Limetka.pl – Portal Finansowy
GENERAL ELECTRIC+11.000123
SONY INC+125.10
SAMSUNG-25.10
APPLE INC-125.10
MICROSOFT-1.0068
GOOGLE-5.00631
YAHOO-22.244
NASDAQ-25.10
ENVATO+25.10
MET CREATIVE+107.600
TOTAL-0.4350
TOYOTA-0.0007
SIEMENS+0.0069
ASELSAN-1.0015
DOW JONES-140
S&P 500-41
GLOBAL DOW REALTIME-13.42

Oszczędna jak Polka

Posted on 0

Finansowa codzienność nie rozpieszcza przeciętnej Polki: zarabia średnio o 900 zł mniej niż mężczyzna, jej praca rzadziej nagradzana jest premiami, pobiera też niższą emeryturę. Co jednak bardzo ciekawe, o wiele rzadziej niż mężczyzna trafia na listy dłużników, zalega z niższymi kwotami i lepiej spłaca zadłużenie na karcie kredytowej. Czyżby mniej pobłażliwa rzeczywistość ukształtowała finansową zaradność kobiet? – W naszym kraju zazwyczaj na kobiecie spoczywa obowiązek zarządzania domowym budżetem. Nic dziwnego, że stałyśmy się specjalistkami od oszczędności – mówi psycholog Lidia Czarkowska.

 

Polskie realia, mimo postępujących zmian, wciąż bywają dla kobiet surowe. Jak pokazują tegoroczne badania, za ten sam zakres obowiązków kobiety otrzymują wynagrodzenie niższe średnio o 900 zł. Na wyższych stanowiskach różnica sięga nawet 3200 zł. Kobiety pobierają również niższe świadczenia emerytalne: z najnowszych danych ZUS wynika, że kwotę poniżej 1600 zł otrzymuje aż 52,7% pań i tylko 17,2% panów.

 

Tymczasem jeśli chodzi o zadłużanie się, mimo wyższych dochodów to panowie przodują w zestawieniu. Na liście Krajowego Rejestru Długów jest ich 60%, a średnie zadłużenie w ich przypadku jest aż o 1600zł wyższe niż w przypadku kobiet. Pytani, odpowiadają, że kredyt jest dla nich czymś naturalnym. Kobiety wolą natomiast oszczędzić i kupić coś za własne pieniądze, niż pożyczać.

 

– Polki trochę z historycznego przymusu, a trochę z osobistej odpowiedzialności, nauczyły się bardzo dobrze radzić sobie z finansami – mówi Lidia Czarkowska, psycholog. – Według niektórych badań nawet w 98% gospodarstw domowych to kobiety czuwają nad rodzinnym budżetem i to na nich spoczywa odpowiedzialność za spięcie końca z końcem, a tym samym zapewnieniem rodzinie bytu. Jedna trzecia nawet nie uzgadnia finansów z partnerem. Nic więc dziwnego, że decyzje finansowe panie podejmują rozważnie, nie zadłużając się pochopnie, za to częściej stawiając na oszczędzanie – zauważa Lidia Czarkowska.

 

Dowodów na oszczędność pań znajdziemy jeszcze więcej. Najnowsze dane pokazują, że to kobiety częściej poszukują promocji, korzystają z wyprzedaży i „polują” na upatrzone wcześniej produkty. Tylko jedna na dziesięć Polek przyznaje, że ma problem z panowaniem nad swoimi wydatkami. Panów przypadłość ta spotyka dwa razy częściej.

 

– Panie coraz częściej doceniane są jako sprawni finansiści. I nic w tym dziwnego – w zarządzaniu pieniędzmi wcale nie są gorsze od mężczyzn. Potrafią podejmować trafne decyzje finansowe i świadomie korzystać z różnorodnych produktów. Coraz odważniej sięgają również po produkty inwestycyjne, dzięki którym nie tylko biernie odkładają kapitał, ale chronią go przed utratą wartości i pomnażają – mówi Małgorzata Popielewska, członek zarządu Union Investment TFI. – Wystarczy spojrzeć na rosnącą liczbę miliarderek na liście amerykańskiego Forbesa. Rok rocznie przybywa tam przedstawicielek płci pięknej, w tym roku pań było więcej o 25% niż w 2013 r. Znając zaradność naszych rodaczek, zapewne niebawem zaczną podbijać polskie listy najbogatszych – dodaje Małgorzata Popielewska.

