czyli 5 lat. Ta reguła dotyczy wyłącznie firm, które podlegały prawu polskiemu, zatem osoby, które w trakcie ostatnich pięciu lat miały firmę za granicą, będą mogły skorzystać z obniżonych składek od razu po uruchomieniu firmy w Polsce.

Podejmując decyzję, czy od zamknięcia wcześniejszego biznesu upłynęło 60 miesięcy, ZUS uwzględnia faktyczne zakończenie działalności, a nie wypełnienie obowiązków biurokratycznych. Zatem złożenie informacji o zakończeniu działalności nie decyduje o uprawnieniu przedsiębiorcy do opłacania zmniejszonych stawek ubezpieczenia społecznego, bowiem decyduje o tym sam termin faktycznego zakończenia działalności.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Startup, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Bankowcy mają zastrzeżenia do zmian w regulacji wypowiadania kredytów

Posted on 0

Związek Banków Polskich nie jest przychylnie nastawiony do tworzonych zmian w prawie upadłościowym. Są obawy, że w wyniku jego ustaleń dojdzie do zaniku kredytowania przedsięwzięć przedsiębiorców. Największą winą ZBP obarcza regulacje ustawy Prawo restrukturyzacyjne, którego pierwsze czytanie nastąpi na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu.

Według bankowców proponowane przepisy ograniczą możliwość wypowiadania umów kredytowych w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Tym samym, przedsiębiorcy będą mieli utworzone dodatkowe przeszkody w dostępnie do pożyczek, a także nie pozwolą im na restrukturyzowanie długów na drodze pozasądowej. W opinii ZBP takie uregulowanie może zatem stracić dorobek pozasądowych procesów restrukturyzacyjnych.

Jednak autorzy projektu są innego zdania. Według nich takiego ryzyka nie ma, ponieważ projektowane przepisy nie zabraniają wypowiadania wszystkich umów kredytowych w trakcie dokonywanej restrukturyzacji. Dodatkowo, już po wszczęciu postępowania restrukturyzacyjnego umożliwiają wypowiedzenie umowy niezrealizowanej przez dłużnika. Uważają też, że banki nadal będą mogły negocjować nowy sposób spłaty zadłużenia.

Jednym z postulatów ZBP było również pozwolenie wierzycielom na występowanie z propozycjami układowymi, co gwarantowałoby wyważenie interesów zadłużonego i wierzycieli. Jednak, według legislatorów, takie wyważenie zostało już sprecyzowane w przyjętym projekcie. Na jego podstawie ci drudzy postanowią np. o zaakceptowaniu układu i będą mogli regularnie kontrolować jego tok. Dodatkowo wierzyciele będą mogli złożyć wniosek o powołanie wyznaczonego przez nich zarządcy lub nadzorcy. Zatem, zdaniem autorów projektu, nie ma konieczności zapewniać każdemu, nawet najmniejszemu wierzycielowi, prawa do inicjowania postępowania czy wnoszenia propozycji układowych. Mogłoby to bowiem generować dodatkowe przeszkody w sprawnym prowadzeniu postępowania. Interesy dłużnika chroni zasada, że tylko on będzie mógł inicjować postępowanie restrukturyzacyjne, i to tylko w sytuacji przed osiągnięciem stanu niewypłacalności, zatem wtedy, gdy wierzyciel nie ma jeszcze podstaw do sądowego ingerowania w funkcjonowanie dłużnika.

Aktualnie projekt ustawy jest przed pierwszym czytaniem.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Bankowość, Biznes, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Przywileje podatkowe dotkną tylko dużych przedsiębiorców

Posted on 0

Resort finansów chce nagradzać uczciwe przedsiębiorstwa dodatkowymi przywilejami. Chodzi jednak o jednostki, które zatrudniają kilkaset osób. W opinii niektórych ekspertów takie działanie sugeruje dyskryminację mniejszych podmiotów.

Ministerstwo Finansów jest w końcowej fazie prac nad projektem ustawy o administracji podatkowej, w której jednym z założeń ma być wdrożenie instytucji autoryzowanego podatnika. Uzyskanie takiego statusu oznaczałoby dla przedsiębiorcy jednoczesne pozyskanie wielu przywilejów. Mógłby on liczyć na wstrzymanie wykonania decyzji do momentu uprawomocnienia się orzeczenia sądu administracyjnego, szybsze odzyskanie podatku lub nadpłaty czy skrócenie czasu przeprowadzania kontroli. Nowe regulacje w pierwszej kolejności miałyby obejmować największe firmy, np. przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 1000 osób i odprowadzających 10 mln zł podatku lub mniejszych podmiotów zatrudniających 100 pracowników i płacących 2 mln zł daniny. Wszystkich podatników mają dotyczyć tylko zmiany w oprocentowaniu odsetek.

Podobne propozycje przedstawiło Ministerstwo Gospodarki, które w upublicznionych w zeszłym tygodniu rekomendacji do projektu ordynacji podatkowej przedstawiło koncepcje karty rzetelnego podatnika. Urząd skarbowy jej posiadaczowi miałby zwracać na czas podatek VAT i nie przeprowadzać u niego kontroli z wyjątkiem doraźnych. Taki podatnik mógłby też załatwiać sprawy w terminie umówionym z urzędem.

Za pakiet takich przywilejów uczciwy przedsiębiorca musiałby w zamian udostępnić fiskusowi stały wgląd do ksiąg podatkowych oraz dowodów księgowych w formie elektronicznej. Kwestia jednak jest taka, że ta propozycja resortu gospodarki jest skierowana głównie do większych podatników.

Takie rozwiązanie budzi wątpliwości ekspertów.

Monika Ławnicka, doradca podatkowy i menedżer w Accreo twierdzi, że najwięcej tych wątpliwości dotyczy ograniczenia grupy podatników mających możliwość starania się o taki status do dużych firm, zatrudniających dużą liczbę pracowników i uiszczających wysokie sumy podatku, czyli generujących spore dochody. Jej zdaniem wprowadzenie takich warunków może być dyskryminujące zwłaszcza w stosunku do małych, lecz rzetelnych podatników.

Według Mariusza Korzeba, doradcy podatkowego i eksperta Pracodawców RP, jeśli ustawodawca chce stwarzać zaufanie obywatela do państwa, to nie powinien dzielić przedsiębiorców na dużych i małych. Dodaje też, że w tej kwestii powinny zostać uwzględnione zasady demokratycznego państwa określone w Konstytucji, a zwłaszcza zasada równości wobec prawa.

Jednocześnie eksperci podatkowi podkreślają, że z ostateczną oceną trzeba zaczekać, aż resort finansów poda szczegóły swoich rozwiązań.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo podatkowe, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Polscy eksporterzy ponoszą straty na Zachodzie

Posted on 0

Polscy eksporterzy coraz częściej ponoszą straty nie tylko z tytułu utraconych rynków zbytu w wyniku embarga czy sanitarnych ograniczeń u naszych wschodnich sąsiadów. Chcąc to sobie zrekompensować kierują jeszcze większą część sprzedaży do innych państw, w tym na rynki unijne. Towarzyszy temu niestety ryzyko braku zapłaty. Krajami o najwyższym wskaźniku zaległości płatniczych wobec polskich eksporterów w 2014 roku są Czechy, Słowacja oraz Niemcy i Francja.

