Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Możliwe umocnienie szwajcarskiej waluty może mieć negatywne skutki dla polskich kredytobiorców

Posted on 0

Pod koniec przyszłego miesiąca Szwajcarzy wezmą udział w głosowaniu, którego wyniki mogą mieć bardzo negatywne skutki dla Polaków, którzy posiadają kredyty we frankach. Według czarnego scenariusza szwajcarska waluta może podrożeć do poziomu 4 zł, a to oznacza, że miesięczna rata pożyczki w tej walucie wzrośnie nawet o 250 zł.

Jak informuje dziennik „Metro” referendum w Szwajcarii będzie dotyczyło zwiększenia minimalnych rezerw złota do granicy 20 proc. Skutkami mogą być nie tylko wzrost cen złota na rynkach światowych, ponieważ Szwajcaria będzie musiała je skupić, ale również znaczne umocnienie szwajcarskiej waluty.

Według wypowiadającego się dla gazety Marka Rogalskiego z DM BOŚ, nawet jeżeli w referendum zdecydowana większość Szwajcarów opowie się za „nie”, to kurs franka jeszcze tej zimy może wzrosnąć z 3,5 zł do 3,65 zł. Z kolei szwajcarskie „tak” spowoduje, że szwajcarska waluta zdrożeje do dawno nieobserwowanych poziomów, nawet do 4 zł. Celem organizowanego w Szwajcarii referendum jest zablokowanie tamtejszego banku centralnego.

Jakie będzie to miało skutki dla nas? Wzrost kursu franka okazałoby się fatalne w skutkach dla 700 tys. Polaków, którzy w ostatnich latach zaciągnęli kredyty hipoteczne w szwajcarskiej walucie.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Bankowość, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Nieruchomości, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Trzeba przywyknąć do silnego dolara

Posted on 0

Ostatnie dwa lata przyzwyczaiły nas do słabości amerykańskiej waluty. Jednak od kilku miesięcy ta tendencja ulega wyraźnemu odwróceniu. Dolar idzie w górę i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze droższy. Oznacza to spore zmiany dla wszystkich, od konsumentów, poprzez inwestorów, na firmach i gospodarkach kończąc.

 

Poprzedni szczyt siły amerykańska waluta osiągnęła w połowie 2012 r. Wówczas kurs euro wynosił 1,2 dolara, a na naszym rynku trzeba było za niego płacić 3,55 zł. Dollar Index, obrazujący moc dolara wobec sześciu głównych walut świata, osiągnął wartość 63 punktów dopiero w połowie 2013 r. W maju 2014 r., był o 16 proc. słabszy wobec europejskiej waluty, której kurs skoczył do 1,39 dolara, u nas staniał do 3 zł., czyli o 15 proc., a dolarowy indeks spadł o prawie 10 proc., do nieco poniżej 57 punktów.

 

Dolar długo pozostawał obojętny zarówno na sugestie dotyczące zakończenia ilościowego luzowania polityki pieniężnej przez Fed, które pojawiły się w wypowiedziach Bena Bernanke w połowie 2013 r., jak i na rozpoczęcie tego procesu. Dopiero coraz bardziej wyraźnie rysująca się perspektywa rozpoczęcia przez amerykańską rezerwę federalną cyklu podwyżek stóp procentowych spowodowała, że dolar zaczął dynamicznie zyskiwać na wartości. Do tej pory wobec euro i złotego umocnił się o 10 proc., a Dollar Index wzrósł o 7 proc.

 

Za kontynuacją tej tendencji przemawia nie tylko dążenie Fed do normalizacji polityki pieniężnej, możliwej wskutek poprawy kondycji amerykańskiej gospodarki, ale także przeciwstawne działania między innymi Banku Japonii i Europejskiego Banku Centralnego, które poprzez nadzwyczajne łagodzenie swej polityki zmierzają do pobudzenia swych gospodarek i uniknięcia deflacji, a w przypadku złotego, także Rady Polityki Pieniężnej. Nie oznacza to jednak, że dolar będzie szedł w górę nieprzerwanie, z taką dynamiką, jak w ostatnich miesiącach. Z pewnością będą zdarzały się w tej tendencji korekty, podobne do rozpoczętej w drugiej dekadzie października, jednak trzeba się przyzwyczaić do tego, że amerykańska waluta będzie jeszcze droższa.

 

Trudno prognozować, do jakiego poziomu dotrze dolar, ale przesłanki, stojące za jego umocnieniem są na tyle poważne, że można oczekiwać sporego ruchu w górę. Poprzedni szczyt z połowy 2012 r., czy w przypadku Dollar Index, z połowy 2013 r., wydają się jedynie najbliższym punktem docelowym. Jego osiągnięcie oznaczałoby w przypadku złotego wzrost kursu o 7,5 proc., a w całym, trwającym od połowy czerwca cyklu, dolar umocniłby się wobec naszej waluty o 18 proc. Choć skala ruchu wydaje się duża, nie byłaby niczym nadzwyczajnym.

 

W przeszłości wielokrotnie byliśmy świadkami podobnych, a nawet większych zmian. O 10 proc. dolar podrożał w okresie od lutego 2013 r. do końca czerwca 2013 r. Od lutego do czerwca 2012 r., a więc w ciągu zaledwie kilku miesięcy kurs dolara skoczył o ponad 15 proc., niemal taki sam ruch miał miejsce od listopada 2011 r. do pierwszych dni 2012 r. Warto przy tym zwrócić uwagę, że od czterech lat zwyżka kursu amerykańskiej waluty kończyła się w okolicach 3,5 zł (od 3,47 do 3,55 zł). W trakcie ostatnich dziesięciu lat dolar znalazł się wyżej tylko raz, w lutym 2009 r., czyli w czasie największego nasilenia globalnego kryzysu na rynkach finansowych. Wówczas dotarł do pułapu 3,91 zł., jednak powyżej wspomnianego maksimum (3,5 zł) przebywał zaledwie kilkanaście dni. W tej chwili dotarcie do tego kryzysowego poziomu wydaje się mało prawdopodobne, podobnie jak trwały powrót do wahań w przedziale 3,6-4,3 zł, w ramach których kurs dolara poruszał się od 2001 do połowy 2004 r., choć wśród obecnych prognoz można spotkać i takie jak sporządzona przez Barclays, zakładająca zwyżkę do 3,9 zł. do końca 2015 r.

 

Umacnianie dolara z punktu widzenia polskiego konsumenta oznacza presję na wzrost cen części importowanych dóbr konsumpcyjnych, w tym także trwałego użytku. Przykładem mogą być paliwa, w przypadku których spadek notowań ropy naftowej w sporej części będzie niwelowany właśnie przez wzrost cen sprowadzonego surowca, spowodowany zwyżką kursu dolara. Wzrost cen elektroniki, której większość importu rozliczna jest w dolarach, hamować może jedynie konkurencja między dystrybutorami. Generalnie droższy dolar będzie wpływał na ogólny wzrost cen, czyli będzie sprzyjał pobudzeniu inflacji, co powinno powstrzymać Radę Polityki Pieniężnej przez zbyt agresywnym obniżaniem stóp procentowych.

 

Perspektywa wzrostu notowań dolara powinna skłaniać inwestorów do większego zainteresowania kupnem instrumentów finansowych nominowanych w tej walucie. W ten sposób mogą korzystać nie tylko na zwyżce ich notowań, ale także osiągać zysk z różnic kursu walutowego. Sprzedając w przyszłości te aktywa, uzyskają z tego tytułu wyższą kwotę wyrażoną w złotych. Działanie tego mechanizmu widać bardzo dobrze na przykładzie złota. Od czerwca notowania kruszcu na giełdach obniżyły się 1245 do 1223 dolarów za uncję, czyli o prawie 2 proc. Jednocześnie licząc w złotych jego cena zwiększyła się o 8 proc., właśnie wskutek osłabienia się naszej waluty wobec dolara.