 

W miesiącu oszczędzania panowie mogą uczyć się od pań rozsądnego podejścia do finansów. Panie za to mogą powalczyć o wyrównanie płac: im większą gotówką dysponują, tym większe kwoty zaoszczędzą i pomnożą.

 

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , ,

Milioner to stan umysłu, nie konta

Posted on 0

– Może się wydawać, że o stanie naszego konta decydują łut szczęścia lub odpowiednie urodzenie. Tak naprawdę to wynik  ciężkiej pracy i codziennie podejmowanych decyzji finansowych. Jak pokazują statystyki, około 80 proc. osób wygrywających na loteriach w ciągu 10 lat traci swoje fortuny. Co dziesiąty szczęśliwiec już po 5 latach zostaje bez grosza przy duszy.

 

O zasobnym portfelu marzy chyba każdy z nas, niezależnie od poziomu zarobków. Jednak może czasem z naiwności, a może z lenistwa wolimy myśleć, że bogactwo nas nie dotyczy: przeznaczone jest dla potentatów naftowych, polityków czy nielicznych szczęśliwców, którym „udało się” założyć intratny biznes – więc my nie musimy się już starać. Nic bardziej mylnego. Lepszy status finansowy może spotkać każdego z nas, jeśli oczywiście zmienimy swoją finansową mentalność.

 

– Nasza pozycja finansowa to przede wszystkim stan umysłu, a nie liczba zer na koncie dana nam w spadku  – mówi Piotr Minkina, Union Investment TFI. – Pieniądze trzymają się ludzi, którzy rozsądnie podchodzą do swojego budżetu. A bardzo często oznacza to ciężką pracę, wymagającą zaangażowania i konsekwencji, czasem wyrzeczeń, czasem odrobiny ryzyka, ale na pewno aktywności w poszukiwaniu i wykorzystywaniu nadarzających się okazji do zarobku – zauważa ekspert.

 

Potwierdzają to historie znanych milionerów, którzy zbudowali swoje fortuny od zera.  Amerykańskie badania pokazują, że bogacze pracują na własny rachunek już w wieku 18-19 lat, a wielu z nich to ludzie przeciętni, nierzadko bez wyższego wykształcenia. Konsekwencją i ciężką pracą budują swoje firmy, bardzo często wiodąc zwyczajne i oszczędne życie. Dbają jednocześnie o właściwe lokowanie pieniędzy, aby te nie leżały bezczynnie zjadane przez inflację, ale odpowiednio zainwestowane pracowały na siebie.

 

Z kolei ci, którzy odpowiednich nawyków finansowych w sobie nie wyrobili, z dużymi pieniędzmi nie umieją sobie radzić. Według przeprowadzonych badań, 80 proc. osób wygrywających fortunę w ciągu 10 lat traci wszystkie pieniądze. Co dziesiąty już po 5 latach nie ma za co żyć. Rozrzutny tryb życia i brak świadomości co do mechanizmów rynkowych osłabiających wartość niepracującego pieniądza powodują, że kapitał bardzo szybko topnieje.

 

– Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że kapitał przecieka nam przez palce każdego dnia – mówi Piotr Minkina. – Nawet drobne kwoty zaoszczędzone dzięki przemyślanym zakupom czy racjonalnym decyzjom, zainwestowane w dobrze dobrane papiery wartościowe czy fundusze inwestycyjne, mogą wypracować dla nas konkretne zyski. W budowaniu finansowej stabilności liczy się świadomość, że każda złotówka ma znaczenie – podkreśla ekspert Union Investment TFI.