Ilość zleceń na odzyskanie należności od zagranicznych odbiorców polskiego eksportu jest w zasadzie powiązana z dynamiką jego wzrostu: dwucyfrowe, kilkunastoprocentowe zwiększenie eksportu w pierwszym i drugim kwartale oznaczało nawet dwukrotnie większy, bo ponad 35% wzrost ilości kierowanych do nas zleceń windykacji zagranicznej w porównaniu do I kwartału ubiegłego roku – stwierdza Maciej Harczuk, prezes Euler Hermes Collections. Zmniejszenie dynamiki wzrostu eksportu do kilku procent w III kwartale wciąż oznaczało dwukrotnie wyższy, bo blisko 15% wzrost ilości (ale w nie mniejszym stopniu także wartości) zleceń odzyskania pieniędzy od zagranicznych dłużników.

 

Kto nie płaci polskim odbiorcom?

Ilość (ale też analogicznie wartość) zleceń w windykacji zagranicznej wskazuje, iż największymi dłużnikami polskich przedsiębiorstw są firmy z krajów unijnych. Ryzyko braku zapłaty, o jakim możemy mówić na podstawie kierowanych do Euler Hermes zleceń nie rośnie jednolicie.

 Nie rośnie także wprost proporcjonalnie do wartości eksportu do danego kraju. Wartość zleceń odzyskania należności od odbiorców z krajów unijnych jest wyższa niż ich procentowy udział w polskim eksporcie (do UE trafiło 76% polskiego eksportu w okresie I-VII 2014 – za GUS) – w portfelu Euler Hermes zlecenia w stosunku do firm z Unii Europejskiej stanowią około 90% zleceń windykacji zagranicznej.

Problemy z odzyskaniem należności na poszczególnych rynkach nie mają charakteru strukturalnego, branżowego ale nadal finansowy. Nadal wiele firm niezależnie od kraju i sektora ma problemy z finansowaniem swojej działalności. Stąd zróżnicowanie zleceń windykacji eksportowej w podziale na branże jest bardzo duże.

 

Do krajów o najwyższym wskaźniku zaległości płatniczych wobec polskich eksporterów w 2014 roku należą Czechy i Słowacja, gdzie już blisko 25% faktur ma znamiona opóźnienia powyżej 4 miesięcy. Mimo, iż Słowacja jest rynkiem docelowym (w omawianym okresie 2,5% polskiego eksportu – za GUS), to wśród zleceń windykacji zagranicznej Euler Hermes, aż trzykrotnie więcej, bo 7,7% dotyczyło dłużników z tego kraju. W obydwu tych krajach Euler Hermes pomagał polskim firmom odzyskać należności najczęściej w sektorach: transportowym, spożywczym, artykułów przemysłowych (stal) oraz tekstylnym.

Większy także niż procentowy udział eksportu do Włoch (4,6%) jest odsetek zleceń windykowanych przez Euler Hermes od odbiorców z tego kraju – prawie 7%. Recesja w dwóch poprzednich latach we Włoszech i minimalny wzrost, obecnie spotęgowały zatory płatnicze. Średni okres przeterminowania płatności, np. w sektorze żywnościowym czy tekstylnym jest dwukrotnie dłuższy niż w Polsce. Statystyki wyglądają niekorzystnie również dla włoskiego budownictwa i sektora usług dla ludności.

Jeszcze większą dysproporcję w strukturze polskiego eksportu – dużo większy odsetek zleceń windykacyjnych od polskich firm – Euler Hermes odnotowuje na odbiorców z Francji. Francuskie firmy są dłużnikami w przypadku 18% zleceń windykacyjnych, podczas gdy odbierają trzykrotnie mniej, bo niecałe 6% polskiego eksportu. Na rynku francuskim bieżący rok jest szczególnie niekorzystny dla dostawców z branży meblowej, żywności oraz motoryzacyjnej. W sąsiednim kraju – Belgii również nie jest dużo lepiej pod względem płatności na rzecz polskich dostawców – aż 4,4% zleceń windykacyjnych. Najczęściej odzyskiwanymi tam należności są te z tytułu eksportu mebli i elektroniki a także usług transportowych.

Pozostając przy największych rynkach na usługi odzyskania należności z zagranicy wspomnieć trzeba o Niemczech. Pomimo, iż moralność płatnicza firm niemieckich jest dobra na tle tych z innych krajów, a odsetek zleceń windykacyjnych (21,3%) jest niższy niż udział tego kraju w strukturze polskiego eksportu (25,8%), to w niektórych branżach np. transporcie, elektromaszynowej, poligraficznej czy informatycznej obserwujemy średnio dłuższy okres spłaty zobowiązań. Stąd też najwięcej zleceń windykacyjnych kieruje do Euler Hermes polski transport, ale także firmy z branż: chemicznej oraz dóbr konsumenckich: żywność, elektronika, AGD.

 

Konieczna jest zmiana myślenia i większa ostrożność

Domeną wielu polskich firm, chcących poprawić swoją sytuację biznesową poprzez eksport, jest to, że skupiają się przede wszystkim tylko na sprzedaży towarów, a nie na spływie należności. Wzrost ilości zleceń odzyskania należności od dłużników z krajów unijnych, na pewno wynika w pierwszej kolejności z mniejszej ostrożności, dbałości o weryfikację kontrahentów, a następnie o dokumentację towarzyszącą kontraktom i dostawom za granicę. Otwarcie granic nie oznacza bowiem zniesienia także wymogów formalnych, towarzyszących dokumentowaniu sprzedaży. Chociaż nie bez znaczenia są czysto ekonomiczne czynniki – kondycja danych odbiorców, branż czy gospodarek.

Z pewnością pewne spowolnienie tempa odradzania się europejskiej gospodarki w pierwszym półroczu 2014 roku skłaniało odbiorców z tych krajów do częstszego wstrzymywania zapłaty. Działał tutaj (i działa w obliczu wzajemnych sankcji w wymianie handlowej ze Wschodem) efekt czysto psychologiczny – przedsiębiorcy słysząc o pewnym spowolnieniu na rynku wewnętrznym, a następnie o potencjalnych stratach związanych z konfliktem na Ukrainie chcieli jak najwcześniej się do tego przygotować, zatrzymać jak największą część należności w swojej firmie – uważa Tomasz Starus, Członek Zarządu w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes, nadzorujący pion oceny ryzyka.

Z analiz windykatorów Euler Hermes wynika, że wielu dłużników polskich firm nie płaci na czas, nie dlatego że nie może, ale po prostu nie chce. Z kolei polscy eksporterzy chcą (i słusznie zresztą) wyprzedzić innych, zdobyć większy udział na pozostałych rynkach, aby w ten sposób zrekompensować sobie ograniczenia eksportowe. Niestety obecnie ostrożność w doborze kontrahentów jest jeszcze bardziej wskazana – nadprodukcja żywności w całej Unii Europejskiej, presja na jej sprzedaż i niskie ceny skłaniają odbiorców do szukania nowych dostawców, częstej ich zmiany bez uregulowania należności wobec dotychczasowych partnerów.