 

W przypadku firm korzyści z umacniającego się dolara powinni osiągnąć eksporterzy. Tu najlepszym przykładem może być KGHM, sprzedający miedź i srebro, rozliczane w amerykańskiej walucie. Mimo spadku cen tych surowców, wyższy kurs dolara powoduje, że w wyniki księgowane w złotych, mogą się poprawiać. Dotyczy to również wielu innych firm, eksportujących nie tylko surowce, ale wszelkie inne wyroby i usługi. Oczywiście w gorszej sytuacji znajdą się przedsiębiorcy importujący towary i komponenty za dolary. Według podobnego schematu na mocniejszym dolarze skorzystać może cała nasza gospodarka, poprzez wzrost konkurencyjności eksportu, wspierającego dynamikę PKB.

 

 Roman Przasnyski

Źródło: Open Finance

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Surowce, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

W jaki sposób płacisz za zakupy ? Przyzwyczajenia i trendy w używaniu kart płatniczych w Europie

Posted on 0

Możliwości płatności bezgotówkowych stale rosną – do dyspozycji mamy m.in. karty płatnicze, płatności elektroniczne, wirtualne waluty. Wszystko to ma wpływ na handel i oczywiście konsumentów. Wśród krajów europejskich można jednak dostrzec duże różnice w akceptowaniu nowych form płatności. SIX Payment Services, wiodący w Europie agent rozliczeniowy podsumowuje swoje doświadczenia.

 

 Niemcy: Pewność i bezpieczeństwo

W Niemczech pożyczanie pieniędzy nie jest popularne, dlatego karty kredytowe przez długi czas pozostawały produktem niepopularnym. Z drugiej strony wygoda płatności kartą jest dostrzegana poprzez silny wpływ oraz popularność kart debetowych . Wyjątkiem pozostają małe płatności. Z tego też powodu płatności bezdotykowe, dedykowane do niewielkich kwot, nie są jeszcze powszechne.

Niemcy są również trudnym rynkiem dla nowych systemów płatności. Mimo, że przedsiębiorcy są skłonni wprowadzać innowacyjne systemy, klienci pozostają na tyle konserwatywni, iż konieczne jest stopniowe budowanie ich zaufania do nowych rozwiązań.

Jednocześnie Niemcy są entuzjastami zakupów online, gdzie płatności realizowane są kartą. Dzięki temu niemiecki rynek e-commerce w ostatnich latach rozwija się bardzo dynamicznie..

 

Włochy: karta przedpłacona zamiast konta bankowego

We Włoszech nadal króluje gotówka, jednak karty stale zyskują na popularności. Szczególnym uznaniem cieszą się karty przedpłacone. Stopień ubankowienia włoskiego społeczeństwa jest dość niski, a w takiej sytuacji banki i poczta preferują wydawanie kart o zminimalizowanym ryzyku kredytowym. Jednak głównym powodem, dla którego karty kredytowe są stosunkowo mało popularne jest fakt, iż Włosi nadal bardziej ufają “bezpiecznej” gotówce, a niepewność gospodarcza kraju związana z kryzysem nie jest czynnikiem zachęcającym do zmiany tych upodobań. Z drugiej strony, naprzeciw kartom i innym metodom elektronicznych płatności wychodzą włoscy regulatorzy, którzy uruchamiając elementy walki z korupcją i szarą strefą wprowadzili maksymalną kwotę płatności gotówkowej w wysokości 1000 EUR.

 

Szwajcaria, Luksemburg i Lichtenstein: sprawa pierwszorzędna

W tych krajach płatności bezgotówkowe są czymś zupełnie oczywistym, a dodatkowo silny wzrost wykazuje rynek zakupów online. Dla obywateli Szwajcarii i Lichtensteinu posługujących się na co dzień frankiem szwajcarskim, realizacja płatności kartą w sąsiednich krajach o odmiennej walucie jest niezwykle komfortowa. Płacąc kartą nie muszą zastanawiać się czy i ile franków w danej chwili wymienić.

W trzech przedstawionych krajach karty debetowe są bardziej popularne niż kredytowe, więc potencjał wzrostu tych ostatnich jest wysoki. Popularność mogą również zdobyć nowe technologie, jak płatności mobilne, które są kolejnym etapem rozwoju rynku.

 

Austria: silny wzrost

Dzięki dobrej sytuacji gospodarczej, płatności kartą wykazują od 2013 roku silny wzrost, głównie kartami debetowymi. Wprowadzenie płatności zbliżeniowych powinno przyspieszyć wzrost tego rynku. Przeprowadzono pierwsze próby płatności zbliżeniowych z wykorzystaniem smartfonów – jednak ten system płatności jest jeszcze we wczesnej fazie rozwoju.

 

Polska i Węgry: W przyjaźni z technologią

Na skutek sytuacji geopolitycznej silny rozwój gospodarczy tych dwóch państw został zapoczątkowany później niż państw zachodnich. Polska i Węgry niejako „przeskakując” pewne etapy rozwoju technologicznego w zakresie płatności i bankowości, korzystają obecnie z bardzo nowoczesnej infrastruktury płatności bezgotówkowych. Co więcej, w tych krajach nowe technologie są szybko akceptowane.

W Polsce udział płatności gotówkowych wciąż pozostaje wysoki, sięgający blisko 90%, jednak Polacy coraz częściej korzystają z kart płatniczych. Jesteśmy w czołówce europejskich państw, jeśli chodzi o adaptację technologii zbliżeniowej, a statystyki potwierdzają dobre perspektywy wzrostu na rynku płatności bezgotówkowych. W Polsce na początku roku 2014 w obiegu funkcjonowało blisko 35 milionów kart płatniczych. Ogólna liczba transakcji bezgotówkowych wzrosła z 312,8 milionów w pierwszym kwartale 2013 roku do 378,4 milionów w pierwszym kwartale 2014 roku, co stanowi wzrost o ponad 20%. Od wielu lat zmieniają się również przyzwyczajenia Polaków związane z użytkowaniem kart. Coraz więcej (ponad 60%) transakcji to transakcje płatnicze w terminalach POS. Pozostała część (40%) stanowią wypłaty z bankomatów.

 

Skandynawia: Społeczeństwo bezgotówkowe

Kraje skandynawskie są na czele w akceptacji płatności bezgotówkowych. Karty są główną metodą płatności we wszystkich sferach życia. Często karta jest jedyną dostępną metodą płatności, a w sklepach i restauracjach gotówka nie jest mile widziana. Skandynawowie wymieniają higienę, bezpieczeństwo, wygodę oraz zmniejszenie ryzyka, iż staniemy się ofiarą przestępstwa, jako główne powody takiego podejścia.

Popularność płatności bezgotówkowych zdecydowanie utrzymuje się w trendzie wzrostowym, mimo, że w wielu krajach to rozwiązanie nie jest jeszcze formą przez klientów preferowaną. Z dużym prawdopodobieństwem Europa podąży śladem Skandynawii, ponieważ korzyści z płatności bezgotówkowych są niepodważalne.

Źródło: SIX Payment Services

Posted in Bankowość, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Nowy gracz na polskim rynku cyfrowych walut

Posted on 0

Wystartowała nowa polska giełda cyfrowych walut. Platforma bitstar, która umożliwia łatwy i intuicyjny zakup lub sprzedaż bitcoinów i litecoinów po najlepszych dostępnych kursach, wyróżnia się przyjaznym interfejsem oraz wysokimi standardami zabezpieczenia transakcji.