 

Potwierdzają to statystyki dotyczące dóbr marnowanych codziennie przez Polaków. Średnie rachunki za prąd mogłyby spaść o nawet 300 zł rocznie po zastosowaniu kilku prostych zabiegów. Drugie tyle moglibyśmy zaoszczędzić, rozsądniej kupując produkty spożywcze – aż 40 proc. z nas przyznaje się do wyrzucania jedzenia. Kolejne oszczędności czekają w naszych szafach: jak donoszą zagraniczne badania, w kobiecych szafach znajdują się nigdy nie założone ubrania o średniej wartości ponad 1600 zł, w przeliczeniu na polską walutę. Te wyrzucone w błoto pieniądze mogłyby pracować i budować nasz kapitał. Być może nie każdy z nas zostanie dzięki tej wiedzy bogaczem, ale być może wielu z nas zastanowi się nas swoimi finansowymi nawykami.

 

Źródło: Union Investment Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. 

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , ,

Jakie były zarobki w dawnej Polsce?

Posted on 0

W XVI wieku robotnik budowlany w Warszawie mógł ze swojej pensji samodzielnie utrzymać trzyosobową rodzinę. Dziś przeciętne zarobki takiego pracownika wystarczają na pokrycie zaledwie 80 procent minimum socjalnego dla dwojga rodziców z jednym dzieckiem. Okazuje się również, że emigracja zarobkowa od wieków jest dla Polaków atrakcyjna. Już czterysta lat temu rzemieślnik na budowie w Londynie zarabiał o 82% więcej niż w Warszawie.

 

W latach 40. XV wieku niewykwalifikowany robotnik budowlany w Krakowie zarabiał średnio 2,7 gram srebra dziennie. W Londynie za dzień pracy mógł natomiast otrzymać niemal dwa razy więcej, bo 4,49 grama kruszcu. Rzemieślnik krakowski w tym czasie zarabiał 3,95 g. srebra, londyński 7,19 g., a paryski 7 gram.
Bardziej miarodajne od podawania płac nominalnych jest, rzecz jasna, prześledzenie, jakie możliwości utrzymania rodziny dawała praca w Polsce i za granicą. Stosunek zarobków do kosztów utrzymania rodziny składającej się z trzech osób przedstawiony jest na poniższym wykresie. Robotnicy budowlani w Londynie, jak widać, za swoje zarobki mogli spokojnie wykarmić trzyosobową rodzinę. Zazwyczaj przeciętnie takiej londyńskiej rodzinie zostawała jeszcze mniej więcej 1/3 pensji, którą mogli przeznaczyć na inne, poza podstawowymi, wydatki.

 

Co ciekawe, specjalistom emigracja nie opłacała się aż tak bardzo jak pracownikom niewykwalifikowanym. Rzemieślnika, zatrudnionego na budowie w Warszawie, w niektórych latach stać było nawet na więcej niż pracującego w Londynie.

 

Pensje dziadków i rodziców

 

W latach dwudziestolecia międzywojennego pensje nominalne Polaków malały. Na sytuację tę miał wpływ niewątpliwie Wielki Kryzys w Ameryce z 1929 roku. Oficjalnie za jego koniec przyjmuje się 1933 rok, jednak poziom wynagrodzeń zaczyna wzrastać dopiero od roku 1937. Kryzys sprawił, że nasi przodkowie zarabiali nieco ponad 70% wartości pensji z 1929 roku.

Wzrastały za to średnie wynagrodzenia realne w drugiej połowie XX wieku. Siła nabywcza pieniądza zwiększyła się, tzn. po uwzględnieniu inflacji nasi przodkowie mogli kupić więcej dóbr. W przeciągu dekady (1970-80) wynagrodzenie wzrosło o 55%.

 

Tabela 1. Przeciętne realne wynagrodzenia w latach 1960-2008

1970=100
1960 84
1965 91
1975 142
1980 155
1990=100
1985 81
1988 92
1999 115
2000=100
2008 127

Opracowanie własne Sedlak&Sedlak na podstawie „Historia Polski w liczbach. Polska w Europie”
„Polska w Europie. Historia Polski w liczbach” to publikacja GUS, powstała z okazji dziesiątej rocznicy wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. Zawiera statystyczny obraz historii Polski na tle krajów europejskich od piętnastego wieku aż po współczesność.