Fakt, iż dłużnicy częściej obecnie zalegają z zapłatą polskim dostawcom, a jednocześnie dość dobrze współpracują gdy dojdzie do windykacji świadczy o tym, iż w dużej części przypadków jest to efekt postępowania polskich eksporterów, ich nieświadomego (mniej dokładne monitorowanie kontrahentów, zmniejszenie skrupulatności w obiegu dokumentów) lub świadomego tolerowania takich sytuacji. Świadomego, ponieważ stopniowo wydłuża się średnie przeterminowanie z jakim trafiają do Euler Hermes zlecenia windykacyjne. Jest to niebezpieczne, ponieważ trudno naprawdę w tej chwili wskazać konkretne branże, które przeżywają kryzys i w związku z tym dostawcy są w nich bardziej ostrożni. Utrudnia to właściwą ocenę sytuacji i unikanie ryzykownych transakcji, dodatkowo pogłębiane rozluźnieniem procedur przez polskich eksporterów w imię zwiększenia obrotów. Jest to o tyle niebezpieczne, że transakcje eksportowe są z reguły realizowane na większe kwoty niż w obrocie krajowym. Większy wolumen transakcji wynika zarówno z kosztów transportu, jak i konkurencyjności polskich wyrobów (cenowej) na rynkach zagranicznych. Średnia wartość zlecenia windykacyjnego na dłużnika z zagranicy jest ponad trzykrotnie wyższa w stosunku do zlecenia windykacyjnego na dłużnika w obrocie krajowym (i wynosi obecnie średnio ponad 70 tys. złotych).

 

Niemiecka moralność a wschodnie procedury

Sprzedaż do krajów Europy Wschodniej zawsze traktowana była jako ta z kategorii wyższego ryzyka – tak więc zaniedbania dotyczące sprawdzania kontrahentów, czy dokumentowania transakcji chociaż również występowały, to były rzadsze. Błędy te wynikały ze słabej znajomości lokalnych procedur (np. wymóg w określonych dokumentach stosowania okrągłej, a nie prostokątnej pieczęci firmowej) a także niestety – towarzyszącej im korupcji. Poza sektorem rolno-spożywczym sprzedaż na rynki wschodnie prowadzona była w sposób jeśli nie zachowawczy, to raczej przewidywalny. W odróżnieniu od eksportu na rynki unijne (bezpośredni eksport prowadzą nawet najmniejsze polskie przedsiębiorstwa), na rynki wschodnie sprzedawały nie tylko w większości firmy duże, ale także dostarczające wyroby do sprawdzonych, stałych odbiorców, często za pośrednictwem swoich nie tylko oddziałów, ale firm działających na lokalnym rynku. Stąd na tych rynkach straty są rzadsze, chociaż jeśli do nich dochodzi – wartość tych zleceń jest z reguły znaczna. Należności z Ukrainy i Rosji odzyskuje się trudno. Dotyczy to głównie działań sądowych ze względu na niską skuteczność komorników w tych krajach (korupcja, ale też niewystarczające wsparcie organów państwowych).

Zdecydowanie jednym z najlepszych płatników na tle innych państw pozostają Niemcy. Eksporterzy świadomie wybierają ten rynek z uwagi na wysoką moralność płatniczą. Należy jednak podkreślić, że w porównaniu z rokiem 2012 termin regulowania należności przez niemieckim kontrahentów – wydłużył się i w niektórych branżach, np. informatycznej, sięga nawet 70 dni. Słabą moralnością płatniczą wykazują się też firmy działające w dziedzinach przemysłu budowy maszyn i drukarskiego – podkreśla Agnieszka Sztyber, Dyrektor Działu Windykacji Międzynarodowej w Euler Hermes.

W 2014 roku polskim przedsiębiorcom gorzej współpracuje się także z firmami z Wielkiej Brytanii. Znacząco wzrosła liczba przeterminowanych płatności powyżej 90 dni ze strony odbiorców na Wyspach. Dotyczy to głównie transportu i handlu detalicznego.

W opinii ekspertów Euler Hermes w najbliższym czasie należy spodziewać się wzrostu zleceń windykacyjnych szczególnie na odbiorców z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W odniesieniu do 2012 roku, znacznie wzrosła wymiana handlowa z Czechami i Ukrainą co z pewnością wpłynie na zwiększenie ryzyka kredytowego i na ilość zleceń przekazywanych do windykacji. Z uwagi na spadek wzrostu gospodarczego, który odnotowuje Słowacja, zatory płatnicze zdecydowanie wzrosną również na tym rynku.

 

Wyłudzenia w eksporcie

W roku 2013 polscy eksporterzy stali się ofiarami największej od lat fali oszustw ze strony zagranicznych kontrahentów. Często mamy do czynienia z firmami, które z góry zostały powołane tylko po to aby wyłudzić towar podczas swojej krótkiej działalności. W bieżącym roku zauważyliśmy znaczący wzrost nierzetelnych odbiorców na terenie Wielkiej Brytanii i Francji (szczególnie w przemyśle mięsnym i meblowym). Często z powodu uśpionej ostrożności polskich przedsiębiorców oszustwo ma miejsce na samym końcu transakcji. Najczęściej jest to rezultatem zmiany punktu dostawy przez kogoś kto jest dobrze o niej poinformowany i który przejmuje towar.

Znane nam są również sytuacje, w których zamówienia złożył rzetelny kontrahent a nieuprawnione osoby poprzez stronę internetową prawie identyczną do oryginalnej strony odbiorcy, przejmują kontakt z eksporterem.

Dłużnicy wykorzystują wszelkie możliwe sposoby aby uniknąć lub opóźnić płatności. Na rynku włoskim odnotowujemy też coraz częstsze przypadki, gdy dłużnicy celowo składają wnioski o wszczęcie postępowania upadłościowego, aby chronić się przed wierzycielami, co pozwała im na opóźnienie realizacji płatności na rzecz polskich dostawców o kolejne 4-5 miesięcy.

Źródło: Euler Hermes

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Kto może starać się o opodatkowanie w formie karty podatkowej?

Posted on 0

W przypadku rozliczania się sposobem karty podatkowej osoba prowadząca działalność gospodarczą co miesiąc uiszcza z góry ustaloną kwotę podatku dochodowego. W przypadku, gdy reguły korzystania z karty zostaną przez nią nieprzestrzegane, wówczas musi rozliczać się z podatku na zasadach ogólnych, czyli z użyciem skali podatkowej wraz z 18 proc. i 32 proc. stawkami podatku.

Opodatkowanie dochodu metodą karty podatkowej mogą wybrać właściciele firm działających w zakresie konkretnych usług, czyli mechanika pojazdów i maszyn, naprawa i konserwacja sprzętu elektronicznego, usługi kosmetyczne, fryzjerskie i weterynaryjne.