 

Bitcoin jest pierwszą i jednocześnie najpopularniejszą kryptowalutą. Umożliwia dokonywanie łatwych, natychmiastowych, a przede wszystkim bezpośrednich transakcji na całym świecie. System funkcjonuje bez centralnej administracji, jest wyjątkowo prosty w obsłudze i zoptymalizowany tak, aby móc korzystać z niego natychmiast. Może być używany na dowolnych urządzeniach mobilnych i stacjonarnych, co czyni go wyjątkowo atrakcyjnym w technologicznym świecie.

 

Na całym świecie cyfrowa waluta zdobywa coraz większą popularność. To rozwiązanie dla osób szukających nowatorskich rozwiązań w świecie finansowym. Płatność bitcoinem może być tak szybka, jak zeskanowanie kodów QR. Również w Polsce rośnie zainteresowanie cyfrowymi walutami. Powstanie giełdy bitstar to kolejny etap naszych działań, których celem jest promocja i rozwój technologii bitcoin w naszym kraju. Już teraz obserwujemy ciągły i dynamiczny wzrost liczby użytkowników serwisu oraz wartości przeprowadzanych przez nich transakcji – mówi Mateusz Kowalczyk, jeden z założycieli bitstar.

 

Platforma bitstar obsługuje cztery waluty: bitcoin, litecoin, PLN i Euro. Osoba korzystająca z serwisu może składać zlecenia zakupu i sprzedaży kryptowaluty po najlepszych dostępnych kursach, ustalanych wraz z innymi użytkownikami na zasadach giełdowych. Dla potwierdzenia, system każdorazowo wysyła drogą mailową komunikat o aktualnym stanie konta. Wpłata i wypłata środków pieniężnych następuje poprzez tradycyjny przelew bankowy. Dodatkowo, istnieje możliwość zasilania konta poprzez przelewy natychmiastowe dotpay. Wartość prowizji pobieranej przez serwis zależy od wolumenu transakcji wykonanych przez ostatnie 30 dni i maleje wraz z ich wysokością.

 

Giełda bitstar powstała w oparciu o ideę przejrzystości i wysokich standardów zabezpieczenia transakcji oraz przyjaznego interfejsu, który umożliwi proste, komfortowe i intuicyjne poruszanie się po serwisie. Zapewnia wygodny podgląd aktualnych notowań i realizowanych transakcji oraz gwarantuje sprawność działania systemu bez względu na natężenie ruchu i transakcji oraz liczbę aktywnych użytkowników – wyjaśnia Kowalczyk.

 

Platforma zapewnia bezpieczeństwo środków dzięki wysokiej jakości zabezpieczeniom, obejmującym m.in. dwustopniową autoryzację użytkownika podczas logowania za pomocą hasła i loginu oraz jednorazowego kodu generowanego przez aplikację Google Authenticator. Rozwiązanie zwiększa bezpieczeństwo korzystania z serwisu i zapobiega przejęciu dostępu do konta po ewentualnej utracie jednego z kanałów autoryzacji. Regularne, niezależne audyty bezpieczeństwa, transparentna struktura i całodobowy system monitoringu zapewniają wysoką jakość usług i spokój klienta giełdy. Własne serwery w renomowanych polskich serwerowniach ATMAN, z wyszkoloną ochroną i profesjonalną autoryzacją dostępu do dedykowanych szaf, pozwalają zachować również bezpieczeństwo fizyczne. Dodatkowo, środki klientów, tzw. cold wallety, przechowywane są w odseparowanych lokalizacjach.

 

Więcej informacji na stronie: https://bitstar.pl/

 

Źródło: Corepr

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Marketing i reklama, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Pożyczki społecznościowe wyższe niż Statua Wolności

Posted on 0

Ponad 111 milionów pożyczonych złotych i blisko 100 tysięcy założonych aukcji pożyczkowych. To podwójny rekord polskiego social lendingu. Ustanowiło go ponad ćwierć miliona użytkowników pierwszej w Polsce platformy pożyczek społecznościowych Kokos.pl. Sztuka ta udała im się w ciągu 6 lat. Próg 111 mln zł został przekroczony we wrześniu.

 

Wyższe niż Big Ben i Statua Wolności

 

111 mln zł to abstrakcyjna liczba, która sama z siebie niewiele mówi. Dlatego przyda się kilka bardziej przemawiających do wyobraźni przykładów. Gdyby kwotę wymienioną na Kokos.pl rozmienić na banknoty 50-złotowe (taka jest najniższa kwota pożyczki w serwisie) i ułożyć je jedne na drugich, to stworzona w ten sposób wieża finansowa osiągnęłaby pułap około 199 metrów i przewyższałaby tak znane budowle jak np. Statua Wolności (93 metry) czy Big Ben (96 metrów). Finansowa wieża z pieniędzy wymienionych na Kokos.pl byłaby czwartym najwyższym budynkiem w Polsce i trzecim w stolicy. Ustępowałaby tylko o 38 metrów Pałacowi Kultury i Nauki (237 m) oraz byłaby raptem o 13 metrów niższa od Sky Tower (212 m), czyli najwyższego budynku we Wrocławiu. Postawiona obok nowojorskiego Empire State Building (381 m) sięgałaby powyżej jego połowy. Swoją wysokością przewyższałaby natomiast niemal dwukrotnie Stadion Narodowy (100 m).

 

111 mln zł w zupełności wystarczyłoby na zakup około 126 butelek najdroższego szampana na świecie: ponad 100-letniego Heidsieck Monopole, odnalezionego w 1997 roku we wraku statku spoczywającego u wybrzeży Finlandii (koszt 1 butelki to około 869 tys. zł). Taką sumę miłośnicy czterech kółek mogliby spokojnie spieniężyć na 26 najdroższych samochodów świata Bugatti 16.4 Veyron (cena za sztukę to ponad 4,2 mln zł). Dla marzących o wycieczce w kosmos to równowartość 139 biletów na prom kosmiczny (wejściówka na pokład Virgin Galactic to koszt około 785 tys. zł) lub 1 prywatnego myśliwca F-15E Strike Eagle (odlotowa przyjemność kosztuje 98, 2 mln zł).

 

Jeśli jednak ktoś nie lubi zawrotnych prędkości lub ma lęk wysokości i wolałby zostać na ziemi, żeby poleniuchować pod palmami, to za 111 mln zł mógłby kupić sobie własną wyspę, np. Dumunpalit na Filipinach, zwaną przez miejscowych „Wyspą Żółwi” (koszt to jedyne 10,8 mln zł) czy liczącą ponad 600 hektarów Nananu-I-Cake na Fidżi (32 mln zł). W obu przypadkach zostałoby w kieszeni jeszcze kilkanaście milionów „na drobne wydatki”. Dla tych, którzy z egzotyki lubią tylko owoce, kusząca opcja: 111 mln złotych można rozmienić na grubo ponad 33 miliony kokosów.

 

Dwucyfrowy wzrost

 

Kokos.pl to główny gracz na rynku social lending (największa liczba użytkowników, największa wartość udzielonych pożyczek, największa liczba założonych aukcji). Użytkownicy Kokos.pl średnio na pożyczkę czekają do 10 minut.