 

 

 Sylwia Radzięta

Źródło: Sedlak&Sedlak

Posted in Biznes, Europa, Finanse, Polska, Prawo, Prawo pracy, Wiadomości | Tagged , , , , , ,

Polska gospodarka wzrasta dzięki sektorowi outsourcingu

Posted on 0

Firmy z zagranicy coraz chętniej przenoszą część swoich działań biznesowych do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym także do naszego kraju. Okazuje się, że Polska wyrasta w tym względzie na regionalnego lidera.

W ciągu ostatnich lat Polska wiele razy udowadniała i w dalszym ciągu udowadnia, że jest jednym z najlepszych miejsc, gdzie nowoczesne usługi dla biznesu mogą się szybko rozwijać.

Raport firmy konsultingowej McKinsey&Company z 2013 r. pokazuje, że jednym z faktorów, jakie wpływają na wzrost gospodarczy w tym regionie Europy jest szybki rozwój rynku outsourcingowego. Dwa lata temu zatrudnienie w tym sektorze wzrosło o 31 proc., czyli trzykrotnie bardziej niż w Indiach gdzie rynek ten jest osiem razy większy.

Z opracowania przygotowanego przez Związek Liderów Usług Biznesowych wynika, że przez ostatnich pięć lat, liczba centrów usług z udziałem kapitału zagranicznego, wzrosła niemal dwukrotnie. Aktualnie działa ich już 470 i dają pracę 128 tys. osobom. Zgodnie z szacunkami na następny rok, pod koniec 2015 r. będzie to 150-170 tys. pracowników. Warto zauważyć, że pracownicy w tych centrach niemało zarabiają, ponieważ wynagrodzenie waha się tam od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Pomysł na biznes, Spółki, Startup, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , ,

Bycie członkiem rady nadzorczej spółki notowanej na GPW wiąże się z wysokim wynagrodzeniem

Posted on 0

Sprawowanie funkcji członka nadzoru największych spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych wiąże się z wysokim wynagrodzeniem. Średnio taka osoba może liczyć na ponad 100 tys. zł rocznie, jednak prezes rady nadzorczej może osiągnąć dochody trzy lub cztery razy większe.

Z obliczeń wynika, że w 2013 roku średnie roczne wynagrodzenie członka nadzoru spółki działającej na GPW i należącej do indeksu WIG30 wyniosło 105 tys. zł. Przez rok podniosło się średnio o 5 proc.

W przedsiębiorstwach, w których Skarb Państwa ma ponad 50 proc. udziałów, płaca nie przewyższa 42 tys. zł rocznie. W firmach, gdzie państwo rzeczywiście sprawuje kontrolę, mimo że dysponuje mniej niż 50 proc. głosów – np. w PKO BP, PZU czy PKN Orlen – członkowie rad nadzorczych otrzymują wynagrodzenie w wysokości 120-150 tys. zł.

W sumie największe spółki giełdowe spieniężyły w 2013 r. na opłacenie swoich rad nadzorczych kapitał wynoszący 24 mln zł, co przekłada się na ok. 7 proc. więcej niż przed rokiem.

Krzysztof Szułdrzyński, który jest partnerem zarządzającym w PwC oraz współtwórcą Forum Rad Nadzorczych uważa, że aby zatrudnić grupę kompetentnych ludzi oraz oczekiwać ich zaangażowania i wystarczającej ilości czasu przeznaczonego na pracę w radzie, musimy im za tą pracę zapewnić stosowne wynagrodzenie, ponieważ są to osoby, które posiadają wiele alternatywnych dróg do wyboru w obszarze pracy na rynku finansowym.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Finanse osobiste, Giełda Papierów Wartościowych, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo pracy, Spółki, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , ,

Koniec roku szkolnego to dobry moment na rozpoczęcie edukacji finansowej

Posted on 1

Wielkimi krokami zbliża się koniec roku szkolnego. Ten długo wyczekiwany przez dzieci moment warto wykorzystać, aby rozpocząć kolejny etap edukacji – finansowy. Wyjazdy wakacyjne, duża ilość wolnego czasu i brak obowiązków szkolnych, to świetna okazja by powoli wprowadzać dzieci w świat finansów i pokazać im, że pieniędzy nie wyciąga się po prostu z bankomatu. Jak uczyć ekonomii licealistów, gimnazjalistów i uczniów szkół podstawówki, podpowiadają eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego.