Przedsiębiorcy mogą opłacać PIT w formie zryczałtowanej, pod warunkiem, że spełniają następujące warunki:

– napiszą stosowny wniosek o wprowadzenie opodatkowania w formie karty podatkowej,

– zaznaczą w tym wniosku, że rodzaj prowadzonej działalności znalazł się w jednej z dwunastu tabel miesięcznych stawek podatku dochodowego w formie karty podatkowej,

– nie prowadzą więcej niż jednej działalności gospodarczej,

– małżonek przedsiębiorcy nie ma działalności z tego samego zakresu,

– nie produkują lub dystrybuują produktów obciążonych akcyzą,

– działalność wskazana we wniosku prowadzona jest na terytorium Polski,

– prowadząc działalność gospodarczą nie korzystają z pomocy osób niezatrudnionych na podstawie umowy o pracę lub z usług innych zakładów lub firm, chyba że dotyczy to usług specjalistycznych,

– nie zatrudnią więcej niż dopuszczalna liczba pracowników.

Naruszenie któregokolwiek z powyższych wytycznych skutkuje utratą prawa do karty podatkowej i automatyczne przejście na skalę. Przedsiębiorca ma siedem dni na pisemne powiadomienie o tym fakcie urząd skarbowy.

Od dnia, w którym przedsiębiorcy zostało odebrane prawo do korzystania z karty podatkowej musi nastąpić zmiana metody szacowania kwoty podatku, a także trzeba zacząć prowadzić księgi podatkowe, w każdym miesiącu regulować zaliczki na podatek dochodowy oraz co roku składać do urzędu skarbowego zeznanie podatkowe.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Warunkiem zwrotu VAT jest między innymi dobra wiara podatnika

Posted on 0

Do ważniejszych uprawnień podatników VAT należy odliczanie podatku naliczonego z faktur zakupowych. Jednak w rzeczywistości jest coś, co może stanąć na drodze odzyskania tej daniny?

Spośród wielu interpretacji sądów i organów skarbowych stworzona została nieobiektywna koncepcja dobrej wiary podatnika, jako dodatkowy wymóg niezbędny do spełnienia, aby móc odliczyć VAT. Taka konstrukcja powoduje zagrożenie dla pewności obrotu gospodarczego, przede wszystkim ze względu na to, że dotyczy indywidualnych i niedokładnie określonych wymogów, takich jak czynności, które powinno podjąć rzetelnie działające przedsiębiorstwo, aby zweryfikować czy partner biznesowy jest uczciwy.

Przyczynia się to do tego, że podatnik, który został wmieszany w transakcję, podczas której doszło do wyłudzenia VAT ma zadanie niemożliwe do wykonania. Według organów podatkowych powinien on zrealizować o jedną czynność więcej od tych, które podjął aby odzyskać VAT.

Jednak nie jest dobrym pomysłem, aby podatnik był zobowiązany pełnić rolę podmiotu, który szpieguje swojego klienta. Sprawia to bowiem, że organy skarbowe, jak również inne organy państwowe nakładają na podatnika de facto obowiązki związane ze ściganiem przestępstw.

W takich przypadkach, spore znaczenie ma też fakt, że kontrole podatkowe odbywają się po wielu latach od dokonania transakcji. Ocena zachowań podatnika bazuje zatem na wiedzy, którą organy skarbowe nabyły po długim czasie od dnia zdarzenia.

Podsumowując, niezbędne jest podjęcie działań przez ustawodawcę i ustanowienie obiektywnych kryteriów pozwalających na ocenę dobrej wiary. W innym wypadku podatnicy wciąż będą poddani presji budżetowej i mogą ściągać nieuiszczony podatek VAT od kontrahenta, który może go uregulować, a nie od tego, który rzeczywiście był oszustem podatkowym.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Skorzystanie z abolicji składkowej nie jest łatwe

Posted on 0

Dotychczas ok. 100 tys. przedsiębiorców chciało skorzystać z abolicji składkowej. Jednak Zakład Ubezpieczeń Społeczny nie jest tak skuteczny w rozpatrywaniu wniosków i do tej pory udało się to zrobić tylko w przypadku jednej czwartej wniosków.

Od stycznia 2013 roku każda osoba prowadząca działalność gospodarczą, która zadłużyła się względem ZUS-u może wnioskować o ich umorzenie. Pozwala na to ustawa dotycząca tej kwestii, która weszła w życie 9 listopada 2012 r.

Jednak procedura, jaką muszą przejść przedsiębiorcy ubiegający się o umorzenie składek nie jest prosta i może zniechęcić nawet najwytrwalszych. Po złożeniu wniosku abolicyjnego ZUS wydaje decyzję określającą warunki umorzenia. Kluczowym jest obowiązek spłaty należności, których umorzenie nie jest możliwe. Zobowiązanie to obejmuje składki opłacone za pracownika oraz te, które przedsiębiorca odprowadza na ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Pracy i Fundusz Emerytur Pomostowych.

ZUS nie podaje jednak wysokości tej części argumentując to stwierdzeniem, że nie ma takiego obowiązku. W konsekwencji przedsiębiorcy muszą drugi raz wystąpić do ZUS z zapytaniem o kwotę, jaką muszą zapłacić.

Rzecznik prasowy ZUS, Jacek Dziekan wyjaśnia, że na wczesnym etapie całej procedury nie ma możliwości wskazania tej kwoty, ponieważ po wydaniu decyzji może ona ulec zmianie np. na skutek nieopłacenia bieżących składek. Przytacza też art. 10 kodeksu postępowania cywilnego, wskazujący, że organ administracji publicznej, który wydał decyzję, jest nią związany od momentu jej dostarczenia. To, zdaniem Jacka Dziekana, mogłoby przyczynić się do sytuacji, w której przedsiębiorca w sposób nieprawidłowy interpretowałby, że podstawę umorzenia stanowi uregulowanie wyłącznie wskazanej kwoty, mimo że mogłaby się ona zwiększyć o odsetki.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Ubezpieczenia, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Co odróżnia gwarancję od reklamacji?

Posted on 0

Często z powodu braku wiedzy z zakresu ustawowych przepisów konsumenci nie dochodzą swoich praw, które przysługują im w związku z zakupem konkretnej rzeczy. Korzystają na tym przedsiębiorcy, którzy celowo określają krótsze terminy gwarancji.

Na podstawie odpowiednich przepisów Kodeksu Cywilnego lub gwarancji udzielonej przez gwaranta, konsument w przypadku stwierdzenia, iż zakupiony przez niego towar jest niezgodny z umową ma prawo go zareklamować, żądając przywrócenia towaru do stanu zgodnego z umową poprzez jego: zamianę, naprawę, zmniejszenie ceny lub zwrócenie środków.

Od decyzji konsumenta zależy, którą opcję z zakresu uprawnień wybierze. Reklamację, której podstawą jest ustawa należy zgłosić sprzedawcy. Wystarczy tylko udać się do sklepu z paragonem lub innym rachunkiem stwierdzającym sprzedaż.

Aby dochodzić swoich praw na mocy gwarancji konsument musi mieć niezbędny dokument gwarancyjny, na którym muszą widnieć określone w ustawie dane.

W przypadku, gdy gwarantem jest sprzedawca, konsument może ustnie poinformować, z której podstawy reklamacyjnej chce skorzystać.