 

Liczba udzielonych pożyczek za pośrednictwem serwisów social lending rośnie w tempie dwucyfrowym rok do roku. W 2008 r. – w pierwszym roku funkcjonowania portalu – użytkownicy pożyczyli sobie ponad 4,3 mln zł. Dwa lata później internauci było to już ponad 28 mln zł. Pod koniec 2011 roku użytkownicy platformy zbliżyli się do progu 59 mln zł, a pod koniec 2012 roku przekroczyli kwotę 81 mln zł. Wartość 100 mln zł przekroczono w pierwszym kwartale 2014 roku.

 

– Co roku odnotowujemy kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby udzielonych pożyczek. To z jednej strony efekt tego, że pożyczki społecznościowe są atrakcyjną alternatywą dla firm pożyczkowych – tutaj można pożyczyć pieniądze nawet na 1% – z drugiej, systematycznego rozwoju serwisu zgodnie z oczekiwaniami użytkowników. Dzięki szczelnej procedurze weryfikacji, spłacalność pożyczek społecznościowych nie odbiega od średniej dla sektora bankowego i wynosi obecnie 90%– tłumaczy Tomasz Bobrowski, PR manager Kokos.pl.

 

Serwis jako pierwszy w Polsce wprowadził m.in. społecznościową wymianę czterech głównych walut (EUR, USD, GBP, CHF), a także wdrożył (również jako pierwszy) gwarancje inwestorskie. Dzięki parametrowi inwestycyjnemu „gwarancja BM”, dostępnemu w automacie, udało się całkowicie wyeliminować ryzyko inwestycyjne.

 

Pożyczki społecznościowe są popularną formą pożyczania pieniędzy w wielu krajach. W Wielkiej Brytanii, użytkownicy samej tylko ZOPA, pioniera światowego social lendingu, przekroczyli już próg 616 mln funtów. W Chinach, społecznościowy rynek wyceniany jest dziś na około 8 miliardów dolarów. – W wielu państwach powstają nawet specjalne fundusze inwestycyjne dedykowane rynkowi pożyczek społecznościowych. Na naszym podwórku to dla niektórych mimo wszystko wciąż futurystyczna wizja. Ale uruchomienie takich rozwiązań wydaje się tylko kwestią czasu – prognozuje Tomasz Bobrowski z Blue Media.

 

Źródło: Kokos.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , ,

Rekordowe wymiany walut Polaków podczas wakacji

Posted on 0

W trzy wakacyjne miesiące za pośrednictwem e-kantorów Polacy wymienili aż 5,4 mld zł. Najpopularniejszą wakacyjną walutą było zdecydowanie euro, na drugim miejscu uplasowały się dolary. Średnio jednorazowo wymienialiśmy ponad 7 tys. zł. W porównaniu do ubiegłorocznych wakacji wymienialiśmy częściej i więcej.

 

Operator dwóch popularnych serwisów wymiany walut w sieci Internetowykantor.pl i Walutomat – spółka Currency One przeanalizowała zachowania transakcyjne swoich użytkowników w wakacyjne miesiące. Od czerwca do sierpnia Polacy wymienili za pośrednictwem tych dwóch serwisów ponad 2,7 mld zł. Co przy ponad 50% udziale spółki w rynku, pozwala szacować, że w całej branży e-kantorów kwota, jaką przewalutowali rodacy w letnie miesiące, sięgać może nawet 5,4 mld zł.

 

– Wzmożony ruch w obu naszych serwisach zaczęliśmy obserwować już w maju. Rekordowe liczby wymian padały jednak w kolejne wakacyjne miesiące – mówi Łukasz Olek, członek zarządu Currency One SA, operatora Internetowykantor.pl i Walutomat. – Dziś kiedy możemy już podsumować wartości obrotów podczas wakacji, wiemy, że letnie miesiące były w naszych obu serwisach rekordowe pod względem wartości wymian– dodaje Łukasz Olek.

 

Najpopularniejszymi wakacyjnymi walutami były euro i dolary. 60% transakcji realizowanych było w euro, a 24% w dolarach. W porównaniu do zeszłorocznych letnich miesięcy w tym roku wymienialiśmy chętniej euro, nieznacznie rzadziej dolary.

 

W sumie w Internetowykantor.pl i Walutomat każdego wakacyjnego dnia Polacy wymieniali ponad 29 mln zł. W porównaniu do ubiegłorocznych wakacji wymieniliśmy o 23% więcej pieniędzy. Średnia jednorazowa transakcja wynosiła 7013 zł. W trzy miesiące w obu serwisach o prawie więcej transakcji niż w minione wakacje.

 

W Polsce działa ok. 50 serwisów wymiany walut, choć 90% udziałów w rynku skupionych jest wokół trzech najpopularniejszych serwisów. W 2013 r. Polacy wymienili za ich pośrednictwem ponad 20 mld zł.

 

Źródło: Currency One SA

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Marketing i reklama, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Kurs franka rośnie, a pomysłów na kredyty wciąż brak

Posted on 0

Na dobre skończyły się korzyści z niższej raty kredytu frankowego. Osoby spłacające zadłużenie w CHF wydają zdecydowanie więcej niż zadłużeni w złotych. Na dodatek nie mają szansy na pozbycie się bez strat mieszkań kupionych za walutowy kredyt. Mimo zachęt prezesa NBP pomysłów na rozwiązanie patowej sytuacji nie ma. Tymczasem kurs franka znów zaczął rosnąć.

Podczas marcowego Forum Bankowego prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka zwrócił uwagę bankowcom, że kredyty walutowe są jak społeczna tykająca bomba. Nie dajmy się oszukać, że one nie mają żadnego znaczenia, że ludzie je spłacają, a wy jakoś sobie radzicie z finansowaniem tych kredytów. Nie możemy tak po prostu zostawić tego problemu na najbliższe 20 lat. Usiądźcie między sobą i zaproponujcie jakieś innowacyjne rozwiązanie. To nie jest problem, obok którego powinniśmy przejść obojętnie – cytował PAP prof. Marka Belkę. Na razie nie ma odzewu na prośbę szefa NBP. Tymczasem jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego kredyty w szwajcarskiej walucie po przeliczeniu na złote stanowiły na koniec czerwca niemal 40 proc. całej puli kredytów mieszkaniowych i były warte 133,2 mld zł. Spłaca je ponad pół miliona Polaków. Najwięcej osób zadłużyło się w 2007 i 2008 r., gdy średnie notowania szwajcarskiej waluty wynosiły odpowiednio 2,3 i 2,14 zł.

 

Sześć lat wcześniej frank był po 2 zł, dziś kosztuje ok. 3,5 zł

 

Jaki kredyt Pan/Pani wybiera w PLN z ratą 2130 zł czy we franku 1409 zł? – pytali udzielający kredytów mieszkaniowych w połowie 2008 r. klienta, który chciał pożyczyć 300 tys. zł na 30 lat. Dla trzech na czterech pytanych odpowiedź była oczywista, wybierali mniejszą ratę.

 

Dziś to zadłużony we franku, po przeliczeniu po aktualnym kursie wydaje na ratę opisywanego kredytu 1740 zł (z marżą 1,2 pkt proc.), gdyby spłacał złotowy miałby do oddania 1420 zł (z marżą 1 pkt proc.). Wiele wskazuje na to, że za chwilę nożyce pomiędzy wysokością rat złotowej i frankowej rozszerzą się bardziej. Gdy w Polsce zapowiada się kolejna obniżka stóp procentowych, to o spadku notowań franka od dłuższego już czasu nie ma mowy, a przy znikomej stawce LIBOR-u 3M CHF – 0,022 proc. główne znaczenie dla raty ma właśnie kurs CHF. Tymczasem napięta sytuacja polityczna i gospodarcza na świecie powoduje, że na rynku walutowym robi się coraz bardziej nerwowo. Tygodniowy wykres kursu CHF wygląda jak wspinaczka na szczyt, a notowania franka biją pięciomiesięczne rekordy zbliżając się do kursu 3,5 zł. Tyle ostatnio kosztował CHF w marcu, gdy Rosja zajmowała Krym.