 

Szkoła podstawowa – pierwsze kieszonkowe i wartość pieniądza

 

Dzieci w szkole podstawowej często nie wiedzą jeszcze ile faktycznie warte są pieniądze. Zdają sobie sprawę, że mogą za nie otrzymać słodycze czy zabawki, ale trudno im oceniać wartość nabywanych przedmiotów. Mają też problemy z oszacowaniem swojego budżetu, co sprawia, że powierzone pieniądze wydają w ciągu nawet jednej wizyty w sklepie, np. sponsorując słodycze wszystkim swoim kolegom i koleżankom. – Często dzieci nie znają wartości pieniędzy, bo często są przekonane, że ich nieograniczonym źródłem jest portfel rodzica lub bankomat – stwierdza Dorota Binich, ekspert firmy Expander, Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). – Rodzice chcący wprowadzać swoje pociechy w świat finansów, powinni zacząć od pokazania, że środki, którymi dysponują są mocno ograniczone. Trzeba wyjaśnić najmłodszym, że jeśli kupimy słodycze czy zabawki, pieniędzy zabraknie na zakup innych, potrzebniejszych rzeczy. Dobrym wyjściem jest zabawa w sklep czy firmę, w której dzieci będą musiały planować wydatki i decydować na co przeznaczyć dostępne środki – dodaje ekspert.

 

– Szkoła podstawowa to też dobry czas na pierwsze kieszonkowe. W tym wieku najlepiej dawać dziecku drobne sumy w mniejszych odstępach czasu. Dzięki temu łatwiej mu będzie zapanować nad budżetem, a ewentualne potknięcia przy pierwszych krokach w świecie ekonomii nie będą zbyt bolesne ­– mówi Dorota Binich.

 

Gimnazjum – nauka oszczędności i planowania budżetu

 

Starsze dzieci często dostają już kieszonkowe. Trzech na czterech rodziców deklaruje, że ich dzieci regularnie otrzymują pieniądze na swoje potrzeby[1]. Niestety często okazuje się, że przy większych wydatkach, takich jak zakup gier komputerowych czy sprzętu sportowego brakuje im środków. Jest to spowodowane brakiem poczucia potrzeby oszczędzania. Gimnazjaliści nie przewidują jeszcze i nie planują swoich wydatków. Gdy pojawi się produkt, który im się podoba, po prostu chcą go mieć. Niestety dostępne środki nie wystarczają na pokrycie wszystkich zachcianek. – Dużym wyzwaniem dla rodziców jest wpojenie dziecku potrzeby oszczędzania i planowania. Dotyczy to nie tylko pieniędzy, ale również innych dostępnych zasobów, takich jak choćby czas, który często marnotrawią – stwierdza Leszek Zięba, ekspert Aspiro, ZFDF. – Wyjściem ułatwiającym zadanie jest współfinansowanie dziecięcych planów. Jeśli zaproponujemy nastolatkowi, że dołożymy mu połowę potrzebnej sumy do zakupu nowego roweru czy konsoli komputerowej, wtedy cel, który chce osiągnąć będzie łatwiej dostępny i w ten sposób szybszy do realizacji. W tak młodym wieku wytrwanie w postanowieniu przez rok jest trudne. Jeśli zamiast tego wystarczy oszczędzać jedynie przez kilka miesięcy, wtedy dzieci chętniej podejmą wyzwanie. Sukces jakim jest zakup wymarzonego sprzętu zdopinguje je do dalszych oszczędności i wpoi pozytywne nawyki, które będą procentować w przyszłości – podsumowuje ekspert.