Kluczową kwestią jest czas, w którym konsument może dochodzić swoich praw. Zgodnie z ustawą, przy „gwarancji konsumenckiej” konsument ma 2 lata na dochodzenie swoich roszczeń. Z kolei długość gwarancji zależy od przedsiębiorcy. Ustawa bowiem nie narzuca ani minimalnego, ani maksymalnego czasu ochrony, ponieważ gwarant może go ustalać we własnym zakresie.

Konsumenci często nie są świadomi dwoistości reklamacji. Dlatego też, bez sprzeciwu akceptują terminy określone przez sprzedawców i nie dochodzą swoich praw, gdy stwierdzą wadę kupionego towaru po ich upływie. W wielu przypadkach dokument gwarancyjny dołączony do paragonu określa paromiesięczny termin gwarancji i nie zawiera informacji o tym, że reklamacja ustawowa jest nadal aktualna. W ten sposób kupujący są wprowadzani w błąd i pozostają przekonani o tym, że utracili już swoje prawa.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Prawo, Wiadomości | Tagged , , , , ,

Wypełniane zeznań podatkowych będzie musiała być ewidencjonowana w kasie rejestrującej

Posted on 0

Podmioty zajmujące się rozliczaniem podatkowym na rzecz osób fizycznych niebędących przedsiębiorcami, od przyszłego roku będą mieli obowiązek ewidencjonowania obrotów. Są to m.in. biura rachunkowe.

A to wszystko z powodu mającego zacząć obowiązywać od 2015 r. nowego rozporządzenia dotyczącego zwolnień z konieczności ewidencjonowania przy wykorzystaniu kas rejestrujących. Obecnie projekt jest na etapie przygotowania i ma regulować obowiązek ewidencjonowania przy użyciu urządzeń fiskalnych wszystkich czynności związanych z doradztwem podatkowym, niezależnie od tego, jaki podmiot je realizuje. Oznacza to, że każde biuro rachunkowe, które rozlicza swojego klienta nieprowadzącego działalności gospodarczej (np. artystę), a także każda osoba, która zarabia dodatkowo robiąc to, będzie musiała kupić kasę rejestrującą.

Plany resortu finansów mogą jednak natknąć się na trudności w postaci nieprecyzyjnych, jak uważają eksperci, zapisów projektu. Obowiązek ewidencjonowania w kasie, niezależnie od poziomu uzyskiwanych obrotów, będzie dotyczył również m.in. usług prawnych (w zakresie doradztwa podatkowego), za wyjątkiem czynności wykonywanych przez notariuszy ujętych we wpisie do repertorium A i P.

W wydanym przez Krajową Radę Doradców Podatkowych piśmie konsultacyjnym wskazano, iż wyrażenie „w zakresie doradztwa podatkowego” może przyczynić się do tego, że obowiązek stosowania kas bez limitu ominie osoby wykonujące czynności z zakresu doradztwa podatkowego bez potrzebnych uprawnień. W sierpniu bowiem nastąpiła deregulacja zawodu, zgodnie z którą tylko część czynności doradztwa jest zastrzeżona dla adwokatów i doradców podatkowych. Chodzi tu m.in. o udzielanie porad i wydawanie opinii oraz wyjaśnień dotyczących zobowiązań podatkowych i celnych, a także reprezentowanie przed sądami administracyjnymi. Pozostałe czynności wskazane w ustawie tj. wypełnianie deklaracji i dokonywanie rozliczeń podatkowych, może wykonywać każdy podmiot lub osoba niemająca żadnych uprawnień. W opinii KRDP, aby projektowy przepis objął każdego z nich obowiązkiem stosowania kas bez limitu należy objąć nie usługi doradztwa podatkowego, lecz czynności doradztwa podatkowego.

Resort finansów uwzględnił zastrzeżenia KRDP i analizuje je. Jednocześnie wyjaśnia też, że podstawowym zamiarem jest nałożenie obowiązku stosowania kas w tym aspekcie wszystkich bez wyjątku. Aktualnie projekt jest na etapie konsultacji.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Dane podatkowe będą przekazywane urzędom skarbowym w jednym formacie

Posted on 0

W sporządzonym przez siebie projekcie nowelizacji ordynacji podatkowej resort finansów zamieścił propozycję dotyczącą wprowadzenia jednolitego pliku kontrolnego dla firm. To oznacza, że podmioty gospodarcze miałyby odgórnie narzuconą formę dostarczania danych podatkowych.

Według obliczeń fiskusa zmiany w elektronicznej kontroli podatkowej i skarbowej powinny przynieść wzrost efektywności wykrywania błędów w rozliczeniach o 7,5 proc.

Aktualnie przy kontrolach podatnicy przesyłają dane w wybranym formacie, najczęściej są to pliki excel, word i pdf. Ten ostatni stwarza kontrolerom najwięcej problemów, ponieważ stanowi wyłącznie skan dokumentu, którego nie można przetworzyć

Igor Roman, menadżer w Deloitte wskazał także na problem w zakresie VAT. Chodzi w szczególności o to, że kontrolerzy dostają dane w różnej strukturze i plikach, dlatego zanim przystąpią do ich analizy muszą często dokonać wiele trudnych zabiegów technicznych, a gdy plik jest nieedytowalny – nie jest to w ogóle możliwe.

Według resortu finansów na zmianach wszyscy wyjdą dobrze. Projekt jednolitego pliku kontrolnego zakłada bowiem użycie szablonu pliku w jednym formacie dla potrzeb kontroli podatkowej. Najprawdopodobniej dane te będą musiały znajdować się w plikach utworzonych zgodnie ze standardem XML.

Wdrożenie jednolitego pliku kontrolnego będzie wiązało się z tym, że wiele firm będzie musiało dokonać aktualizacji systemów ERP i programy finansowo-księgowe (F/K), aby przystosować je do wymagań w zakresie przetwarzania danych zgodnie ze specyfikacją jednolitego pliku kontrolnego. To powoduje, że przedsiębiorcy obawiają się kosztów tych zmian, jednak Ministerstwo Finansów uspokaja i w uzasadnieniu projektu tłumaczy, że aktualizacja programu finansowo-księgowego nie będzie pociągała za sobą dodatkowych kosztów, ponad te, które wiążą się z corocznym obowiązkiem aktualizacji oprogramowania, czyli ok. 600 zł – dla oprogramowania ksiąg rachunkowych i 200 zł – w przypadku innych ewidencji i ksiąg.

W najkorzystniejszej sytuacji będą firmy, w których korzysta się z oprogramowań FK/ERP w chmurze, ponieważ potrzebną aktualizację otrzymają nieodpłatnie. Jedynymi kosztami, z którymi będą musieli liczyć się ci podatnicy będą związane z usługami wdrożenia nowych funkcjonalności, np. szkolenia i kursy.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Niskie kary dla nierzetelnych podmiotów gospodarczych

Posted on 0

Sumy kar, jakie UOKiK nakłada na przedsiębiorców za łamanie prawa stanowi dla nich zachętę do zakładania firmy tylko w celu żerowania na naiwności klientów. Taką opinię wyrazili prawnicy.