 

Gdzie się zatrzyma notowanie CHF? Trudno przewidzieć. Z doświadczenia wiadomo jednak, przy jakim kursie franka robi się bardzo nerwowo na rynku kredytowym. Sporo stresu zarówno klienci jak i banki miały na początku sierpnia 2011 r., gdy notowania szwajcarskiego pieniądza przebiły 4 zł. Wówczas banki zaangażowane w frankowe kredyty zaczęły obmyślać awaryjne scenariusze na wypadek masowych problemów ze spłatą kredytów. Na szczęście klienci nie mieli okazji ich przetestować, bo wzrost notowań przyblokowała sprawna ingerencja Szwajcarskiego Banku Narodowego. Jej zwieńczeniem było wyznaczenie we wrześniu 2011 r. parytetu 1,2 franka za 1 euro, którego SNB cały czas broni.

 

Jakie polscy bankowcy mieli pomysły na kryzys, nie ujawniono. Banki nie kryły jednak, że prawdziwe problemy z obsługą kredytów mogłyby się pojawić przy kursie 4,5 zł. Dla opisywanej przez nas osoby, która rozpoczęła życie z kredytem frankowych od 1409 zł raty (700 CHF), frank po 4,5 zł oznaczałby wzrost raty do 2191 zł (486 CHF).

 

Za chwilę znikną całe oszczędności z różnicy w ratach

 

Osoba, która zaciągnęła kredyt w CHF w szczycie popularności szwajcarskiej waluty na 300 tys. zł pożyczyła niecałe 147 tys. CHF. Po 6 latach i dwóch miesiącach spłaty wydała na obsługę prawie 123,1 tys. zł (przy założeniu, że marża wynosi 1,2 proc.). Klient złotowy (z marżą 1 proc.) wydał 124,2 tys. zł. Po spektakularnych oszczędnościach z początkowego okresu nie ma śladu, po dwóch latach spłaty było to grubo ponad 6 tys. zł czyli ok. 15 proc. kwoty wydanej na obsługę. Około 6 tys. zł nadwyżki pozostało też w kieszeni po trzech i czterech latach. Dziś oszczędności klienta frankowego skurczyły się do 1,1 tys. zł i najpóźniej za cztery miesiące znikną.

 

A może by tak spłacić i zapomnieć?

 

O szybkim pozbyciu się frankowego problemu nie ma mowy. Zamknięcie kredytu oznacza ogromne straty. Osoba, która w połowie 2008 r. pożyczyła 300 tys. zł na mieszkanie w takiej cenie, kupiła od banku prawie 146,8 tys. CHF po 2 zł i 4 grosze. Dziś pozostało jej do oddania jeszcze blisko 121 tys. CHF, czyli 82 proc. kapitału. Po przeliczeniu tej kwoty po aktualnym kursie sprzedaży CHF, w jednym z aktywnych na rynku kredytów walutowych banku – 3,579 zł, okazuje się, że w złotych powinna zwrócić blisko 433 tys. zł. Jest to prawie o połowę więcej niż pożyczyła w 2008 r. Jeśli mieszkanie, w najlepszym przypadku zachowało cenę, opisywany klient powinien dołożyć do całej operacji z własnej kieszeni 133 tys. zł.

 

Halina Kochalska

Źródło: Open Finance

Posted in Bankowość, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Uspokojenie rynku będzie miało wpływ na umocnienie złotego

Posted on 0

We wtorek na złotym odbiła się sytuacja na zagranicznych rynkach. Złoty osłabł wobec dolara i na zamknięciu dnia dolar kosztował – 3,14 zł, a za euro trzeba było zapłacić – 4,18 zł. Analitycy twierdzą jednak, że spokój na rynku może sprzyjać umocnieniu polskiej waluty.

W opinii Marka Cherubina, dilera z banku BPH w najbliższym okresie nie powinniśmy oczekiwać znacznej zmienności na rynku walutowym. Swoją opinię argumentuje on brakiem danych makro, a także wyciszeniem sytuacji na Ukrainie, co sprzyja stabilizacji i wskazuje na to, że przez kolejnych kilka dni rynek będzie spokojny.

Zdaniem Cherubina wtorkowa sesja była spokojna, a dane GUS dotyczące zatrudnienia i wynagrodzeń nie miały większego wpływu na to, co działo się na rynku. Twierdzi on, że jeżeli nie napłyną żadne negatywne informacje, to złoty może się lekko umocnić i dojść do poziomu 4,14 zł za euro.

Z kolei Marcin Kiepas, dyrektor Biura Analiz Admiral Markets wskazał, że mające zostać opublikowane dzisiaj dane o produkcji przemysłowej i cenach producentów, mogą przesądzić o obniżce stóp procentowych w następnym miesiącu.

Według Kiepasa, w sytuacji gdy roczna dynamika produkcji nieznacznie przekroczy poziom zera, wówczas będzie to jasną przesłanką do oczekiwania, że RPP na kolejnym posiedzeniu we wrześniu znowu ogłosi obniżkę stóp procentowych. Analitycy Admiral Markets wciąż prognozują, że we wrześniu Rada postanowi o obcięciu stóp procentowych o 25 punktów bazowych, tłumacząc ten krok nie sytuacją ekonomiczną, ale niewiedzą w zakresie przyszłych skutków sankcji nałożonych na Rosję oraz odwetowych sankcji nałożonych przez Rosję na kraje europejskie.

Kiepas stwierdził także, że złoty w mniejszym stopniu powinien z kolei reagować na sygnały płynące z zagranicy, w tym na doniesienia z Ukrainy.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Indywidualny Doradca kluczem do sukcesu

Posted on 0

Kantor77.pl, jako pierwsza internetowa platforma tego typu w Polsce, wprowadził usługę Indywidualnego Doradcy Klienta. Pomysł na takie rozwiązanie zaczerpnięty został prosto z parkietu giełdowego, gdzie instytucja brokera już dawno zyskała zaufanie odbiorców. Oferta skierowana jest do użytkowników ceniących sobie wygodne, proste i szybkie rozwiązania. Jej główną grupę docelową stanowią właściciele firm i przedsiębiorcy, którzy tak samo jak pieniądze chcą oszczędzać swój czas.

Kantory często obracają dużymi kwotami pieniędzy. Zdarza się to szczególnie wtedy, kiedy z ich usług korzysta klient biznesowy. Dzięki takim rozwiązaniom małe i średnie przedsiębiorstwa są w stanie zaoszczędzić znaczne kwoty na wymianach walutowych. Większym klientom zależy w równej mierze na bezpieczeństwie, co na czasie, w którym mogą wykonać daną transakcję. Możliwość oszczędności tych czynników daje wprowadzenie w polskich kantorach internetowych usługi przypominającej tą, którą wykonują brokerzy lub dealerzy transakcyjni na giełdach i w bankach inwestycyjnych na całym świecie.

Chcemy wyjść naprzeciw użytkownikom i zaoszczędzić ich czas oraz ułatwić korzystanie z naszej platformy. Jednocześnie zależy nam na utrzymaniu poczucia, że dokonywane transakcje są bezpieczne – Podkreśla Marcin Lewicki, Prezes Kantor77. Oferujemy naszym klientom usługę telefoniczną przeprowadzoną przez wykwalifikowanych doradców, którzy w kilka chwil wykonają wszystkie potrzebne czynności, a także od razu potwierdzą transakcje i przekażą klientowi niezbędne informacje – dodaje.