 

 

Liceum – pierwsza praca i jej wartość

 

Okres liceum to dobry moment na wyrobienie u dzieci większej samodzielności i zaradności finansowej. Licealiści nie tylko powinni umieć planować i zarządzać swoim budżetem, ale również częściowo go finansować. Wakacje są doskonałą okazją do rozpoczęcia tej ekonomicznej części edukacji i znalezienia pierwszej pracy. W tym czasie nastolatki mają bowiem więcej wolnego czasu, więcej też jest ofert zajęć sezonowych, często skierowanych właśnie do młodych ludzi. Jak wynika z raportu CBOS „Młodzież 2013”, dwóch na trzech uczniów ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych pracuje zarobkowo. 78% nastolatków, którzy mają za sobą takie doświadczenia przyznaje, że praca pozwoliła im zdobyć nowe doświadczenia. – Pierwsza, nawet dorywcza i niezbyt wymagająca praca daje młodym ludziom bardzo wiele korzyści Do najważniejszych należy poczucie samodzielności oraz odpowiedzialność za własne działania i finanse – stwierdza Dorota Binich, Expander, ZFDF. – Ponadto, młodzież uczy się w ten sposób, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w zdobycie środków finansowych. Zadaniem rodziców jest dopingowanie i wspieranie młodych ludzi na tym ważnym etapie. Powinni oni zwrócić szczególną uwagę na uczciwość pracodawców w stosunku do młodych i niedoświadczonych jeszcze pracowników. Tym bardziej, że młodociani zgodnie z prawem powinni mieć zagwarantowane szczególne warunki zatrudnienia uwzględniające miedzy innymi długość czasu pracy czy szczególną dbałość o ich zdrowie – dodaje.

 

Letnia szkoła finansów

 

Lato może i powinno być dla dzieci czasem zabawy i odpoczynku od szkoły. Nie oznacza to jednak, że nie mogą w tym okresie nauczyć się czegoś pożytecznego. Edukacja finansowa odgrywa bardzo ważną rolę w życiu każdego człowieka i nie sposób od niej uciec. – Rodzice powinni zadbać o to, by ich dzieci mogły poznawać świat ekonomii w sposób bezpieczny i stopniowy – podkreśla Leszek Zięba, Aspiro, ZFDF. – Im większa będzie ich świadomość i wiedza, tym bardziej maleje prawdopodobieństwo, że staną się ofiarami oszustwa czy nadużyć. Lepiej też poradzą sobie wkraczając w samodzielne życie. Warto w tym celu poświęcić nieco wolnego czasu, który w przyszłości na pewno zaprocentuje. Dzieci są w końcu najlepszą inwestycją, o którą powinniśmy zadbać – konkluduje Zięba.

 

Eksperci radzą:

Dzieci stosunkowo wcześnie mogą zdobywać swoje pierwsze doświadczenia z bankami. Przykładowo, rodzice mogą założyć im konto z własną kartą płatniczą. Innym sposobem może być wykorzystanie kart przedpłaconych podczas wyjazdów na obozy czy kolonie.

 

 Źródło: ZFDF

 


[1] Homo Homini na zlecenie MasterCard, 2012

Posted in Finanse, Finanse osobiste, Inwestycje, Komentarze rynkowe, Polska, Poradnik konsumenta, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , ,

Dzień Wolności Podatkowej – od 14. czerwca Polacy zarabiają na swoje

Posted on 0

W Polsce już po raz 21. obchodzony był Dzień Wolności Podatkowej. Od 1997 r. dzień ten wypada na okolice 20 czerwca. W bieżącym roku była to sobota  14. czerwca. Jaka jest symbolika tego dnia?

Otóż od tego dnia symbolicznie przeciętny Polak zaczyna zarabiać na siebie i swoją rodzinę. Oznacza to także, że w 2014 roku pracowaliśmy 165 dni na opłacenie państwowych danin.

Kilka dni temu na konferencji prasowej specjaliści z Centrum im. Adama Smitha poinformowali o swoich szacunkach, które dotyczą wyniku udziału sektora wydatków publicznych w PKB. Wynik ten w 2014 r. to 44,99 proc., co przekłada się na 165 dni pracy na wydatki rządu.

Dodatkowo, eksperci podali również, że wciąż daninami publicznymi najbardziej obciążone są takie sektory, jak: przedsiębiorczość, praca oraz świadczenia społeczne. Natomiast najniższe wpływy odnotowano z podatku VAT.