Maksymalna kara, jaka może być nałożona na przedsiębiorcę za łamanie praw konsumentów to 10 proc. jego przychodu. Kwestią wzbudzającą wątpliwości jest jednak fakt, że w przepisach mowa jest o przychodzie występującym w roku poprzedzającym rok nałożenia kary. Zdaniem ekspertów prawnych tak sformułowane przepisy otwierają drogę do naciągania klientów.

W ostatnim czasie poruszenie wśród prawników wywołała jedna z podjętych przez szefa UOKiK decyzji dotycząca nałożenia na właścicieli dwóch serwisów internetowych kary w kwocie ok. 10 tys. zł. Okazało się bowiem, że przedsiębiorca prawie przez dwa data prowadził nieuczciwą działalność przekonując niemal 65 tys. klientów, że wysyłają wiadomość tekstową, za którą płacą 1 zł, podczas gdy rzeczywiście było to 30 zł. Łatwo jest obliczyć, ile w tym czasie firma zarobiła na wprowadzaniu klientów w błąd. W porównaniu z tym kara w wysokości 10 tys. zł wydaje się być śmiesznie niska.

Andrzej Jakubiec adwokat i wykładowca w Katedrze Prawa Gospodarczego Uniwersytetu Łódzkiego mówi, że taka kara wprost zachęca do popełniania takich czynów w przyszłości. Jest to bowiem całkowicie nieproporcjonalne do uzyskanych zysków.

Jednak w tej sytuacji, prezes UOKiK niewiele może zdziałać bowiem o tym, jaka może być maksymalna kara nakładana przez niego mówią jasno przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Każdorazowo dokładna suma kary pieniężnej ustalana jest przez szefa UOKiK na podstawie okoliczności konkretnej sprawy. Art. 11 zawiera konkretne przesłanki w kwestii markowania wartości nakładanych kar, którymi ma on obowiązek się kierować. Wspomniane kryteria doprecyzowują wydane przez prezesa UOKiK w ubiegłym roku „Wyjaśnienia w sprawie ustalania wysokości kar pieniężnych za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów”. Definiują one m.in. okoliczności obciążające, które wpływają na podwyższenie kary, a także okoliczności łagodzące.

Jakubiec jest zdania, iż w przypadku tak oczywistego naruszenia prawa kary powinny przewyższać korzyści osiągnięte przez nierzetelnych przedsiębiorców. Przecież chodzi o to, aby dla każdego było jasne, że łamanie prawa zwyczajnie się nie opłaca – mówi adwokat.

Proponuje również, aby zastosować bezpośrednią zależność między wartością kary a wykazanym przychodem osiągniętym dzięki nieuczciwym działaniom. Jego zdaniem kara mogłaby wynosić na przykład dwukrotność tego przychodu.

Jednak UOKiK takie rozwiązanie uznaje za problematyczne, ponieważ w takich sytuacjach istniałby kłopot z ustaleniem wysokości tak określonego przychodu przedsiębiorcy. Ponadto choć UOKiK przyznaje, że kara pieniężna powinna być dolegliwa i zniechęcająca dla przedsiębiorcy, to zaznacza jednocześnie, że jej założeniem nie jest też doprowadzenie do niewypłacalności przedsiębiorstwa.

Reasumując, nie można zapominać o konsumentach, którzy są tutaj poszkodowani, a w ocenie prawników, obecnie nakładane kary stanowią kpinę z poszkodowanych. Co więcej, najwyższa pora, aby rzecznicy praw konsumenta zaczęli wykorzystywać aktywność UOKiK i przekładali ją na indywidualnego konsumenta.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Prawo, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Drony przeżywają boom

Posted on 0

Coraz więcej firm wykorzystuje komercyjnie małe bezzałogowe samoloty nazywane dronami. Na ich nabycie decydują się m.in. filmowcy, agencje reklamowe, fotografowie ślubni czy dostawcy Internetu. Coraz więcej jest też podmiotów, które je zajmują się ich projektowaniem i produkcją.

Rejestrowanie różnych sytuacji z powietrza za pomocą kamery zainstalowanej na małym dronie nie jest dzisiaj ani czymś wyjątkowym, ani specjalnie kosztownym. Chociaż przed laty te małe latające urządzenia kojarzyły się przede wszystkim z wojskiem, to w ostatnich latach przeżywają prawdziwy boom także w cywilu.

Rafał Smoliński, szef firmy Yoberi opowiedział o projektowanych przez firmę bezpilotowcach, które niedawno latały nad nadmorskimi miejscowościami i emitowały sygnał bezprzewodowego dostępu do sieci. Obecnie firma ma trzy urządzenia, ale na jesieni ich liczba ma się powiększyć o kolejnych osiem, dodał też że wystartowały już prace nad nowym rozwiązaniem technologicznym.

Smoliński poinformował, że kolejnym miejscem, gdzie Internet będzie dostarczany dzięki dronom krążącym nad obszarem będą okolice Stadionu Narodowego w stolicy w trakcie odbywających się tam siatkarskich mistrzostw świata na początku września.

Yoberi to nie jedyna firma, która pracuje nad swoimi modelami dronów. Obecnie nad własnymi urządzeniami pracuje już kilkanaście firm i uczelni. Jedną z pierwszych była WB Electronics, która przed ośmioma laty zaczęła projektować, a później produkować własne bezzałogowe samoloty szpiegowskie. Do tej pory firma sprzedała ponad sto maszyn. Dronami zainteresowały się też polskie uczelnie techniczne, w których grupy naukowców pracują nad własnymi projektami.

Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zapowiedziało, że na zakup bezpilotowców i innych bojowych urządzeń planuje przeznaczyć ok. 750-800 mln zł. Polskie podmioty produkujące drony liczą na to, że te pieniądze trafia do nich.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Będą rozwiązania zachęcające przedsiębiorców do mediacji

Posted on 0

Zgodnie z szacunkami resortu finansów spory w sprawach gospodarczych to łączny koszt ok. 40 mln zł rocznie, który leży po stronie przedsiębiorców. Postępowanie sądowe trwa średnio 480 dni, a czas oczekiwania na wykonanie wyroku to kolejne 145 dni. Utworzony przez MG i Ministerstwo Sprawiedliwości zespół osób pracuje obecnie nad rozwiązaniami, które mają ułatwić i spopularyzować mediację i polubowne rozwiązywanie konfliktów. Jednym z kluczowych komponentów tych rozwiązań mają być zachęty pieniężne.

Jedną z propozycji międzyresortowej grupy jest też, aby koszty mediacji prowadzone na podstawie skierowania do sądu były wliczane w poczet kosztów sądowych. Proponowane jest także odstąpienie od opłaty sądowej za wniosek o zatwierdzenie ugody zawartej z udziałem mediatora i zwrot większej niż dotychczas kwoty poniesionej z tytułu zapłaconych już kosztów sądowych, w przypadku gdy dojdzie do zawarcia ugody w wyniku mediacji. Głównym celem jest odciążenie sądów i zwiększenie popularności mediacji. Ponadto, według rekomendacji zespołu pracującego nad zmianami, zasady zwrotu uregulowanej już wcześniej opłaty sądowej byłyby takie same dla powoda i pozwanego, co powinno zachęcić obydwie strony do uczestnictwa w mediacji. Obecnie obowiązujące przepisy różnicują sytuację stron i z tego powodu nie są one w równym stopniu zainteresowane ugodą.