Usługa Indywidualnego Doradcy jest nie tylko szybka, ale również dobrze zabezpieczona. Wymaga jednorazowego założenia konta na stronie Kantor77.pl. Kiedy użytkownik znajdzie się w bazie danych, jego identyfikacja przebiegnie już łatwo, a start usługi jest kwestią kilku chwil. Po wykonaniu wszystkich niezbędnych czynności konsultant od razu poinformuje klienta o rezultacie transakcji oraz o jej szczegółach.

Jest to pierwsza tego typu propozycja wśród polskich kantorów internetowych. Pomysł łączy w sobie wygodę, szybkość oraz bezpieczeństwo – cechy, które są bardzo ważne dla przedsiębiorców. Więcej informacji na temat usługi można znaleźć na stronie www.kantor77.pl.

 

Źródło: KANTOR77.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Złoto nie obawia się wojny

Posted on 0

Od początku roku złoto zdrożało o prawie 9 proc. Wzrostowa tendencja zakończyła się jednak w marcu, niemal jednocześnie z aneksją Krymu przez Rosję. Choć od tego czasu konflikt rosyjsko-ukraiński nie tylko nie wygasł, ale wręcz nabrał globalnego wymiaru, przynajmniej w aspekcie gospodarczym, a napięć politycznych i militarnych nie brakuje także w innych regionach świata, notowania kruszcu zachowują się tak, jakby nic się nie działo.

Sięgającą 9 proc. zwyżkę cen złota można uznać za imponującą jedynie na tle spadkowej tendencji, w jakiej notowania kruszcu znajdują się od trzech lat. Rocznica ustanowienia historycznego rekordu przypada na początek września. Nie zanosi się na to, by rynek uczcił to wydarzenie spektakularną zwyżką. Wręcz przeciwnie. Po najbardziej dynamicznej fali tegorocznej zwyżki, zakończonej w połowie marca, kurs złota trzyma się w pobliżu 1300 dolarów za uncję i nic nie wskazuje, by miał ochotę pójść wyraźnie w górę.

 

Bodźcem do tego nie okazał się wzrost napięcia politycznego, z elementami militarnymi, nie tylko na Ukrainie, ale i w Iraku oraz między Izraelem a Palestyną. Dwa z tych konfliktów nabrały wymiaru znacznie szerszego niż lokalny. Wojna na sankcje z Rosją ma charakter niemal globalny, a wojskowa interwencja Stanów Zjednoczonych w Iraku stała się faktem. Rozwój sytuacji wskazuje na możliwość eskalacji rosyjskiego zaangażowania na Ukrainie.

 

Można by spodziewać się, że w takich warunkach ceny złota pójdą ostro w górę. Tymczasem nic takiego się nie stało. Po ustanowieniu lokalnego szczytu w okolicach 1340 dolarów za uncję na początku drugiej dekady lipca, notowania spadły w ciągu dwóch tygodni do 1293 dolarów. W czasie największego natężenia polityczno-militarnych napięć z ostatnich dni, skala zwyżki osiągnęła zaledwie niecałe 1,5 proc. W tym samym czasie pozostałe aktywa, uznawane za bezpieczne przystanie, cieszyły się wyraźnym zainteresowaniem inwestorów. Od końca czerwca frank szwajcarski umocnił się o ponad 3 proc., wzrosły ceny obligacji niemieckich i amerykańskich, na sile zdecydowanie zyskał dolar.

 

Prawdopodobnie to właśnie ten ostatni czynnik, czyli umocnienie amerykańskiej waluty, jest powodem marazmu na rynku złota. Jeśli jest tak w rzeczywistości, trudno się spodziewać, by ceny złota przełamały niekorzystną tendencję. Zawirowania geopolityczne prędzej czy później zaczną wygasać, natomiast perspektywa umocnienia dolara wygląda na zdecydowanie długookresową. Siła amerykańskiej waluty bierze się przede wszystkim z polityki Fed. Następnym krokiem, po zakończeniu skupu obligacji, będzie podwyżka stóp procentowych. Termin rozpoczęcia cyklu zaostrzania amerykańskiej polityki pieniężnej zbliża się wielkimi krokami. Rezerwa federalna ma coraz mniej argumentów, by powstrzymywać się przed tym posunięciem.

 

Nie musi to jednak oznaczać długotrwałej bessy na rynku złota. Gdy tylko śladem nabierającej dynamiki amerykańskiej gospodarki pójdą pozostałe kraje, cyny kruszcu zyskają poważnego sojusznika w postaci rosnącej inflacji. Choć na razie, szczególnie patrząc na to, co dzieje się w strefie euro, taka perspektywa wydaje się dość odległa, to jednak w przyszłym roku może ona nabrać bardziej realnych kształtów. Nic nie wskazuje bowiem na to, by Europie i światu groził powrót recesji, nawet w obliczu wojny handlowej z Rosją.

 

Roman Przasnyski

Źródło: Open Finance

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Surowce, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Złoty będzie mocniejszy

Posted on 0

Pod koniec środowej sesji złoty po wcześniejszej stracie umocnił się i po godzinie 16 euro kosztowało 4,12 zł, a dolar 3,02 zł. Zdaniem analityków w kolejnych tygodniach polska waluta będzie się stopniowo umacniać.

W swoim wczorajszym komentarzu Marcin Kiepas, dyrektor działu analiz w Admiral Markets, że przez większą część środowej sesji złoty odreagował wcześniejsze umocnienie do głównych walut. Na notowaniu polskiej waluty nie odbiły się też w najmniejszym stopniu słowa jednego z członków Rady Polityki Pieniężnej, prof. Jerzego Osiatyńskiego mówiące, iż nie występują żadne powody, aby stopy procentowe były tak wysokie jak aktualnie. Jednakże wskazał on też na konkretne warunki, tj. kurs złotego i oczekiwania deflacyjne, które mogą decydować o możliwych obniżkach stóp procentowych w przyszłości.

Ponadto prof. Osiatyński poinformował też, że jeżeli deflacja w Polsce okaże się trwalsza i dłuższa, a dynamika ożywienia gospodarczego zacznie spadać, wówczas RPP może pokusić się o obniżkę stóp.

Analityk Admiral Markets skomentował te słowa twierdzeniem, że w jego ocenie ani w tym, ani tym bardziej w kolejnym roku, nie będzie warunków, które mogłyby skłonić większość członków RPP do zagłosowania za redukcją kosztu złotego. W związku z tym analitycy zakładają, że następną decyzją Rady będzie podwyżka stóp procentowych w trzecim kwartale 2015 r.

Zdaniem Piotra Popławskiego, dilera Banku BGŻ, kurs polskiej waluty w stosunku do euro powinien zbliżać się w następnych dniach do wartości 4,10-4,11 zł. Według jego prognoz na koniec tygodnia możemy odnotować umocnienie złotego do 4,10 zł za euro. Sporo jednak będzie zależało od wypowiedzi Fed.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Forex, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , ,

Polacy boją się inwestowania na rynku forex

Posted on 0

Świadomość Polaków dotycząca walutowego rynku forex jest bardzo niska, a opinia o nim negatywna. Sytuacji tej nie zmienia fakt, że wielu Polaków, np. posiadacze kredytów we frankach, jest z tym rynkiem nieświadomie związanych. Profesjonalnie foreksem zajmuje się w naszym kraju niewiele osób, choć powoli zaczyna się to zmieniać.