Jeden z ekspertów Centrum, Kamil Zubelewicz skomentował, że na obecny rok rząd określił mniejsze dochody niż na ubiegły. Przy podejmowaniu tej decyzji znaczenie miało uwzględnienie inflacji, co oznacza, że faktyczne dochody będą niższe. Jednocześnie stawki podatkowe nie zmieniły się. W takim wypadku rośnie bezrobocie i szara strefa.

Według Andrzeja Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha, polski system podatkowy jest nieefektywny. Jego zdaniem, jeżeli opodatkowanie pracy nie zostanie radykalnie zredukowane, nie uda się osiągnąć jednocyfrowej stopy bezrobocia.

Inny ekspert, Ireneusz Jabłoński, przypomniał, iż od 20 lat Centrum składa propozycję wdrożenia zmian do systemu podatkowego, tak aby mniej szkodził on temu, co jest źródłem bogactwa, czyli pracy.

Propozycja Centrum dotyczy zastąpienia podatku CIT, wytwarzającego wyższe koszty poboru niż przychody, podatkiem od sprzedaży, czyli kwoty netto na fakturze VAT ze stopą podatkową o wysokości 1 proc. Takie rozwiązanie uprościłoby system ściągania podatków i wyrównałoby szanse firm w konkurowaniu z międzynarodowymi koncernami.

Jabłoński stwierdził także, iż na miejsce PIT od różnych składek, Centrum proponuje wprowadzić jeden podatek od płac w wysokości 25 proc. wynagrodzenia netto. Ponadto stawka VAT byłaby taka sama za wyjątkiem obszarów, na których obowiązują regulacje Unii Europejskiej.

W ocenie Ireneusza Jabłońskiego, takie zmiany można by wdrożyć w trakcie roku, a zapewniłyby one istotną przewagę konkurencyjną naszego systemu podatkowego nad innymi.

Joanna Walerowicz

limetka.pl

Posted in Biznes, Finanse, Niezbędnik przedsiębiorcy, Polska, Prawo, Prawo podatkowe, Wiadomości | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Świadczenia opiekuńcze w 2013 roku

Posted on 0

Od 1 lipca 2013 roku zmianie uległy zasady przyznawania świadczeń opiekuńczych. Według nowych regulacji aktualnie świadczenie pielęgnacyjne wynosi 620 zł, Osoby, które wypłacane miały do tej pory świadczenie w niższej kwocie muszą wystąpić z nowymi wnioskami o jego udzielanie. Ponadto, w ramach rządowego wspierania osób, które są uprawnione do świadczenia pielęgnacyjnego zapewniona jest dodatkowa pomoc finansowa w wysokości 200 zł miesięcznie. Łączne wsparcie wraz z dodatkiem wynosi 820 zł.

To nie koniec przemian w zakresie podwyżek, bowiem od 2014 roku suma świadczenia pielęgnacyjnego ma osiągnąć kwotę równą minimalnej płacy.

Od początku 2013 roku do świadczenia pielęgnacyjnego z tytułu rezygnacji z zatrudnienia przysługuje w pierwszej kolejności:

– matce lub ojcu,

– rzeczywistemu opiekunowi dziecka,

– osobom, które są spokrewnioną rodziną zastępczą,

– innym osobom, które obciążone są obowiązkiem alimentacyjnym.

Nowe przepisy przewidziały również nową odmianę świadczenia, którym jest specjalny zasiłek opiekuńczy. Przyznany jest on osobom obciążonym obowiązkiem alimentacyjnym, w stosunku, do których orzeczono znaczny stopień niepełnosprawności, wraz ze wskazaniem konieczności ciągłej lub długotrwałej opieki innej osoby spowodowaną ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności uczestnictwa opiekuna w procesie leczenia lub rehabilitacji. Aby otrzymać zasiłek opiekuńczy trzeba spełnić warunek rezygnacji z zatrudnienia lub pracy zarobkowej z powodu konieczności sprawowania stałej opieki nad osobą niepełnosprawną.

Joanna Walerowicz
www.bweek.pl

Posted in Finanse osobiste | Tagged , , , , , , , , , ,