Rozwiązanie jakim jest mediacja ma też swoich przeciwników, ponieważ bywa tak, że przez nią postępowanie nadmiernie się przedłuża. Szczególnie nadużywania jest instytucja wezwania do próby ugodowej, która wykorzystywana jest jako instrument przerywający bieg terminu przedawnienia. Obrazując to przykładem, w ubiegłym roku do sądów rejonowych wpłynęło 14 332 wniosków o zawezwanie do takiej próby, a doszło do zawarcia tylko 207 ugód. Aktualnie bieg terminu przedawnienia roszczenia, który obejmuje wniosek o mediację przerywany jest w chwili dostarczenia odpisu wniosku do mediatora.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Dlaczego przedsiębiorcy wciąż upierają się przy wystawianiu papierowych faktur?

Posted on 0

Dziewięć lat temu wprowadzono możliwość używania elektronicznych faktur. Niewątpliwie do ich zalet można zaliczyć to, iż są one ekologiczne, tańsze i prostsze do wysłania. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego pomimo tych wszystkich dogodności w Polsce nadal tylko 10 proc. faktur jest elektroniczna?

Pomimo wolnego tempa informatyzacja państwa ciągle posuwa się do przodu. Zmiany w tym zakresie umożliwiają przedsiębiorcom m.in. elektroniczne rozliczenia podatkowe czy e-faktury. Jednak wciąż z takich rozwiązań korzystają nieliczni.

Elektroniczne faktury jako pierwsze wprowadziły duże podmioty tj. sprzedawcy energii czy operatorzy telekomunikacyjni. Dzięki temu uzyskują spore oszczędności, nic więc dziwnego, że zachęcają swoich klientów do wyboru faktury w postaci elektronicznej, dając przy tym rabaty.

W przypadku małych i średnich firm pojawiają się jednak opory co do e-faktur.

Badania Millward Brown zrealizowane na zlecenie firmy Billbird wykazały, że mimo iż, osoby fakturujące są usatysfakcjonowane z używania e-faktur w warunkach prywatnych, to przy stosowaniu ich w życiu zawodowym mają już pewne obawy.

Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest nieuwzględnianie kosztów wystawiania papierowych faktur. A przecież nie chodzi tu tylko o pracę polegająca na wpisaniu odpowiednich danych. Uwzględnić należy także koszty papieru, druku czy pracy ludzkiej, bo ktoś przecież musi udać się z tymi dokumentami na pocztę, zapłacić i nadać przesyłkę, a w tym czasie mógłby przecież zrobić coś bardziej pożytecznego.

Według badań, przedsiębiorcy obawiają się też kontroli przedstawiciela z urzędu skarbowego, który zacznie sprawdzać faktury. Jeszcze teraz urzędnik postrzegany jest, jako osoba słabo zaznajomiona z nowymi technologiami, dlatego właściciele firm spodziewają się kłopotów. Warto jednak wiedzieć, że urzędy skarbowe sprawdzają coraz więcej zeznań elektronicznych, a od 2015 roku mają również wstępnie wypełniać PITy za podatników. Kontrolerzy nie mogą znajdywać błędów w poprawnie wystawionej fakturze, bez względu na to czy jest ona elektroniczna czy papierowa.  A czym się one różnią? Otóż tylko tym, że papierowa jest wydrukowana. Podczas kontroli z urzędu skarbowego wszystko, co należy zrobić to tylko udostępnić naszą bazę danych z fakturami elektronicznymi.

W wielu przedsiębiorstwach w dalszym ciągu wymagane jest, aby na fakturze była pieczęć i podpis. W dodatku wysyłane są do kontrahenta dwie kopie faktury z prośbą o podpisanie jednej z nich i odesłanie. Jednak, zgodnie z prawem, ani podpis ani pieczęć nie są obowiązkowe. Takie autoryzowanie nie jest zabronione, ale powoduje wzrost kosztów, a bezpieczeństwo jest często iluzoryczne.

Co prawda przy fakturach elektronicznych także istnieje ryzyko. Zdarza się, że hakerzy wysyłają maile ze słowem „ faktura” w tytule, a tak naprawdę w załączniku znajduje się niebezpieczny wirus. Takie zagrożenia można jednak minimalizować otwierając załączniki tylko od znajomych i wiarygodnych partnerów biznesowych lub użytkując platformy do faktur elektronicznych. Korzystanie z nich nie tylko zwiększa bezpieczeństwo wymiany dokumentów z klientami, ale także umożliwiają przejście na e-faktury w rzeczywistości bezkosztowo. Ich zaletą jest posiadanie wmontowanych mechanizmów potwierdzających odbiór faktury przez odbiorcę, które mogą być wykorzystane przy ewentualnym sporze. Ponadto, innym przydatnym narzędziem są certyfikaty uwierzytelniające, które można zestawić z dokumentem wystawionym w formacie PDF z certyfikatem na stronie kontrahenta.

Ostatnim, ale niezwykle ważnym argumentem są względy ekologiczne. Warto mieć na uwadze, że kilka tysięcy mniej drukowanych faktur w miesiącu, to po prostu więcej zachowanych drzew.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Inwestycje, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Prawo, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

W życie weszły nowe przepisy znoszące obowiązek metkowania towarów

Posted on 0

Coś, co z pewnością zainteresuje przedstawicieli branży handlowej to fakt, że weszła w życie nowelizacja ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług. Nowe przepisy regulują, że od teraz sprzedawcy nie muszą metkować towarów.

Warunkiem jest jednak, aby cena była widoczna w taki sposób, aby konsument nie miał żadnej wątpliwości co do jej wysokości. Ponadto sprzedawcy muszą informować o przyczynie przeceny towarów. Jeśli sprzedawca złamie nowe przepisy lub naruszy regulacje w zakresie uwidaczniania cen, grozi mu kara finansowa w wysokości do 20 tys. zł. W przypadku, gdy do ich złamania dojdzie trzykrotnie w trakcie roku, licząc od dnia, w którym nastąpiło naruszenie tych obowiązków po raz pierwszy, wówczas kara osiągnie do 40 tys. zł.

Nowelizacja dotyczy w szczególności likwidacji obowiązku indywidualnego oznaczania towarów, czyli metkowania. Zdaniem resortu finansów, który zaproponował zmiany, naklejanie cen na poszczególne towary powoduje większe zaangażowanie personelu, co oznacza tym samym wyższe ceny. Ważne jest też ryzyko pomyłek. Zdaniem MF metkowanie jest szczególnie uciążliwe dla mniejszych podmiotów, które nie posiadają odpowiednich systemów ani urządzeń do metkowania towarów kodami kreskowymi.