 

– Forex jest w Polsce demonizowany, co jest moim zdaniem bardzo szkodliwe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Max Idzik z Traders Centre. Jego zdaniem świadomość dotycząca funkcjonowania tego rynku i inwestowania na nim jest w Polsce bliska zera.

 

– Większość ludzi po prostu się go boi. Porównanie, jakie mam z krajów azjatyckich, stawia polskie społeczeństwo gdzieś w prehistorii pod względem znajomości rynków. Grupa ludzi, która się zajmuje nimi na poważnie, jest bardzo mała. Oznacza to, że mamy dużą przestrzeń do działania i edukacji – dodaje Idzik.

 

Jak przekonuje, szanse zarobku na foreksie są większe niż na rynku giełdowym. – Akcje WIG-u ruszają się dziennie o 20-30 punktów – mówi.  – Tymczasem na foreksie z kilkudziesięciu par, którymi możemy operować, mamy po 100150 punktów. Oznacza to, że możemy tam zarobić pięć razy więcej. Nie znaczy to, że nie ma tam pułapek, jednak można nauczyć się je omijać. Temu m.in. służy edukacja finansowa.

 

Podstawową pułapką jest tzw. lewar, czyli dźwignia. Oznacza to, że zarówno zyski, jak i straty mogą wielokrotnie przekroczyć zainwestowaną kwotę. Oblicza się, że dzienne obroty na światowym rynku forex to 5,5 biliona dolarów.

 

Dolar bierze udział w 87 proc. wszystkich transakcji na foreksie, a euro  w 33 proc. Dla porównania polski złoty uczestniczy w&nb sp;0,7 proc. operacji. Jak przekonuje Idzik, są one najbardziej płynne, w związku z czym zrealizowanie zysku, czyli sprzedaż, jest możliwa w każdym momencie, najbardziej dla inwestora dogodnym.  – Zamierzamy promować instrumenty takie jak indeksy, a także oferować strategie dla osób, którzy traktują grę na foreksie jako główne źródło dochodów i przeznaczają na nią cały dzień pracy – mówi Idzik.

 

Forex to międzynarodowy rynek transakcji walutami. Nie ma on jednego punktu centralnego  składają się nań transakcje walutowe dokonywane w najróżniejszych miejscach świata. Ponieważ nie ma jednego centrum, takiego jak giełda, to rynek ten jest czynny non stop. Decentralizacja ta nie jest jednak nieograniczona: kluczową rolę na rynku forex odgrywają największe światowe banki, które są połączone elektroniczną siecią i tworzą rynek międzybankowy Interbank. Dostarczają one produkty finansowe i& nbsp;samą walutę podmiotom takim, jak brokerzy czy inne instytucje finansowe. Te z kolei współpracują z innymi graczami klientami indywidualnymi i biznesowymi. Potencjalne zyski na rynku są znaczne, jednak eksperci zwracają także uwagę na ponadprzeciętne ryzyko związane z inwestowaniem na foreksie.

 Źródło:  newseria.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Inwestycje, Polska, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Frank staniał, czy warto kupić go na zapas?

Posted on 1

Kurs franka szwajcarskiego spadł do poziomów, które ostatnio odnotowaliśmy w styczniu. Osoby, które spłacają kredyty w tej walucie zastanawiają się więc zapewne, czy jest to tylko chwilowa obniżka. Jeśli tak to warto skorzystać z okazji i kupić walutę na kilka najbliższych rat. Część ekonomistów wróży jednak dalszy spadek ceny franka. Co w takiej sytuacji zrobić? Zdaniem Expandera, jeśli mamy nieco oszczędności rozsądnym wydaje się zrobienie niewielkiego zapasu tej waluty. 

 

Wartość franka szwajcarskiego wyraźnie spadła w ostatnim czasie, co z pewnością cieszy osoby, które spłacają kredyty w tej walucie. Jeszcze trzy miesiące temu jego kurs zbliżał się do poziomu 3,50 zł, a obecnie wynosi jedynie 3,37 zł. Jest więc tańszy od ceny 3,40 zł, która od sierpnia 2012 r. stanowi swojego rodzaju granicę określającą franka jako drogiego lub taniego. Gdy kurs spadał poniżej tej wartości, zachęcaliśmy do kupowania większej ilości szwajcarskiej waluty. W ten sposób można było bowiem uniknąć podwyżek rat w okresach nagłych wzrostów kursu.

 

Obecnie sytuacja wydaje się jednak bardziej skomplikowana. Z jednej strony kurs niższy niż 3,40 zł kusi do odwiedzenia kantoru. Wielu ekonomistów jednak prognozuje dalsze umocnienie złotego w stosunku do szwajcarskiej waluty w tym roku. Pojawiają się nawet opinie, że frank może spaść poniżej 3,30 zł. Takich poziomów nie widzieliśmy od pierwszej połowy 2011 r. (nie licząc zaledwie kilku chwil w ubiegłym roku). Może więc lepszym rozwiązaniem jest kupienie tylko takiej ilości, jaką potrzebujemy na najbliższą ratę,
a z większymi zakupami czekać na jeszcze lepszy kurs?

 

Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jest trudna. Istnieje bowiem ryzyko, że niespodziewane wydarzenia polityczne, których nie brak w ostatnim czasie (np. ponowne zaostrzenie sytuacji na Ukrainie) spowodują, że kurs zamiast spaść – wzrośnie. Z tego względu wydaje się racjonalne, aby nie zwlekać, lecz kupić trochę franków na zapas. Jeśli jednak, zgodnie z prognozami, kurs będzie dalej spadał, to niestety zamiast zyskać możemy przepłacić. Dlatego zapas franków nie powinien być zbyt duży, najwyżej na 2-3 raty.

 

W sytuacji, w której kurs będzie kontynuował spadki, najlepszym wyjściem jest kupowanie coraz tańszych franków na bieżące raty. Te nabyte wcześniej powinniśmy natomiast zostawić na tzw. „czarną godzinę”. Za jakiś czas kurs ponownie może przecież wzrosnąć. Może się też zdarzyć miesiąc, w którym  będą czekały nas zwiększone lub niespodziewane wydatki. Wtedy nie będziemy musieli wydawać pieniędzy na kolejną ratę, tylko skorzystamy z kupionej wcześniej waluty.

 

Trzeba oczywiście dodać, że nie wszyscy spłacający kredyty we mogą kupować sobie walutę na zapas. Możliwość taką mają jedynie ci, którzy zrezygnowali z przeliczania rat przez bank i sami kupują walutę w kantorach tradycyjnych lub internetowych.  Dzięki temu mogą zyskiwać nie tylko na możliwość kupna większej ilości waluty, gdy kurs jest niski. Płacą też niższy spread walutowy, który jest rodzajem ukrytej prowizji. Kurs sprzedaży, po jakim kupujemy fanki, zawsze jest zawyżony o taką właśnie opłatę.
W bankach jest ona jednak dość wysoka, gdyż wynosi średnio ok. 3,3% (nadwyżka kursu sprzedaży ponad kurs średni), ale zdarzają się przypadki, gdzie jest to aż 5%. W kantorach czy kantorach internetowych taka prowizja jest zdecydowanie niższa, nierzadko jest to nawet mniej niż 0,5%. Tylko dzięki niższemu kosztowi wymiany można więc co miesiąc zaoszczędzić ok. 50 zł (przy racie na poziomie 500 CHF). Jeśli połączymy to z korzyściami, jakie niesie za sobą możliwość wyboru momentu zakupu waluty, to okaże się, że osoby, które zrezygnowały z bankowego przeliczania rat niejednokrotnie zaoszczędziły ponad 1 000 zł w przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

 

Ile możemy zaoszczędzić samodzielnie kupując franki?