Wyliczenia MF wskazują na to, że wejście w życie nowych przepisów przełoży się na redukcję obciążeń administracyjnych, które aktualnie szacowane są na ok. 0,5 mld zł rocznie. Resort podkreślił także, iż będzie to miało pozytywny wpływ na poziom kosztów uzyskania przychodów podmiotów funkcjonujących w branży handlu i usług, Jednak, jak na razie, szczegółowe wyliczenie oszczędności możliwych do osiągnięcia nie jest łatwe z powodu braku niektórych znaczących danych.

Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu do nowelizacji ustawy zaznaczyło również, że korzyści społeczne mogą być zbliżone do skali oszczędności związanych z obciążeniami administracyjnymi. Ponadto, w ocenie resortu finansów, proponowane zmiany regulacji przyczynią się do większej elastyczności cen, a pośrednio również do ich zmniejszenia.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Poradnik konsumenta, Prawo, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Firmy leasingowe włączają się do systemu wymiany informacji

Posted on 0

Biuro Informacji Kredytowej, rozpoczęło właśnie współpracę z funkcjonującym już od 20 lat na naszym rodzimym rynku, Związkiem Polskiego Leasingu, oferując leasingodawcom pełny dostęp do systemu wymiany informacji kredytowej.Ponadto do firm leasingowych zrzeszonych w ZPL trafią również dane z bazy BIG InfoMonitor, np. dotyczące zaległych zobowiązań wobec dostawców mediów, usług telekomunikacyjnych czy innych kontrahentów. Dostęp do bazy BIK integrującej informacje z różnych sektorów gospodarki, ułatwi przedsiębiorcom podejmowanie decyzji biznesowych.

Kluczem do stałego rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, jest możliwość pozyskania zewnętrznego finansowania. Takie wsparcie zapewnia przede wszystkim leasing, którego znaczenie, jako instrumentu finansowego z roku na rok wrasta. W odróżnieniu jednak od sektora bankowego, branża leasingowa nie miała do tej pory zapewnionego dostępu do kompleksowej wiedzy o zobowiązaniach swoich klientów. Budowanie przez BIK, wspólnie z firmami leasingowymi, zintegrowanej bazy o przedsiębiorcach, korzystających także z innych niż kredyt bankowy form finansowania, zwiększy znacząco komplementarność całego systemu.

– W grupie roboczej, trwają prace nad ostatecznym wystandaryzowaniem informacji dotyczących zobowiązań przedsiębiorców –mówi Sławomir Grzelczak, wiceprezes BIK. –Chcemy, aby te informacje były jak najbardziej przydatne dla firm leasingowych i mogły wspierać je w efektywnym zarządzaniu procesem sprzedaży i oceną ryzyka– podkreśla. Zdaniem Sławomira Grzelczaka zawiązana właśnie współpraca pozwoli na wypełnienie luki informacyjnej dotyczącej mikroprzedsiębiorstw i firm z sektora MŚP.

 

Bardzo nas cieszy perspektywa współpracy z Biurem Informacji Kredytowej. Dla branży leasingowej to niezwykle istotne, aby stale się rozwijać, a dostęp do kompleksowej wiedzy o zobowiązaniach klientów to kolejny krok naprzód – podkreślił Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu. – Produkty leasingowe cechuje szybkość i prostota dostępu do finansowania oraz minimalne oczekiwania co do zabezpieczeń, co wynika z faktu, iż przez cały okres leasingu właścicielem przedmiotu jest firma leasingowa. Umożliwienie dostępu do danych zgormadzonych w systemie BIK może sprawić, że ocena ryzyka ulegnie w firmach leasingowych kolejnym uproszczeniom, i w efekcie przyczyni się do dalszego zwiększenia dostępu do finansowania, szczególnie dla firm z sektora mikroprzedsiębiorstw i MŚP.

 

Współpraca BIK zarówno z bankami, jak i podmiotami spoza sektora bankowego oparta jest na zasadzie wzajemności. Polega ona na umożliwieniu korzystania z informacji przetwarzanych w BIK instytucjom, które zobowiązały się przekazywać dane o swoich klientach. Korzyści z bezpośredniej wymiany informacji o mikroprzedsiębiorstwach są kluczowe dla zmniejszenia asymetrii informacyjnej, która występuje przy obsłudze finansowania tej grupy klientów.

W bazie BIK znajdują się informacje o ok. 122 mln. rachunków należących do ok. 22 mln. klientów indywidualnych. Równolegle, Biuro posiada informacje o zobowiązaniach kredytowych przedsiębiorców, gromadząc obecnie dane o ponad milionie rachunków kredytowych należących do ponad pół miliona podmiotów. Wypełnienie bazy BIK Przedsiębiorca osiągnie poziom nasycenia porównywalny do bazy konsumentów w 2015 r. Obecnie w Systemie Informacji BIK Przedsiębiorca uczestniczy 14 banków komercyjnych, kilkadziesiąt banków spółdzielczych i dwa zrzeszenia spółdzielcze. Warto podkreślić, że na 1,8 mln firm funkcjonujących w Polsce, około 30 proc. korzysta z kredytu bankowego.

 

– W BIK znajdują się dane dotyczące zarówno firm, jak i konsumentów, warto jednak pamiętać, że około 80 proc. przedsiębiorców, zaciągnęło również kredyt jako klienci indywidualni, finansując często w ten sposób własną działalność gospodarczą – przypomina Sławomir Grzelczak, wiceprezes BIK. – Zatem ryzyko niespłacania kredytu może w efekcie przenikać się pomiędzy bazami i taką korelację w naszych analizach dostrzegamy – dodaje.

 

Zintegrowane dane z baz Grupy BIK, w tym od dostawców mediów i usług telekomunikacyjnych, a w szczególności dane o spłacalności zobowiązań wobec banków, mogą mieć wpływ na wydajność procesów oceny ryzyka. Dostęp w jednym miejscu do pełnej informacji pomoże w ograniczeniu kosztów funkcjonowania firm, doprowadzi do automatyzacji kontroli i monitoringu bieżącej aktywności kredytowo-finansowej klientów, co będzie miało pozytywny wpływ na działalność biznesową.

 

– Współpraca z BIK będzie mieć także pozytywny wpływ na rozwój leasingu konsumenckiego –przypomina Andrzej Sugajski.– Implementacja do ustawy o kredycie konsumenckim przepisów dyrektywy unijnej spowodowała powstanie ryzyka prawnego oraz niewłaściwego zakwalifikowania części umów leasingu jako kredytu konsumenckiego. Spodziewamy się, że z początkiem 2015 r. przeszkoda ta zostanie usunięta i wówczas wraz z rozwojem leasingu konsumenckiego wzrastać będzie także zainteresowanie danymi o konsumentach zgromadzonymi w bazie BIK.

Informacje w bazie BIK zawierają dane osobowe klientów, szczegóły dotyczące kredytu, terminowości spłat oraz informacje na temat ewentualnych zaległości, dotychczasowych działań windykacyjnych i egzekucyjnych. Jeśli rachunek został zamknięty, to informacja o tym, wraz z powodem jego zamknięcia trafia także do bazy Biura. Warto podkreślić, że 90 proc. danych przetwarzanych w BIK ma charakter pozytywny – potwierdza to stan obsługi kredytów i spłacania należności kredytowych na czas.

 

Źródło: Biuro Informacji Kredytowej S.A.

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,