Spadek raty dzięki temu, że kurs
w kantorze jest niższy niż w banku
ok. 50 zł miesięcznie,czyli  600 zł rocznie
Oszczędność w sytuacji, gdy kupimy franki po 3,37 zł a później kurs rośnie do 3,45 zł ok. 40 zł w każdym takim przypadku

Dotyczy kredytu z ratą wynoszącą 500 CHF

Opracowanie: Expander Advisors

 

 

 Jarosław Sadowski

Główny Analityk firmy Expander

Źródło: Expander

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Finanse osobiste, Forex, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , ,

Resort finansów ma obawy względem umocnienia polskiej waluty

Posted on 0

Wiceminister finansów, Wojciech Kowalczyk ocenił, iż umocnienie polskiej waluty niesie za sobą większe ryzyko niż jej osłabienie.

W swojej wypowiedzi dodał także, iż w dzisiejszych warunkach przy znaczącym przyspieszeniu wzrostu gospodarczego, niewielkiej inflacji i wyższych stopach występuje ryzyko aprecjacji.

Ponadto, Kowalczyk powiedział, że resort finansów nie będzie wymieniać euro przez Bank Gospodarstwa Krajowego bezpośrednio na rynku, w sytuacji umocnienia złotego. Poinformował także, iż wartość kapitału napływającego z UE wyniesie w bieżącym roku ok. 15 mld euro netto i można je wymieniać zarówno na rynku, jak i w Narodowym Banku Polskim, czyli podobnie jak w poprzednich latach.

W zeszłym roku na rynku walutowym zostały wymienione środki o łącznej wartości 13,1 mld euro. Wiceminister finansów poinformował, że, mimo iż na rynku walutowym panuje stabilizacja MF nie wymienia euro poprzez BGK, ponieważ instytucja ta jest pasywna na rynku i może jedynie mieć wpływ na wyrównanie nadmiernych wahań na rynku.

W zeszłym tygodniu, po decyzjach Europejskiego Banku Centralnego złoty umocnił się i na zakończenie sesji w czwartek kurs EUR/PLN wyniósł 4,13.

Według oceny MF, prowadzona przez EBC polityka pieniężna nie ściągnie do Polski kapitału spekulacyjnego, który jest krótkoterminowy i bazuje na dużych spadkach rentowności. Decyzje EBC mogą przyczynić się z kolei do napływu kapitału stabilnego.

Kowalczyk dodał, iż nadrzędnym celem resortu finansów jest, aby do Polski docierał kapitał długoterminowy, którego źródłem są fundusze emerytalne, banki centralne oraz stabilni inwestorzy.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Świat, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

BPH: raport futures

Posted on 0

Sesja

Notowania kontraktów terminowych FW20U13 rozpoczęły środową sesję od spadku do poziomu 2 325 pkt. Jednak nastroje zaczęły się szybko poprawiać i już do otwarcia rynku kasowego, kurs terminowy osiągnął plusy. Względnie dobre nastroje skończyły się jednak przed godz. 11, kiedy to FW20U13 ustanowiły dzienne maksimum kursu na 2 353 pkt. Dalsza część sesji mijała w pogarszających się nastrojach, które przyjęły apogeum przed godz. 15, kiedy to kurs terminowy zanotował nowe dzienne minimum na 2 319 pkt. Do zakończenia sesji trwało odrabianie strat, a na zamknięciu kurs przyjął poziom 2 339 pkt (+0,3%). W trakcie dnia nie było istotnych publikacji ekonomicznych, które mogłyby wpływać na nastroje rynkowe. Dzienny wolumen obrotu kontraktami terminowymi wyniósł 35,5 tys. sztuk i był o około 1/5 wyższy niż we wtorek.

Sytuacja techniczna

W środę na wykresie kontraktów terminowych pojawiła się niewielka biała świeca, a jedynym osiągnięciem strony popytowej była obrona poziomu 2 319 pkt, gdzie znajdują się minima krótkiej korekty z 7 sierpnia. Kupującym nie udało się jednak wczoraj zaatakować pierwszego istotnego oporu, jakim jest poziom 2 358 pkt, stanowiący połowę wtorkowego czarnego korpusu. Wskazuje to na możliwość dalszej przeceny, gdyż oscylator RSI wysyła właśnie takie sygnały. Indykator ten ma jeszcze spory potencjał do objęcia korekty spadkowej, która nie zagrażałaby dwumiesięcznemu trendowi wzrostowemu. `Pierwsze istotne wsparcie Fibonacciego znajduje się na poziomie 2 294 pkt i dużo wskazuje na to, że kurs FW20U13 dotrze w te okolice. To, co mogłoby zanegować taki scenariusz, to zwyżka kursu powyżej 2 358 pkt, gdyż oznaczałoby to ponowny powrót kupujących na rynek. LOP w trakcie wczorajszej sesji była dodatnio skorelowana ze zmianami kursu, co jest zdecydowanym argumentem posiadaczy długich pozycji i tak naprawdę może to oznaczać zakończenie korekty podczas pierwszego istotnego pretekstu.

1

 

BM BPH

Posted in Giełda Papierów Wartościowych | Tagged , , , , , , , , , , , ,

Raport walutowy

Posted on 0

Waluty

Euro (EUR) spadło z wysokiego poziomu 1.3397 do wartości 1.3304 wobec dolara amerykańskiego. Para odwróciła swój zwyżkowy trend przed publikacją wstępnego PKB dla USA, która będzie miała miejsce dzisiaj o godz. 12:30 czasu GMT. Wskaźnik powyżej oczekiwań na poziomie 0.4% może doprowadzić do spowolnienia stymulacji i umocnienia dolara amerykańskiego.

Złoto (XAU) osiągnęło nowy rekord na poziomie 1443, by wrócić do wartości 1406 dolarów amerykańskich za uncję. Metal wycofał się z wysokich wartości przez sytuację w Syrii.

Akcje

US 500 (SPI) osiągnął najniższą wartość od dwóch miesięcy na poziomie 1624 i obecnie notowany jest około wartości 1630. Wygląda na to, że indeks może odwrócić swój spadkowy trend, ponieważ wartość akcji zaczyna rosnąć, a uczestnicy rynku obserwują sytuację w Syrii.

Towary

WTI Crude (OIL) spadła z najwyższej wartości od dwóch lat na poziomie 112.20 do wartości 108.90 dolarów amerykańskich za baryłkę. Urząd ds. Informacji o Energii ujawnił wczoraj informacje o 3 milionach zapasów ropy naftowej i z związku z tym ropa straciła tak dynamiczny wzrost wartości, który mogliśmy ostatnio obserwować.

Para dnia i Opcje FX

Funt brytyjski (GBP) zyskał ponad 125 pipsów w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) i obecnie notowany jest powyżej poziomu 1.5520. „Cable” umocnił się po tym jak gubernator Banku Anglii (BoE), Mark Carney, oświadczył, że brytyjska gospodarka wykazuje oznaki wzrostu. Niemniej jednak, „Cable” znajduje się pod presją wydarzeń w Syrii. W rezultacie inwestorzy powinni wybierać długie pozycje na parze GBPUSD (opcje at-the-money „CALLs” oraz „PUTs”), które będą bezpiecznym rozwiązaniem w przypadku ruchu rynku w dowolnym kierunku.

 

 

Andrzej Kiedrowicz, Główny Dealer Easy Forex

Posted in Komentarze rynkowe | Tagged , , , , , , , , , , , ,